-
Postów
1 902 -
Dołączył
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia Doktor Indor
-
To akurat nie ma żadnego znaczenia, bo pierwsze oficjalne ostrzeżenie, jakie bym od ciebie dostał, byłoby moim ostatnim tutaj. Nie ty tylko Dryagan, którego na mnie nasłałeś, żeby dawał mi jakieś ultimatum tak, jakbym był jakimś świeżym nonamem a nie kimś, kto oddał temu forum duszę i tworzył je, gdy on nawet o nim nie słyszał. Choćby z szacunku do tego należało załatwić swoje problemy ze mną w inny sposób. Nie, o obniżonym progu pisałeś knując przeciwko mnie z Verinią i jej tępawą koleżaneczką. Nie dało się mnie kopnąć z powodu regulaminu, to sobie wymyśliłeś prowokacje i pozaregulaminowy obniżony próg. Dałeś się zmanipulować histeryczce. Poza tym obniżony próg dotyczył tylko mnie. Dryagan, na którego przerzuciłeś obowiązek interakcji ze mną, nie widział podstaw do reakcji, gdy te osobniki atakowały mnie – między wierszami, ale bardzo jednoznacznie – bo „nie łamały regulaminu”. Nie. Nie znamy się. Znaliśmy się kiedyś. Nie znam tej osoby, którą się stałeś, a ty nie znasz tej osoby, którą stałem się ja – i ani ja, ani ty, nie chcemy tych osób znać. Więc nie, nie znamy się nie od dziś. Bardziej trafnym określeniem byłoby „do dziś”. Ja mam w głowie wspomnienie osoby, która już nie istnieje, i zapewne ty również. Ty jawnie mi powiedziałeś, że nie lubisz tej osoby, którą widzisz na forum (tudzież lubisz ją najmniej). Problem polega na tym, że ja również nie lubię tej osoby, którą ty się stałeś. Ale to nawet nie chodzi o to, kto kogo lubi, a o szacunek. Bez specjalnej sympatii da się we wspólnej przestrzeni koegzystować. Bez wzajemnego szacunku się nie da. A ja cię szanowałem i przymykałem oko na wiele rzeczy, o których niżej, choć może nie powinienem był przymykać. Nie chciałem wywoływać cię bezpośrednio do tablicy, bo działasz z ramienia administracji – dlatego napisałem o administracji. Jednocześnie chwilę później Illi napisałem na priv, że jeśli piszę coś na temat administracji, to mam na myśli ciebie, a nie ją. Do Dryagana mam żal o kilka rzeczy – głównie o to ultimatum – ale teraz to już bez znaczenia tym bardziej, że działał pod twoim wpływem. Więc jeśli wydaje ci się, że musisz bronić Illi przed moją niesprawiedliwą oceną, to akurat bardzo zły adres wybrałeś, bo ona jako jedyna w tym wszystkim była wobec mnie w 100% w porządku i doskonale wie, że ja to widzę i cholernie doceniam – i gdyby Dryagan się nie wtrącił (a zrobił to na twoją wyraźną prośbę, więc też ciężko mieć do niego żal), to myślę, że nie byłoby tematu, bo wszystko już sobie z Illi wyjaśniliśmy w taki sposób, w jaki spodziewałem się tego po tobie – kimś, kogo swego czasu uważałem za przyjaciela – a nie po dziewczynie, którą znam od paru miesięcy. W tym momencie? Twoje ego. O nie, tobie się chyba coś zupełnie w głowie pomyliło. Po pierwsze nie życzę sobie tekstów, że zachowuję się jak gówniarz, bo nie ty jesteś od oceniania tego, jak ja się zachowuję, a już na pewno nie w taki sposób – z góry. Podobnie tekstów, że się „pultam” (wyszukaj sobie na Discordzie po „nie rozumiem o co się pultasz”, a znajdziesz; przeczytaj sobie na spokojnie, co wtedy napisałeś i w jakim kontekście). Po drugie ty nie jesteś tutaj żadną „panią nauczycielką”, a ja nie jestem twoim uczniem, którego będziesz strofował. Nigdy nie przyszedłbym na forum, na którym panuje taka dynamika między administracją a użytkownikami, tym bardziej po tym, w jaki sposób i w jakiej roli lata temu je opuściłem. I to to mnie najbardziej zabolało – że potraktowałeś mnie jak ostatniego śmiecia, jak randoma. Dostałem od ciebie tekstami o tym, że się „pultam”, gdy po prostu mówię, jak się z czymś czuję. Teraz pozwalasz sobie na nazywanie mnie gówniarzem. Na Discordzie już pokazałeś, że zachowujesz się jak król na włościach, a wszyscy inni mają być tylko twoimi pionkami. Podejmujesz decyzję i jest tak, jak powiedziałeś – i koniec. To po cholerę miałbym być tam adminem? Dla kolorku nicka i świecenia oczami za twoje decyzje? Rozkręcaliśmy