Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 25 cze 2007, 07:25
Cześć kochani!
Ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu na to, żeby odezwać się na forum, ale teraz przy porannej kawie postanowiłam zobaczyć co tu u was słychać. I dobrze, że tu zajrzałam, bo widze, że mój braciszek (czyt. człowiek nerwica) ostatnio występuje tu w roli głównej. Troszke chyba braciszku przesadziłeś bo widze, że tym co napisałeś poruszyłeś wszystkich.... Zrozum wreszcie że tu na forum wszyscy cie lubią a kiedy piszesz o sobie takie obraźliwe teksty to wszystkich to boli. Wszyscy chcą twojego dobra, a ty na siłę się dołujesz! Ja zamiast ci pomagać to walcze z tobą! Walcze z twoim negatywnym nastawieniem do życia i niskim poczuciem godności! Nikt nie będzie ci w stanie pomóc jeśli mu na to nie pozwolisz!
Czytałam to co immi ci radzili i to są naprawde trafione rady, a ty reagujesz na nie jakbyśmy chcieli cie skrzywdzić, albo źle doradzić. Wszystkim zależy na twoim dobru, więc zamiast zawsze mieć jakieś ALE zacznij żyć!!!! Po prostu zacznij żyć!
Świata nie zmienisz, zawsze będziesz spotykał na swojej drodze szczęśliwych i zakochanych ludzi. Ale bądźmy szczerzy - co w tym złego że ci ludzie na ulicy są szczęśliwi i okazują swoje szczęście publicznie? Pomyśl tylko, to są tacy sami ludzie jak ty... Jedni są przystojni inni "urodą nie grzeszą" a jednak są szcząśliwi! Może jeszcze wczoraj też zastanawiali się nad tym czy kiedykolwiek będą szczęśliwi, a dziś chodzą po ulicach i wręcz emanują szczęściem. Więc uwierz w końcu w siebie i nie patrz na siebie przez pryzmat innych, szczęśliwszych ludzi... Bo na ich tle zawsze wypadniesz gorzej!

Sorki wszystkich za tak długi wykład! Mam tylko nadzieje, że moje słowa nie pójda na marne!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez smutna48 25 cze 2007, 09:41
Piotrek napisał(a):smutna48będzie po prostu inaczej pewnie niedługo się przyzwyczaisz


Tygryska napisał(a):smutna48 trzymam kciuki za szybkie zadomowienie się w nowym miejscu, myslę że nie będzie tak źle.

