Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez Mizer 09 kwi 2007, 13:31
Piotrek- przepraszam, ale trochę szkoda mi Twojej mamy też. Moja ciosia jest z opisu podobna- szystość, elegancja, choleryczność, powierzchowność.
córki porosły, rozjechały się.
został jej pies.

i taka smutna jest, mimo, że się drze.
I ona wcale nie jest zła.
ona może czasami oceniać po pozorach, ale kto nie? to jest taka dobra osoba, ale ma taki charakterek, że sama ze sobą się umęczy, najpierw nawyzywa, a potem żałuje, żałuje, rozmyśla.
Da się porozmawiać z takimi, to taki rodzaj człowieka. Trudny, ale też cierpi.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Tomek 09 kwi 2007, 13:40
Darek, nie myśl że ich bronię bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie ale to od Ciebie zależy jak się będą inni do Ciebie odnosić. Znam to bardzo dobrze kiedy mimowolnie stajesz się ofiarą, wyparte emocje paraliżują, nie można zareagować, wszyscy są przeciwko Tobie. Po prostu koszmar.
Zresztą wszystko co trzeba napisał Faiter.

Mizer, zazdroszczę Ci ;)

Róża, no i kto tu jest normalniejszy, my czy ta sztuczna laska? Nie lubię takich ludzi chociaż kiedyś czułem się przy takich bezpieczniej.
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 kwi 2007, 13:45
Mizer... Paradoksalnie dochodzę do takiego wniosku i to nie raz. Ale niestety taka osoba potrafi tak wyprowadzić z równowagi, że idzie się do pokoju, zamyka drzwi, zakłada słuchawki, muzyka na full i modli się, żeby nie otworzyła zaraz drzwi i nie przekrzyczała jeszcze tych słuchawek. Potrafi być dobra. Czasem mogę z nią porozmawiać (i zdobywam się też na szczerość w wielu sprawach). Niestety - w chwilach złości (jej złości) żałuję, że zdobyłem się kiedykolwiek na szczerość - bo muszę się wtedy nasłuchać wyzwisk, obelg na temat tego co powiedziałem lub o kim powiedziałem. I z tego wychodzi takie zamknięte koło. Po czymś takim obiecuję sobie, że nie zdradzę jej żadnej swojej tajemnicy, nie będę szczery itp. Po jakimś czasie mięknę i znów wznawiamy kontakt, który się po jakimś czasie znów zrywa z powodu kłótni i znowu żałuję, że cokolwiek jej powiedziałem. Jedno mnie jeszcze denerwuje - z tego powodu, że jest matką - robi z siebie boginię. Oczywiście zawsze ona ma rację (cytuję jej słowa: "Rodzic zawsze ma rację", ona zazwyczaj nie ma). Nie można jej nic powiedzieć. Przykładem jest poprzedni post. Mi mogła nagadać, kiedy ja powiedziałem wzajemnie - bulwers, oburzenie itp itd. Jak z taką osobą żyć? Bo po 18 latach już brak mi cierpliwości.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mizer 09 kwi 2007, 13:57
Piotrek- mój tata taki jest. Moja ciocia, siostra i ja taka rosnę :D
Mój ojciec ZAWSZE MA RACJE. Ale pisałam juz gdzieś o nim- on się nawarczy, zleje pasem, strzeli miotłą przez łeb albo plaskaczem przez gebę, sam nie wiem co mysli, sam nie wie co mówi, potem się przepraszamy i tak w kółko.

Moja mama potrafi 2 godziny powtarzać to samo, krzyczy, płacze, drze się, potem znowu płacze i mówi, że jest złą matką, a kiedy indziej, że ja ja terroryzuję, itd.

Należy się zamknąć na 5 minut, niewinny pomysł, ale bardzo pomaga.

Piotruś, tacy ludzie mają bałagan w głowie, bałagan. Wypominają, szujają winnych swojemu nieszczęściu, nie mogą sobie poradzić, że to np. przez nich ich syn/córka ich nie nawidzą. Bo jak to stwierdzą to zostają sami i się załamują, że nie potrafili dać im tego co najlepsze.
Nie potrafią rozróżnić, czyja wina jest czyja, ale ja myślę, że trudno mówić o czymś takim tak wina.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Tomek 09 kwi 2007, 13:58
Piotrek, wynoś sie z domu jak tylko możesz i wtedy dopiero próbuj z nią łapać kontakt. Teraz nie da rady - jest nierówna sytuacja.
Chociaż... może to się jakoś da uzdrowić sytuację bez wyprowadzki... mnie się nie udało.
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

