Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ricah

Użytkownik
  • Zawartość

    1218
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Cześć. Temat może wydać się nieco kontrowersyjny, dlatego proszę o podejście z otwartym umysłem. Poprosiłem też o wstępną zgodę Lilith, która była na tyle miła, iż nie miała nic przeciwko. Na wstępie może zaznaczę, iż zachęcam do ZDOBYCIA WIEDZY, a nie do robienia czegokolwiek. Robienie rzeczy tu opisanych BEZ wiedzy może być NIEBEZPIECZNE, dlatego raz jeszcze - znajomość tematu jest okrutnie ważna. TL;DR: W dużym stopniu przyczyną problemów z wagą jest insulinooporność. Skutecznym rozwiązaniem wydaje się być zdrowa dieta ketogeniczna (keto) + intermittent fasting (IF). Ostrzegam też, iż NIE jestem żadnym specjalistą. Temat będzie obszerny, choć starałem się jakoś go podzielić. Jeżeli nie masz problemów z wagą (niezależnie polekową czy nie), to możesz olać ten temat. Chociaż rzeczy które tu opisuję przynoszą o WIELE więcej korzyści. Sam przytyłem 20kg na mirtazapinie i kolejne 20 na olanzapinie. Zdrowe odżywianie i ćwiczenia fizyczne dawały stosunkowo niewiele, lekarze olewali mnie. Trochę mi zajęło zanim znalazłem te informacje, gdybym znalazł je szybciej - szybciej bym wrócił do swojej wagi, szybciej bym był zdrowszy. Strzelam, że więcej może być takich osób jak ja, stąd temat. -------------------- 0. Dowody i badania tutaj przedstawione nie udowadniają tego co piszę w 100%, nie powinieneś sugerować się nimi całkowicie. Traktuj to, że po prostu "coś może być na rzeczy", bo na 99% są również sprzeczne badania do tych, które pokazałem. Dlaczego? Piniondz. Cały przemysł żywieniowy opiera się na cukrze (który uzależnia) oraz spora część farmaceutycznego na dawaniu lekarstw na komplikacje, jakie cukier powoduje. Nie ma jasnego określenia czym jest dieta ketogeniczna, jakie składniki muszą być, więc równie dobrze mogą to być produkty o niskiej wartości odżywczej, mogą to być produkty łączące węglowodany z białkiem lub tłuszczem (co jest gorszym rozwiązaniem aniżeli spożywanie ich osobno) itd. Spisek? Pal to licho, dbaj o siebie. Ja niczego nie sprzedaję, nic nie mam z tego o czym tu piszę, możesz olać to o czym tu piszę. -------------------- 1. No dobra, czym jest ta insulinooporność? Ilekroć jesz, poziom glukozy w twojej krwi wzrasta. Jeżeli przekroczy pewien poziom, trzustka zaczyna wydzielać insulinę, której zadaniem jest przepchać tą glukozę do komórek ciała by mogły użyć tego jako paliwo. Wszystko pięknie. Jeżeli nie znasz takiej osoby, to na pewno jesteś w stanie wyobrazić sobie jak szybko będziesz mieć kogoś dość, jeżeli ktoś ciągle czegoś od ciebie chce i jest blisko ciebie 24/7. To samo dzieje się z komórkami ciała, jeżeli tej insuliny jest za dużo i zbyt często czegoś ona chce. Zaczynają być oporne (zmniejsza się wrażliwość na nią) - insulinooporność. No ale nasze ciało to badass, wyprodukuje po prostu więcej insuliny i przepcha tę glukozę, nic prostszego. Dokładnie tak to działa, ale komórki zaczynają jeszcze bardziej być oporne... Łatwo jest zauważyć to błędne koło. Kończy się wtedy, kiedy trzustka nie jest w stanie nadążyć z tą insuliną, komórki nadal stają się coraz bardziej oporne (bo insulina przecież nadal jest upierdliwa) - wtedy poziom glukozy we krwi wzrasta. Jeżeli przekroczy pewien próg (przyjmuje się 100-126 mg/dl w badaniu glukozy na czczo) mówi się o stanie przedcukrzycowym. Powyżej mamy cukrzycę typu 2 (T2D). Możecie zatem myśleć, że insulinooporność to taki stan przed-przedcukrzycowy. Nie mylcie cukrzycy typu 1 z 2 (później jeszcze do tego się odniosę). Zaznaczę jeszcze tylko iż typ makroskładników ma znaczenie. Węglowodany - takie jak cukier (thank you captain obvious), chleb, ziemniaki, ryż, słodycze - najbardziej podnoszą poziom cukru we krwi. Poźniej wrócę do tego. 1.1 Da się to jakoś zbadać? W zasadzie tak. Popularnym badaniem jest HOMA-IR, pewnych informacji może dostarczyć też HBA1C. Jeżeli masz okazję, myślę, że warto. Pamiętaj tylko, że NIE chodzi tutaj o badanie glukozy. Jeżeli masz insulinooporność, poziom glukozy będzie w normie. -------------------- 2. A co leki mają z tym wspólnego? Cóż, jeżeli