Nic już mnie tutaj nie trzyma

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

chyba pomału się poddaje

przez mundek111 03 cze 2007, 16:46
Pewnie zaraz znów mi gdzies indziej dadza ten temat ale co tam.
Nie wiem co sie ze mna dzieje czuje się coraz gorzej. Nie wiem co robic nic mi się nie chce nic mnie nie cieszy, nic mi nie wychodzi, nie lubie rozmawiac z ludzmi czesto ich unikam, bo wydaja mi się ze sie ze mna smieja i mnie wykorzystuja.Prace mam cudowna ale nie i ta która zawsze chciałem robić ale nie umiem rozmawiac z ludzmi nie umiem sobie zartowac z reguły sie nic nie odzywam. Mam 23 lata mam wszystko co chciałem a jest dziwny jak niektórzy mówia. Mam piekna zone która jest bardzo towarzsyka usmiechnieta przeciwienstwie do mnie ale własnie to sprawia ze czuje się ze tez bym chciał taki byc usmiechniety radosny. przez to znów mam obawy ze mnie zostawi ze znajdzie sobie kogos lepszego przystojniejszego.jest młoda pewnie od czsu do czasu by się pobawła,ale ja nie lubie zabaw w towarzystwie ludzi czuje sie zle i czesto ich unikam. Ostatnia ansza zabawa był ślb ponad pół roku temu. To wszystko mnie przerasta a ostatnie pół roku to już mam dosyc może nie bede nikomu przez to przeszkadzał jak mnie juz tu nie bedzie. Może ja poprostu jestem leniwy. Nawet wczoraj kolega o 3 lata starszy pół roku wicej w pracy nawciskałm mi róznych głupot ze wszystko olewam ze nic nie robie choć uwazam na odwrót. Mam już przez to dość tej pracy choć jest cudowna. Mam 23 lata i czuje jak by dla mnie skonczył się swiat jak bym swoja m isje wypełnił. Nic mi się nie chce. Co ja mam robić.Dodam jeszcze ze moja matka leczy sie od dawna psychiatrycznie łącznie z licznymi próbami samobójczymi wykryto u niej psychoze schizoafektywna depresje i takie tam czy ja tez to już dziedzicze. Czy jeszcze mozna mnie uratowac. pomyślałem ze może trzeba sie wziasc za siebie na siłownie może na jakies treningi isc może poczucie własnej wartośći urośnie i asertywnośc ale to była tylko myśl. Ka,żdy może mi wmówić co chce nie umiem sie obronic swiat jest okrutny a ja jestem słabym ogniwem
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2007, 20:26

przez radbar1 03 cze 2007, 19:25
facet lepiej szybciutko weź się za siebie :) Póki masz kochającą żone i dobrą prace to masz szanse na udane żyćko :) Postaw się w mojej sytuacji. mam beznadziejną choć nie najgorzej płatna prace, ale za to prace w towarzystwie większości kretynów . Nie mam nikogo. Mieszkam w obcym mieście i jestem tu sam :) W sierpniu rzuciła mnie dziewczyna w której byłem totalnie zakochany , tylko dzięki niej egzystowałem wtedy :) Od dziecka z powodu pobytu w domu dziecka i ch....... wyglądu miałem zbyt niskie poczucie wartości, brak pieniędzy i rodziców którzy dadzą kieszonkowe powodował , że czasem schodziłem na złą droge. Bywały momenty, że udawało mi się wyjść na prostą po to , żeby znowu coś schrzanić :) Poznałem ją w końcu :) Niespełna 4 lata byliśmy razem. Była całym moim światem . Od niej wszystko uzależniałem. Robiłem prawie wszystko , żeby ją nie stracić. Ale cóż widac nie była mi jednak przeznaczona. Minał prawie rok. Już się z tym pogodziłem, ale odkąd zerwaliśmy straciłem kontakt z większością starych znajomych :) Znajduje w tym wszystkim plusy. W końcu spełniłem swoje marzenie i robie prawko :) Nie mogłem tego zrobić przez problemy z lewym okiem :( Najlepsze , że po tylu latach w końcu kupiłem samochód choć nigdy mnie stać na to nie było :) Ale co z tego. Jestem sam mam rodzine która mieszka ponad 300 km ode mnie . Brat ledwo sobie radzi, siostra męczy się ze swoim męzem i nc nie może zrobić bo ma z nim dwójke dzieci. Ja i moje problemy to dodatkowe dla nich kłopoty więc staram się nie zawracać im głowy. Mam olbrzymią depresje. Praca mi w tym czasem pomaga, moge przestać o tym mysleć, ale co z tego jak dojeżdzam półttorej godziny do niej i powórt mi zajmuje tyle samo. To przez to , że jeszcze prawka nie mam :( Od 15 roku życia wiele razy myslałem że najlepiej ze sobą byłoby skończyć . Niestety nigdy nie znalazłem na to odwagi mimo , a mam teraz 26 lat nawet wtedy , gdy dziewczyna którą kochałem najmocniej na świecie rzuciła mnie prawdopodobnie wcześniej wiele razy zdradzając . Bywają dni tak jak teraz , że mam totalnego doła i wymyslam kilka sposobów na samobójstwo :) Najnowszy sposób odkąd mam samochód to przywalić w coś z prędkością 160 km /h :) ale kto mi da gwarancje , że nie przeżyje. pewno dlatego nie zdecydowałem się na to. Nie jestem wymagajacy . Do życia potrzebowałbym tylko poprostu rodziny. Kochającej kobiety i może dzieci. Jednak niskie poczucie wartości nie pozwala mi w żaden sposób na poderwanie kobiety moich marzeń :) Wole , żeby kobietka która mi się podoba i mam z nią kontakt nadal chciała się do mnie odzywać . Po co mamy się czuć później niepewnie . Straciłbym wtedy koleżanke.

