Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

ehempatia

Użytkownik
  • Zawartość

    145
  • Rejestracja

  1. ehempatia

    Cześć

    Hej Masza. Po opisie "Pan Tabletka" prędzej pomyślałabym o rekreacyjnych użyciach Nawiasem, pod tą nazwą istnieje ciekawy blog prowadzony przez farmaceutę. Witaj na forum.
  2. ehempatia

    czy to aby bezpieczne?

    Trochę dziwne, że chcą skan. Mnie weryfikowali poprzez dwukrotne oddanie im paru groszy przelewem, które najpierw wysłali do mnie. Nie wysłałabym.
  3. ehempatia

    Prewencja

    Z takich mniej oczywistych rzeczy to noszę specjalnie krem do rąk w torebce, bo nie jestem w stanie otworzyć bez niego foliowego woreczka, kiedy chcę zapakować owoce czy warzywa w sklepie. W sumie robiłam to już przed pandemią, ale aktualnie trwoży mnie liczba "śliniących", wkładających palce pod maseczkę, żeby poradzić sobie z reklamówką. Uch. No i do kompletu chusteczki antybakteryjne albo żel, zawsze gdzieś pod ręką.
  4. Dzięki za porady, będę kombinować. Z anty dzisiaj poszło lepiej, kiedy położyłam ją na języku. Ale chyba trochę za blisko, jutro spróbuję dalej. Mam nadzieję, że nie włączy się dodatkowo odruch wymiotny.
  5. Mi też. Jesteś pierwszą osobą. Spróbowałam, ale mój "tył" blokuje dostęp do przełyku, kiedy tylko tam gdzieś dotknie tabletka. I tak skończyło się na pogryzieniu tabletki, ale z tego na co teraz zwróciłam uwagę, to przed finalnym przełknięciem jej faktycznie "startuje" z języka. Zobaczę jak pójdzie z mniejszą tabletką. Może to dobry punkt zaczepienia. I połykasz je? Szanuję. Takie myśli mnie nachodzą tylko, gdy połknę tabletkę ze zbyt małą ilością płynu i czuję jak mi szurnie po przełyku gdzieś. Od razu somaty się włączają i muszę się uspokajać, że to nic, że jest okej.
  6. Hejka. Dzisiaj przychodzę z zapytaniem jak w tytule. Będąc małym dzieckiem podobno połykałam ładnie tabletki aż do czasu, gdy umieściłam źle na dłoni rutinoscorbin i wylądował on w moim nosie, gdzie siedział aż całkiem się rozpuścił. Szczypiąca i wypłakana wtedy sprawa, nie przeczę. No i od tamtego czasu moja zdolność do przełykania tabletek jest mocno zaburzona (choć samo wydarzenie wspominam raczej w kontekście śmiechu, nie traumy). Nie połknę żadnej kapsułki, ani tabletki większej od antykoncepcyjnej, chociaż i z tą mam duży problem (czasem mielę w buzi z 20 razy zanim w końcu trafi do przełyku). Rutinoscorbin przegryzam na pół lub na cztery, żeby jakoś go przełknąć. Antybiotyki dzieliłam nawet na 30 części jedną dużą tabletkę. Po pierwszej nieudanej próbie przełknięcia dopada mnie mini-panika. Zazwyczaj muszę stać, żeby próbować ją połknąć i nie mieć wtedy z nikim kontaktu - ani żeby ktoś mnie widział, ani żeby do mnie mówił. Żenada. Nie uda mi się połknąć tabletki popijając ją wodą lub czymkolwiek gazowanym. Albo bez popijania. Najszybciej wychodzi to chyba z podgrzanym mlekiem lub sokiem. Czymś co jest takiej ciężkiej, gęstej konsystencji. Mam tego już serdecznie dość. Nie tylko obniżam działanie leków i niszczę zęby wiecznym rozgryzaniem leków, co martwię się, że taka mała antykoncepcja zdąży się rozpuścić zanim zadziała, a zapasu nie ma. Jakieś rady? Można się śmiać, w tym temacie przeżyłam już tyle upokorzeń, że jestem uodporniona.
  7. Też mnie dopada ta nostalgia bardzo często Lubię ją, wtedy świat inaczej pachnie i mam wrażenie, że wręcz czuję na skórze upływający czas. Nawet nie zastanawiałam się nad tym czy ktoś również to odczuwa. Ale fajnie.
  8. @Jeronime Moja terapeutka mówiła, że diagnoza nie jest ważna, bo może się ciągle zmieniać. ECH, chciałam mieć chociaż jeden punkt oparcia Ale rozumiem, to logiczne. Wytrwałam z nią 10 spotkań ponad 1-godzinnych. Około 3 miesiące. I odpuściłam, bo mój portfel krzyczał "ratunku". Czekam na wizytę z NFZ, zobaczymy co będzie. Zastanawiam się o co pytasz konkretnie - z czym długo tak u mnie? Jeśli mowa o moich działaniach w ramach autoterapii to około dwóch lat. A kiedy się zepsułam? Chyba wyniosłam to z dzieciństwa, więc praktycznie od zawsze, a na pewno już ponad połowę życia. Mam 24 lata.
  9. ehempatia

    Czy masz?

    nie. masz ochotę zjeść coś słodkiego?
  10. ehempatia

    X czy Y?

    brzoskwinia cynamon czy wanilia?
  11. Musiałam sama siebie zawstydzić tym, że ja to wywołuję i jestem za to odpowiedzialna. I obeszło się bez psychoterapii. Dokładnie
  12. Hej. Moja nerwica też miała swój szczyt w czasie, kiedy zaczynała się epidemia. Ale w sumie nie z powodu obostrzeń czy tego, że nie mogę wychodzić, bo akurat akcja #stayhome była mi baardzo na rękę. Po prostu wierzyłam, że z moim fartem somaty pt. "nie mogę nabrać powietrza w płuca" to oczywiście ten straszny, niezbadany covid i pewnie wszystkich zarażę i poumierają i zostanę sama (). No, więc właśnie wracają obostrzenia a ja czuję się nawet trochę lepiej. Mam takie wewnętrzne usprawiedliwienie swojej izolacji: "nikt nie będzie marudził, że nie wychodzę, bo jest to zrozumiałe w tym okresie".
×