Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

żyćalejakdługo

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  1. żyćalejakdługo

    36

    Masz jeszcze dużo czasu przed sobą na wybór ścieżki zawodowej, ja ten czas zmarnowałem i nie wiem jak to naprawić. Nie mam pomysłu na to co mógłbym zrobić. Tobie doradziłbym poprawienia matury i rozpoczęcie nauki związanej z medycyną lub farmacją.
  2. żyćalejakdługo

    36

    A w czym mi to pomoże? Nie wyżyje z renty. Co mi da orzeczenie? Na studiach miałem robiony test na depresję, na pierwszej wizycie u psychologa. Później już nie robiłem takich testów. Przez prawie rok chodziłem prywatnie do psychologa, ale nie robiono mi tam testów. Ogólnie prawie większość życia czułem się źle. W dzieciństwie byłem prześladowany. To sprawiło że zamknąłem się w sobie. To z kolei spowodowało wykształcenie się zaburzeń obsesyjno kompulsywnych (mycie rąk i przedmiotów) Teraz już jest lepiej, nie mam tak ostrych objawów jak kiedyś, ale zwracam uwagę na pewne rzeczy. Na co dzień nie mogę pozbyć się poczucia marnowania czasu. jutro Poniedziałek początek tygodnia, który będzie cały zmarnowany, jak poprzednie.
  3. Też boję się brudu i możliwości zakażenia, to sprawia że rezygnuję z aplikowania na niektóre stanowiska.
  4. żyćalejakdługo

    36

    To wygląda tragicznie, w przyszłości nic mnie nie czeka. Nie mam szans na emeryturę. Tego boję się najbardziej, że nie będę miał z czego żyć na starość, że czeka mnie bezdomność. Rodzice nie będą żyć wiecznie, a mi kiedyś zabraknie sił do wyjazdów za granicę. Najbardziej boję się przyszłości. Nie widzę sposobów na zatrzymanie tego. To budzi we mnie największy lęk. Nie wiem jak podnieść swoje kwalifikacje zawodowe. Próbowałem zrobić prawo jazdy ale bez powodzenia. Nie wiem co i jak ze sobą zrobić.
  5. Witam Mam 36 lat i przegrałem swoje życie. Jestem 100% nieudacznikiem. Znalazłem to forum i chcę się na jego arenie wypowiedzieć. Przedstawić moją sytuacje, ale jest to takie trudne i nie łatwo jest pisać o sobie. Choruje na depresję już od młodzieńczych lat, z każdym rokiem sytuacja się pogarsza, a ja czuje się coraz gorzej. Obecnie czuje się najgorzej ze wszystkich lat. Mam 36 lat, nie mam swojej rodziny, jestem samotny, nie posiadam dzieci. Nie pracuję czasem wyjeżdżam za granicę praca tam jest ciężka, a życie dołujące. Przed świętami zjechałem z takiego wyjazdu, który był nie udany (marne zarobki) Nie mam szans na pracę w swoim mieście z powodu braku kwalifikacji, samochodu, i tego że ofert jest jak na lekarstwo. To sprawia że mojej przyszłości po prostu nie ma, lub ryzuje się w czarnych barwach. Czas ucieka, mam już 36 lat. Nie udało mi się założyć rodziny i nie mam szans na założenie takiej. Mieszkam z rodzicami, bez szans na własne cztery kąty. Nikt nie da mi kredytu, odłożyć nie mam z czego, rodzina nie jest wstanie mi pomóc. Zrezygnowałem z życia towarzyskiego ponieważ nie mam na takie warunków. Zresztą i tak kobiety nie zawracają uwagi na kogoś takiego jak ja. Dla nich jestem nieudacznikiem. Mam mało przyjaciół, znajomych w ogóle. Z bliskimi nie umiem podtrzymywać kontaktu. Całymi dniami milczę, mówię mało, zdawkowo lub w ogóle. Rodzina w ogóle nie wie co się dzieje w moim życiu, jak się czuję na co dzień. Każdy dzień jest dniem świstaka. Najgorszy jest poranek. Wstaję i nie wiem po co wstawać, nie mam żadnego celu w ciągu dnia. Śpię do późna aby nie męczyć się dłużej z dniem. Gdy już uda mi się wstać, nie mam żadnego zajęcia którym mógłbym zabić czas. Godziny lecą jedna po drugiej, a ja snuję się po pokoju, oglądam TV, siedzę na social mediach, przeglądając piękne życia innych ludzi. Nie mam po co wychodzić z domu. Nie mam do kogo iść, i w jakim kierunku. Czasem udaje mi się wyjść ale jest to snucie się po mieście. Siedzę do późna w nocy, oglądając TV, odwlekając nadejście nowego dnia. Od odstawienia leków nie mogę zasnąć wcześnie, przez co siedzę po nocy. Gdy już zasnę budzę się wielokrotnie, potem na krótko zasypiam, i budzę się ponownie. Przez ostatni rok brałem leki na depresję Depratal i leki na sen Rispolept. Po Depratalu nie mogę w ogóle spać. Działanie Depratalu po roku czasu było już znikome. Mimo brania leków całymi dniami byłem smutny i przygnębiony. Leki skończyły mi się gdy byłem za granicą, nie udało się załatwić nowych. Na początku myślałem że dam radę bez nich, ale teraz wiem, że sobie nie poradzę. Nie mogę przestać być smutny i przygnębiony. Nic mnie nie cieszy, nic nie ciekawi. Kiedyś umiałem zabijać czas na komputerze i internecie, teraz sam się dziwię jak to było możliwe. Każdy dzień jest dniem zmarnowanym, wyrzuconym do kosza. Przyszłość będzie jeszcze gorsza, bo jaką może mieć przyszłość samotny, bezrobotny 36 latek mieszkający z rodzicami? W tym tygodniu będę chciał pójść do lekarza po leki, w tym mam nadzieję na poprawę samopoczucia. Jednak wyglądana na to że będę skazany na łykanie chemii do końca życia. Najgorsza jest pustka dnia codziennego kiedy nie wiesz co z tym dniem zrobić i wiesz że jest on już zmarnowany. Czas ciągle ucieka, a mi jest coraz trudniej żyć w te nowe nadchodzące dni. Czasem myślę o samobójstwie, ale nie wiem jak to zrobić żeby nie bolało. Nie chcę też rodzicom sprawiać takiego bólu. Gdy ich zabraknie może będzie łatwiej podjąć decyzję.
×