Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 23 lis 2012, 17:05
sniezka napisał(a):ja chce spac sama,jak inni zdrowi ludzie.Chce spac bez lekarstw :cry: Jak zrobic,zeby nie poddawac sie lekowi.Zazdroszcze ludziom,ze sa wolni.

ja też chcę i tez zazdroszczę - ale małymi kroczkami będzie coraz lepiej - ja w to wierzę :!:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez sniezka 23 lis 2012, 17:15
Wiecie co zauwazylam.Przez tyle lat brania leku z roznym natezeniem nie przejmowalam sie tym faktem.Jedna noc byla lepsza,druga gorsza i nie zastanawialam sie nad tym.Bylam zadowolona z zycia itd.Akceptowalam to i paradoksalnie nie bylo problemu z odstawieniem leku na pare dni.Zadnego stresu.Oczywiscie musial byc w szafce.Obecnie im bardziej mysle o uzaleznieniu,tym bardziej wmawiam chorobe.Jestem bardziej nerwowa i nawet nie marze o naturalnym zasnieciu.Nasza psychika lub moja dziala na opak.Akceptacja tego wplywalam na mnie lepiej niz bronienie sie przezd tym.

-- 23 lis 2012, 16:21 --

kaja123, ide do pracy,do miasta,mysle sobie-wy jestescie zdrowi,nie bierzecie lekarstw,a ja jestem taka biedna,taka chora.Oczywiscie pewnie przesadzam i za bardzo sie soba zamartwiam.Wieloletnia hipochondria robi swoje.
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
29 paź 2012, 19:54

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 23 lis 2012, 17:30
sniezka, a skad wiesz jak
ide do pracy,do miasta,mysle sobie-wy jestescie zdrowi,nie bierzecie lekarstw,a ja jestem taka biedna,taka chora

A skąd wiesz może ludzie których mijasz mają większe problemy niż Ty? ja nie mam napisane na czole ropoznania, że sie leczę i co połykam. Inni tez. Jesteśmy jednymi z wielu nie jestes odosobniona.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez abrakadabra37 24 lis 2012, 16:46
Siemka wszystkim uzaleznionym. Sam w tym tkwie i mniej wiecej wiem co przezywacie, benzo w nadmiarze lub jego brak, odstawianie, wszystkiego doswiadczylem. Jestem prawie na finiszu mojej walki z benzo, miesiac moze dwa i bede wolny ale tak naprawde to dopiero poczatek, wiele czasu jeszcze minie zanim w ogole dojde do siebie. To moj ostatni post i niedlugo juz go nie bedzie, likwiduje swoje konto, zbyt czeste zagladanie na te forum gdzie moje mysli kraza wokol problemow nie wplywa na mnie zbyt pozytywnie, takze wszystkim krorzy walcza o zycie w trzezwosci zycze wytrwalosci i determinacji w swoim postanowieniu. Peace.
abrakadabra37
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 24 lis 2012, 17:41
Jestem prawie na finiszu mojej walki z benzo, miesiac moze dwa i bede wolny ale tak naprawde to dopiero poczatek, wiele czasu jeszcze minie zanim w ogole dojde do siebie.

abrakadabra37, Gratuluję. Tylko takie małe ostrzeżenie - zejście do zera z benzo jest trudne fakt, potem objawy fizyczne mijają i żyjemy sobie bez tego ale jest jedno ale - psychika. Bierzesz benzo w określonych sytuacjach - min żeby znosiły lęki. Ważne jest nauczyć się zastępować działanie tego leku czymś innym, radzić sobie bez tego "cudownego" leku. To jest najtrudniejsze - bynajmniej dla mnie. To taki automat: pojawia się lęk = benzo. Można z tym 'walczyć" ale nie o to chodzi ważniejsze jest wytłumaczenie sobie i poradzenie sobie z tym odruchem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Julixes 24 lis 2012, 20:53
Mnie benzodwuazepiny uzaleznily chyba bardziej psychicznie niz fizycznie.

Zaczelo sie od moze pochopnego eksperymentowania jeszcze w LO. Czesto sie balem, czy zalicze to czy tamto - z moja chora ambicja trojka mi nie wystarczala, juz wtedy mialem niemale leki o moja przyszlosc. No wiec czasem zazylem Nitrazepam.

