Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

karolink

Użytkownik
  • Zawartość

    132
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

1 obserwujący

  1. karolink

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Mam wszystkiego dosyć. Żałuję, że kiedykolwiek podjęłam leczenie, prawdę mówiąc wolałabym nie żyć niż żyć tak jak teraz. Perspektywy zarobkowe niby jakieś są, ale nie wiadomo, może jestem oszukiwana, a może nie. Wszystkiemu winna jest terapia i to dosłownie. Wiem jak bardzo bałam się zakładać działalność, a gdybym jej nie założyła po prostu to wszystko by się nie stało co się stało, bo nie byłoby takich możliwości. Tęsknię za sobą. Za tą nieśmiałą chudą dziewczyną żyjącą w wyimaginowanym świecie. Dziś wiem o wiele więcej niż wtedy, ale co z tego jeżeli z tej wiedzy nie umiem korzystać, bo się wymyka przez to, że tyle lat przyjmowałam leki. Nie pamiętam jak nazwać nożyczki, a co dopiero przypomnieć sobie fizykę kwantową czy biologię, kosmologię, religie wschodu. Pamięć roboczą mimo, że nad nią pracuję mam tak zrypaną, że nie potrafię zapamiętać przez kilka sekund nawet dwóch liczb. Mam problem z podniesieniem tego bebacha. Nie umiem ćwiczyć, kiedyś mogłam godzinami, a teraz nie umiem, po prostu nie umiem. Nie mam ochoty wychodzić z domu. Nie mam ochoty jeść. Wieczorny posiłek nie pokrywa nawet 1000 kal, ale oczywiście i tak tyję, bo mam zjechany metabolizm i kiedy brałam większe dawki objadałam się. Ja, która zawsze wszystkiego sobie odmawiała na rzecz warzyw z wody i surowych marchewek. Tak, takie życie nie ma najmniejszego sensu.
  2. karolink

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Jeżeli wytrwasz do grudnia to potem już z górki, niewiele dni ci zostało. Dasz radę, szczególnie jeżeli nie ważysz 100 kg.
  3. karolink

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Planowałam dziś napisać list pożegnalny, ale chyba się wstrzymam. Miałam wyjaśnić w nim wszystko, szczególnie mamie co i dlaczego zrobiłam, bo o wielu rzeczach jeszcze nie wie, ale perspektywy nie są takie złe, chociaż z drugiej strony nie wiadomo. Swoją drogą przypomniało mi się, że mając 20 lat będąc w ciężkiej depresji napisałam rycząc list do boga i zachowałam w wordzie, a on go sobie zabrał, o ile istnieje, bo patrząc na swoje włoski na dłoniach mam wątpliwości. W każdym bądź razie następnego dnia rano jak włączyłam komputer nie było windowsa, włączył się jakiś aplet. Kolega stwierdził, że to wirus czarnobyl.
  4. karolink

    Psychoterapia mi nie pomoże?

    Mix, a myślałeś o terapii grupowej, albo grupie samopomocowej ? pozytywniedoladowani.pl/jak-dolaczyc-do-grupy/ Ja po 12 latach terapii dochodzę do wniosku, że wiele czasu zmarnowałam na rozmawianie o dzieciństwie, ale i rozmowa o stanie aktualnym więcej zepsuła tak naprawdę niż pomogła, ale to drugie to kwestia niewybrakowanej terapeutki.Sądzę, że w dużej mierze to kwestia tego, że ciężko znaleźć naprawdę dobrego terapeutę, który mógłby nas przeprowadzić przez to o czym pisze ten gościu w temacie co leczy w psychoterapii http://www.wykop.pl/ramka/776717/trzecie-dno-dla-kogos-kto-lubi-psychologie/ Ludzie stąd właśnie o tym mówią w aspekcie dzieciństwa, ale znaleźć kogoś kto przez to przeprowadzi od początku do końca jest prawie niemożliwe. Życie płata nam wiele figli i nawet zakładając, że już trafimy na takiego terapeutę, który do tego by się nadawał to czasem sytuacje życiowe mogą sprawić, że się nie uda. Więc po co w ogóle zaczynać? Życie jest za krótkie. Powinniśmy więc faktycznie zajmować się tym co tu i teraz i jak najbardziej dbać o chwilę aktualną na ile to możliwe. Nie zawadzi rozmowa o dzieciństwie, ale moim zdaniem ona nie powinna być sednem wszystkiego no chyba, że ktoś liczy na sytuację bliską cudu i jest gotowy zaryzykować przejście całego efektu "dorastania" w psychoterapii mając na uwadze, że może być dużo gorzej niż jest obecnie, choć dla osoby zwracającej 15 razy dziennie niewiele rzeczy może być gorszych od takiej egzystencji, dlatego bądź co bądź ludzie decydują się na to. Polecam też obejrzenie tego filmu: https://www.netflix.com/title/80171659 U nas niestety nie ma takich przedsięwzięć, mam nadzieję, że jeszcze. Z perspektywy straconych środków i niepotrzebnego przedłużania czegoś co dawno powinno się skończyć polecam terapię terminową. Dialektyczno behawioralna psychoterapia skupia się bardzo na wsparciu pacjenta i na tym co dzieje się tu i teraz, aczkolwiek też sięga do naszej historii, aby nas poznać. Wybierając się na terapię radzę ci jednak bardzo ją oddzielić od swojego życia. To trochę taki alternatywny świat, jak gra. Trzeba się angażować, ale zarazem za bardzo nie wchodzić, bo jeżeli np. stracimy środki to i stracimy wsparcie w terapii. Miej to na uwadze.
  5. karolink

