Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Rzaba 27 lip 2007, 09:40
Mi też było baaardzo źle..
zyć mi się nie chciało.
Biore Seronil od 2 miesięcy i jestem pełna życia, energii i chyba jestem szczesliwa :D :D :D
A uwierzcie mi że czułam sie koszmarnie

Wam tez będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!! :D :D :D
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

przez Goplaneczka 27 lip 2007, 10:43
Rzaba napisał(a):Wam tez będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!!


Mam nadzieję, bo jak nie... To będzie smutno :(
Goplaneczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Jovita 27 lip 2007, 12:17
a ja biore oropram i czekam na efekty, tez chce byc taka jak kiedys czyli szczesliwa!!!!!!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 27 lip 2007, 12:52
Ile ja bym dała żeby znowu czuć sie tak beztrosko jak jeszcze dwa tygodnie temu ale niestety czuję się źle jadę na hydroksyzynie i czekam na cud, który nie nadchodzi :cry: chyba znowu będę musiała wrócić do zoloftu...
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Nie daje sobie szansy na normalne zycie

przez farer 01 sie 2007, 16:42
Przewertowalem kilka watkow i z tego co zauwazylem to ludzie maja powazniejsze problemy, ale chcialbym napisac tutaj swoj temat, byc moze błachy. DOwiedziec sie co o tym myslicie.

Jest godzina 16, a ja jak codzien jeszcze w lozku. Nie chce mi sie wstawac bo co mialbym robic? Pierwsze co to klade laptopa na lozko i przegladam cos w necie, pozornie cos robie bo w rzeczywistosci trace (a raczej zabijam) czas. Klade sie spac ok. 3-4 w nocy, wtedy dopiero odczuwam zmeczenie bywa, ze nie moge zasnac cala noc, a niekiedy musze wstac na 8 bo mam jazde (robie prawko). Tak wyglada moj dzien: spanie do pozna, komp, tv, komp i pojscie spac bardzo pozno. Jak widac prowadze bardzo niezdrowy tryb zycia, do tego nie jem prawie wcale, przesypiam pore sniadania, obiadu, cos tam tylko na zab wieczorem wrzuce, aby nie zdechnac. Jestem dosc chudym czlowiekiem, z tego tytulu mam kompleksy, ale nie robie nic z tym, sam nie wiem czemu. Taki jednak jestem nie robie nic, aby sie zmienic.
Jestem niesmialy - nie jestem towarzystki, wsrod nowych ludzi niemal sie nie odzywam, ciezko jest mi nawiazywac znajomosci, totez nie mam nikogo (nie tylko w sensie zwiazku). Zobojetnialem na wszytko, ludzie sa mi kompletnie obojetni, nie interesuje mnie moja przyszlosc, czuje ze skoncze jako jakis menel. Nie mam sil studiowac, jedne studia rzucilem, teraz mam 7 poprawek na wrzesien na innych studiach, nie chce mi sie uczyc, nie wiem nawet czy chcialbym je zalcizyc. Nie podobaja mi sie moje studia, ktore nie ukrywam raczej sa wyborem matki, a nie moim. Nie mam motywacji do studiowania.
Nie mozna na mnie polegac, jestem klamliwy, falszywy, niesamodzielny. Kompletne przeciwienstwo siebie z dziecinstwa. Wtedy bylem szczesliwym dzieckiem - otwartym, wygadanym, dobrze sie uczylem, mialem znajomych, przyjaciol, mozna bylo na mnie polegac (opiekowalem sie mlodsza siostra), nie klamalem bo potem mialem straszne wyzuty sumienia, nie opuszczalem lekcji, bylem wrazliwy. Wszystko zmienilo sie od liceum, ale taki proces zmian zaczal sie juz w gimnazjum. Tam stracilem starych znajomych i przyjaciol, ktorzy zaczeli imprezowac, pic, jarac, liczylo sie dla nich tylko to i dziewczyny. Ja poznalem innych zastepczych znajomych, ale byly to bardzo kruche znajomosci. W liceum zostalem juz calkiem sam jezeli chodzi o kumpli. Nie spotykalem sie z nikim po szkole wiec cale moje dnie do komp, tv. Z kazdym rokiem moja srednia w szkole spadala, a ilosc godzin opuszczonych rosla zastraszajaco szybko. Na studiach rowniez opuszczam mase zajec. Tam - z uwagli na to iz nie jestem juz pod kontrola matki - przepijam ok 300 miesiecznie. Alkohol sprawil, ze mam problemy ze zdrowiem, nabawilem sie uciazliwej kontuzji nogi, jestem po dwoch operacjach, czeka mnie trzecia - nie moge biegac, uprawiac sportow, kiedys bardzo lubilem grac w pilke nozna, chodzilem na siatkowke, uprawialem karate.
Zastanawiam czemu taki jestem, czemu nie daje sobie szanas na szczesliwe zycie, czemu nie mam pasji, zainteresowan. Moze powodem tego jest nadopiekunczosc matki, jestem synkiem mamusi, moze to ze ojciec pil, faworyzowal moja siostre (ktorej nie nawidze, zreszta za matka tez nie przepadam - liczy sie dla niej tylko to abym sie uczyl, zadne rozmowy 'od serca' nie pomagaly, nie przemawialy do niej), byl niezaradny, przyklad, zalozyl piekarnie - byl z zawodu piekarzem - oczywiscie to nie moglo sie udac bo nie mial kompeltnie pojecia o zarzadzaniu, czy marketingu. Pomogalem mu w tym wszystkim, wstawalem o 4 rano i z nim do roboty, rozwozic po sklepach towar. Pewnego dnia dostal wylewu, musialem sam z matka zajac sie 'firma' przez okolo 2 miesiace do jej upadku, ale mialem wprawe bo ojcu zdarzalo sie nachlac i miec wszystko w dupie. Po wylewie do smierci byl warzywem, co trwalo pol roku. Mialem wtedy 14 lat. Pozniejszego zycia jakbym nie pamietal, bo jak juz wspomnialem bylo bezbarwne.
Do tego wszystkiego mam mysli samobojcze, budzac sie przeklinam kazdy dzien, po glowie ciagle kraza mi mysli jak to zrobic, jak skonczyc z soba.