Gorzej bylo na studiach - wszystko skupialo sie wokol nauki, czesto uczylem sie tego samego po 2-3 razy, bo chcialem za wszelka cene wypasc dobrze. Rozregulowalem sobie kompletnie spanie. Potem moje poczatki w pracy byly bardzo zle, relacje z kolegami/kolezankami nie byly dobre, czulem sie tam intruzem a wiekszosc dawala mi to jasno do zrozumienia - ze sie raczej nigdy nie zaprzyjaznimy. Dodatkowo konczylem kolejny kierunek studiow, tym razem zaocznie, wszystko sie rozregulowalo, caly spokoj, caly sen, etc. Coraz silniejsze napady depresji. Zaczalem wiec dosc regularnie zazywac te benzodiazepiny, tym bardziej ze nie mialem wtedy wlasnego pokoju i ani mi sie snilo wiercic w ciemnym pomieszczeniu do 02:00 w nocy i liczyc barany, bez mozliwosci zapalenia swiatla. A potem bylo jak w wiekszosci przypadkow - zazywalem, poniewaz bylem przekonany, ze jezeli tego nie zrobie - to na pewno nie zasne. Najlepiej dzialal na mnie Dormicum - poniewaz rano nie bylo tego uciazliwego kaca - ale bylo drogie i jezeli od razu nie poszedlem do lozka, zasypialem w fotelu/przy biurku, albo robilem jakies glupoty - pare razy ocknalem sie w nocy np ze sloikiem dzemu, ktory zjadlem prawie w 90%, przy czym nie moglem sobie przypomniec, abym wstawal i szedl do kuchni. Albo przy zapalonym komputerze z olowkiem w reku - choc pamietalem dobrze, ze wcale tam nie siedzialem, tylko na lozku. A jednak. Taka amnezja. Zatem Dormicum zaczalem sie bac i poszlo w odstawke.

Potem bazowalem dlugo na dwoch preparatach - Zomiren i Estazolam. Do tego leki przeciwdepresyjne, poniewaz zaraz po ukonczeniu studiow napady depresji staly sie nieodlacznymi towarzyszami mojego zycia, wszystko sie walilo jak na zawolanie. A teraz? Teraz jest roznie. Bywaja noce, kiedy przychodze z pracy i jestem tak zmeczony, ze moge zasnac bez zadnych lekow. Ale bywaja i takie, ze do 04:00 nie ma mowy o spaniu.

Zomirenu juz od dawna nie biore. Czasem ratuje sie Estazolamem albo Diazepamem. Ale i od nich chce wreszcie sie uwolnic.
Parce que je ne veux plus jamais être sans Toi.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
21 lis 2012, 01:22
Lokalizacja
à l'étranger

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez sniezka 25 lis 2012, 11:41
Julixes, chyba jestesmy w podobnej sytuacji.Ja nie biore benzo,ale zolpidem.Ogolnie podobny przypadek.Bierzesz doraznie z tego co czytam,wiec to zaden problem wg mnie.
Twoj post jest pocieszajacy dla mnie.Myslales,ze bez leku nie zasniesz,a jednak sie udaje:)))Takie informacje sa budujace:)))
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
29 paź 2012, 19:54

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Stonka 01 gru 2012, 18:21
Czy ktoś miał z powodu uzaleznienia od zolpidemu lub innych bzd uczucia klucia i nieziemskiego bolu w calym ciele? i napiecia wszystkich miesni?
lekarze juz nie wiedza jak mi pomoc
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez kaja123 02 gru 2012, 12:40
Stonka napisał(a):Czy ktoś miał z powodu uzaleznienia od zolpidemu lub innych bzd uczucia klucia i nieziemskiego bolu w calym ciele? i napiecia wszystkich miesni?
lekarze juz nie wiedza jak mi pomoc

a skąd pomysł że te objawy uzależnienia od zopidemu? Może przyczyna jest inna?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Stonka 06 gru 2012, 17:39
a skąd pomysł że te objawy uzależnienia od zopidemu? Może przyczyna jest inna?

