Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
pysia1000

Jak długo trwa leczenie depresji?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam ponownie wszystkich Forumowiczów :) Dawno nie było mnie na tym Forum,nawet nie wiem czy pisałam jakieś posty :) na depresję choruję prawdopodobnie ok 7 lat,2 lata temu była tragedia.Totalne załąmanie ,dołaczył się zespół lęku napadowego z agorafobią.leczę się systematycznie 2 lata.Raz w tygodniu chodzę na psychoterapię ,biorę leki i dalej mam depresję.jest lepiej niż było,zle tracę cierpliwosć.Już nie mam siły się podnosić,ciągle spadam.Cały miesiąc czuję się w miarę dobrze do okresu.W trakcie miesiączki nie funkcjonuję wcale.Mam myśli samobójcze,ogromne napięcie nerwowe,jestem opryskliwa i kłótliwa.Potem mam 3 tygodnie w miarę dobry nastrój(ale i tak ciut poniżej normy).Już nie wiem co robić.Co miesiac jest to samo.Chodzę wściekła jak osa.Czy Wy koleżanki macie tak samo?Ja boję się nadchodzącej miesiączki,to jakiś absurd.Wogóle ile to może trwać?Nie daję już rady,nie mam siły.Pozdrawiam Was gorąco

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej

Może najpierw powinnaś poradzić się Twojego terapeuty (oby okazał się kobietą...). Ja mogę Ci poradzić tabletki hormonalne - okres trwa krócej, jest mniej obfity i bezbolesny, więc może Twoje objawy psychiczne też się zmniejszą.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam.

Kiedy nie bralam hormonów okres był dla mnie nieunikniętą tragedią.

W miesiącu może tydzień czulam się w miare dobrze. Reszta była nie do zniesienia. I fizycznie i psychicznie.

Po pigulkach (nadal przyjmuję) jest duuuużo lepiej.

Hormony tak nie szaleją i latwiej zapanować nad sobą (nie w 100%niestety).

Poza tym jest jeszce kilka dużych plusow pig€łek antykoncepcyjnych.

Dobrze dobrane bardzo pomagaję.

 

Ale są też minusy.

 

 

Opowiedz tez o wszystkim lekarzowi, niech spec się wypowie. :)

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak dlugo trwa powrót do normalności? nie wiem ale troche mnie to przeraża, zastanawiam się, czy w ogóle można do niej wrócić... :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ashley, to nigdy nie wiadomo, to nie jest Ci napisane że dojdziesz do siebie tego dnia o tej godzinie, to zależy tylko od Ciebie, twojej wiary i wkładu w powrót do normalności

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie zamartwiaj sie bo mozna do niej wrocic:)trzeba w to wlozyc bardzo duzo wysilku ale powraca sie,choc choroba zmienia nas to chyba jest to pozytywna zmiana bo wiele rzeczy kiedys nieisotnych dla nas-dzis nabiera innego ksztaltu,wymiaru,koloru i inaczej patrzymy na swiat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich forumowiczów.

 

To mój pierwszy wpis na forum. W zasadzie nie wiem czego po nim oczekuję, chyba przede wszystkim opinii ludzi, którzy borykają / borykali sie z podobnymi do moich problemami.

 