Czego ty chciałbyś od życia. Może zastanów się. Najwyraźniej kochająca kobieta to dla Ciebie coś nieywstarczającego. Rozumiem , że powodem twjego zachwania może być brak wiary w siebie. Możliwe , że dziewczyna którą mnie rzuciła zrobiła to włąsnie z tego powodu. Zachowywałem się czasem absurdalnie bojąc się , że rzuci mnie dla kogoś przystojniejszego. Choć cięzko powiedzieć czy nie miałem do tego powodu. Nie wiem jak jest z tobą. Ale jeśli ta kobieta cię jeszcze kocha to zrób wszystko , żeby jej nie stracić. Oczywiście pod warunkiem , że naprawde ją kochasz bo z tego co piszesz raczej to nie wynika.

Moim zdaniem odpowiednia kobieta może wyleczyć człowieka z wszystkiego , a juz napewno takich depresji jakie my mamy. Ty masz fart masz taką kobiete . Porozmawiaj z nią. Nie poddawaj się. Życie może być naprawde piękne pod warunkiem , że ma się dla kogo żyć
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 cze 2007, 16:33
Lokalizacja
Wrocław

przez cinnamon_inspiration 03 cze 2007, 20:18
Jest ważna zasada, że wszystko sttopniowo, nie wszystko na raz, bo wtedy skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Zacznij jakąś jedną czynność i powtażaj ją regularnie i zaangażuj w nią żonę. Np. zacznijcie biegać razem lub zapiszcie sie razem do fitness clubu. Bedzie to miało dwie korzyści - ruch sprzyja wydzielaniu hormonow szczescia, a po drugie polepszy ci sie kontakt z zona. Jesli nie lubisz imprez to idz z nia do kina a pozniej na pizze lub do kawiarni. Kup jej kwiaty lub zrob dla niej plakat z waszymi zdjeciami, zeby sobie powiesila. Wyjedz z nia na wakacje, jej, tyle rzeczy mozna zrobic. Ale przede wszystkim opowiedz jej co czujesz. Jesli jest wyrozumiala to zrozumie i nie bedzie cie winic. Polecam wizyte u psychologa i psychiatry. A z takich detalicznych spraw, to jedz duzo ryb i kup sobie w aptece magnez (odpornosc na stres) i kwas omega 3 (antydepresyjnie dziala).

