koszmar anhedonii

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

koszmar anhedonii

przez Masturbow 31 sty 2016, 15:25
Stracona100 napisał(a):Czy człowiek dotknięty anhedonią jest jeszcze człowiekiem?
Czy istota nie czująca żadnych emocji zasługuje na to miano?
Czy taki stan jest wystarczającym usprawiedliwieniem, by odejść na zawsze?
Czy można żyć, nie czując nic?


ad 1 50/50
ad 2 dyskusyjne
ad 3 ta
ad 4 hell yeah ta

ed. żarty, trzeba walczyć do końca
Masturbow
Offline

koszmar anhedonii

przez bączuś 31 sty 2016, 16:13
hashim napisał(a):
bączuś napisał(a):Uzależnieni od masturbacji mają zwykle wysoki poziom dopaminy w płacie przedczołowym zaś niski w układzie mezolimbicznym i cierpią bardzo często na anhedonie,tak więc nie jest ważny poziom dopaminy jako taki tylko to w jakim obszarze mózgu jest on zaburzony.

masz badania na to?

po niektórych lekach jak np donezepil w ogóle nie ciągnie do tego a zwiekszaja one dopamine w płatach czołowych,a płaty czołowe odpowiadaja za umiejetna samokontrole

smiem twierdzic, że jest dokładnie odwrotnie niz napisałeś



Nałogowa masturbacja to przede wszystkim rozregulowany układ opioidowy,dopamina przecież zwiększa popęd seksualny ,zatem u nałogowego onanisty nie jest ona w deficycie.Deficyt endorfin równiez indukuje anhedonie,wiedzą o tym doskonale alkoholicy.
bączuś
Offline

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 31 sty 2016, 16:23
bączuś,
lepiej podaj jakieś pewniaki w totolotka ,,, ;)
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9012
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

koszmar anhedonii

przez bączuś 31 sty 2016, 16:27
Kalebx3 napisał(a):bączuś,
lepiej podaj jakieś pewniaki w totolotka ,,, ;)


Tego co ma anhedonie nawet miliardy nie pocieszą,no ale łatwiej by wychodziło sie z tego bagna:)
bączuś
Offline

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez zzYxx 31 sty 2016, 17:13
bączuś napisał(a):
Kalebx3 napisał(a):bączuś,
lepiej podaj jakieś pewniaki w totolotka ,,, ;)


Tego co ma anhedonie nawet miliardy nie pocieszą,no ale łatwiej by wychodziło sie z tego bagna:)


A no, mi wspaniałomyślny ordynatorek powiedział, że mam się wziąć do pracy :D
The Walking Dead.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
463
Dołączył(a)
21 cze 2012, 13:54

koszmar anhedonii

przez hashim 31 sty 2016, 18:45
Dopamina w płatach czołowych nie zwiększa popędu seksualnego, bede upierał się przy swoim.
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
14 mar 2011, 20:02

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Stracona100 06 lut 2016, 17:49
zzYxx napisał(a):
A no, mi wspaniałomyślny ordynatorek powiedział, że mam się wziąć do pracy :D


Nie ma to jak profesjonalna porada :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

koszmar anhedonii

przez magic 06 lut 2016, 18:27
http://www.zaburzeniaosobowosci.pl/pustka/

niewiem czy macie zaburzenia osobowości ale anhednia dla mnie to pustka i na to cierpie :(
''Największym lękiem napawają ci po których nie widać szaleństwa''
Offline
Posty
473
Dołączył(a)
12 lis 2011, 15:47
Lokalizacja
Wielkopolska

