Przymus zdradzania i niszczenia związków

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

Avatar użytkownika
przez Korba 20 wrz 2010, 12:09
eufrozyna napisał(a):Jeżeli już o generalizowaniu mowa, też mnie to denerwuje. Ale spotyka się raczej inne wnioski, przeciwne do stwierdzenia, że faceci się "puszczają' a kobiety z reguły są " święte". Jeżeli kobieta zmienia często partnerów to mówi się, że się puszcza i jest szmatą. Jeżeli facet zmienia kobiety jak rękawiczki to jest Casanovą, lowelasem i często jest wręcz podziwiany… To faceci często uchodzą za świętych, wszystko im wolno :P A może ja w innym świecie żyję?

Prawdą jest to, że zawsze obydwie strony są odpowiedzialne, i takie generalizowanie rzeczywiście nie ma sensu. Do tanga trzeba dwojga i tyle.


nareszcie ktoś to napisał :uklon:
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez anwet 20 wrz 2010, 12:25
Być może jestem w błędzie, ale jak tak staram się wczuć w rolę kobiety która zdradza swojego męża..
no cóż..

szukałabym ciepła, poczucia bezpieczeństwa, być może chciałabym zaspokoić ciekawość jak jest z innymi..

a mężczyzna, wydaje mi się, że ma zupełnie inne motywy..
może żeby potwierdzić się jako zdobywca?

Dlatego wydaje mi się, jakby zdrada mężczyzny była gorsza.. co nie zmienia faktu że zdrada zdradą pozostaje..
anwet
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Zenonek 20 wrz 2010, 12:51
eufrozyna,

To dziala w dwie strony. Kobieta co sie puszcza to szmata, ale koles taki tez jest nielepszy.

I taki wiejski zawadiaka przez nikogo normalnego nie jest podziwiany chyba, ze przez kumpli spod budki z piwem albo jakiejs rynsztokowej dyskoteki.

A kobieta, ktora lubi lub podziwia takich facetow to sama sobie wystawia swiadectwo.

Zatem masz racje to dziala w dwie strony. Normalni ludzie powinni sie parowac ze soba , a zjeby i rozchwiani hormonalnie ze soba :).
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez eufrozyna 20 wrz 2010, 12:58
anwet, możesz próbować się wczuć. Trzeba jednak przyjąć do wiadomości , że kobiety są różne, jedne szukają ciepła, inne przygody i zdobyczy. Nie wszystkie są biednymi porzuconymi istotkami. Mężczyźni również mają różne motywy, jedni chcą „zaliczyć” a inni może poszukują ciągle tej odpowiedniej kobiety. Tak jak napisał brokenwing, płeć nie ma nic do tego . To sprawa popędu i charakteru. Pewnie też okoliczności i jeszcze innych czynników..