No nie wiem wiem, że bedzie inaczej ale nie wiem czy lepiej ja chyba poprostu nie lubię zmian przyzwyczajam się do miejsca i ludzi i jak wiem ze coś zmienia dołuje mnie to poprostu... do tego poklucilam sie z moją siostrzyczką :evil: ktora wypomina mi to ze nie pracuje wypomina wsztystko kaze się leczyć bo skoro mam ciagle doły i jestem niezadowolona z życia i decyzji o mieszkaniu to przeciez musi byc coś ze mną nie tak. Nie umiem się cieszyć z tego mam tu prywatność jak jestem sama jak nikt nie patrzy co robię nie widzi kto przychodzi kto wychodzi a tam nie będę tego miała najbardziej niespodobało mi sie to ze te okna są w dachu tzn nie wiem czy tam jest taki dach spadzisty czy nie bo nie byłam w tym domu, akurat wtedy w tych tyg nie wstawałam z lozka to był najgorszy moj okres. :cry: wstawie wam moją rozowę z nią dobija mnie ta kobieta ja poprostu chciala bym juz być niezależa sama sobie radzić bez nich pokazać wszystkim, że potrafię o siebie zadbać bez wyciagania pieniezy i namawiania mamy na jakieś olbrzymie zmiany. Bo ten pomysł jest jej. Nie zarabiają wystarczajaco duzo aby utrzymac się rach dośc duzo wychodzi moja mama im pomagała i uznala chyba ze ja tez sobie nie poradze, kupili dom tam sie az tyle nieplaci za mieszkanie jakoś jest inaczej. Tylko co mi z tego... Ze mną to chyba jest tak ze ja jestem niecierpliwa juz bym bym chciala zeby wszystko było dobrze mieć swoj kąt i swoje zycie. Czasami sil mi brakuje a jeszcze siostra zawsze wie jak mnie dobić myśli ze w pracy czy gdzie kolwiek indziej odnajdę sens zycia niestety nie.... nie mam ochoty na kłótnie a ni na rozmowe z nią z reszta co bym nie napisała ona zawsze mnie krytykuje uwaza że jest biedna owieczka az mam ochote ją trzepnąc czasami ....
Ostatnio edytowano 25 cze 2007, 11:45 przez smutna48, łącznie edytowano 2 razy
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Piotrr 25 cze 2007, 10:24
Cze. Dzieki za miłe słowa.
Co do tego czy sobie wmawiam, ze dzien bedzie beznadziejny to nie...Raczej sie zaczyna i potem cos mnie samo dogania. Tak jak dzis. Co raz czesciej mam tak, ze jak wstaje to bardzo wewnetrznie niespokojny jestem. Nie ze mysle o czyms czy cos. Poporostu tak w srodku cały "latam" jakbym był poddenerwowany. Ale nie jestem. Dopiero z czasem przychodzi jakies takie zdenerwowanie bez powodu.
W piątek miałem isc na zabieg z akupunktury. Niestety sie nie udało. Mimo iz chciałem. Wiem, że bez leków sie nie obejdzie, tzn psychotropów, które zniwelują moj lek. Tylko naprawde nie ma osoby, która mogła by mi je przepisac. Tzn są tylko zaden lekarz nie chce przyjść do domu. To ja sie zastanawiam, jak mam iść do lekarza bez leków!! mając olbrzymie lęki po to aby mi przepisał leki które te lęki niwelują? Chyba po to są te leki, żeby ułatwić wyjscie z domu prawda? Czyli logiczne, że bez leków wyjscie z domu nie jest łatwe. Nie wiem pokręcone to wszystko. Rece opadaja. Każdy lekarz mówi nie i nie i nie...Jedni mówią ze nie chodzą (na domowe wizyty) bo im nie wolno, drudzy ze nie mają zarejestrowanych wizyt domowych a jeszcze inni ze w terapi lekarz nie może być więźniem pacjęta. Debile nie rozumieją tego, że ja nie chce terapii w domu!! Ja chce leki, które pozwolą mi dotrzeć na terapię do ośrodka!! To sa podobno wyksztalceni ludzie i tego nie rozumieją.

I naprawde nie jest to, że ja nie walcze, że ja nie chce walczyć. Chce, ale najpierw potrzebuje narzędzia, którym są lekarstwa. Znajoma, pani psycholog sama mi uświadomila, że bez leków nie da rady. Ona nie może takowych wypisac.

Rece opadają i własnie sami lekarze zniechecają do podjęcia walki. Żenada.

Własnie w takich chwilach najbardziej watpie w powodzenie tego wszystkiego co sie nazywa "przyszłym leczeniem". Mógłbym oczywiscie sobie kupic leki z allegro czy gdzies ale nie chce sobie zrobic niepotrzebnej krzywdy.

Porażka totalna i już dzien moj dzisiaj jest spierdzielony i tylko polozyc sie i spac.... Jeszcze ta alergia dokucza.. WWWRRRR
Miłego dnia...
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
19 cze 2007, 09:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez inez3 25 cze 2007, 10:48
Piotrr, ale nie ma innego wyjscia jak to, ze musisz sam udac sie po pomoc. ja nigdy nie spotkalam sie z tym zeby psychiatra przychodzil do domu. musisz w jakis sposob pojsc do lekarza. tak jak ktos ci powiedzial - lekarz nie moze byc wiezniem pacjenta. on nie ma ciebie jedynego tylko kilkanascie innych przypadkow.
uwierz mi, dasz rade, wiem dokladnie, ze sie bardzo boisz, ja nawet nie wychodzilam do sklepu pod domem, ale wiedzialam, ze musze isc do lekarza, bo tam mi pomoga i ta jedna mysl mi pomgala.
zbierz sie w sobie i dasz rade!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez Piotrr 25 cze 2007, 11:32
inez3 napisał(a):ja nigdy nie spotkalam sie z tym zeby psychiatra przychodzil do domu

