Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
SamiraQ

Usłyszeliście "przepraszam"?

Rekomendowane odpowiedzi

No, tylko u mnie sytuacja na tyle stabilna, że jednak do pracy mógłbym iść, ale Olsztyn to zadupie. Uczelnia nie podoba mi się bardzo mocno, tracić kolejne 2.5 roku mi się nie widzi, ludzie na uczelni wiedzą że jestem jebnięty (nie dość że koleś za mną coś mówił o parkinsonie to myślał że tego nie słyszę, to jeszcze nie wylogowałem się z FB i w wyszukiwarce było eeg, simple schizophrenia, i Marta Schizo XDDD).

 

Całe szczęście wydaje mi się, że nie jestem całkowicie brzydki. To jest jednak coś co się przydaje!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nigdy, przenigdy nie usłyszałam tego słowa, moja matka nie dopuszcza do siebie tego, że mogła popełnić błąd, błędy, winne jest zawsze otoczenie, czyli ja, bo zwykle jestem "pod ręką"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też nie usłyszałam i nigdy już nie usłyszę ponieważ główny winowajca nie żyje. chociaż... ja nie wiem, pewna nie jestem kto jest tym "głównym" - sporo ich tak w ogóle, a we mnie sporo też poczucia krzywdy - nie wiem czy to dobre (dla mnie) jest. zostawić to raczej trzeba, a przynajmniej się powinno. było-minęło, nie ma, nie istnieje. moje życie w moich rękach (TERAZ).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak usłyszałem... Z rok przed jego śmiercią (ojca). Z perspektywy czasu widzę w nim biednego, zagubionego człowieka. Niepewnego siebie, zakompleksionego. Szkoda, że nigdy nie był na terapii. Za jego czasów nie było dostępu do takich materiałów, min. do internetu. Myślę, że to wszystko potoczyłoby się inaczej. Jeżeli czyta to jakiś ojciec/ matka to wiedzcie, że najważniejsze to być przy dzieciach. Nie musicie być bogaci, super wykształceni, piękni czy idealni, po prostu bądźcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie nigdy nikt mnie nie przeprosił za 22 lata alkoholizmu matki i ojca i patologicznej siostry. Wdł nich to miałem najlepsze życie jakie sobie mogłem wyobrazić... Zresztą nawet jak by mi to powiedzieli w życiu bym tego emocjonalnie nie odczuł. Nienawidzę ich z całych sił jakie mi jeszcze zostały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja znalazłam taki artykuł : xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"przepraszam" to często puste słowo, samo w sobie wypowiedzenie/wypowiadanie go nic nie znaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I to ile razy ja uslyszalam puste PRZEPRASZAM - bez emocji, po prostu takie wymuszone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie nawet niewymuszony z emocjami samo w sobie nic nie znaczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojciec chla juz 33lata... wyzywa nas i grozi zabiciem...

Nawet jakby kiedykolwiek przeprosił nas to mu nie wybacze.

Jest jak robal.

Jak bedzie schorowany kiedys w przyszlosci reki mu nie podam.

Niech wypie.rdala z naszego życia!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy. W domu pił ojciec, już umarł. Za to matka uważa, ze jest jedyną ofiarą, ale ona nie rozmawia o tym, zeby nie rozdrapywac swoich ran. Liczy się tylko ona i jej komfort.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie usłyszałem. Mój ojciec był tak słaby, że nawet na łożu śmierci nic mi nie powiedział. Mało tego, jakiś czas przed śmiercią, powiedział, że on już odchodzi z tego świata, ma nas (mnie i brata) w dupie i kompletnie nie interesuje go co z nami się stanie. Nic więcej od jego się nie dowiedziałem i nie usłyszałem. Pojawił się i znikł. Dlatego mój dobry humor i ochota na śmiech w trakcie pogrzebu nie powinien chyba, aż tak dziwić.

 

Ja też nic mu nie powiedziałem, nie chciałem robić dymu przed śmiercią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie usłyszałem przepraszam (chodzi mi o poważne sytuacje) i nie usłyszę. To są uparciuchy, nie zrozumienie nami kieruje. Też to mam czasem, ta zawziętość, honor, duma blokują cię przed przełamaniem się. I w końcu dochodzi, że jedna strona jak i druga nigdy nie ulegają i żyją w takim zawieszeniu...

 

Jednak o co tutaj chodzi, ludzie mają opory przed przyznaniem się do winy, dlatego, że nie czują się winni, może to jakiś mechanizm w ich umyśle zracjonalizował, że nie są winni. Więc ani jedna strona ani druga się nie przyzna do winy, zakładając, że w obydwu umysłach takie coś zaszło.