miałeś do czynienia z tymi lekami, to pewnie znasz ten głód. Wiesz, że wtedy żadne jedzenie (a zwłaszcza słodycze) nie jest bezpieczne. Ten głód można jedynie porównać do głodu mózgów przez zombie. A przynajmniej tak słyszałem. Zatem pierwszy haczyk jest, dużo jedzenia, dużo węglowodanów. Ale czy to wszystko? Nauka nie jest pewna, aczkolwiek badania pokazują iż istnieje powiązanie pomiędzy stosowaniem niektórych leków, a pogorszonymi wskaźnikami cukrzycy. Tutaj kilka z nich: Hyperglycemia associated with olanzapine treatment https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3136028/ "Furthermore, with mirtazapine, insulin and C-peptide release increased in response to a standardized meal." https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6485362/ Association Between Antipsychotic Medication Use and Diabetes https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6718373/ Zaznaczę też, iż nie jestem pewien w 100% iż to blokada receptora H1 jest odpowiedzialna za taką rozpierduchę. Natomiast często on przewija się w badaniach przy okazji przybierania na wadze, więc ludzie pewnie będą szukali wpisując taką frazę. Jest to też część wspólna. A co z innymi lekami, np. SSRI? Badania różnie pokazują, przy SSRI jedne, że jest ok, drugie, że w dłuższej perspektywie pogarszają parametry cukrzycowe. Niżej możecie przeczytać więcej, ale ostatecznie nie ma to znaczenia. Jeżeli jesz, to do pewnego stopnia masz insulinooporność, zwłaszcza przy standardowej diecie. Opisane tu rzeczy pomogą tak czy siak. "SSRIs are preferable in nondiabetic depressed patients since they improve glucose regulation in the short run and may have little untoward effects in the long run." https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23187087/ -------------------- 3. No to czym jest to keto + IF? Keto mówi o tym co jeść, IF kiedy i jak często jeść. Keto w dużym skrócie oznacza zmniejszenie spożycia węglowodanów do 20-50g/d (dla porównania, w internetach znalazłem iż zalecenia to 130g/d dla młodzieży, dla kobiet karmiących piersią nawet 210g, chociaż tak naprawdę jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że zwykła przeciętna osoba zjada 200-300g/d spokojnie), średniej ilości białka i zwiększenia spożycia tłuszczów. Nie chcę zaznaczać za każdym razem, ale źrodła tych pokarmów w założeniu mają być zdrowe, niskoprzetworzone, dostarczające wielu wartości odżywczych. Ale zaraz, tłuszcze? Przecież to 9kcal/g w porównaniu do 4kcal/g, każde dziecko to wie! Prawda, tylko kalorie to nie wszystko. Insulina o którą was męcze ma tu ogromne znaczenie. Dlaczego? Jej obecność BLOKUJE spalanie tłuszczu. Wspominałem wcześniej, że węglowodany podnoszą poziom cukru we krwi najmocniej, więc też tej insuliny zostanie wyrzucone najwięcej. Jeżeli kalorie nadal cie niepokoją, policz sobie ile zjadasz węglowodanów x4 i ile tłuszczy x9. U wielu osób i tak będzie to 1:0 dla tłuszczy. Zanim przejdę dalej, szybko wytłumaczę pojęcię NET carb. Nasz organizm nie jest w stanie strawić błonnika, który też jest węglowodanem, zatem nie zalicza się go do spożywanych węglowodanów. Zatem NET carbs to całkowita ilość węglowodanów - (minus) błonnik. Jeżeli banan ma 27g węglowodanów i 3.1g błonnika, to rzeczywiście liczysz 23.9g. Już na powyższym przykładzie możecie zobaczyć jak niską wartością jest to 20-50g węglowodanów, kiedy sam banan jest w stanie przekroczyć minimum. Zatem z dużym prawdopodobieństwem, owoce pójdą w odstawkę (jestem okrutny, wiem). Ale ale, przecież owoce są zdrowe, mają witaminy, to tylko fruktoza! Nie. Faktycznie mają witaminy, ale fruktoza nie jest tak do końca lepsza od glukozy. Dlaczego? Glukoza jest w stanie wepchać się w każdą komórkę naszego ciała, fruktoza jest metabolizowana TYLKO PRZEZ WĄTROBĘ (całe ciało vs średniej wielkości organ). Nasz organizm nie do końca potrzebuje węglowodanów (niektóre rejony mózgu potrzebują), ale nasz organizm jest w stanie je sam wytworzyć w procesie nazwanym glukoneogenezą. A witaminy? Pewnie w tym momencie zniechęcę resztę czytających, ale warzywa! Mnóstwo witamin, niska ilość węglowodanów, dużo błonnika i można ich jeść od cholery! Warzyw