Jest roznica pomiędzy terapią a przyjsciem i wypisaniem leku. Zajebiscie duża róznica.
Nie istotne.
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
19 cze 2007, 09:59

Avatar użytkownika
przez inez3 25 cze 2007, 11:59
Piotrr nie rozumiem terpia i psychiatra? to chyba w przypadku gdy psychiatra jest tez psychoterapeuta. nie wkurzaj sie, ja na prawde chce ci pomoc jakos dodac otuchy, bo wiem co przezywasz, wiem co to jest nienawisc do calego swiata i nienawisc do siebie, czemu mnie to spotkalo. wiem tez, ze psychiatra i psycholog nie bedzie sie nad toba uzalal, ze jests biedny itd. (przepraszam, jesli zabrzmialo to drastycznie) i przychodzili na kazde zawolanie. oni tego nie moga robic, bo nie moga za bardzo sie spoufalac z pacjentem. jest tez tak, ze jak nie przyjdziesz na spotkanie np. terapie mozesz zostac wyrzucony. to czy robisz cos systematycznie zeby sobie pomoc tez jest forma terapii.

nie wiem co ci doradzic, ja napisalam tylko o tym jakie ja mialam spostrzezenia na ten temat, a dosyc duzo przeszlam walczac z tym cholerstwem juz jakies trzy lata (nawroty).

nie obrazaj sie na mnie, bo ja na prawde chce dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez Tygryska 25 cze 2007, 14:06
Piotrr a próbowałeś metody małych kroczków?Czy ktos mógłby ci pomóc, zawiózłby cię? Może z czyjąś pomocą byłoby łatwiej. Przyszedł mi też do głowy pomysł żebyś moze spróbował u lekarza rodzinnego- może on mógłby cos ci przepisać, przynajmniej takiego na początek. Nie wiem czy to dobry pomysł, bo mało się znam na lekach ale moze warto spróbować.

smutna48przytulam

Ze mną to chyba jest tak ze ja jestem niecierpliwa juz bym bym chciala zeby wszystko było dobrze mieć swoj kąt i swoje zycie.


Oj jak ja bym chciała...Jestem okropnie niecierpliwą osobą.No, ale muszę czekać. Pociesza mnie planowanie, snucie wizji, kupowanie dupereli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez inez3 25 cze 2007, 14:27
Piotrr dokladnie, zgadzam sie z Tygryską juz ci kiedys z reszta to pisalam, ze moze byloby ci latwiej gdyby cie ktos zawiozl i potowarzyszyl albo faktycznie idz do przychodni do zwyklego lekarza, moze on ci cos przepisze, czasem nawet moga to byc leki pomagajace w walce z nerwica czy depresja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez pfompfel 25 cze 2007, 14:49
Ja nie myślałam, że znów TO wróci........ tyle złęgo się działo a ja się trzymałam... Potrafiłąm wyluzować... ale dzisiaj NIE MOGE!!!! Cos we mnie pękło!! Ileż mozna przyjmować ciosy w plecy? Jak długo można żyć w taki sposób? JAk ja bardzo chce umrzeć... nie mam po co żyć skoro nie nadaje sie do niczego... nie jestem przygotowana do samodzielnego zycia... nie jestem nawet dobrym człowiekiem i nie wiem czego chce!!!!

Nic nie ma sensu... cokolwiek nie zrobie! Nie ma sensu sie uczyc, pracować... wszystko sprawia mi juz trudność ;-(( . Wiem, że bez mojego chłopaka zostane całkiem sama ale mam czasem ochote zostawic go, by nie musiał patrzec na to jak ja cierpie, a sama nie potrafie powiedzieć DLACZEGO.... bo dlaczego własnie teraz? Tyle przezyłam... z głową w górze przechodziłam z jednej katastrofy w drugą... Teraz MA BYĆ lepiej!!! - a ja płacze, wale głową w mur bo nie wiem co będzie, bo nie mam siły juz walczyć... NIE MAM SIŁY!!! Jest inaczej ... miało być a ja wciaz źle się czuje... kiedyś mogłam złe emocje przeniesc na złosc lub strach a teraz ? CZEKANIE !!! JAk ja tego nienawidze!!!!