Z niezbyt dobrym stanem psychicznym borykam się już sam nie wiem jak długo. Zaczęło sie chyba jakoś w 2000 roku, tyle że od bólów głowy co doprowadziło do licznych wizyt u neurologów , tomografii komputerowej , badania EEG, rezonansu itp. Badania te nie wykazały nieprawidłowości fizycznych czy innych dysfunkcji mózgu. Jednakże bóle głowy nie ustępowały przez dłuży czas. Zacząłem terapie farmakologiczną Depakine Chrono 500. Później zacząłem dopatrywać się zmian w postrzeganiu świata. Ogólnie rzecz biorąc wszystko wydawało mi sie do D... Stąd wzięło się zainteresowanie depresją. Pierwszy kontakt z opisem objawów i bingo to jakby zupełnie o mnie było napisane. Wybrałem się do psychiatry koło 2003 roku. Nie wiem on u mnie stwierdził depresję czy tak sobie ją wbiłem do głowy ze ja mu wmówiłem że ją mam, ale skończyło się kilkumiesięcznym przyjmowaniem fluoksetyny. Wszytsko fajnie, nawet bóle głowy ustąpiły, ale żebym zaobserwował jakąś diametralna zmianę w nastawieniu do świata to nie. Wszystko nadal wyadawało się bez sensu. Spałem całymi dniami do 13-14, jak już wstałem to i tak byłem taki zmęczony że do końca dnia wałęsałem się bez celu. Niesamowitego wysiłku wymagało ode mnie zaangażowanie się w studia, nie mówiąc już o czerpaniu satysfakcji czy radości z ich ukończenia. W końcu chyba trochę sie poprawiło odstawiłem fluoksetyne... Przez jakiś czas było dosyć dobrze , ale ja ciągle nie mam motywacji nie widzę sensu w tym co robie, w zasadzie przestałem już robić cokolwiek poza wałęsaniem się po domu i spaniem. Ostatnio chyba zacząłem miewać myśli samobójcze, nie że jakoś o tym myśle, ale czasami rano po przebudzeniu , kiedy za cholerę nie widzę sensu na wstawanie z łóżka przemyka mi pogłowie jakby to było jakby sie zacisnęła pętelka na szyji i gruchnęły kręgi ? Dokładnie wiem, nigdy tego nie zrobię, ale sam fakt że nachodzą mnie takie myśli jest dla mnie strasznie niepokojący. Nie wiem czy znów pakować się w "zabawy z psychiatrą", jakoś jestem sceptycznie nastawiony do środków farmakologicznych, ale chyba nie poradzę sobie sam z bólem istnienia na własną rękę. Czy jest tu ktoś kto powie że po leczeniu odzyskał radość życia, a nie tylko zamaskował ból ? Nie wiem czy na siłę nie wmawiam sobie teraz depresji, ale wiem że non stop jestem przygnębiony, to co kiedyś sprawiało mi radość teraz tylko bije jakimś smutnym sentymentem. Już nie mogę powoli tego wytrzymać, mam 25 lat, a życie leci obok, ucieka przez palce...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Tak po leczeniu można odzyskać radość życia. Ale leczenia nie powinno się przerywać. Leczenie trwa czasami bardzo długo. W leczeniu nerwicy czy depresji duże znaczenie ma obok leczenia farmakologicznego także leczenie psychoterapeutyczne. Ja osobiście zaczęlabym leczenie od nowa. No i terapia. Trzeba z siebie wyrzucić to co nas stresuje i przygnębia. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Cześć Ciężki!

"Ciężki"]Czy jest tu ktoś kto powie że po leczeniu odzyskał radość życia, a nie tylko zamaskował ból ?

Ano jest. Ja :oops:

Rok temu przeżyłam takie pranie muzgu, że wyprało mi cały ból istnienia. Zaczęłam cieszyć się każdą chwilą, stałam się optymistką i wręcz zarażałam innych. Znalazłam wymarzoną pracę. Odkurzyłam dawne przyjaźnie i zawarłam wiele nowych. Odzyskałam energię i chęć życia. Moja pomysłowość i zapał do działania aż czasem mnie przerastały :smile:

Co prawda teraz nie jestem w najlepszej kondycji psycho-fizycznej ale zasmakowałam szczęśliwego życia i wiem, że warto zrobić wszystko, żeby tak żyć.

