Moje problemy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Kaja007 26 lut 2007, 22:34
Doskonale Cię rozumiem. Czuję to samo, ja również nie widzę w swoim życiu sensu. Każda drobnostka urasta do wielkieg problemu i nie potrafie sobie z tym poradzić we wszystkim widzę problem.
I jak tu żyć???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

przez Katharsis 26 lut 2007, 22:39
Staram się zyć jak inni, staram się cos zmienić... ale to i tak nie ma sensu.............. wydaje mi sie że jestem skazana na cierpienie... choć moze to dziwnie brzmi... ale jakoś coraz trudniej mi uwierzyć w to że jeszcze może być inaczej......................... ; (( jeszcze nigdy w życiu nic mi nie wyszło.... nawet samo ' życie' mi nie wychodzi..........................
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

przez Katharsis 26 lut 2007, 22:40
Staram się zyć jak inni, staram się cos zmienić... ale to i tak nie ma sensu.............. wydaje mi sie że jestem skazana na cierpienie... choć moze to dziwnie brzmi... ale jakoś coraz trudniej mi uwierzyć w to że jeszcze może być inaczej......................... ; (( jeszcze nigdy w życiu nic mi nie wyszło.... nawet samo ' życie' mi nie wychodzi..........................
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
19 sty 2007, 13:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez IceMan 26 lut 2007, 22:56
Katharsis zajrzyj do forum Kroki do Wolności i uwierz, że ty też tam możesz w końcu napisać. Tamci ludzie się niczym nie różnią od Ciebie. Tylko mają to za sobą, a ty możesz to zwalczyć. Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Ja kontra inni :/

Avatar użytkownika
przez ashley 03 mar 2007, 23:39
Hej! Hymm nie wiem sama jak mam to prosto streścić. Jeśli czytaliście moje posty, to wiecie że jest w nich dużo optymizmu. Wiem już czego chcę i wyruszam w drogę do szczęścia. Ale pewnie problem bardzo mi przeszkadza i nie daje spokoju :/ Chodzi o innych ludzi. Mieszkam w średnim mieście, gdzie ludzie się raczej kojarzą chociaż z widzenia. Moja przeszlość jest pelna blędów, tzn nic zlego nikomu nie zrobilam, ale mialam problemy sama ze sobą i ze swoim życiem. Z ludźmi też. Przez to, że spotkalam trochę zawistnych, zlych ludzi i mialam z nimi zle doświadczenia, zaczęlam się odsuwać od innych, przestalam im ufać. Sama o sobie myślalam negatywnie, mialam dużo swoich problemów, które mnie oslabialy i nie dawalam sobie z nimi rady. Ludzie nie wiedzieli, co się dzieje w mijej psychice, pewnie ocenili mnie jak osobe wywyższającą się, dziwną i jeszcze Bóg wie co. Ale tak nie bylo. W każdym razie przez to spotkalo mnie wiele przykrych rzeczy. Poczulam się taka inna przy nich wszystkich. Fakt ciągle mialam przyjaciol, znajomych. Ale moje stosunki "ja i ludzie" staly się fatalne. Zaczelam o nich negatywnie myśleć, bać się ich, czulam się jakaś gosza, mialam wrażenie,że mnie przekreślili. Troche koloryzowalam. Teraz odczówam jeszcze strach przed nimi i negatywne emocje. Chcę z tym skończyć, bo przez to nie mogę normalnie iść dalej, do szczęścia. Powiedzcie czy to jest w ogóle możliwe? Co mam zobić? Proszę, napiszcie mi coś optymistycznego, poradźcie coś... Naprawdę chcę to zmienić
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez Margaret 10 mar 2007, 20:27
Wszystko jest bez sensu...tydzień temu nie wiem co się ze mna stało. Nagle jakby ktos odjął mi trosk i smutku, zaczęłam wariować, myślałam iż świat do mnie należy, zachowywałam się dziwnie, dostawałam ataku głupawki nad którą nie miałam kontroli. Znajomi zaczęli się mnie pytać czy jestem na haju, bo zachowuję się jakoś nienormalnie. Lęki przeszły, ale pojawił się problem z sercem, nerwy. Wszystko mnie denerwuje. Nie czuję się sobą...Czuję się kimś innym, boje się o wszystko, ciągle chce mi się płakać...Tydzień temu miałam myśli samobójcze, kalkulowałam co by mniej bolało, jakby to wyglądało...a teraz kiedy zaczęłam mieć problemy z sercem boję się..dlaczego tak musi być? Ja juz nie daję rady :roll: mam dość udawania, że wszystko jest dobrze. Jeszcze ta szkoła...w piątek nie poszłam bo nie byłam w stanie jedynie w domu mogę normalnie funkcjonować...coraz więcej mam takich dni...
Odcięli aniołom skrzydła, bo dawały wolność.
Odarli ich z szat, gdyż były za piękne.
Obrzucili je błotem, bo białą skórę miały
Teraz stoją ranne, nagie, brudne
Lecz nadal doskonałe...
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
255
Dołączył(a)
01 lut 2007, 13:41

Moje problemy.

przez mrówka_z 21 mar 2007, 21:51
Witam wszystkich.

To mój pierwszy i nie wiadomo, czy nie ostatni post na tym forum, mimo to – miło mi wszystkich poznać.
Nie liczę, że ktokolwiek mi pomoże - przede wszystkim dlatego, że nic mi nie jest. Zacznę od początku, chcecie – czytajcie. Ja sama nawet nie jestem w stanie tego przeczytać..