Zdrada jest zdradą, i jest tak samo obrzydliwa w wykonaniu kobiety jak i mężczyzny. Jeżeli coś nie pasuje, jeżeli ludzie nie spełniają swoich oczekiwań to się rozstają. Nie powinni zdradzać się po kątach i być razem na siłę. Nawet jeżeli mają dzieci :roll:
eufrozyna
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 09:46
Biologiczne podstawy funkcjonowania ciała to temat szeroko pomijany...:) Popęd jest istotnym bodźcem przy wyborze partnera. Stawiamy na charakter, osobowość, temperament, życzliwośc, inteligencje itp A przeciez chemia ciała- to ona decyduje czy w pierwszym momencie zwrocimy uwage na potencjalnego partnera :) Jestesmy istotami spolecznymi i..biologicznymi. Geny, geny i jeszcze raz geny. Kobiety dążą do zasobów finansowych, wierności, ciepła i bezpieczeństwa( podswiadomie porownuja najlepszy material i wybieraja jak w ulegalkach wciaz szukajac najbardziej zroznicowanego genotypu z naszych), mężczyxni do zapłodnienia jak najwiekszej ilosci kobiet ( przetrwanie materialu genetycznego samcow:P). Popęd jest w Nas naturalny a nasza kultura go zwalcza stosujac spfrytny chwyt monogamii. I ok! To trzyma nas w ryzach i nie pozwala żyć w komunie hipisów :P( choroby weneryczne swoja droga :>). Zawsze beda nas pociagali inni. To nic odkrywczego, ale zwalnia z poczucia winy za dostrzeganie atrykcyjnosci innych. W zwiazkach ludzie mowia sobie, tak popatrz ten i ten jest atrkacyjny, ale mnie nie pociaga, tylko ty sie dla mnie liczysz. Nie wierze w to ze nie pociaga! Jak sie podoba i jest atrakcyjny wizualnie to pociaga zawsze! Czemu towarzyszy nam takie zaklamanie...Te zapewnienia daja poczucie iluzji- kocha mnie-pociagam go-jestem bezpieczna. Ale na swiecie jest multum innych kobiet i mezczyzn rownie atrakcyjnych i inteligentnych jak my. Uwierzcie mi, jest w czym wybierać! Mysle, ze w jakims stopniu zwiazek to kajdany dla naszej autonomii. Kochamy i milosc jest naturalna. Na swojej drodze mozemy zakochac sie wiele razy, ale system moralny kaze nam trwać w poczuciu wiernosci. Ja nie umiem być wierna. Nie rozumiem wiernosci kiedy poczuje milosc. Mećze sie trzymajac fason bo czasem zwyczajnie mam ochote pocalowac przytulic powiedziec cieple slowo. Mysle sobie po cichu ze to nic zlego a kultura narzuca morale. Powiecie, kazdy na swoj system moralny, kazdy sam decyduje i wybiera. Jestesmy jednak istotami spolecznymi i chcac nie chcac zalezy nam na akceptacji i zrozumieniu innych, srodowiska w ktorym w ktorym funkcjonujemy na codzien. To nas chroni. Ogolnie przyjete zasady i normy. Tylko czy to nas czyni szczesliwymi?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez rober6666 21 wrz 2010, 10:03
Ok
Mając takie przekonania , trzeba byc po prostu , że tak modnie to określę, "singlem"..
I tyle.
W takiej sytuacji to jeden z wielu sposobów na życie. Według mnie nic nagannego, czy nietaktownego.
Natomiast kultywowanie i czerpanie satysfakcji z takich zachowań będąc w stałym związku ( nie koniecznie ślub ) to zwykle, piętnowalne ku.re.stwo nie mające dla mnie żadnego wytłumaczenia, czy tez zaargumentowania.
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 10:12
I chyba tak postanowie. Wolny zwiazek badz bycie singlem. Coż mi pozostaje...Dwie uczciwe opcje wchodza w gre :)
A swoja droga...czy to kultura i przyjete normy nie nauczyla nas spostrzegac wolnosc seksualna jako kur..two? :)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 10:20
Dlatego pisze o wolnym zwiazku ( gdzie oboje partnerzy nawzajem przyzwalaja sobie na seks z innymi) :)
To nie kure..wo jesli obydwoje wiedza o tym i jest pelna zgoda na seks. Znam takie wolne zwiazki i zyja dobrze.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez rober6666 21 wrz 2010, 10:28
To nie kultura i narzucone normy....
Jeżeli ktoś ze mna bierze ślub, to znaczy , że godzi sie na monogamię, której oczekuję w tym momencie.
Prosta i klarowna umowa.
Jeśli wy.ruchasz na kasę wspólnika , z którym sie umawiałaś na bussines to będzie to czyste złodziejstwo i sk.u.rw.ysństwo ,a nie naruszenie umownych norm społecznych.
Podobnie jest ze związkiem partnerskim. Ja w takowy wchodząc oczekiwalem wierności i monogamii i druga strona o tym została poinformowana.Nie ma tu miejsca na pertraktacje i takie tam.
Chyba że PIERW rozwód , potem poligamia.
Femme
Tu nic nie jest proste. gdybym tak spotkał Cie na swej drodze, gdybym tak stał sie twoim celem,hehehe....pewnie cięzko byłoby mi nie połechtać swojej męskiej próżności. zwłaszcza po przejściach jakie mam. Ale starałbym się.
Pisząc powyższe , piszę po to ,żeby ktos nie zarzuciłby mi moralizatorstwa i świętoszkowatości.daleko mi do tego.Pól życia wywijam, choć nie w tematach zdrad .
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 10:29
Zgadzam sie w 100 procentach. Szczerosc jest podstawa, wartoscia ktora buduje zaufanie i ksztaltuje charakter. Źle sie czuje czytajac wasze wpisy. Macie sprecyzowane poglady, jasne okreslone zasady.Ja poszukuje opcji ktora nauczy mnie byc szczesliwa nie krzywdzac przy tym innych. Szukam, pytam, glosno mysle i dziele sie z wami przemysleniami.
Jestes monogamistka. A jesli moge spytac:): jak sie odnajduje twoj poped seksualny wzgledem innych mezczyzn kiedy jestes w stalym zwiazku? Przeproaszam ze o to pytam, nie musisz odpowiadac jak nie chcesz. Jestes ciekawa postawy i przezyc innych bo ja wciaz ze swoim walcze i nie potrafie go okielznac pomimo milosci i szczerej checi do partnera.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez eufrozyna 21 wrz 2010, 10:45
Panna_Modliszka napisał(a):Decydując się na związek z kimś, decyduję się na to, że będę mu wierna i wobec niego uczciwa. Nie wiem, może jestem po prostu jakaś dziwna ;)

