Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez she1992 05 sty 2013, 17:42
Mightam mam taki sam problem, moj ojciec nadużywa alkoholu odkad pamietam. Moi rodzicie rozwiedli sie szybko miałam 7 lat. Mama chciala oszczędzić mi kolejnych lat z awanturami i widokiem pijanego ojca. PRzez pewien okres w zyciu w ogole kompletnie sie mna nie interesował. Wychowywalam sie z Mama nigdy nie narzekałam na brak miloci bo dostawałam jej duzo,ale brakowalo tej osoby 'ojca' stad moje kompleksy ,niedowartosciowanie, problemy w zwiazkach ( w obecnym jestem strasznie zazdrosna i nieufna co bardzo zatruwa zycie mi i drugiej osobie). Dopiero od kilku lat z ojcem zaczełam miec kontakt kiedy zaczełam dorastac, ale to jes ttak jak mowisz,gdy jest trzeźwy kompletnie nie wiem jak z nim gadać, moje kazania prośby spotykają sie z ignorancja i zmiana tematu. Moj ojciec to człowiek ktory mial kiedys super prace, ma wyksztalcenie ,mial fajna rodzine a wszystko zaprzepaścil...
Jeśli ktoś nie dba zbytnio o prawdę w sprawach drobnych, nie można mu ufać w sprawach istotnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
11 gru 2012, 20:47
Lokalizacja
Szczecin

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez omeeena 05 sty 2013, 18:51
kasiątko, to tak, jak ja....szukam nowej, a przerażenie mnie ogarnia nawet na myśl o pójściu na rozmowę...
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez bvb25 05 sty 2013, 19:15
Dzisiaj gorszy dzień zupełnie nie wiem czym spowodowany(bardziej rozmazany wzrok, odrealnienie jakby sen) może tym, że spałem do 12.00:/
Wrażenie, że znane miejsca wydają się obce i przerażające, zamazany spowolniony wzrok,śnieg optyczny, nadwrażliwość na światło(zwłaszcza na sztuczne), otępienie...

Doraźnie xanax
Avatar użytkownika
Offline
Posty
504
Dołączył(a)
11 lip 2012, 20:36
Lokalizacja
Konin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez she1992 05 sty 2013, 19:17
ja też spałam dlugo i pewnie nie zasne dzisiaj jak normalni ludzie ..nie mam już sił i płacze drugą godzine ,czuje sie jednym wielkim gownem
Jeśli ktoś nie dba zbytnio o prawdę w sprawach drobnych, nie można mu ufać w sprawach istotnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
11 gru 2012, 20:47
Lokalizacja
Szczecin

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez kryty_k 05 sty 2013, 20:20
Znów omdlenia mnie dopadają...
Zmiana oznacza życie. Kiedy się nie zmieniasz, znaczy, że nie żyjesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
321
Dołączył(a)
27 gru 2012, 18:51
Lokalizacja
sala sądowa

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Introvertic 06 sty 2013, 02:33
No nieźle, od września pracowałem na pełnej parze, studiując i pracując jednocześnie. Dawałem radę i nawet bóle głowy udawało mi się jakoś ignorować, a stany lękowe szybko wyciszać. Teraz z kolei miałem dwutygodnią przerwę świąteczną, która w poniedziałek się kończy i zaczyna mnie ogarniać panika. Mimo tego, że przez cztery miesiące radziłem sobie wyśmienicie, to mam wrażenie, jakbym miał nie dać rady sobie na nowo w pracy, która wcale strasznie skomplikowana nie jest. Mam wrażenie, jakbym miał nie poradzić sobie na uczelni, mimo tego, że byłem jednym z lepszych studentów tego semestru. Naprawdę nie wiem jak to cholerstwo działa, ale zwyczajnie boję się poniedziałku :) Boję się konfrontacji ze wszystkimi i z samym sobą. Boję się, że nie uda mi się ponownie wejść w ten pracowity rytm, skoro już tak się rozleniwiłem ostatnio.

Ech... Życie z nerwicą lękową :) O ile stało się "ciekawsze"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
28 sty 2012, 23:23

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez black swan 06 sty 2013, 13:13
Introvertic, mam podobnie... Nawet jak wiem, że coś mi wychodziło wiele razy i całkiem dobrze dawałam sobie radę, to i tak jak potem znowu mam to robić, to strasznie boję się, że mi nie wyjdzie, że nie poradzę sobie. Mam widocznie tak słabą wiarę w siebie, niezależnie od osiąganych rezultatów. To jest jak przekleństwo na całe życie. :?