raczej się nie wlicza ani do kalorii, ani do spożywanych węglowodanów, jednak mimo wszystko radzę spojrzeć na to co spożywacie. Taki niepozorny groszek ma 11g węgli w 100gram (oprócz ilości węgli, spoglądajcie też na indeks glikemiczny, czym niższy, tym lepszy), więc może powodować problemy w dużych ilościach. Dlatego też wiedza jest tutaj ważna. Sam natomiast wcinam jedną wielką michę warzyw na dzień (150g?), jeżeli chcecie porównania. Warzywa dostarczają minerałów i witamin, które ciało potrzebuję, zatem bez tego możecie sobie zaszkodzić. Wspominałem o średniej ilości w postaci protein. Stosunkowo zdrowe pod względem wartości odżywczych są tłuste ryby, wątroba, jajka (bardziej żółtka niż białka). To raczej sugestie, niż ograniczenia. Przy tłuszczach awokado, oliwa z oliwek, tłuste ryby, orzechy, nasiona, masło. Co do węglowodanów, to niektóre w małych ilościach są okej, jak np. truskawki, maliny, porzeczki, śliwki. Ponownie, musicie zdobyć sami taką wiedzę! I nie zapominajcie, że dieta keto nie oznacza rezygnacji z ciasta, ciastek, chleba, pizzy, bitej śmietany, czy słodkości. Jedyny problem jest taki, że musicie to sami zrobić! (np. słodzikiem może być erytrytol, zamiast mąki pszennej - mąka migdałowa). Jeżeli zainteresowała (w co wątpię) cie dieta ketogeniczna, przeczytaj roździalik o ostrzeżeniach/problemach. Teraz IF. Zacznijmy od tego jak często jeść. Wspominałem, iż ilekroć jesz posiłek, poziom glukozy we krwi wzrasta. Mniejsza ilość posiłków, poziom glukozy mniej razy wzrasta (a tym samym wszystkie implikacje tego zdarzenia). Logiczne, prawda? Na pewno słyszeliście, że lepiej jest jeść wiele (4-6) małych posiłków niż... zaraz zaraz... Coś się tu nie zgadza. Chętnie spojrzałbym na to co badania mówią, ale nie jestem w stanie sprawdzić co dokładnie jedli osoby wymienione w badaniu (to jest najgorszy problem!), ale rzućmy okiem, może okaże się, że to nie tylko bzdury są co ja napisałem: "Our results suggest that in relatively healthy adults, eating less frequently, no snacking, consuming breakfast, and eating the largest meal in the morning may be effective methods for preventing long-term weight gain. Eating breakfast and lunch 5–6 h apart and making the overnight fast last 18–19 h may be a useful practical strategy." https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5572489/ "Furthermore, recent prospective research has demonstrated a significant increase in disease risk with a high meal frequency (≥6 meals/day) as compared to a low meal frequency (1–2 meals/day)." "A regular meal pattern including breakfast consumption, consuming a higher proportion of energy early in the day, reduced meal frequency (i.e., 2–3 meals/day), and regular fasting periods may provide physiological benefits such as reduced inflammation, improved circadian rhythmicity, increased autophagy and stress resistance, and modulation of the gut microbiota" https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6520689/ To nie dowód, ale wskazówka, tak to ja traktuję, bo są i sprzeczne badania. Przypominam, nie mam wglądu na to co osoby jadły, a ja zachęcam do zdobycia informacji nt. zdrowego keto + IF. A co z tym "kiedy" jeść? Cóż, skoro mniejsza ilość posiłków nie będzie wyrzucać tej insuliny aż tak często, to brak jedzenia nie będzie jej wyrzucać jej w ogóle, prawda? Ale nie, nie zachęcam nikogo do odmawiania tej czynności, powinniście jeść! Natomiast jeżeli ostatni posiłek jecie o 22, a potem kolejny o 7 rano, to w tym okresie nie jecie, prawda? Okres pomiędzy 22-7 to 9 godzin i ten okres jest nazywany jako "fasting", a takowy plan można by nazwać 15/9 (przez 15 godzin nie jecie, a przez 9 tak). No i ta sekcja mówi o tym, że zwiększacie okienko, w którym nie jecie. Przykładowo, ostatni posiłek jecie o 21 zamiast 22 i robi się z tego 16/8. Czyli podsumowując krótko tę część. Mniej węglowodanów, mniej posiłków, dłuższy okres w którym się nie je, to są podstawowe założenia. Jeszcze wrócę do tego. 3.1 Rezygnować ze słodyczy, jedzenia? W życiu, ja to se poćwiczę, a potem zjem smaczne ciacho! Możesz próbować. Ja też tak próbowałem, średnio zdrowe keto (około 1300-1600kcal), intensywne