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Holy Diver 07 lut 2016, 21:54
U mnie pod koniec października minęły 4 lata odkąd jestem w stanie anhedonii (jej przyczyną jest długotrwały stres, a przede wszystkim tłamszenie mnie przez mojego ojca, które również wywołało OCD). Przerabiałem już kilka leków. W grudniu zacząłem terapię poznawczo-behawioralną głównie z polecenia mojego psychiatry, który twierdzi, że to będzie najlepsza opcja wyciągnięcia mnie z tego bagna.
Szczerze... nie wiem co mam zrobić, moja nadzieja się ostatnio kurczy, zaczynam szukać sposobu na wywołanie chociaż jednodniowego okienka by znów poczuć jak to jest czuć(narkotyków nigdy nie brałem). Czuję się kompletnie jak maszyna, studiuję, zdaję wszystko w pierwszym terminie, robię co do mnie należy, można powiedzieć, że przykładnie żyję... tylko, że ja wewnętrznie nie żyję, to że mam osiągnięcia kompletnie mnie nie rusza. Robię to wszystko bo wiem, że kiedyś muszę jakoś żyć, mieć pracę pieniądze na utrzymanie... tyle, nic więcej mi to nie daje. Czuję, że moje emocje są w środku, w takiej jakby szklanej kuli, one się tam tlą i próbują wyjść, ale nie mogą, nie mogą się przebić przez ścianę tej kuli. Mam również przez to straszliwe poczucie straconego życia, chwil młodości, które mogłem przeżyć a nie tylko fizycznie w nich uczestniczyć. Intensywność moich zainteresowań spadła do pół stopnia powyżej zera. Mimo, że są różne sposoby by wyjść z tego piekła, potrzeba na nie czasu, ale ja jestem coraz bardziej wypalony, wyczerpany porażkami i brakiem jakiegokolwiek pozytywnego impulsu.
Wiem, że wielu wypowiadających się tutaj ma bardzo podobnie, i prawdopodobnie za wiele nie wniosłem do wątku, ale musiałem się z kimś tym podzielić, ponieważ po prostu brak mi sił.
Mam nadzieje, że wszyscy w końcu z tego wyjdziemy.

PS. Dzisiaj wziąłem ostatnią tabletkę selegiliny 5mg i muszę odczekać 14 dni zanim zacznę brać metylofenidat, mam nadzieję, że nic złego się w tym czasie nie stanie(chociaż czy jest coś gorszego, co może mi się przytrafić, od życia w anhedonii?).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
24 wrz 2013, 17:04
Lokalizacja
Hammerfest

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Stracona100 07 lut 2016, 23:21
Holy Diver napisał(a):.
...Szczerze... nie wiem co mam zrobić, moja nadzieja się ostatnio kurczy, zaczynam szukać sposobu na wywołanie chociaż jednodniowego okienka by znów poczuć jak to jest czuć(narkotyków nigdy nie brałem)...

czy chodzi Ci po głowie, żeby spróbować?

...Czuję się kompletnie jak maszyna, studiuję, zdaję wszystko w pierwszym terminie, robię co do mnie należy, można powiedzieć, że przykładnie żyję... tylko, że ja wewnętrznie nie żyję, to że mam osiągnięcia kompletnie mnie nie rusza. Robię to wszystko bo wiem, że kiedyś muszę jakoś żyć, mieć pracę pieniądze na utrzymanie... .

Powinieneś się cieszyć, że mimo wszystko potrafisz wykonywać swoje obowiązki i nie zawalasz poważnych spraw. To znaczy, że nie jest tak tragicznie i prawdopodobnie leki wyciągną Cię z tego koszmaru. Tego życzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Holy Diver 08 lut 2016, 00:03
Wiesz co, przeszło mi to przez myśl, ale uważam, że to nie załatwi sprawy, a być może, że nawet pogorszy.

Tak z pamięcią mam ostatnio trochę problemów, uciekają mi słowa i potrzebuje kilku chwil żeby sobie przypomnieć, zdarza mi się to niestety doś często,co nie jest ofc dobrym znakiem. Z tym cieszeniem się to naprawdę chciałbym, bo wiem, że mam się z czego cieszyć w życiu, tylko że (jak większość tutaj) anhedonia mnie do tego nie dopuszcza.

Ogólnie jeśli chodzi o pamięć to nie jest najgorzej rzeczywiście i nie mam anhedonii seksualnej. Nie przestałem również dążyć do przyjemności, staram się robić wszystko żeby poczuć jakiekolwiek emocje tzn. wychodzę ze znajomymi, chodzę na koncerty itp. Jednakże, ani na dążenie ani na sam "finał" czynności nie reaguję chociaż się staram (to się nazywa "consummatory anhedonia").