wczesniej o ym nie myslalam...przyjelam ze to od zolpi...ale podjelam temat, lekarz kazal mi zrobic badania na porfirie i o dziwo...wyszlo zle:( 3 razy pwiekszone... teraz teoretycznie mam sie klasc do instytutu hemtaologii w wawie...ALE JAK Z TAKIM UZALEZNIENIEM? a zolpi biore wlasnie zeby nie miec tych kluc ( i nastroj mi poprawia, sprawia ze odczuwam cokolwiek, nie tonce w otchlani)...otchlan bym jakos przezyla ale potwornych bólow i kluc nie...ja wyjez bolu...probowalam o tym rozmawiac z lekarzem jak to pogodzic, ale mam wrazenie, ze jak jakis lekarz somatyczny slyszy ze ktos ma prblemy psychizne to juz po powaznej rozmowie... co dziwne bo porfiria daje wlasnie dziwne zab psychixzne wiec powinni rozumiec...na razie to nic pewnego, ponoc 100% pewnosc daje tylko ich panel badan w tym insytytucie
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Saanna 06 gru 2012, 21:51
to juz nie masz schizofrenii prostej?
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Stonka 07 gru 2012, 12:23
kto ti\o w\ie ci mi jest:/ to przynajmniej wyszl z krwi
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez daisy999 15 gru 2012, 21:46
hej Wam-)

ja walczę dalej -) ale jest ok. Trochę poszłam w górę dawki (śmierć najbliżej mi osoby, z którą mieszkałam 28 lat i był dla mnie ostatnim członkiem rodzinny plus moja ex najlepsza przyjaciółka próbowała mi odbić mojego ex 3letniego chłopaka, w trakcie kiedy my rozmawialiśmy o powrocie) Od 2 tygodni jednak już zminiejszam dawkę (ogólnie teraz dzienna to 1,25 xanaxu - było gorzej ... Ale jakoś idzie. Strasznie chudnę - już jakieś 7kg, ale w ogóle nie mam apetytu. Czasem wybuch gorąca, czasem drętwienie, ale ogólnie jest dobrze. Chociaż często płaczę, bo poszłam na psychoterapii i to mi pozowliło się przyjrzeć swojemu otoczeniu - już się nie dziwię czemu miałam nerwicę ... Jakoś tak świat mnie chwilowo zawiódł i jestem całkiem sama i muszę nauczyć się tak żyć - zawsze byłam do kogoś przyklejona ... Z jednej strony czuję smutek, że te niby wszystkie bliskie osoby były iluzją a jedyna prawdziwa i szczera mi osoba zmarła, ale z drugiej czuję jakąś dziwną wolność .. Chyba część tej nerwicy wzięła się z tego, że podświadomie czułam, że cały czas są koło mnie ludzie, którzy non stop coś biorą ode mnie nic szczerze nie dająć w zamian i to mnie wypalało od środka .. Teraz jestem sama, ale przynajmniej wiem, że nie ma wokół mnie złych ludzi .. Ale dużo płaczę .. Ale wolę płakać ile trzeba niż trzymać to w środku i potem lądować na pogotowiu z atakiem duszności czy mieć zawał nr 4657. Jednak nic nie bierze się z niczego - jak jest skutek to musiała być przyczyna. Mam nadzieję, że w końcu oczyszczę swoje środowisko ze złych ludzi i przestanę płakać. W to, że pojawią się na ich miejsce dobrzy ludzie, na razie nie wierzę. No ale cudów nie ma - nie da się zmienić nastawienia do życia i siebie w miesiąc. Jedno sobie obiecuję - szkopuł w szczegółach - zawsze mnie okradano, oszukiwano i wykorzystywano - ja to jakoś usprawidliwiałam - teraz obiecuję sobie - zobaczę jedno fałszywe zachowanie i odchodzę ... czas dorosnąć i widziec swiat takim jakim jest .. Na razie jak widzę nową jego barwę to tylko płaczę, ale utrata złudzeń boli, więc pozwalam samej sobie się wypłakać .. dodam, że nie płakałam nigdy w życiu ... nie umiałam .. zawsze wyparcie i pójście naprzód .. taki mini terminator .. a teraz płacze i paradoksalnie czym więcej płacze tym bardziej się czuje wolna i spokojna .. kiedy będę się śmiała to nie wiem ... Życzę wszystkim owocnej walki -))) W kontakcie -) ps. nie mieszajcie bezno z alkoholem, przypomnijcie sobie ile osób i to bardzo znanych zmarło od tego powodu - chyba lepiej iść do lekarza i ustalić jakaś terapię, ale benzo i alko jak dla mnie niebezpieczne .. ale nie prawię morałów - każdy wie jak się czuje i czasem nic nie potrafi ukoić nerwów ... Pozdrawiam !!!
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
05 paź 2012, 23:24

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 15 gru 2012, 22:10
wszystkie benzo jest uzależniające?ci lekarze którzy przepisali benzo powinni sami się leczyć bo zniszczyli mózgi tym którzy prosili o pomoc.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7866
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do