Pozdrawiam

Beata
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Róża 03 cze 2007, 20:30
radbar1,bardzo mi zaimponowałeś.Masz super podejście do tej choroby.Nie poddawaj się.Pozdrawiam cię serdecznie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

chyba pomału się poddaję

przez AniaL22 03 cze 2007, 20:36
A co w sytuacji, gdy się ma kogoś kogo się kocha i kto też kocha?
Ja mam męża który mnie kocha i męczy się ze mną juz długi czas. Ja się sama ze sobą już męczę i dlatego współczuję mężowi. Moge powiedzieć że mam wspaniałą pracę, robię to co lubię i nieźle płatną, mam kochającego męża i dużą córkę. Można powiedzieć że powodzi się nam nieźźxle. A mimo to coś mnie męczy. Leczę się na depresje już jakieś sześć lat z przerwami. To coś bierze się nie wiadomo skąd i dlaczego. Dobrze że jest ta druga osoba ale sama wiem po sobie że w najtrudniejszych chwilach ona nic nie pomoże a jeszcze dodatkowo cierpi.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:51

no to

przez mundek111 03 cze 2007, 20:50
no to chyba ja tez jestem chory. Uwazam ze ja kocham ale nie wiem czemu ciagle czuje sie nie pewny ciagle jest mi zle. Jak myslałem o tym zeby z soba skonczyc to równeiz mylałem o szybkim samochodzie.Chodzimy do kina biegamy daje kwiaty ale do klubu fitnes z nia nie pójde byłbym zbyt zazdrosny. Wogóle jestem starsznie zazdrosny wiem ze to ja meczy ale nie moge sobie z tym poradzic. Dzis miała dyzur z jakims facetem tez jej zrobiłem rumor z tgeo powodu ale mało mnie przekonała do tego ze go nie lubi ja juz sam nie weim co mam robic ale chyba wkoncu pójde do psychiatry
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2007, 20:26

przez radbar1 03 cze 2007, 20:50
może niektórzy macie wyższe wymagania od życia niż kochający mąż czy żona i cudowne dzieci . A może poprostu jeszcze nie doświadczyliście jak te kochające osoby poddają się. mają już dośc wszystkiego i was zostawiają. Może wtedy będzieecie w stanie spróbować walczyć. Niestety na to będzie już za późno. Ja w ten sposób prawdopodobnie straciłem cudowna kobiete . I pomimo, że nagle zobaczyłem jaki jestem głupi nie pomogło mi to . Było już za późno i nie byłem w stanie jej odzyskać. Teraz już wiem jaki błąd popełniłem. Wiem też że mając odpowiednią kobiete przy sobie można się z tego wszystkiego wyleczyć :) Oczywiście to w moim przypadku :) Niestety w tych czasach komuś takiemu jak ja z depresją , której objawem jest całkowite zaniżenie swojej wartości nie jest łatwo kogoś znaleźć . Różnie to bywa ze mną. czasem wierze w cuda , ale im dłużej jestem sam tym bardziej trace nadzieje :) W sumie nie mam do nikogo o to pretensji. Niby mówi się , że wygląd nie ma znaczenia :) , ale to nie do końca prawda. Wygląd choć po części ma znaczenie :) Od momentu w którym Aga mnie rzuciła zmieniłe sporo w swoim życiu. Oczywiście na lepsze:) Ale jednak brakuje mi tego czegoś żeby podnieść się naprawde już na stałe. Wiem , że w każdej chwili moge znów dosięgnąć dna i przeraża mnie fakt , że nie ma nikogo kto mógłby mnie przed tym powstrzymać. Nie ma nikogo komu mógłbym się naprawde zwierzyć ze swoich myśli. Wy macie kogoś. Z koro te osoby postanowiły z wami spędzić życie tzn, że bardzo mocno was kochają, a komuś kto kocha Cię w ten sposób mozna powiedzieć wszystko. Jeśłi wybraliście odpowiednio swoją połówke to napewno was zrozumieją i zrobią wszystko by wam pomóc. Naprawde trzymam za was kciuki. ktoś kto ma kochającą rodzine napewno nie powinien się poddawać.