    Samotność

    🙂 No tak robiłam latem, że nie dosyć, że chodziłam na spotkania to jeszcze basen, spacery itp. Teraz zrobiło się nerwowo ze względu na te kilka transakcji na których rozwiązanie czekam. Chciałabym praktycznie przespać ten czas, albo przesiedzieć w domu. Mam jakieś opory przed wychodzeniem. Kiedy kasa lała się strumieniem jakoś łatwiej było mi się relaksować. Bardzo się staram zająć umysł czymś innym, myślałam nawet o hipnozie, ale nie mam zaufania do tej metody, poza tym drogo w Wawie za sesję, a potrzeba niby takich trzech, żeby na coś zaprogramować mózg np. do polubienia odgłosu szlifierki, albo choćby zignorowania. Czasem potrafię przez jakiś czas się wyłączyć i to ignorować, wkładam w to dużo wysiłku, ale potem nagle wybucham tym co zdążyło się we mnie skumulować, choć w momentach kiedy wydaje się, że zapanowałam nad tym jestem już pewna, że takiej akcji nigdy nie powtórzę, ale jednak tak się dzieje.
  6. karolink

    Samotność

    Wiesz nie siedziałam dużo w domu w wakacje i wcześniej. Aczkolwiek od kilku lat pracuję w domu, ale to lato spędzałam na zewnątrz min. na spotkaniach biznesowych, poza tym korzystałam z pogody. Teraz siedzę w domu, bo oszczędzam, a czekam na rozwiązanie pilnej transakcji. Nie mogę się na niczym skupić np. na pracy, nauce itp. Czasem wychodzę na spacer, ale generalnie tak wolę być w domu, bo na zewnątrz za dużo wydaję kasy, a jak wspomniałam teraz musiałam przycisnąć na chwilę pasa. Poza tym remonty mają miejsce dzień w dzień, poza świętami, a i to nie zawsze. Uwielbiałam spędzać czas z kotami na balkonie, czytać książki, a teraz to praktycznie niemożliwe. Coś się we mnie zmieniło po tych 3 latach, tzn. ta cała budowa miała na mnie ogromny wpływ, także na moją pracę, nie byłam w stanie rozmawiać z klientami, wyspać się kiedy zaczynali o 6. Właściwie przez chwilę zaczęłam nawet wstawać o 4 w nocy, żeby korzystać trochę z ciszy. Przestawiłam się zupełnie nie z potrzeb personalnych, np. dostosowania się do pracy, ale tak jakby pod nich, żeby mieć odrobinę dnia bez tych odgłosów, a to chyba nienormalne.
  7. karolink

    Samotność

    Dziwne doświadczyłam dwóch poziomów bycia samotną. Kiedyś byłam samotna z tym co robili mi rodzice, aczkolwiek miałam przy sobie jakieś osoby, które także były bardzo krzywdzone, ale nigdy o tym nie rozmawialiśmy ze sobą. Na tym poziomie żyłam we własnym świecie, byłam nieszkodliwa, praktycznie niezauważalna. Skromna, wycofana. Teraz w swojej samotności rozpycham się rękami i nogami. Walczę o swoje, staję się nawet nieznośna, jak ktoś uprzykrza mi życie, ja uprzykrzam innym, mszczę się. Nie mam przy sobie żadnych osób, no prawie żadnych. To dziwne poznać te dwie strony. Mam wrażenie, że leki i psychoterapia wpłynęły na to, że tak się „przekształciłam”. Jakieś cechy tego kim jestem teraz oczywiście były we mnie, ale pozostawały z reguły uśpione. Sama nie wiem czy jestem bardziej sobą teraz czy byłam bardziej sobą kiedyś.
  8. karolink