Zarzywałam wiele leków na moje dolegliwości ale one tylko poprawiały mój nastrój, regulowały humorki. Z perspektywy czasu myśle, że trochę mnie oszukiwały. Bo nie dawały mi możliwości wyrzucenia wszystkich śmieci z siebie. Najbardziej pomogły mi terapie indywidualne i grupowe. Nigdzie indziej nie ma więcej możliwości wyrzucenia z siebie wszystkich bolączek, zrozumienia siebie i wyprostowania myśli jak na terapii. Zrobiłam sobie pożądek w głowie.

Nie wahaj się Ciężki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie

Ja też już mam dość, nie mam znowu mocy, a najbardziej wkurza mnie bezsilność. Przeszłam dziś wojnę z byłym pracownikiem firmy, żądał ode mnie swojej wypłaty a ja Bogu ducha winna nie wiedziałam co się dzieje. Widzę człowieka pierwszy raz na oczy a ten mnie wyzywa od złodziei i oszustów. A później jeszcze miałam przeprawę z panią z ZUSu, wypłacili mi zasiłek a teraz chcą jego zwrotu, bo że niby nie słusznie, no dobra poszłam do pracy mimo, że byłam na zwolnieniu, ale to chyba powinnam dostać nagrodę, a nie karać mnie dodatkowym zwrotem kasy. Żeby to było 10 zł a oni chcą 400 zł. Ogłupieli!! No i mam wszystkiego dość, chce mi się ryczeć i zaszyć w łóżku a to dopiero środa minęła :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj justynak26. No niestety ale ZUS ma rację. W świetle przepisów nie wolno pracować w trakcie zwolnienia lekarskiego.Szkoda że nikt Ci tego nie powiedział. A co do zwrotu tych 400 zł to pewnie ZUS chce żebys zwróciła zasiłek za dni zwolnienia leksarskiego które zostały do wykorzystani po tej kontroli ZUS-u. Tzn. od dnia kiedy poszłaś do pracy.

Myśle ze dostalaś jakieś pismo z ZUS-u i tam powinno być pouczenie że możesz odwołać się do Sądu. Jest jeszcze taka droga. Ale wiesz jak byłaś w pracy będąc na zwolnieniu lekarskim i oni mają na to dowody to w sądzie może być ciężko. Chciałabym Cię w tym temacie pocieszyć ale przepisy są jednoznaczne.Możesz jeszcze iść do Państwowej Inspecji Pracy po pomoc w wyjasnieniu tej sprawy-tam porady są darmowe. Poprostu będziesz miała nauczkę na przyszłość. Ale nie załamuj się.Na tym świat się nie kończy. Popełniłaś błąd - trudno. Takie jest życie.

Głowa do góry. Jutro będzie lepiej. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopowiem tylko, że takie odwołanie składa się w ciągu 14 dni od daty otrzymania pisma. Justyno, sprawdź i walcz.

 

Jesteś szefową firmy o ile dobrze rozumiem? Zatem, jeżeli wykażesz, że sytuacja była na tyle nagła, nieprzewidywalna i bezwzględnie wymagająca Twojej obecności - masz szansę wygrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dopowiem - możesz przecieżpowiedzieć że nie przyszłaś do firmy pracować tylko sprawdzić co się dzieje.Przyszłas w odwiedziny. Mam nadzieje że na zwolnieniu pisało że mozesz chodzić. Powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O! Ładne i przekonujące. Tylko bez nadmiernego kombinowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za rady :)

pogodziłam się z tym, że muszę im zwrócić to co się nie należy, problem polega w tym, że oni chcą o 400 zł więcej niż mi wypłacili, ponieważ tą różnicę stanowi zapłacony przez nich podatek do urzędu o którego zwrot muszę sama wystąpić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, nic sobie nie wmawiasz. Stany przygnębienia, nie widzenie sensu życia, brak chęci do czegokolwiek i myśli samobójcze. To nie jest wmawianie sobie że nie jest tak jak powinno być. Myślę, że zamiast myśleć ciągle o terapii leczeniu (które są oczywiście ważne) powinieneś zajrzeć i poznać swoje wnętrze. Co jest przyczyną tego, że jest tak jak jest i czego pragniesz? Na pytanie czy po depresji można odzyskać radość życia nie mogę Ci odpowiedzieć. Sama mam nieciekawą przeszlość pelną blędów i beznadzieii. Ale wierzę, że można odzyskać radość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam juz dosc teraz to juz mnie biora nerwy.