Do psychologa nie pojde, niedlugo nie bede mial mozliwosci bo trzeba wracac do miasta, w ktorym studiuje na poprawki, poza tym kiedys bylem i pani psycholog wbila we mnie kompletnie. Do lekarza tez nie pojde, bo wszystko wpisuja w karte, a pozniej sa problemy z najmniejszymi duperelami (np. bylem z powodu bardzo malego apetytu, doktor zlecila mi badania i rpzepisala jakies tabsy - oczywiscie nie pomoglo, a ja potem musialem sie gesto tlumaczyc innemu lekarzowi, gdy chcialem zaswiadczenie lekarskie na studia).

Nie wiem, co ze mna sie dzieje, jestem jak male, zagubione dziecko, czego sie wstydze, a juz od dawna jestem pelnoletni, niecierpie siebie :(
Co ja mam zrobic?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 sie 2007, 15:32

przez vegge 01 sie 2007, 17:37
masz "zespół DDA" czyli Dorosłego Dziecka Alkoholika

poczytaj o tym w sieci to zobaczysz jakie sa rady bys mogl sam sobie pomoc

ps
nie masz wyjscia, musisz zyc, a skoro juz musisz zyc to nie ma sensu tego robic w cierpieniu tylko trzeba sobie ulozyc zycie komfortowo

a dlaczego musisz zyc? bo nie wiesz co sie stanie po samobojstwie, wiekszosc kultur swiata przewiduje zycie pozagrobowe, a samobojstwo moze sprawic, ze dusza nie bedzie mogla sie uwolnic z ciala i zostaniesz swiaodomy w gnijacych zwlokach pod ziemia
scenariusz jak z horroru ale cz masz pewnosc ze tak wlasnie sie nie stanie gdy sie zabijesz?


ps2
samoleczenie zacznij od unormowania rytmu snu i czuwania
czyli zmus sie by wcale nie spac przez kilka dni i w koncu polozyc sie i zasnac o 22 do 8ej rano
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez farer 01 sie 2007, 18:54
Poczytalem o tym DDA troche, no ale sam nie wiem... Nie chcialbym sobie przypisywac jakiegos zespolu, na ktory byc moze nie cierpie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
01 sie 2007, 15:32

przez angola 01 sie 2007, 20:26
Wiesz co, trochę jesteśmy na podobnym etapie. Trochę, bo ja skończyłam studia i mam dobrą, ciekawą pracę, która jednocześnie jest moją pasją. Ale tak jak Ty do tej pory robiłam wszystko dla innych. Teraz, jak mam coś zacząć robić dla siebie, to jestem kompletnie zdezorientowana. Długo nie mogłam zrozumieć o co chodzi i okazało się, że nie umiem i nie lubię ze sobą przebywać. Nie lubię siebie, a jak kogoś nie lubię, to też nic dla tego kogoś nie chcę robić i... koło się zamknęło. Od roku próbuję polubić siebie. Dużą rolę w tym odegrał pewien człowiek. Jednak ludzie, to cud.
Nie jest jeszcze dobrze, ale zaakceptowałam siebie i zaczęłam myśleć o przyszłości.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

przez monis 01 sie 2007, 20:36
Może jednak warto wybrać sie do psychologa...też troche czytałam o DDA,okropna choroba...zgadzam sie zupełnie z vegge po co cierpieć skoro można żyć w komforcie...pomyśl może jednak jest coś co cie cieszy...
Najgorsze 24 godziny...
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 sie 2007, 09:23