Mam 16 lat i mam problemy – nie chorobę, ale problemy. Może tak już jest w okresie dorastania, sama nie wiem. W końcu pierwszy i ostatni raz w życiu dorastam. A może to mój ‘spaczony’ umysł?

Ojciec był alkoholikiem. Wzięli rozwód, gdy miałam 3 latka. Do 5 roku życia mieszkałam sama z mamą, która jest chyba normalna. Potem matka wzięła ślub z jakimś innym facetem, mają 2 dzieci. I mieszkamy wszyscy razem. Niby jest nieźle, ale sami się domyślcie..

Bardzo często myślę o śmierci, samobójstwie. Jestem wyizolowana od społeczeństwa, a gdy już się znajdę w jakiejś większej grupie to ‘gram’. Bo nie jestem wtedy sobą, wciąż kogoś udaję. Udaję kogoś szczęśliwego, uśmiechniętego, zabawnego, bez problemów.

I przede wszystkim – w Sieci zazwyczaj podaję się za mężczyznę. W sumie nie sprawia mi to żadnej przyjemności, kiedyś chciałam spróbować i tak zostało. W związku z tym notorycznie kłamię i jest mi z tym bardzo źle. Nie potrafię jednak przestać, heh..

Miewam dość często jakieś dziwne tiki (niekontrolowane ruchy ręką, nogą) no i wciąż zimne stopy. I te cholerne bóle głowy.

Piszę dzisiaj, bo dzisiaj po raz pierwszy się zacięłam. Nie żyletką, ale maszynką do golenia. Taką z podwójnym ostrzem.

Nie liczę, że ktoś mi pomoże w moich problemach. W końcu każdy ma problemy i powinien sobie jakoś z nimi radzić. Dziękuję jednak, jeśli ktokolwiek to przeczytał. Bo po raz pierwszy w życiu napisałam o tym, co mnie męczy od zawsze. I doskonale wiem, że nigdy tego nikomu nie powiem. Za to właśnie cenię Internet – każdy jest anonimowy. Jeszcze raz przepraszam wszystkich, których codziennie okłamuję.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 mar 2007, 20:54

Avatar użytkownika
przez GRACJA 21 mar 2007, 23:36
Witaj mrówko. Masz poważne problemy i powinnaś o tym z kimś porozmawiać. Myśli o samobójstwie i o śmierci to wg mnie nie są zdrowe myśli. Udajesz przed ludźmi bo ukrywasz to co naprawde w Tobie siedzi i nie dziwi mnie to bo ja robiłam tak przez lata. Ale takie zachowanie do niczego dobrego nie prowadzi. Myśle że powinnaś przerwać to milczenie i porozmawiać z kimś o swoich problemach, A może z mamą, może z psychologiem szkolnym. Te tiki, bóle głowy powinny być skonsultowane z lekarzem. Po co masz tak cierpieć. Jest Ci z tym źle i dlatego postaraj się to zmienić. Zrobiłaś już pierwszy krok. Zrób więc następny - idź do lekarza. Mów o tym co cie boli a będzie Ci lżej. Powodzenia. Nie zwlekaj idź i poproś o pomoc. Trzymam za Ciebie kciuki.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

przez mrówka_z 22 mar 2007, 00:50
Jednak odpiszę, skoro ktoś się tym zainteresował (łał!).

Z moją mamą nie porozmawiam z jednego prostego powodu - ja zwyczajnie nie umiem z nią rozmawiać, praktycznie nigdy tego nie robiłyśmy.

Psycholog (pedagog? nie wiem, kim tam ona dokładnie jest)..jakoś nie uśmiecha mi się do niej chodzić. Jedynym plusem tej wizyty byłoby to, że opuściłabym kilka lekcji.

Lekarz. No tak, kuszące. Z tymże jest jeden mały problem - moja mama i ojczym, oboje są lekarzami. W związku z tym znają praktycznie całe środowisko i gdziekolwiek nie pójdę, oni się o tym dowiedzą.

Ogromnych trudności z wyrażaniem uczuć i opowiadaniem o nich chyba nie da się wyleczyć, ale cóż..

Trzeba się pogodzić z rzeczywistością.

I dzięki za kciuki. Puść je czasem, co byś mogła co nieco na klawiaturce napisać. ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 mar 2007, 20:54

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 22 mar 2007, 09:27
Cześć Mrówko.
Zgadzam się z Gracją. Musisz się przełamać i poprosić kogoś o pomoc, bo samemu z chorobą jest naprawdę ciężko. I może w końcu nadszedł czas, żebyś nauczyła się rozmawiać z mamą, żebyś się przed nią otworzyła. Pierwszy krok jest najtrudniejszy, ale do zrobienia. Wierzę, że potem będzie już lepiej. Życzę Ci powodzenia.
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

Avatar użytkownika
przez ashley 22 mar 2007, 16:40
hej mrówka, najlepiej byloby żebyś porozmawiala z mamą bo to najbardziej zaufana w domu osoba dla Ciebie, musisz zrozumieć że jak tlumisz w sobie emocje to bardzo źle Ci to robi, porozmawiaj a poczujesz ulgę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez mrówka_z 22 mar 2007, 18:42
Heh, łatwo napisać/powiedzieć..

Dzięki wielkie za odpowiedzi ;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
21 mar 2007, 20:54

przez Aga1 22 mar 2007, 20:20
Mroweczko napisalam do Ciebie na pw. Pozdrawiam
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez rusałka 23 mar 2007, 19:06
każdego lekarza obowiązuje tajemnica lekarska
pozdrawiam
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
23 mar 2007, 19:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do