Moze sie najpierw przedstawie Jestem mama 6 letniego chlopca lecze sie na depresje od 1999 roku i juz nie mam sily. Przestaje wierzyc ze jeszcze cokolwiek i ktokolwiek mi pomoze. Od kilku dni sledze to forum i widze ze coraz mlodsi ludzie na to cholerstwo zapadaja. Rozumie wszystko bo sama to przechodze, mam nawroty, co pojde do jakiejs pracy to po kilku miesiacach musze albo zrezygnowac albo isc na L-4 od psychiatry bo niewydalam. Nie potrafie wtedy rozmawiac z ludzmi boje sie wychodzic z domu a co najgorsze to za kazdym kolejnym nawrotem tej deprechy przytlacza mnie bardziej i juz mi sie wydaje ze sie nie podniose. Mam liczne MSy(wtajemniczeni wiedza o czym mowa)

Szkoda mi mojego meza i synka bo widze w nich taka troske bo chcieli by mi pomoc ale nie wiedza jak. Ja sie wtedy zamykam w pokoju placze przykrywam sie kocem i nie chce nikogo widziec.

POMOCY POMOCY POMOCY

Kiedy sie skonczy ten koszmar???

Psychologow zmienialam juz ze 4 lekarzy tez, 4 razy ladowalam w szpitalu po zamiarze polkniecia lekow w wiekszej ilosci...

Juz nie wiem co robic.

To wciaz powraca. A do tego pojawily sie koszmary nocne i laczenie sie snow z rzeczywistoscia i chyba po lekach padaczka ktora stwierdzono u mnie we wrzesniu po badaniu EEG mozgu.

:evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aniu ja tez mialem to co ty yez nie moglem sobie dac rady z tym cholerstwem juz mialem wrazenie ze umieram napisz mi jakimi lekami jestes leczona

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

leczona bylam seroxat, depakina, doxepina na poczatku, fevarin, a teraz velafax

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

aneczka30, odpowiedz brzmi: nigdy. wszelkie choroby psychiczne sa nieuleczalne. :lol: taka jest prawda, suche fakty. owszem, mozesz miec remisje, czyli ustapienie objawow, ale musisz zawsze wiedziec, ze predzej czy pozniej choroba wroci, tak jak u mnie, mam tak co kazda wiosne, rowniez teraz. oczywiscie u ciebie nie musi byc to cykliczne, tak, jak u mnie. kazdy ma inaczej, i na tym wlasnie polega piekno naszych Chorob.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich forumowiczów, to również mój pierwszy post na forum. Mam 28 lat z depresją walczyłem od 24 roku życia, piszę w czasie przeszłym bo do czerwca tego roku wydawało mi się , że jestem wyleczony. W maju zerwałem kontakt terapeutyczny (terapia psychodynamiczna) który trwał 2,5 roku.

Tak naprawdę to terapeuta dał mi ultimatum albo przyjadę na sesję albo na kurs organizowany przez urząd pracy, ponieważ obecność była obowiązkowa wybrałem kurs. W czerwcu poszedłem do pracy, przed rozopczęciem pracy czułem bardzo duże napięcie, bojąc się, że wróci depresja po dwóch dniach