Avatar użytkownika
przez Justynka 09 kwi 2007, 14:11
Piotrek napisał(a):Ja też się wczoraj nasłuchałem. Akurat może nie tak siarczyście (tylko tym razem) - oczywiście od mojej "kochanej mamusi". A za to dokładnie, że nie chciałem z nią oglądać "Aviatora". Najpierw jak dziecko - płacz. Potem poszły wyzwiska. A nie chciałem bo nie mogę z nią dosłownie wytrzymać. Pisałem już w innym temacie o jej domniemanej manii czystości. Jak zwykle znowu wydziwiała. Mam cierpliwość do pewnego stopnia. Potem zwyczajnie wychodzę. Jeszcze ciekawa sytuacja - coś do mnie powiedziała (zrozumiałem, że chodzi jej o to że ją olewam i nie potrafię zrozumieć i zaakceptować). Ja powiedziałem jedno słowo: "Wzajemnie". I za to usłyszałem coś w rodzaju: "Jak śmiesz... Że twoja matka jest głupia...? kobieta która Cię urodziła" -

Mam dokładnie to samo :roll: To taka próba zatrzymania dziecka (ha! już w cale nie dziecka, bo dorosłego, ale dla niej ciągle dziecka) przy sobie. To mimo że dzieje się w większości nieświadomie, jest dla nas krzywdzące, wpędza w poczucie winy. To takie wykorzystywanie nas, by "zapezpieczyć się" na starość przed samotnością. Tylko oni nie chcą sobie tego uświadomić, że my musimy się od nich odłączyć, żeby nie zwariować i kiedyś móc założyć rodzinę własną :!: :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
30 sty 2007, 20:40

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 kwi 2007, 14:14
Mizer napisał(a):Należy się zamknąć na 5 minut, niewinny pomysł, ale bardzo pomaga.

Robię tak, ale niestety nie mam drzwi na łucznik, więc wejdzie mi do pokoju i dalej swoje. I nie pozwoli na uspokojenie ani mi, ani sobie, tylko dalej się nakręca.
Tomek napisał(a):Piotrek, wynoś sie z domu jak tylko możesz i wtedy dopiero próbuj z nią łapać kontakt.

Właśnie mam taki zamiar we wrześniu - studia. Muszę jeszcze przetrwać te kilka miesięcy.
Mizer napisał(a):i mówi, że jest złą matką

Moja nigdy tego nie powiedziała. Nie wiem nawet, czy pomyślała kiedykolwiek. Chociaż zauważyłem, że czasem zadaje mi to pytanie i potem sama wymienia przykłady, że jest dobrą matką, brzmi to czasem jak usprawiedliwianie siebie samej. Chętnie bym z nią porozmawiał, niestety wiem, że znowu skończyłoby się to napadem wściekłości. Muszę dodać jeszcze jedno. Moja matka jest bezrobotna. Do tego praktycznie zero koleżanek, znajomych, przyjaciółek. Jedyne co - czasem jeździ do rodziny. No i faktycznie jedyne, co jej pozostało, to dom. Więc siedzi całymi dniami w tym domu i porządkuje, sprząta. Nigdzie nie wychodzi. Wpędziła się w coś takiego, że utrzymanie w porządku malutkiego przecież mieszkanka 37 mkw zajmuje jej praktycznie cały dzień. Codziennie ma coś do roboty. I może to wszystko się bierze z tego, że jeżeli w wielu sferach jest źle, to chociaż w tej jednej będzie jak najlepsza. No i jest - praktycznie chorobliwą perfekcjonistką.
Justynka napisał(a):Tylko oni nie chcą sobie tego uświadomić, że my musimy się od nich odłączyć, żeby nie zwariować i kiedyś móc założyć rodzinę własną

Moja matka czasem mówi, że nie może się doczekać, że się w końcu wyniosę. Nie mam pewności, czy tak myśli. Już się pogubiłem gdzie tu prawda a gdzie kłamstwo, gdzie realia a gdzie teatr.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Mizer 09 kwi 2007, 14:17
Justynka- co racja to racja ;)

ale powiem Wam jeszcze jedną rzecz- nie zawsze muci to być przyczyna.

rodzice większości nerwicowców tak się zachowują.- w szpitalu pamiętam było wiecznie- nie nawidzę mojej matki! ona mnie nie rozumie! nie nawidzę swojej matki! to przez nią!
i nie jedna matka ryczała, nie jedna... poczucie winy, że dziecko oskarża ją o swoją niedolę.
moja też.
moja ciocia- także.