ćwiczenia. Ale ilekroć jadłem, insulina blokowała spalanie tłuszczu i trening nie dawał aż tyle. Nie zniechęcam do ćwiczeń fizycznych, jedynie wspominam, iż to nie jest rozwiązanie. Nie widziałem też benefitów wynikających z obecnego stylu życia. A waga? 15-18kg, których nie mogłem się pozbyć. -------------------- 4. Wszystko pięknie, ale jest to niebezpieczne i to głodówa. Tak, jeżeli ktoś podchodzi do tego nieodpowiedzialnie. Przede wszystkim, zaznaczmy grupy osób, które powinny być BARDZO OSTROŻNE przy ewentualnych zmianach i zdobyć 1500% wiedzy więcej. Takich grup osób może być więcej, więc użyj logiki. Jeżeli sądzisz, że możesz mieć problemy, doczytaj na ten temat. Nawet jeżeli nie uważasz tak, to doczytaj. Zmiany które powinieneś wprowadzać powinieneś je robić i tak powoli. -Kobiety w ciąży lub karmiące piersią (o ile zdrowa dieta ketogeniczna jest spoko, o tyle bardziej restrykcyjne plany IF mogą powodować trudności w dostarczaniu wszystkich niezbędnych wartości odżwyczych dla ciebie i dziecka), -Jesteś dzieckiem lub nastolatkiem, które się jeszcze rozwija (jak wyżej, rozwijasz się, unikaj restrykcyjnych planów IF), -Osoby z niedowagą (dużo wagi się traci, więc wątpie by było to możliwe do zrealizowania), -Masz poważny stan chorobowy (np. duże uszkodzenia wątroby) - to co opisuje robi sporą rozpierduchę w organizmie, miesza w hormonach, ciśnieniu krwi, może początkowo obciążać niektóre organy bardziej (bo np. wzrasta metabolizowanie zgromadzonego tłuszczu, wzrasta produkcja żółci) - tutaj ciężko cokolwiek mi powiedzieć, -Masz zaburzenia odżywiania (bulimia, anoreksja) - logiczne, ale ciężko cokolwiek więcej mi powiedzieć, -Jeżeli bierzesz leki (cukrzycowe, ciśnienie krwi lub inne) - jest spore prawdopodobieństwo, że z czasem będziesz musiał zmniejszyć dawkę, więc ważne jest monitorowanie problemu i konsultacja ze specjalistą. Wspomniałem o bardziej restrykcyjnych planach IF, więc żeby nie trzymać was w niepewności, krótko o tym wspomnę. Skoro można przejść z 15/9 do 16/8, to równie dobrze można dojść do 23/1. Albo nie jeść kilka dni. Miesięcy. Rekordzista wytrzymał ponad rok. ZDECYDOWANIE NIE ZACHĘCAM DO DŁUŻSZYCH OKRESÓW BEZ JEDZENIA. Wspominam o tym tylko dlatego, by zaznaczyć jak cholernie ważne są minerały i witaminy dla naszego organizmu, kalorie nasz organizm jest w stanie pozyskać z tłuszczu z własnego ciała, o ile takowy ma. Krótko też zaznaczę, że paradoksalnie dłuższe okresy bez jedzenia mają więcej korzyści, jak np. autofagię. I chociaż mają, NIE ZACHĘCAM DO NICH. Sam stosuję 23/1, ale dojście do tego planu zajęło mi kilka miesięcy i sporo wiedzy i sporo niedogodności (ze względu na brak wiedzy). Natomiast wkrótce mój plan pewnie będzie mniej restrykcyjny, jako, iż jestem bardzo blisko powrotu do swojej wagi. Natomiast to co już tutaj zaznaczę (jako iż straszę obecnie), NIE chcę rezygnować z tego stylu życia. Bo benefitów jest więcej, aniżeli tylko waga. 4.1 Paliwo. Przejściowy problem To o czym mówie, to tak naprawdę zaprzestanie jedzenia węglowodanów (skrót myślowy). Natomiast węgle są paliwem dla naszego ciała. Skoro auto daleko nie pojedzie bez swojego paliwa, to my też możemy to odczuć, popularnie jest to nazywane "keto flu". Na pewno doczytacie na internetach o tym, natomiast ja (podchodząc do tego wtedy nieodpowiedzialnie! zaraz dam wskazówkę jak obejść ten problem) przez miesiąc (długo, ale to nie było healthy keto wtedy) miałem takie problemy: -zero energii, ciągle byłem zmęczony i spać mi się chciało, -byłem głupi jak but, -poirytowany. Objawów może być więcej. Ale w końcu mój organizm zaskoczył, w końcu przerzucił się na alternatywne źródło paliwa - ketony. Uprościmy, że ketony powstają przy spalaniu tłuszczu. A wtedy... problemy się odwróciły (więcej energii itd.). Ale prawdziwy efekt zauważyłem dopiero kiedy przeszedłem na pełną, zdrową dietę ketogeniczną + bardziej restrykcyjne IF (wcześniej to było takie 16/8 z 4-5 posiłkami). O pozytywach będę pisał gdzieś niżej, nie mieszajmy na razie. A ta wskazówka? Cóż, jesteśmy w stanie dostarczyć ketonów naszemu organizmowi bezpośrednio. Dlatego w tym wypadku ja bym użył oleju MCT (na początku, dopóki organizm się nie przyzwyczai do ich produkcji). No i pamiętał o warzywach, (brak) minerały też mogą być częściowo odpowiedzialne za problemy. 