    Samotność

    Pewnie na osiedlu mam już przyczepioną łatkę wariatki. Krzyczę jak hałasują. Po trzech latach budowy nie jestem w stanie tego już znieść. Teraz każdy się remontuje i na jakimś poziomie to rozumiem, ale na innym, tym emocjonalnym już nie. Mija 4 rok. Kiedyś towarzyszyły mi odgłosy ptaków, remonty pewnie się zdarzały, ale nie irytowały mnie na tyle, żeby wyzywać, że kogoś zabiję, albo że mam nadzieję, że kogoś prąd kopnie, albo, że może powinnam zabić z 20 osób i wtedy ktoś zwróci uwagę na problem, bo w sumie nikogo nie obchodzi jak zmieniła się moja rzeczywistość w tym mieszkaniu od czasu gdy rozpoczęła się budowa. Pierwsze trzy lata nie dawałam innym odczuć jak mnie to wkurza, ostatnio jestem bardziej acting out bynajmniej jeżeli chodzi o przemoc słowną. Boli mnie gardło od darcia się. Znalazłam piosenkę na youtube "wypier-lać" przez 7 min śpiewają, następnym razem puszczę na całą parę. Na balkonie mam wywieszoną kartkę " Wypier-laj szlifująca chołoto". Nie przeszkadzają mi żadne inne odgłosy tzn. płacz dziecka, psy, samochody, samooty tylko ta szlifierka i wiertarka. Nawet jak nie robią tego bardzo głośnio mnie to strasznie irytuje, tak jakbym była uczulona na ten dźwięk, czasem budzę się przerażona w nocy bo słyszę ten dźwięk przez sen. Wiem można włączyć telewizor, choć czasem mam ochotę zwyczajnie od niego odpocząć, od zatyczek do uszu, wypróbowałam wiele dostaję zapalenia uszu. Chciałabym po prostu kilka tygodni odpocząć od tej budowy, tych remontów razem z kotami, a one czują się najlepiej właśnie w tym mieszkaniu, poza tym nie mam gdzie iść.
  9. karolink

    nienawidze pisu

    Nowoczesna ma całkiem fajny program zajrzałam kiedyś z ciekawości. PSL zresztą też, tam to taki zrównoważony 500+, który wymaga włożenia więcej wysiłku niż po prostu rozdać nieswoje pieniądze. Produkty dla dzieci bez vat genialny pomysł. Szkoda, że we wszelakich mediach niewiele się mówi o programach tych partii i samemu trzeba sięgać po informacje, a niestety niewielu ludzi to robi, opierają się na tym co epatuje w mediach.
  10. karolink

    nienawidze pisu

    No gdzieś na platformie sąsiedzkiej na białołęce ktoś przytoczył wywód, że głosy Wawy poszły za więźniami. Wystarczy odnieść się do statystyki, aby okazało się, że więźniowie głosu w Wawie nie mają, bo jest ich 0,1% do mieszkańców, do wyborców pewnie niewiele więcej.
  11. karolink

    nienawidze pisu

    Dokładnie. Dzięki temu ma też jakieś rozeznanie w dobraniu narzędzi pozwalających obczaić jakiś temat nie tylko poprzez zapytanie wujka Google, ale poprzez zapoznanie się ze zdaniem kogoś kto merytorycznie poznał jakiś temat i skonfrontować to z podanymi przez niego źródłami.
  12. karolink

    nienawidze pisu

    Otóż moim zdaniem trochę świadczy. Trzeba jednak trochę intelektu i sprytu by przejść przez egzaminy choćby bez wkuwania materiału.
  13. karolink

    nienawidze pisu

    Zgadzam się jeżeli chodzi o kształcenie się.
  14. karolink

    Pomocy nie radzę sobie

    No to ciekawa kwestia 🙂
  15. karolink

    Samotność

    Hej dzięki. Stała się rzecz cudowna. Szybko znalazłam im domki na tym samym osiedlu i mam informacje co u kotków.
×