Ps. dzięki Róża :) staram się jak moge , zobaczymy co mi z tego wyjdzie


Mundek zazdrośc to najgorsza cecha. Trzeba ją zdławić w zarodku. Wiem , że trzeba troszke zazdrości w związku bo to znaczy, że kochasz i Ci zależy, ale nie można wpadać w paranoje. Ja nauczyłem się tego jakiś czas temu. Niestety nie wyszło mi to na dobre, ale jeszcze gorzej by wyszło gdybym robił jej awanture o każdą rrozmowe z innym facetem . Na serio musisz z nią poważnie porozmawiać bo widze , że stoisz na skraju przepaści. Psychiatra wątpie , żeby pomógł, ale warto spróbować . najważniejsze to znaleźć porozumienie z żoną . Musi się o wszystkim dowiedzieć . A ty musisz przyjąć do wiadomości wszystko co ona Ci powie i z tym się pogodzić. to my żyjemy dla kobiet , a nie one dla nas :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 cze 2007, 16:33
Lokalizacja
Wrocław

przez mundek111 04 cze 2007, 06:42
ale ja jej tłumacze jestem zły jestem zazdrosny uwazaj , bardzo ja kocham ale nie wiem jak sobie poradzic przychodzi gniew złość mysli o tym ze ktos moze byc lepszy.To nie jest łatwe a co ja bym nie chciał byc inny ale nie uwazam to za głupote tak jak piszesz tylko tłumacze sobie ze to jakas choroba która da sie wyleczyc.trudno sie przyznac osobie która sie kocha a przedewszystkim mezczyznie ze sie jest słaby ze sie potrzebuje pomocy.bo to kobieta powina sie opierac na mezczyznie, nie jest tak za ja jestem wymagajacy to nie prawda ja uwazam ze to choroba mnie dobija i faktem jest ze moze powinienem o tym porozmawiac z nia ale poprostu mi jest wstyd ze mogłem zachorowac.Nazw to już jak bym sam mial ta chorobe ale my odczuwamy sytuacje inaczej poprostu czasami trzeba nas zrozumiec

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:04 am ]
głównie jednak chodzi mi o to ze nie mam przyjaciół nie mam poparcia nigdzie nie wiem co robie zle nie umiem rozmawiac z ludzmi nie mam akceptacje z innmi ludzmi wszystko robie zle
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
09 maja 2007, 20:26

Avatar użytkownika
przez korres1 06 cze 2007, 19:34
mundek, idź do terapeuty. Może i masz silną żonę, ale na pewnym etapie nikt nie zastąpi lekarza. Idź, póki nie jest za późno.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez vegge 06 cze 2007, 19:45
masz okres w zyciu w ktroym osiagnales wszystko co sobie zaplanowales
i nie wiesz co dalej, zlapales kroliczka ktorego goniles

od czego ja bym zaczal na twom miejscu? fajne wakacje z zona, moze hiszpania albo grecja, zmiana klimatu, nowi ludzie, nowe przemyslenia o pomysly
moze sie zdecydujesz na studia podyplomowe, albo kurs karate cz lepienia garnkow
potrzebne ci hobby, pasja ktorymu moglbys sie poswiecic

poprostu nie wystarcza ci zycie oparte na rodzinie i pracy i czujesz glod adrenaliny :)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez anusia 08 cze 2007, 18:54
mundek111 Masz wspaniałą żonę, rozmawiaj z nią o swoich problemach tak szczerze, a napewno będzie starała Ci się jakoś pomóc. Jesteście małżeństwem i właśnie to jest wspaniałe, że macie siebie i że możecie na sobie polegać... Trzymam za Ciebie w kciuki...
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Odpadam....

przez Dzwoneczek 23 lip 2007, 22:53
Zadzwonilam do pszychodni ico? Baba powiedizla mi ze taka mala gowniara jak ja powinna sie puknac w glowe a nie leczyc... super... juz nie amm sily... zalamalam sie dzisiaj... jedyny promyczek nadziei zgasl.... nie wiem czy rano sie obudze.. mam ochote otruc sie w niedziele...

P.S. W domu po staremu. Jak zwykle dostalam od ojca....

Zegnam...
To nie tak, że boję się umrzeć. Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie....
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
18 lip 2007, 18:21

Avatar użytkownika
przez whisky_bottle 23 lip 2007, 22:54
napij sie to ci przejdzie, chyba ze wypijesz za malo
jeśli nie będę umierać kilka razy na dobę, czym wypełnię czas?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
03 maja 2007, 22:32

przez suavemente_besame 23 lip 2007, 23:57
idz tam i zrob awanture... wtedy beda juz musieli cie przyjac.... lub poprostu idz gdzie indziej.
suavemente_besame
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do