4.2 Żeby było lepiej musi być gorzej. I tyle? Heh, nie. To rozwiązanie ma też kilka minusów, na pewno warto doczytać, bo jestem tylko jedną osobą. Natomiast to co ja zauważyłem: -stres, to jest największy problem. Jedzenie jest jednym ze sposóbów, który pozwala rozładować stres, zwłaszcza słodkie rzeczy (jako, iż sprawiają przyjemność), tak samo alkohol. A tutaj nie tylko rezygnuję ze słodyczy, ale zmniejszam ilość posiłków. Ale ja zawsze miałem problemy ze rozładowywaniem stresu ze względu na anhedonię. Natomiast tymczasowo zająłem się graniem w gry zamiast obowiązkami - działa. -nuda/duża ilość wolnego czasu. Na pewno wielu z was też je bo się nudzi, a tutaj kicha. -przechodzenie na jakiś bardziej restrykcyjny plan wiązał się z adaptacją organizmu, a więc tymczasowymi niedogodnościami. Przykładowo czułem skurcze brzucha przy wypiciu kawy. Ale jest to przejściowe, obecnie jest gites majonez. -wkrótce czeka mnie wymiana garderoby, bo ubrania na mnie wiszą (więc teoretycznie finansowo będę trochę stratny, ale nie do końca). Zrzuciłem łącznie 40kg, więc nie pasuje totalnie nic, nawet gacie czy skarpetki. -wielu z was może też odczuć problem wspólnego jedzenia, np. zamawiania pizzy ze znajomymi. I w sumie tyle. Zaznaczę jeszcze, że z tego co mi wiadomo, te okresy przejściowe kobiety odczuwają gorzej od mężczyzn ze względu na hormony. 4.3 Ty to się głodzisz. To częsty zarzut. Głodzenie mówi o tym, że odczuwasz głód (lub głodzisz swoje ciało, zaraz do tego dojdę). No ale skąd ten głód się bierze, w dużej mierze? Blood glucose rollercoaster. Wyobraź sobie, że masz poziom glukozy we krwi ustawiony na "średni". Jesz coś, wzrasta na poziom wysoki, czujesz się syty, jest ci przyjemnie, masz nawet energię. Insulina wskakuje by zająć się tą glukozą, więc spada na niski poziom. Odczuwasz głód, jesteś zmęczony, poirytowany. Hej, przecież po ciastku ostatnio czułem się świetnie! Bum, znowu góra. Znowu insulina. Głód.... Ten rollercoaster w dużej mierze odpowiada za odczuwanie głodu (nie tylko!), zatem jak wyeliminujesz ten problem, nie odczuwasz głodu. Założenie jest, że poziom cukru pozostaje na średnim poziomie, ja sam nie odczuwam głodu (choć jeść lubię i chcę, ale powstrzymywanie się nie przeszkadza mi). A co z ciałem? Czy faktycznie je głodzę? Wspominałem o tym rekordziście - minerały i witaminy są kluczowe. Jem dużo warzyw (a ty ile jesz dziennie warzyw? części pewnie można by zadać pytanie kiedy ostatnio :P), jem wysokiej jakości produkty (w znaczeniu bogate w wartości odżywcze), a czuje się lepiej niż będąc na standardowej diecie (o korzyściach niżej trochę). Jestem tylko jedną osobą, więc nie stanowię żadnego dowodu, ale słyszałem wiele historii podobnych do mojej. Przy okazji, warto chyba przytoczyć tą informację. "Not only do added sugars displace nutritionally superior foods in the diet, but they may also deplete nutrients from other foods that have been consumed, as well as from body stores, in order to enable their proper oxidation and liberate their calories as energy." https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4975866/ 4.4 Mam cukrzycę i biorę leki, to nie dla mnie. Raz jeszcze podkreślę, iż nie jestem specjalistą i powinieneś podchodzić do tematu wyjątkowo ostrożnie konsultując się z lekarzem. Ale wręcz przeciwnie, te sposoby mogą nie tylko pomóc ci kontrolować problem (T1D), ale nawet go rozwiązać (jeżeli mowa o T2D). Główną różnicą z tego co wiem pomiędzy 1 a 2 jest to, iż w 1 trzustka nie wydziela insuliny, przy 2 jest ona wydzielana. Więc przy 1, to co opisuje może pomóc kontrolować. Rzadziej podnosi się poziom glukozy we krwi i do mniejszego stopnia, a więc spada zapotrzebowanie na insulinę. Ale NIE rozwiązuje to problemu. Pamiętaj, by konsultować ewentualne zmiany ze swoim lekarzem (w tym dawkowanie insuliny). Typ drugi można określić jako bardzo zaawansowaną insulinooporność, nie będę powtarzać tego wszystkiego. Ale leki które bierzesz na T2D NIE leczą twojego problemu, jedynie pomagają go maskować, bo