Cóż, spróbuję tego metylofenidatu, miejmy nadzieje, że zadziała. Inaczej chyba zejdę kompletnie z leków, spróbuję pożyć bez przez kilka miesięcy, pewnym ludziom mózg po czasie się po prostu "naprawił" więc let's give it a try, tylko że to znowu jest czas, który wcale nie jest pewne czy przyniesie poprawę, a życie ucieka...

Dzięki za życzliwość, mam nadzieję, że Ty też niedługo wyjdziesz z tego, troszkę Ci zazdroszczę, że po zejściu z pewnych leków anhedonia zaczęła u Ciebie ustępować z tego co widziałem w innym wątku, to bardzo dużo i życzę Ci żeby było coraz lepiej.

PS. Od jak dawna twoim głównym problemem jest anhedonia? Jak prócz leków starasz się z tego wyjść?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
24 wrz 2013, 17:04
Lokalizacja
Hammerfest

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Stracona100 08 lut 2016, 00:39
Holy Diver
Leki na depresję biorę od 6 lat. Niestety każdy z nich po jakimś czasie niezłego działania wprowadzał mnie w anhedonię i wymagał zmiany na inny. Ostatni, który brałam około roku wpędził mnie już chyba na samo dno, poza tym (podobnie jak Ty) zauważyłam uciekanie słów, rozkojarzenie itp. Ogólnie zaczynałam się czuć jak upośledzona umysłowo i postanowiłam też go odstawić.
Teraz jestem bez leków i czuję się dobrze, ale to dopiero 4 tydzień. Żyję nadzieją, że mój mózg "się naprawił" i teraz będzie dobrze, ale raz już próbowałam zrobić taki eksperyment i skończyło gwałtownym powrotem objawów depresji :cry: Nie wiem jak tym razem się skończy, ale jak by nie było, to przynajmniej teraz już prawie "czuję wszystko" jak należy, więc choćby po to opłacało się zaryzykować :) Bo ja też mam czym się w życiu cieszyć i będąc w tym koszmarnym stanie nie mogłam znieść własnej obojętności na uroki życia. W końcu też zaczęłam myśleć o narkotykach, by choć na chwilę wyrwać się z tego bagna, ale na szczęście nie zdążyłam zrealizować tego planu.
Co robię poza tym? Teraz staram się zmusić (bo jeszcze trochę mi ciężko) do robienia tego wszystkiego, co kiedyś sprawiało mi przyjemność i z zachwytem stwierdzam, że powoli działa. Tak bardzo bym chciała, żeby to trwało jak najdłużej... :uklon: .....i bardzo się boję :zonk:
Ale wcześniej w ostatniej fazie anhedonii nie mogłam robić już nic, nic nie pomagało i myślałam już tylko o śmierci.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

koszmar anhedonii

Avatar użytkownika
przez Stracona100 19 mar 2016, 12:42
Leci trzeci miesiąc bez leków - jest dobrze. (Prawie) tak jak dawniej cieszą mnie kwiaty, słońce, ptaszki i inne takie pierdoły ;)
Niestety nie wróciła jeszcze chęć do wysiłku fizycznego (nadal bardzo szybko się męczę), ale małymi kroczkami próbuję to zwalczyć. Karnet na siłkę leży na widoku a wiosenne prace w ogrodzie wołają :lol:
Wczoraj doktórka powiedziała, że mam dalej próbować bez leków a na wszelki wypadek dała "lek do szuflady". Uważam to za świetny pomysł, ponieważ czuję się przez to pewniej i nie boję się aż tak bardzo tej "bomby" na której siedzę.
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

koszmar anhedonii

przez userman 19 mar 2016, 13:42
Stracona100, to teraz musi być tylko lepiej!
Będzie więcej słońca (oby!), zieleni, zapach wiosny w powietrzu... o ile przesilenie nie da się we znaki to łatwiej będzie zabrać się za siłkę.
A może lepiej zacząć od ćwiczeń aerobowych na zewnątrz?
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
03 sie 2015, 16:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do