Mam dość ludzi...
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 25 cze 2007, 15:45
Tygryska napisał(a):
smutna48 napisał(a):Ze mną to chyba jest tak ze ja jestem niecierpliwa juz bym bym chciala zeby wszystko było dobrze mieć swoj kąt i swoje zycie.


Oj jak ja bym chciała...Jestem okropnie niecierpliwą osobą.No, ale muszę czekać. Pociesza mnie planowanie, snucie wizji, kupowanie dupereli.

Ehhh... też już bym chciał mieć na nowym etapie wszystko poukładane ... a tu na razie czuję się zawieszony w próżni. Zarejestrowałem zgłoszenia na polibudę, wydrukuję podanie, zapłacę na rekrutację i znowu czekanie... nienawidzę czekać :evil:

Piotrr ale takie wyjście prędzej czy później i tak cię czeka - i nie leki mają Ci pomóc ale nastawienie. Może faktycznie tym razem niech Cię ktoś zawiezie, ale jeżeli nie staniesz lękowi naprzeciw to nie pomożesz sobie.

pfompfel napisał(a):CZEKANIE !!! JAk ja tego nienawidze!!!!

chyba dobrze Cię rozumiem ... też jestem teraz zawieszony w próżni i nie wiem co się stanie i jak będzie. Ale najlepiej nie skupiać się na tym na co się czeka tylko żyć dniem dzisiejszym... dzisiaj wizyta na stronie polibudy bardzo mi nie pomogła ale była konieczna... a tak to mam zamiar to wszystko pozałatwiać i wymazać z pamięci na pewien okres że jestem maturzystą i rekrutuję się na studia. Myślę że to najlepsze wyjście bo przejmowanie się mi nic nie da.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Pstryk 25 cze 2007, 16:08
Próżnia. Straszne miejsce. Czy widzicie przez jej ściany, jak świat biegnie dalej? Mija nas tysiące ludzi a my pozostajemy w miejscu, niezauważeni.
To tak jak w tych snach, gdy przed czymś uciekamy ale nogi są coraz cięższe i coraz wolniej biegniemy, ten strach i panika, bo wróg coraz bliżej...
A miał ktoś odwrotnie? To znaczy, że chcę coś dogonić ale biegnę coraz wolniej i nic nie mogę temu zaradzić. Zostaję coraz bardziej w tyle. Kształty przede mną robią się coraz mniejsze i mniejsze, wołam ale nikt mnie nie słyszy...
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez IceMan 25 cze 2007, 17:53
Ja w snach zwykle uciekałem ...

A w tej próżni jesteśmy jak jedna niewielka mróweczka w olbrzymim mrowisku - jednostka, podobna do innych, która sobie żyje jak każda inna, jesteśmy 9-cyfrowym numerem ewidencyjnym, nieistotną osobą schowaną za imieniem i nazwiskiem, kolejną liczbą 1 dodawaną do odwiedzających jakąś stronę, lub jeszcze inną jedynką w jeszcze innej statystyce - tym jesteśmy dla większości ludzi ......... Ale ważne, że choć dla paru osób jesteśmy KIMŚ - i tego należy się trzymać.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez smutna48 25 cze 2007, 19:29
Ja nie pamiętam od jakiegoś czasu swoich snów ale wciaz chce wyjść z próżni z nicości taki psychiczny eden 7 dni zlewa się w jeden... smutno mi... poprostu smutno ...
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 25 cze 2007, 20:36
A ja dzisiaj mam przerąbany dzień....najpierw pokłóciła się ze mną matka<onaze mną,bo to nie ja zacząłem kłótnie>i teraz robizsiebie obrażoną nie wiadomo o co,bo to ja powinienem być obrażony.
potem byłem u psychologa tamuslyszałemjednąrzecz.....że terapia grupowa zaczyna się od września dopiero,potem już w moim mieście poszłem do supermarketu,tam spotkałem moją kuzynke.....i najpierw udawałem że jej niewidze a potem..tak sie złożyło że staliśmy obok siebie przy kasie a ja doniej w ogólesię nie odezwalem<a to wszystko dlatego że nie umiałem się znowu przełamać>i teraz nie dość że jest mi wstyd,to jeszcze boje się żeby ona przez moje zachowanie doła nie dostała
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 9 gości

Przeskocz do