się zwolniłem i wtedy złapałem doła. Podobno w większości przypadków u podłoża depresji leży tłumiona złość, troche w tej terapi się czegoś nauczyłem, kiedyś nic nie wyrażałem i nic nie czułem, byłem kompletnie odcięty od swoich uczuć, dzisiaj jak nakrzyczałem na ojca, to prawie dostał zawału. Myśli samobójcze są sporadyczne i mało intensywne, mimo to moje ciało jest sztywne, mam te charakterystyczne kłócia i mrowienia w klatce piersiowej i w stopach, oczy same uciekją mi od ludzi, moja twarz jest napięta, głos jest słaby i stłumiony, odbija mi się z żołądka. Nie lubie w takim stanie wychodzić z domu, ani spotykać się e znajomymi a przecież muszę znaleźć pracę. Samotność i siedznie w domu napędza to wszystko jeszcze bardziej. Nie wiem co robić mam już dosyć lekarzy i terapii.

 

Jeżeli ego zostaje osłabione przez fakt wystąpienia obniżonego nastroju, to ja zamiast walczyć o poprawę, zapadam się jeszcze bardziej w dół i tylko z tego powodu, że w niego wpadłem.

Co zrobić żeby zmienić sposób myślenia o sobie, bo tylko tak można poprawić kontakt z ciałem i wyjść z domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żeby zmienić sposób myślenia o sobie, bo tylko tak można poprawić kontakt z ciałem i wyjść z domu, trzeba sobie uswiadomić, żę dotychczasowe myslenie jest blędne, jakie bledy zawiera i sprobowac je naprawić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zaczęłam leczenie kiedy jeszcze mało kto o depresji słyszał, tym bardziej o depresji dziecięcej, bo miałam wtedy 10 lat gdy zachorowałam. Leczę się do teraz (mam 30 lat) czyli już 20 lat i nie wierzę już że z tego kiedykolwiek wyjdę. Pojawiają się okresy kiedy niby czuję się lepiej ale jest to może z jeden tydzień w miesiącu. Jak przychodzi miesiączka mam ochotę się zabić, bo boli mnie brzuch, jest mi niedobrze i czasami wymiotuję. Do tego dochodzą kilkudniowe bóle głowy. Z domu już praktycznie sama nie wychodzę bo się boję że gdzieś padnę. W szkole mimo że się dobrze uczyłam miałam ciągle urlopy zdrowotne. Szkołę średnią robiłam w 8 lat. Na studia miałam podejście 3 razy i za każdym razem nie dawałam rady chodzić na wykłady lub wręcz na nich spałam.

Obecnie też śpię po 12-13 godzin na dobę a i tak jak wstaję to czuję się zmęczona i bez siły do życia. Czasem mam problem żeby się po prostu umyć- nawet na to nie mam siły.

Ilości terapeutów już nie zliczę, żadna terapia nie pomaga przynajmniej w moim wypadku. Już bardziej pomocne są leki przy czym nie działają na mnie te z nowej generacji. Przez wiele lat brałam imipraminę. Potem ją wycofali i miałam po tym zdarzeniu kolejny rok wycięty z życiorysu bo tyle czasu mój lekarz dobierał mi nowe leki. Leki mnie zobojętniają i sprawiają że jestem jak robot, bez uczuć, ani tych złych ani dobrych. Ale wolę już zobojętnienie niż ciągły strach i uczucia że zaraz mi wyskoczy serce z piersi.

Teraz biorę amitryptylinę, pernazynę i amizepin. Pomagają jakoś przeżyć ale bez nich nie jestem w stanie w ogóle wstać z łózka a co dopiero iśc chociażby na zakupy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo smutny jest Twoj post, ale na pewno w twoim życiu pojawialy się też okresy dobre. Napelniaj się pozytywnymy myslami, choć to wszystkie takie trudne. Pamiętaj, żę najważniejsze jest samo życie, dopiero potem zdrowie, doceniajmy to. Ja mysle w ten sposob i mnie to pomaga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciężki, Nie. Nie wmawiasz sobie depresji. Ty ją masz!Na własnośc.I można się zniej wyleczyć.MOŻNA !!!!Uwierz...jeśli uwierzysz , to WYZDROWIEJESZ.Na bank..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×