wyjeżdżając sprawiamy, że nieosiągalne jest rozwiązanie sprawy. matka przeżywa do końca życia- nikt jej już nie wytłumaczy, co, jak źle zrobiła.
\dziecko nawet jak wraca na jakiś czas to już nie umie rozmawiać, tylko krzyk, matka z resztą też. I tak tęsknimy za domem, za kątem, chemy wrócić, ale wytrzymać nie umiemy- tęsknota na marne
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez Tomek 09 kwi 2007, 15:11
Mizer, nie zawsze tak jest - często rozstanie z rodzicami powoduje że inaczej ich widzimy a oni inaczej nas - sytuacje staje się wyrównana - spotykasz się matką bo chcesz a nie bo musisz. To jest zupełnie inny - lepszy kontakt.
A co do poczucia winy to towarzyszy wszystkim kłótliwym i agresywnym rodzicom tylko oni mają taki sposób odreagowania tego poczucia winy że jeszcze się nakręcają i są bardziej agresywni aż syn się podda i przyzna rację albo rozpłacze i wtedy się dopiero uspokajają.
Problem jest pośrodku ale my jako nerwicowcy przeżywamy to wszystko w sobie a rodzice wyrzucają wszystko na zewnątrz.
Nie wiem dlaczego i nigdzie tego nie przeczytałem ale poczucie winy wywołuję agresję, to dziwne, ale spotkałem się z tym wiele razy. Tu Mizer masz rację Ci ludzie mają bałagan w głowie.
Chcę mieć inną, lepszą przeszłość i już!
Jak to? nie da się???
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
27 mar 2007, 13:45

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 kwi 2007, 15:12
Moja matka zwariowała!!!!!!!!!
Za chwile mają przyjść goście,kilka minut wcześniej przyszlem dobrowolnie na doł i chciałem czekać na gości......no i moja matka zaczeła na mnie wrzeszczeć to powiedziałem żeby przestala ale ona dalej swoje więc powiedzialem jej że jak będzie wrzeszczeć to pójde se do góry i oleje to że ktoś do nas przychodzi,a ona powiedziała"jak chcesz to sp......aj na góre!!!"no to sie wkurzyłem i poszłem do siebie na góre.....i kilka minut póżniej słysze jak ona idzie do mojego pokoju,,wchodzi i zaczyna od wrzasku"masz iść na doł!!!!!!"a ja mówie jej na to "jak mnie poprosisz i sie uspokoisz to pójde"a ona mnie zaczyna łapać za koszule i wrzeszczeć że mam wyp......dalać na dół....ja jej mówiłem ciągle to samo ale ona swoje...nagle chciała mi kompa wylączyć,więc jej droge zablokowałem i trzymałem ją za ręce i jeszcze raz jej powiedzialem żeby sie uspokoila ale ona glupio wrzeszczała to powiedzialem żeby się uspokoiła ale ona dalej swoje to powiedziałem żeby wyszla..no i dała mi spokój ale jak goście przyszli to poszłem na dół i powiedzialem jej że trzeba bylo mnie poprosić to bym poszedł wcześniej ale ona stwierdziła że jak chce to moge iść do siebie ale od jutra mam szukać pracy to powiedzialem jej sama sobie szukaj pracy bo dobrze wiesz jak sie czuje i że w tej chwili nie mam jak pracować i poszłem do góry do siebie i zamknąłem drzwi.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 kwi 2007, 16:07
No... Darek - przeżywam u siebie podobne historyjki. Z tą drobną różnicą, że mania czystości mojej matki doprowadziła do tego, że nie zaprasza do siebie praktycznie nikogo (ma potem dużo sprzątania - po wizycie dosłownie wywraca mieszkanie do góry nogami - zajmuje jej to sprzątanie po gościach kilka godzin - na moją pamięć - około 8 h zwykle było po większej wizycie - pranie, mycie/czyszczenie mebli - tam, gdzie ktokolwiek usiadł, oparł się, dotknął itp.). Tylko rodzina się zjawia czasem, ale raczej nieproszona - tylko wtedy, gdy przyjeżdżają na zakupy, do urzędu itp. (mieszkają w małym miasteczku niedaleko, więc muszą czasem wpaść do Jawora).
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez ewa125 09 kwi 2007, 16:20
do nas do domu nikt nigdy nie przychodzi, juz nie pamietam kiedy ostatnio ktos u nas byl. szkoda mi mamy, niby chcialaby kogos zaprosic ale ojciec od razu "pokazal;by temu komus gdzie jego m,iejsce" , nie mam w poblizu zadnej rodziny, jestem do tego jedynaczka, nie lubie swiat jakichkolwiek bo sie nudze, tak to przynajmniej mam prace na glowie, a teraz siedzimy tak we 3 i co jakis czas sie klocimy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Avatar użytkownika
przez ashley 09 kwi 2007, 18:32
Ja nie narzekam na rodziców, bo są ok. Ale czasem i im odbija. Ale to już chyba jest normalne. Jak u mnie w klasie wychowawczyni raz zapytala, kto lubi jest zadowolony ze swoich rodziców to na cala klasę tylko jeden chlopak podniósl rękę :lol: Wkurza mnie tylko jak siedzę przed kompem od 5 minut a moja mama kończ już. Wtedy mnie żywcem trafia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 09 kwi 2007, 18:44
Powiedziałem mojej matce,że chce iść na kolejną terapie a ona zaczeła krzyczeć że nie będzie płacić już za kolejną terapie.....czyli już nie będe sie leczył.....super matke mam....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do