nie uderzają w przyczynę. Jak zawsze, zachęcam do zrozumienia tematu, więc skreślę kilka słów (dosłownie, sam pewnie wiesz więcej na temat tych leków ode mnie) na temat tych popularnych przyjmując IMHO główny mechanizm działania. I raz jeszcze, nie odstawiaj, nie bluzgaj lekarza, zachęcam do zrozumienia. Jak robisz coś, to rób powoli i konsultując to z lekarzem. Żeby nie powtarzać tego samego wiele razy, przyjmijmy: przyczyna - częste jadanie, zwłaszcza dużych ilości węglododanów prowadzące do wysokiego poziomu glukozy we krwi, a tym samym do uwolnienia insuliny ----- (przyjmowana) Insulina Ona powoduje całą insulinooporność (no dobra, glukoza z jedzenia, to skrót myślowy). Potrzebna jest wtedy, kiedy poziom glukozy we krwi jest wysoki. Jak zlikwidujesz przyczynę, zapotrzebowanie na insulinę spadnie, a organizm jest w stanie sam ją wytwarzać (przy T2D przypominam, przy T1D insulina nadal będzie potrzebna). Metformina. Chyba królowa. Ona zwiększą wrażliwość komórek na insulinę, zatem teoretycznie leczy, robi to samo co ja tutaj proponuję. Ale czy likwiduje przyczynę? Nie. Insulina nadal jest wyrzucana, nadal czujesz sie crapowato przez rollercoaster itd. A komórki twojego ciała mimo wszystko mogą nadal się opierać, bo przecież insulina będzie obecna, prawda? Do tego wiesz, że metformina nie jest aniołem. Na pewno obiło się o uszy problemy z toaletą lub to, że przy długotrwałym stosowaniu można nabyć deficytu witaminy B1. No i kosztuje pieniądze (chociaż nie wiele). Natomiast jeżeli eliminujesz przyczynę, metformina może w zasadzie przyspieszyć proces leczenia. Pochodne sulfonylomocznika, Leki inkretynowe Zwiększają produkcję insuliny przez trzustkę. No ale czemu ta insulina jest potrzebna? Nie leczy przyczyny, odkłada problem na później. Akarboza Hamuje wchłanianie glukozy z przewodu pokarmowego. Poza skutkami ubocznymi wydaje się być całkiem sensowna na pierwszy rzut oka, ale znowu, skąd ta glukoza? Inhibitory SGLT2 Zwiększają wydzielanie glukozy z moczem. Ale zanim dojdzie do moczu, to długa droga przed nią. Damage is done. 4.5 Biorę leki powodujące zwiększenie wagi. Chociażby antagonistów H1, czyli antypsychotyki czy NaSSa. Zacznijmy od tego, że NIE zachęcam do odstawienia tych leków, zwłaszcza jeżeli czujesz poprawę w jakimś aspekcie swojego życia. Ja rozpocząłem swoją przygodę, kiedy odstawiłem leki, więc nie jestem w stanie podzielić się swoimi wrażeniami. Natomiast wiem, że odstawiając leki, obudziłem się z niemiłym zaskoczeniem, kiedy okazało się, że waże 37 kg więcej (trochę spadło przez samo odstawienie lekarstw) i nie chce to iść w dół, a mój lekarz stwierdził, że to "przypadek", że nie ma żadnego związku. Może nie będziecie w stanie w 100% przestrzegać wyznaczonego sobie planu, ale myślę, iż prewencyjnie warto podjąć jakieś kroki. Zaznaczę też tutaj dwie rzeczy, które mogą być ważne: 1) Obecnie nie odczuwam głodu, więc może na tych lekach głód będzie bardziej do zniesienia, 2) Zniknęła mi też potrzeba jedzenia słodyczy (chipsów, batoników itd.), gdzie wcześniej ciężko było mi się powstrzymać (nawet bez leków). Może to również nie będzie aż tak silne dzięki temu. Ostatecznie, doczytajcie. Ewentualnie zawsze możecie obudzić się tak jak ja. -------------------- 5. Korzyści. W końcu. Doczytacie na pewno więcej, ale te które ja sam odczułem (zaznaczę które są stosunkowo częste poprzez [CZ]): -[CZ] spadek wagi, -[CZ] zdecydowanie więcej energii (utrzymuje się przez cały dzień na wysokim poziomie!) i lepszy sen, -[CZ] lepszy nastrój, -[CZ] poprawa funkcji poznawczych (koncentracja, lepsze myślenie, mniej popełnia się błedów, pamięć), -[CZ] więcej czasu i pieniędzy (garderoba jest faktycznie wydatkiem, ale mniej chodzę po sklepach, mniej jedzenia kupuję, mniej przygotowywania jedzenia, mniej papieru toaletowego, mniejsze wydatki na leki, które mogą być związane z cukrzycą), -[CZ] zdrowsze zęby (mniej cukru i rzadziej jem, logiczne, ale szczotkuje tyle samo razy, bo glukoza jest również w ślinie, przypominam), -[CZ] jeszcze silniejsza wolna wola (pamiętam jak ciężko mi było sobie wyobrazić, że nie zjem tych czipsów lub wytrzymam cały dzień bez posiłku, ale małymi