 

Jednak czym jest wina. W szerszym kontekście jest niczym. Jeśli to zrozumiesz to nie będziesz obwiniał siebie ani innych. Tylko czy jesteś na tyle silny aby wyzbyć się tych uwarunkowań?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że osoby, które obwiniam nie są winne. Jednak czasem o tym zapominam. Kiedyś liczyłem na przepraszam, teraz nie ma to dla mnie sensu. Nikt nie musi mnie przepraszać, bo wiem, że nie jest winny.

 

A tak bardziej po ludzku, wybaczam wszystkim (jednak nie obiecuję, że zostanę na zawsze w tym stanie) :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po kłótni z ojcem, podczas której modliłam się aby nie wjechał w drzewo usłyszałam tylko: "Jak mnie nie przeprosisz nie licz na moją pomoc, żadną" XD Jakbym jej potrzebowała. Może w końcu sam zrozumie, że mi też należy się przepraszam. Mam dosyć płaszczenia się przed rodzicami. Zerwałam kontakt i oddycham nieskażonym powietrzem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od ojca nie padło nigdy takie słowo. I poniekąd mi ciężko jest używać takich słów, ale chyba tylko w stosunku do nich i chamów na mojej drodze życiowej. Od matki jedynie słyszałem ,,nie wiedziałam". Taa, nie wiedziałam, żeby jednak nie rodzić czwartego dziecka, na którym mogę się powyżywać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś czekałam na takie słowa od mojego taty, który był alkoholikiem i zmarnował nam życie, mnie i mojej rodzinie. Teraz nie czekam, bo wiem że się nie odczekam. Tata się zmienił, przestał pić, znalazł pracę, jest innym człowiekiem, we mnie jednak pozostały rzeczy z tamtych lat, mam zapomnieć cieszyć się jego szczęściem , teraz z biegiem lat jest mi łatwiej, lecz nie zapomniałam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nigdy nie uslyszalam takiego slowa od rodziców. Zniszczyli mi i bratu życie. Najgorsze jest to, ze oni w ogóle tego nie rozumieją. Na tyle, że sami uważają sie twraz za ofiary. Najgorsze jest tez to, że ojciec nadal wypowiada swoje niewybredne komentarze typu "z niego i tak juz nic nie bedzie". Jestem w szoku tym jak wiele osób miało tak popaprane dzieciństwo i popapranych rodziców. Mój brat ma zniszczone życie, ja zaczynam psychoterapię a czuję się jakbym była martwa odkąd żyje. Moje życie to kpina. Dzięki nim.

Ps. Kiedyś gdzieś na stronie przeczytałam, że od takich osób nie ma co oczekiwać słowa przepraszam lub wyznania miłości ani tez zmiany zachowania. Zrozumiałam to dopiero gdy zauważyłam, że oni uważają sie za dobrych rodziców a to my jesteśmy "bachorami". 

Edytowane przez panama

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smutne, że wielu z was nie usłyszało. Moja mama, nienawidziła mnie w dzieciństwie jak sama przyznała, ale już po rozpoczęciu terapii kiedy przypomniałam jej wiele rzeczy wiele razy  mnie przeprosiła i powiedziała, że wynagradza mi to każdego dnia. Zgadza się tak jest. Starej babie płaciła 12 lat za terapię, teraz ja jej trochę mogłam pomóc, ale znów jest gorzej i znów mi pomaga. Mówi, że pomaga jak tylko może i to prawda. Wielu rzeczy nie wie, na wielu rzeczach się nie zna, ale stara się, wysłuchuje mnie, troszczy się na tyle na ile umie. Ojciec jest jak cyborg, już nie kontaktuje. Dbam o niego tzn. mówię mamie, że lepiej iść do lekarza kiedy coś się dzieje, a mama jest anty, dopytuję czy pilnuje terminów wizyt itp. Przeprosił mnie kiedyś jak wpadłam w jego obecności w furię, choć nie chcę, ale moje ciało tak na niego czasem reaguje jak już mniej kontaktował, ale chyba nawet nie wie za co. Żal mi go, jeszcze jak kontaktował zauważyłam, że jego oczy były puste, jest po prostu w jakimś sensie potworem, ale mi go żal. Wiem jakie ciężkie miał  dzieciństwo, parę lat temu stracił brata bliźniaka, potem matkę. Pewnych rzeczy nigdy mu nie wybaczę, nawet gdybym chciała to moje ciało zachowało specyficzną pamięć, ale nie chcę przeżywać jego śmierci. Niech żyje choćby po to, abym nie musiała tego przeżywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam nie usłyszałem, ale czasem usłyszałem słowa, które są dla mnie o wiele cenniejsze. Przypomnienie mi ile komuś zawdzięczam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×