ten serwer razem, a potem ja się dowiedziałem, że „nie pasuje mi lista gości”, że „nie da się mi dogodzić”, że mam problem z konkretnymi osobami, które mnie w jakiś sposób triggerowały – przy czym nigdzie nie mówiłem nic o usuwaniu ich, a po prostu, do kurwy nędzy, dzieliłem się w zaufanym gronie tym, że ktoś mnie triggeruje. To nie, wyciągnąłeś to potem żeby dowalić mi i udowodnić, że mam problem z każdym i „nie da mi się dogodzić”. Gdy chciałem kogoś usunąć, ale nie mogłem przez twoje wymysły i autorytarne zmuszanie wszystkich do 2FA, to też usłyszałem, że „chęć wyrzucenia Patki to słaby pomysł” – no tak, pan król wyrzucił Patkę wtedy, kiedy pan król uznał, że chce to zrobić a nie wtedy, kiedy inni administratorzy chcieli. To po cholerę miałem tam dalej być adminem? Nawet o tym, że ci nie pasowało to, że przychodziłem na nasze spotkania z dziewczyną, dowiedziałem się od osób trzecich (i mówię o tej osobie w taki sposób, choć na usta ciśnie mi się w tym momencie wiele epitetów, bo teraz to wszystko nie ma już znaczenia, a ona i tak doskonale wie, za kogo ją w tym momencie uważam), a nie od ciebie. Czy tak się zachowuje kolega? Czy tak się rozmawia z kimś, kogo – jak twierdzisz – tyle czasu się zna? Zawiodłem się na tobie, Tomek. Uważałem cię za kolegę, a patrząc na całą tę sytuację od mojego powrotu na forum do teraz, zawiodłem się tak bardzo, jak od lat nie zawiodłem się na nikim innym. Całe lata zastanawiałem się, czy chcę tu wrócić. Całe lata zaglądałem, otwierałem stronę, zamykałem. Aż w końcu zaryzykowałem, napisałem do ciebie, ty też wróciłeś. Przynajmniej tak mi się wydawało – że wrócił ten shad, którego wtedy znałem. Ty zapewne tego do siebie nie dopuścisz, bo ego ci nie pozwoli, a twoi klakierzy w postaci między innymi wspomnianej panienki będą ci wtórowali, że zrobiłeś wszystko dobrze, a to ze mną jest problem. I niech wtórują. Powiedziałbym, że mam to już w dupie, ale nie – nie mam tego w dupie. To boli. To kurewsko boli. I zapewne przez jakiś czas będzie jeszcze bolało, a potem przejdzie. Natomiast honor i godność nie pozwalają mi zostać w miejscu, w którym administracja (i mówię w tym momencie wyłącznie o tobie, bo nawet Dryagan stawiając mi to swoje ultimatum miał do mnie więcej szacunku niż ty masz teraz) traktuje mnie jak gówno. Użytkownicy to tylko użytkownicy, nie każdy musi mnie lubić i ja nie muszę lubić każdego. Ale jeśli od administratora słyszę to, co usłyszałem od ciebie, jeśli administrator traktuje mnie w taki sposób, w jaki potraktowałeś mnie ty, to myślę, że obaj odetchniemy z ulgą, gdy ta zabawa się zakończy. Dlatego proszę o wypierdolenie tego konta w niebyt. Chcesz poczekać regulaminowy tydzień to sobie poczekaj, choć myślę, że akurat ty dobrze wiesz, że ja nie wycofuję się z raz podjętych decyzji. Posty sobie zostawcie jak chcecie, bo akurat usuwanie konta razem z postami, o ile nie ma realnych obaw o anonimowość i bezpieczeństwo, uważam za słabe. Nowego konta zakładał nie będę tak długo, jak długo ty będziesz tutaj administratorem. Jednocześnie chcę, żebyś wiedział, że przez wzgląd na dawną znajomość możesz na mnie liczyć w sytuacjach chujowych i podbramkowych. To, co napisałem swego czasu na Discordzie na temat bycia w razie czego świadkiem, jest nadal aktualne. Jeśli rozpierdolisz się samochodem na drzewie, dzwoń – przyjadę i pomogę. Jeśli będzie gdzieś panika i będziesz potrzebował kogoś, kto ogarnia – dzwoń, przyjadę. Ale kolegami, jak sam widzisz, w tej sytuacji być już nie możemy. Przykro mi, że tak się to kończy, ale w tej sytuacji nie mogło skończyć się inaczej. Lubię widok, który widzę w lustrze, i staram się żyć tak, żeby nie musieć w to lustro pluć, robiąc coś wbrew sobie i zostając gdzieś, gdzie traktują mnie w taki sposób. Żegnaj, przyjacielu.
-
Chyba zdradziłem albo coś, nie pamiętam już, może zapomniałem jej powiedzieć że miałem w tym czasie inną więc dostało mi się za słabą pamięć.
-
Kurde, może to moja ex po tranzycji. Bo ona pisała mi tak samo. Tylko tam jeszcze o poderżnięciu gardła było.