Dzisiaj przy śniadaniu rodzice zrobili mi wykład... Że nie mogą patrzeć na to jak się marnuję, że mojej matce serce się kraja jak patrzy ma mnie siedzącą w domu i tracącą czas. Bo przecież skończyłam takie a takie studia, bo przecież mam doświadczenie w pracy (to że tylko roczne już im umknęło, to że nie chcę dalej pracować w zawodzie też im umknęło), że przecież jestem taka zdolna, ambitna, dobra w tym co robię (a co oni mogą wiedzieć, nawet nie wiedzą za bardzo o co chodziło w mojej pracy), dokładna, itp, itd. I że jak ja tak mogę się marnować, siedzieć w domu, nic nie robić, czekać aż samo z nieba spadnie, marnować swoje oszczędności na przeżycie, siedzieć przed komputerem i żyć w świecie marzeń (nie żyję w żadnym świecie marzeń). Że nie mogą po prostu na to patrzeć, żebym się w końcu wzięła w garść, zaczęła coś robić, szukała pracy albo klientów, wyszła do ludzi. Ich oczekiwania mnie przywalają. Poczułam się przez to jak nikt. Wobec mojego brata nie mają żadnych oczekiwań. Bo on zawsze był mało zdolny, nieutalentowany, trochę głupi. Jak był mały to cieszyli się z samego tego, że on jest. Zero oczekiwań, bo przecież nie jest uzdolniony. Czuję się jakby wszystkie oczekiwania za nas dwoje spadły na mnie. Tylko na mnie polegają ze swoimi niespełnionymi ambicjami i liczą, że ja je spełnię. Ja zawsze byłam kochana ZA COŚ, nigdy za to, że jestem. Brat nigdy nie był kochany za coś, zawsze za samo to, że jest. Dlatego on ma wiele znajomych, dobre kontakty z ludźmi, nie boi się bliskości, często wychodzi. Co z tego, że prawdopodobnie do końca życia będzie pracować fizycznie za marne grosze. Nikt od niego nie oczekuje niczego więcej, ma kupę znajomych na miejscu i to mu wystarcza. A ja co z tego, że mam umiejętności, zdolności, studia, ambicje, bla bla bla, jak nie wierzę kompletnie w siebie, czuję presję, że oczekuje się ode mnie znoszenia złotych jajek i nie potrafię temu podołać. Moje umiejętności interpersonalne są na poziomie błota na chodniku, a raczej nie ma ich wcale. Nie umiem utrzymywać relacji z ludźmi, a tym bardziej bliskich. Już nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie wytrzymam w tym domu dłużej. Jak ja mam się zebrać do kupy, znaleźć jakąś pracę i stąd wyprowadzić? Jak mam ogarnąć swoje życie? Jak mam się uwolnić od wiecznych wygórowanych oczekiwań, widzenia we mnie środka do zaspokojenia niespełnionych ambicji życiowych moich rodziców? :( Już tego nie wytrzymuję, a im dłużej z nimi mieszkam, tym czuję się mniej zdolna do zmiany czegokolwiek... Złe wybory, złe decyzje... Nigdy nie powinnam wracać do domu rodzinnego na tak długo, sama się wkopałam ponownie w gówno z dzieciństwa...

-- 06 sty 2013, 12:18 --

I jeszcze to ich gadanie, że zmarnowane studia, że trzeba było iść do zawodówki, skoro teraz chcę się marnować, że skoro mam tak niską samoocenę, to jest tylko i wyłącznie moja wina, że jestem znowu z drugiej strony głupiutka, że skończę jako nikt jak tak dalej będzie... Już w tej chwili czuję się jak nikt.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 sty 2013, 13:52
obudziłam się o 12, bo do 4 siedzieli koledzy mojego P. z tym, że P. się upił i ja musiałam siedzieć z pijanymi kolegami, bo P. poszedł spać. Jeden z kolegów tak mnie nastraszył, że nie wiem kiedy wyjdę z domu... ;(((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez haribo190 06 sty 2013, 14:35
Dzień dziwny, os sanego rana dokucza mi drętwienie lewej ręki i lewej nogi... Już sobie wkręcam że mam jakiś udar albo guza mózgu. NIe pokój na całej lini, nie mogę się na niczym innym skupić żeby choć na chwile oderwać uwagę od moich dolegliwości..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
08 gru 2012, 14:18
Lokalizacja
Opole

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez kryty_k 06 sty 2013, 15:49
pisanka, tulę. Będzie dobrze.
Zmiana oznacza życie. Kiedy się nie zmieniasz, znaczy, że nie żyjesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
321
Dołączył(a)
27 gru 2012, 18:51
Lokalizacja
sala sądowa

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez pisanka 06 sty 2013, 15:58
dzięki. mam nadzieję, że koledze po pijaku włączyła się terapeutyzacja mnie i najpierw żeby coś sprawdzić podszedł do mnie znienacka z butelką piwa, złapał mnie za głowę i przystawił butelkę i swoją twarz do mojej twarzy. Zaczęłam wrzeszczeć zwłaszcza, że w zasięgu wzroku nie było mojego P. skuliłam się w kłębek, byłam przerażona. Powiedział, żebym się go nie bała, on mi nic nie zrobi, ale ma ludzi, którzy szybką pozbędą mnie wszelkich lęków. Nie wyjdę z domu już nigdy ;((((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Kiya 06 sty 2013, 16:47
pisanka, co to w ogóle za koledzy? :/
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez SadSlav 06 sty 2013, 17:04
pisanka napisał(a):dzięki. mam nadzieję, że koledze po pijaku włączyła się terapeutyzacja mnie i najpierw żeby coś sprawdzić podszedł do mnie znienacka z butelką piwa, złapał mnie za głowę i przystawił butelkę i swoją twarz do mojej twarzy. Zaczęłam wrzeszczeć zwłaszcza, że w zasięgu wzroku nie było mojego P. skuliłam się w kłębek, byłam przerażona. Powiedział, żebym się go nie bała, on mi nic nie zrobi, ale ma ludzi, którzy szybką pozbędą mnie wszelkich lęków. Nie wyjdę z domu już nigdy ;((((

Sytuacja conajmniej dziwna :?
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez kryty_k 06 sty 2013, 19:12
pisanka, nie przejmuj się tekstami mówionymi po pijaku - on pewnie nawet nie pamięta, co zrobił. Uszy do góry.
Zmiana oznacza życie. Kiedy się nie zmieniasz, znaczy, że nie żyjesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
321
Dołączył(a)
27 gru 2012, 18:51
Lokalizacja
sala sądowa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista, Purpurowy i 9 gości

Przeskocz do