Re: Nie daje sobie szansy na normalne zycie

Avatar użytkownika
przez anonim 01 sie 2007, 21:07
farer napisał(a):Jest godzina 16, a ja jak codzien jeszcze w lozku. Nie chce mi sie wstawac bo co mialbym robic? Pierwsze co to klade laptopa na lozko i przegladam cos w necie, pozornie cos robie bo w rzeczywistosci trace (a raczej zabijam) czas. Klade sie spac ok. 3-4 w nocy, wtedy dopiero odczuwam zmeczenie


No to ja aż tak długo nie śpię, ale do 12-13 zazwyczaj leżę bo nie chce mi sie wstawać, pierwsze słowa, to kolejny dzień taplania się w tym gównie


Jestem dosc chudym czlowiekiem, z tego tytulu mam kompleksy, ale nie robie nic z tym, sam nie wiem czemu. Taki jednak jestem nie robie nic, aby sie zmienic.

Wyobraź sobie, że pod koniec roku szkolnego przy 187cm wzrostu ważyłem ok. 59kg, Teraz postanowiłem przybrać na wadzę, zwiększyłem ilość posiłków do 5-6 skoro w nocy nie śpię to chociaż coś zjem, i tym sposobem ważę teraz 65kg, ale to dopiero początek mojej drogi, bo muszę dojść do 80...ale małymi kroczkami, do 68-70 potem jakoś dobić do 75 i znów postarać się przybrać kilka kilo, aby dojść do upragnionych 80 kilo, ułożyłem sobie trening na masę(z pomocą internautów na forum kulturystycznym), który zamierzam stosować na siłowni i w domu(mam trochę sprzętu). Wiele razy starałem się przybrać na wadzę, ale teraz powiedziałem, że już się nie poddam.

Jestem niesmialy - nie jestem towarzystki, wsrod nowych ludzi niemal sie nie odzywam, ciezko jest mi nawiazywac znajomosci, totez nie mam nikogo (nie tylko w sensie zwiazku). Zobojetnialem na wszytko, ludzie sa mi kompletnie obojetni, nie interesuje mnie moja przyszlosc, czuje ze skoncze jako jakis menel.


Taaa...nie ma to jak samotne przesiadywanie w domu...Dzień w dzień...żadnych kumpli, koleżanek.... Czasem chce się wziąć sznur i pójść gdzieś w las.....

stracilem starych znajomych i przyjaciol, ktorzy zaczeli imprezowac, pic, jarac, liczylo sie dla nich tylko to i dziewczyny. Ja poznalem innych zastepczych znajomych, ale byly to bardzo kruche znajomosci. W liceum zostalem juz calkiem sam jezeli chodzi o kumpli. Nie spotykalem sie z nikim po szkole wiec cale moje dnie do komp, tv.

Samotność jest straszna...To ona odbiera nam chęć do życia i przypomina o tym kim jesteśmy i dlaczego....

Z kazdym rokiem moja srednia w szkole spadala,

kurna skąd ja to znam... najpierw w gim 4,5 potem coraz niższa aż teraz miałem 2,7 w LO..

Alkohol sprawil, ze mam problemy ze zdrowiem, nabawilem sie uciazliwej kontuzji nogi, jestem po dwoch operacjach, czeka mnie trzecia - nie moge biegac, uprawiac sportow, kiedys bardzo lubilem grac w pilke nozna, chodzilem na siatkowke, uprawialem karate.


Widze, że lubiłeś sport, teraz myślę, że gdybyś mógł go uprawiać twoja sytuacja była by zupełnie inna, w końcu trenując poznaje się nowych ludzi. Ja też trenuję karate ty trenowałeś i wiesz jacy ludzie tam są, zawsze można pogadać, zawrzeć nowe znajomości, a to zawsze więcej niż nic.

Zastanawiam czemu taki jestem, czemu nie daje sobie szanas na szczesliwe zycie, czemu nie mam pasji, zainteresowan. Moze powodem tego jest nadopiekunczosc matki, jestem synkiem mamusi

Może masz tak, że to co twoja matka zasugeruje to od razu Ci brzydnie, np. ja tak mam gdy mówię o wyborze studiów, nie chcę iść tam gdzie matka proponuje, bo nie chcę mieć świadomości że "mamusia" wybrała mi studia...




Do psychologa nie pojde, niedlugo nie bede mial mozliwosci bo trzeba wracac do miasta, w ktorym studiuje na poprawki, poza tym kiedys bylem i pani psycholog wbila we mnie kompletnie. Do lekarza tez nie pojde, bo wszystko wpisuja w karte, a pozniej sa problemy z najmniejszymi duperelami (np. bylem z powodu bardzo malego apetytu, doktor zlecila mi badania i rpzepisala jakies tabsy - oczywiscie nie pomoglo, a ja potem musialem sie gesto tlumaczyc innemu lekarzowi, gdy chcialem zaswiadczenie lekarskie na studia).