krokami da się to zrobić), -[CZ] paznokcie i włosy są w lepszej kondycji (włosy mi wypadają ze względu na "bycie zbyt męskim", więc to plus), - zniknął mi lekki światłowstręt (obecność jasnego światła powodowała automatyczne mrużenie oczu, co było irytujące, teraz mam o wiele większą tolerancję na światło). Tak samo w ten sposób jesteście w stanie pomóc sobie w wielu innych rzeczach, dlatego doczytajcie. Pomaga w wielu dolegliwościach powiązanych z cukrzycą (ciśnienie krwi, mrowienie w paluchac, waga, wzrok i wiele innych), wzmacnia odporność (jakiekolwiek infekcje?), pomaga przy raku, tarczycy, balansuje hormony. Jak wspominałem, plusy są ogromne. Na tyle wielkie, że za cholere nie chce rezygnować z tego stylu życia. -------------------- 6. Doczytaj doczytaj.. ale gdzie? Zazwyczaj kieruje swój wzrok w kierunku badań naukowych, ale wspominałem, że może to nie być najlepsze miejsce. Ja sam rozpoczynam swoją przygodę na kanale na youtubie dr Eric Berg (który NIE jest prawdziwym lekarzem!), a potem staram się weryfikować tą wiedzę. Wiele osób poleca też Jasona Fung'a, aczkolwiek nie jestem w stanie dać tutaj swojej opinii. To są źrodła angielskojęzyczne. Polskich nie polecę, bo nie znam. Ale na pewno są, bo odkąd zainteresowałem się tematem, to coś tam przewija się w poleceniach na yt. Niezależnie skąd bierzecie wiedzę, weryfikujcie ją sami. Każdy jest winny popełniania błędu potwierdzenia (poszukiwania potwierdzenia w to co się wierzy, zamiast faktów). Do tego warto spojrzeć na "dowód anegdotowy", czyli reddita. Subredy związane z "fasting", "keto", "intermittentfasting", "omad". Ludzie wstawiają pytania, wrzucają swoje przemiany, opisują swoje doświadczenia. Warto. -------------------- 7. Więc jak podejść do tematu? Myślę, że skoro powtórzyłem dziesięć razy, iż wiedza jest kluczowa tutaj, to nie zaszkodzi jak powtórze jedenasty. Zaraz, albo dwunasty? No więc wiedza. Czym więcej wiesz, tym mniejsza szansa, że sobie zaszkodzisz. Albo wiesz, że skoro twoje mięśnie czują się słabe, to pewnie potrzebujesz sodu. Albo od kilku dni nie jadłeś awokado i potrzebujesz potasu. Tego typu bzdety. Następnie, każdą zmianę wprowadzałbym powoli i pozwalał organizmowi się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Wspominałem, że okresy przejściowe faktycznie potrafią powodować różne dolegliwości, a założeniem całego tego planu jest to, by czuć się lepiej. Przykładowo, wyrzuć cukier z diety (możesz zastąpić jakimś słodzikiem o niskim indeksie glikemicznym). Ogranicz słodycze i jedz więcej warzyw. Zamiast jeść pomiędzy posiłkami, to zjedz 3 duże posiłki. Duże kroki nic nie dadzą, jeżeli będziesz czuł się okropnie i zrobisz 2 kroki wstecz objadając się. Małe kroki łatwiej jest znieść, one też przynoszą korzyści, przez które łatwiej będzie stawiać kolejne kroki. Wraz ze zmniejszaniem się okna, w którym jesz, coraz ciężej będzie Ci zmieścić takie same ilości jedzenia, a tym samym pewnie zmniejszysz ilość posiłków, ale zwiększysz ich rozmiar. To normalne. Tak długo jak organizm dostaje to czego potrzebuje, czyli wartości odżywcze, kalorie jest w stanie brać z tłuszczu z ciała. Ciężko jest policzyć tą ilość kalorii, dlatego przy bardziej restrykcyjnych planach możesz omsknąć się o diety niskokaloryczne. Sam jadam obecnie 900-1000 kcal, a mam zdecydowanie więcej energii i czuje się zdecydowanie lepiej, aniżeli przy 2-3k. Kalorie to nie wszystko (przypominam rekordziste, który też czuł się świetnie, ale był pod opieką lekarzy!). Nie zachęcam do diet niskokalorycznych! Wspominam jedynie, iż pewne ustępstwa mogą być konieczne. Nie zapominaj o oleju MCT, o którym wspominałem, kiedy będziesz odczuwał keto flu lub zaczniesz nisko schodzić z węglami. -------------------- 8. Kilka porad. Kilka rzeczy, które mogą ułatwić ten proces, kiedy w końcu zdobędziecie dostateczną ilość wiedzy. -Kawa tłumi apetyt, więc może pomóc przetrwać wam poranek, jeżeli zdecydowaliście się odłożyć śniadanie w czasie. Do tego ma smak, co pomaga z nudą. Ale nie nadużywaj kawy, w dużych ilościach zwiększa poziom kortyzolu, który to może powodować podwyższenie się poziomu cukru we krwi. -Jeżeli głód z rana jest ciężki