-
Trzeba gaśnicę nosić jak Braun Ja nie wiem, kto ma tu jakie traktowanie, bo jestem tutaj tylko niemile widzianym gościem, ale jeśli tak uważasz to zapewne masz rację. Ja nie wiem, za c ty dstajesz zjeby i d kogo, i nie chcę wiedzieć. To już nie moja sprawa i nigdy nie powinna nią być, żałuję tylko że tę granicę postawiłem tak późno. Tak, ten popi…dolony edytor nagle postanowił, że w niektórych słowach nie będzie wstawiał literki „o”. A potem się naprawił, przy słowie „kogo”. Super jest to Invision.
-
Iran nie chce już rozmawiać z amerykanami, ida na całość
Doktor Indor odpowiedział(a) na rough_boy temat w Off-topic
Nie pomyliły ci się fora? -
No nie, akurat miejsce publiczne jest dla wszystkich i moim zdaniem oczekiwanie, żeby nie było zatruwane dymem, bo ktoś nie potrafi opanować nałogu, jest całkiem rozsądne. Podobnie z muzyką czy głośnym bekaniem.
-
Oj, są sposoby. Kobiety mają tu pewną przewagę nad mężczyznami.
-
A musisz wyjeżdżać na wyspę? Może po prostu wyjedź gdzieś bliżej, gdzieś w ramach lądu albo Polski? Moim zdaniem nie warto się męczyć tylko po to, żeby sobie coś udowodnić – to ma być odpoczynek a nie męczarnia.
-
Nie wiem. Musiałabyś zapytać kogoś, kto stał. Ja nigdy nie stałem. Wiele ludzi nie lubi innych z różnych powodów, które nie do końca są związane z tymi osobami, i jest to prawdziwe szczególnie na tym forum. Jeśli chodzi o mnie to akurat doskonale wiesz, co było powodem, dla którego ograniczyłem kontakt. Co nie znaczy, że nie toleruję cię w przestrzeni publicznej, lub ignoruję na forum. To jest kolejny etap, który miał już miejsce (i dobrze wiesz dlaczego), ale po twoich przeprosinach zrezygnowałem z niego.
-
Najtańsze promocje zawsze przyciągają największe tłumy.
-
Obojętne mi, co będziesz sobie wyjaśniała. Ja bym to skomentował odpowiednio i dobitnie, ale nie ma sensu dawać pożywki ludziom, którzy tylko na to czekają. Każdy widzi, jak jest, a jak nie widzi, to trudno.
-
Ja tego nie zauważyłem – jasne, przyszli, ale nie zaczęli rozwalać wątków. Mieli swój i tam była duża aktywność, czyli w zasadzie zrobili to najlepiej jak mogli w swojej sytuacji (czyli istniejąca społeczność, ale brak forum, na którym mogliby swobodnie pisać). Ale ja mogę nie widzieć wszystkiego, bo przez pewien czas również byłem źródłem problemu, co zostało mi bardzo jasno i dobitnie zakomunikowane. Nie mogę wypowiadać się odnośnie tej osoby, bo również przez administrację jasno i dobitnie zostało mi zakomunikowane, że regulamin jest dla innych ludzi, a ja będę karany za wypowiadanie się na jej temat nawet jeśli nie będę go łamał („obniżyłem próg, za co indor dostanie ostrzeżenie, nawet jeśli nie będzie łamał regulaminu” – parafrazuję z pamięci, bo rzygać mi się chce, jak o tym myślę, i nie będę sobie psuł humoru otwierając screena i wracając do tego). A zupełnie osobna sprawa to spadek aktywności na forach, który dzieje się od lat (choć w ostatnich latach jakby wyhamował, tzn. kto miał przejść na socjale ten już przeszedł), i to nie dotyczy tylko tego forum. Trzeba mieć z kim spamować. Mic poszedł stąd z wiadomych powodów (i być może kiedyś wróci), ja się od ciebie z kilku powodów odciąłem i zdystansowałem, więc nie chce mi się już wchodzić w offtopy, też prawie się nie udzielam i trzymam to konto w zasadzie z nudów i prokrastynacji. Na Discordzie trzymają mnie już tylko dwie rzeczy, z czego jedną (techniczną) da się rozwiązać, ale dopóki istnieje druga, to nie ma presji na rozwiązanie tej pierwszej, bo nie odchodzę z niego. Natomiast odkąd wróciłem, forum nie pełni dla mnie funkcji wsparcia (bo nie potrzebuję żadnego wsparcia), sam wsparcia też raczej nie jestem w stanie zaoferować (oprócz konkretnych, wybranych osób, z którymi równie dobrze mogę rozmawiać prywatnie), więc nie wiem, czy jest w ogóle sens, żebym tutaj pisał. Póki co jestem, ale wiem z doświadczenia, że w takich sytuacjach, jaka ma miejsce teraz, przyjdzie dzień, kiedy się po prostu wyloguję i tyle – bo dotarło do mnie, że to (już) nie jest moje miejsce, a każdą gościnną wizytę trzeba kiedyś zakończyć. Ryba zawsze psuje się od głowy. Tak było, jest i będzie. Zawsze.
-
„Kurde, przystojny nawet.” Ja używam maszynki, nic mi wtedy nie lata. A jak zaczyna latać to znaczy, że znów pora na maszynkę.
-
Usunąć nie usunę, ale podejrzewam że będzie kolejną porzuconą rzeczą, do której nigdy już nie wrócę…