Nie wiem, co ze mna sie dzieje, jestem jak male, zagubione dziecko, czego sie wstydze, a juz od dawna jestem pelnoletni, niecierpie siebie :(
Co ja mam zrobic?


Psychologów to można nosem wciągnąć udaj się do psychiatry, zobaczysz pomoże Ci w przeciwieństwie do psychologa(pamietam to po sobie)
zajmowałeś się piekarnią w wieku 14 lat, ojciec pił, to wszystko ma wpływ na twoją sytuację, do tego dochodzą problemy z nogą. Trzymaj się i pójdź do lekarza, a takie wymówki że w papierach coś będzie to możesz wciskać komu innemu :) idź prywatnie.
Ostatnio edytowano 01 sie 2007, 23:06 przez anonim, łącznie edytowano 1 raz
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez Jovita 01 sie 2007, 22:47
anonim ci swietnie wszystko opisał, zgadzam sie z nim co do kazdego zdania wiec przeczytaj sobie dokladnie to co napisał bo mam to samo na mysli a nie chce sie powtarzac!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:49 pm ]
pytanie do ciebie anonim- pewnie na forum kulturystycznym-www.kif.pl ??? swietne caly czas jestem tam na bieżaco i moj chlopak udziela tam rad! tez sie zalogowałam.
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez anonim 01 sie 2007, 23:05
No akurat nie :) byłem na forum http://www.e-kulturystyka.eu :) ale na forum zaraz zajrzę bo wielu rzeczy o siłce nie wiem.
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez Jovita 01 sie 2007, 23:37
ja mam silke u siebie w domu, tzn mam pkoj w ktorej jest malo sprzetu ale podstawy jak barki, biceps, triceps, klate da sie spokojnie zrobic. Plecki i nogi na upartego tez :D mam tylko ławke sztange,hantle, 2 wyciagi, drązek i obciazenie oczywiscie, az zajrze na ta stronke a tobie polecam ta co napisalam :D
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez Twilight 02 sie 2007, 03:24
farer napisał(a):Nie podobaja mi sie moje studia, ktore nie ukrywam raczej sa wyborem matki, a nie moim. Nie mam motywacji do studiowania.


No to drugie wynika z pierwszego, nie potrzeba do tego ŻADNEJ choroby... Broni Ci ktoś zmienić kierunek? Tylko, że wtedy nie miałbyś na kogo podświadomie lub świadomie zrzucać winy ;) (no offense, czysta szczerość)

farer napisał(a):do psychologa nie pojde, niedlugo nie bede mial mozliwosci bo trzeba wracac do miasta, w ktorym studiuje na poprawki, poza tym kiedys bylem i pani psycholog wbila we mnie kompletnie. Do lekarza tez nie pojde, bo wszystko wpisuja w karte, a pozniej sa problemy z najmniejszymi duperelami (np. bylem z powodu bardzo malego apetytu, doktor zlecila mi badania i rpzepisala jakies tabsy - oczywiscie nie pomoglo, a ja potem musialem sie gesto tlumaczyc innemu lekarzowi, gdy chcialem zaswiadczenie lekarskie na studia).


To czego oczekujesz? Że rozstąpią sie niebiosa, zawyją trąby dnia sądu ostatecznego, a złoty snop światła spłynie spomiędzy chmur i Cię uzdrowi? Że ktoś poleci Ci cudowną pigułkę, po której wszystko się naprawi?

Samo się nic nie dzieje. Cudownie Cię nie uleczy NAWET psycholog/psychiatra. Leki to tylko wspomagacze, psychiatra nie jest od docierania do źródła Twojego problemu, tylko od leków, które wyrównuja Ci poziom tego, co tracisz na skutek choroby. A od leczenia jest terapia. Nie podpasował Ci jeden psycholog? Jeśli faktycznie był kiepski, (a nie mówił rzeczy Ci niewygodne) to pójdź do innego.

Trafiłeś tu na forum, napisałeś, szukasz metody, to dobrze. Ale jeśli nie uświadomisz sobie, że możesz się wyleczyć, powoli, stopniowo, ale trzeba do tego chcieć i ruszyć dupsko, to samo sie nic nie stanie.

Spójrz na te powody, które wypisujesz, by nie iść do lekarza. Szanuje Twoją inteligencję, więc nawet nie będę Ci o nich pisał :) Sam zdajesz sobie zapewne sprawę, czemu to zwykły unik i czekanie, aż ktoś zrobi za Ciebie.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 13 gości

Przeskocz do