Dziwna? :shock: Myślałam, że większość ludzi tak się zachowuje...

Femme, nie powinnaś czuć się źle. Mamy prawo do wyrażania swoich opinii. Niektóre są bardziej bądź mniej radykalne, ale to nie znaczy że nie możesz się dzielić swoimi przeżyciami i odmiennymi poglądami ;)
eufrozyna
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez eufrozyna 21 wrz 2010, 10:55
A to przepraszam :mrgreen:
Pannna_Modliszka, moje podejście do tych spraw jest podobne do Twojego :)
eufrozyna
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez wovacuum 21 wrz 2010, 11:13
Femme Fatal napisał(a):Dlatego pisze o wolnym zwiazku ( gdzie oboje partnerzy nawzajem przyzwalaja sobie na seks z innymi) :)
To nie kure..wo jesli obydwoje wiedza o tym i jest pelna zgoda na seks. Znam takie wolne zwiazki i zyja dobrze.


tak..no coz.
Moj byly màz,bardzo chcial wlasnie takiego "wolnego zwiàzku"-doprowadzil mnie tym na skraj szalenstwa,ciezkiej nerwicy i oblèdu.
do dzisiaj nie potrafiè zrozumiec,jak mozna kochac jednà kobietè a pieprzyc siè z innà??i odwrotnie w stosunku do panow.Swego czasu nawet dobra przyjaciolka mi powiedziala,ze jestem staroswiecka,poniewaz nie akceptujè takiego stanu rzeczy.. :bezradny: Olalam jà..teraz ja zyjè w szczèsliwym zwiàzku,mam faceta ktory kocha mnie i tylko mnie i jestem z tym faktem bardzo szczèsliwa.,natomiast byla przyjaciolka juz sama nie pamièta w jakim lozku jeszcze nie byla..rozmawiamy czasem przez telefon i w kolko opowiada mi tylko o swoich podbojach a o mèzu czy dzieciach i pracy ani slowa.
Femme Fatale wytlumacz mi proszè,jak taki wolny zwiàzek funkcjonuje?gdzie jest miejsce na wartosci rodzinne??i czy wlazenie z buciorami w cudze zwiàzki,jest po prostu nieetyczne??
Cieszè siè,ze podjèlas kroki w kierunku zmiany swego dotychczasowego zycia.myslè,ze terapia to swietny pomysl. :smile:
wovacuum
Offline

Re: Przymus zdradzania i niszczenia związków

przez Femme Fatal 21 wrz 2010, 11:15
Mój problem polega na tym ze nie przelewam swojej milosci jedynie na partnera ale i na innych mezczyzn. Tutaj moj instynkt zawiodl...:P
Nie uraziłas mnie w zaden sposob. Ciesze sie bardzo ze naturalnie obdarzasz miloscia swojego partnera i nie w glowie Ci skoki w bok. Mi automatycznie atrakcyjnosc mezczyzny kojarzy sie z aktem seksualnym..ale to moj problem.
Ciekawa jestem że osoba z tak silnym system moralnym czyta takie wątki:)))
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 wrz 2010, 13:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do