do wytrzymania, to poszukaj przepisu na "bulletproof coffee". Teoretycznie łamie to okres braku jedzenia, ale w niewielkim stopniu/na krótko. Tłuszcze nie podwyższają poziomu glukozy do aż tak wysokiego stopnia. -Staraj się unikać stresu i sypiaj dobrze. W przeciwnym wypadku może wzrosnąć kortyzol, a przed chwilą pisałem z czym to sie może wiązać. -Ocet jabłkowy jest świetnym narzędziem tutaj. Jeżeli twój posiłek jest duży (jak u mnie, jeden ogromny posiłek), to pomoże go przepchać. A do tego pomaga regulować poziom glukozy we krwi po posiłku. I pewnie ma multum innych właściwości. Tylko pij go rozcieńczonego w wodzie przez słomkę. Dlaczego? Doczytaj! -Łatwo jest pomylić głód z kilkoma rzeczami. Pierwszy z nich, to nuda/zajadanie emocji - tutaj musisz nauczyć się radzić z nudą i emocjami, ja zawsze lubię pobawić się w naukowca-obserwatora i myślę sobie "poczekam 5 minut, poobserwuję czy faktycznie stanie się to co przechodzi mi przez myśli". Zazwyczaj po tych 5 minutach już zajmuję się czymś innym. Drugi problem to niski poziom cukru we krwi (tak, to też może się zdarzyć!). Zazwyczaj jakiś plasterek sera, kawałek mięcha, może jakiś mały pomidorek są wystarczające by podbić ten poziom cukru troszeczkę. Chodzi o podniesienie go trochę, ale niekoniecznie o spowodowanie wyrzutu insuliny, nie potrzebujecie cukierka, nie jesteście Alem. -Godziny w których jadacie mają też znaczenie, psychologiczne. Zazwyczaj jadałem około 19 i faktycznie myślałem przez sporą część dnia "jezu, jeszcze tyle czekania". Zmieniłem na 17, i jest to bardziej w stylu "mogę poczekać jeszcze godzinkę lub dwie, spoko". -Jeżeli jesz jakieś węgle, to jedz je na końcu posiłku. Miksowanie ich z białkiem i tłuszczami bardziej podnosi poziom glukozy we krwi i ogólnie jest mniej zdrowe (dlatego np. hot wingsy nie są najlepszym źródłem białka). Natomiast tłuste białko (zakładając, że jest zdrowe) daje mniejszą odpowiedź glukozy w porównaniu do chudego białka. -Uważaj na ukryte cukry lub substancje, które wyzwalają insulinę, jak monoglutaminian sodu. -------------------- Chyba tyle na tą chwilę. Jeżeli widzisz jakiś błąd, gdzieś wybrałem skrót myślowy trafiając w słup i mijając cel, jakieś uwagi, doświadczenia, pytania, pisz. Myślę, że poprawki da się wprowadzić do tego tekstu.
  2. Ja stosuję (zdrową) dietę ketogeniczną + intermittent fasting w postaci OMAD (jeden posiłek na dzień) + raz w tygodniu nie jadam - taki plan stosuję już jakiś drugi-trzeci miesiąc. Wcześniej stosowałem dirty keto + 16:8 IF. Jeżeli faktycznie chcesz spróbować, to najważniejsze to robić to powoli i dostarczać odpowiednią ilość witamin i minerałów. Bez tego będziesz czuł się głodny, poirytowany, słaby, będzie Cie ciągnąć do jedzenia i słodyczy by poprawić sobie nastrój. Zatem dużo warzyw. Nie czuje generalnie głodu, nie ciągnie mnie do słodyczy z małymi wyjątkami. Wyjątki te to chipsy (ciągnie mnie ze względu na "chrupanie") oraz piwo (ze względu na smak) - nie widziałem do tej pory sensownej alternatywy dla nich w świecie keto. Pizza, ciasta, lody, nawet chleb (tego ostatniego nie robiłem, bo mnie nie ciągnie do chleba) - te rzeczy da się zrobić w sposób zdrowy i prosty. Natomiast pociąg do tych rzeczy nie jest silny, nie walczę ze sobą. Papierosów nie palę. Co do nastroju - jest poprawa. Minął mi kompletnie brain fog, mam zdecydowanie więcej energii (zwłaszcza, że sypiam lepiej), nie mam huśtawek nastroju, o wiele lepiej mi się koncentruje, popełniam zdecydowanie mniej błędów robiąc cokolwiek (a to zwiększa satysfakcje z tego co robię). Zatem ogółem jest pod tym względem na plus, moim zdaniem warto chociażby dla energii, ale nie jestem pewien czy warto oczekiwać cudów. Ogromny spadek wagi oczywiście też podnosi samoocenę, a to polepsza nastrój. Oczywiście nie było kolorowo przez cały czas. Czasem brzuch ściskał po kawie (przeszło), czułem się słaby ze względu na brak dostatecznej ilości minerałów (też przeszło, ale czym bardziej stopniowo wprowadzasz zmiany, tym łatwiej), nuda czasem doprowadzała do szału (z tym wciąż walczę, ale to jest większy problem w moim życiu). Organizm musi się przystosować. Jedyne z czym mam problem, to stres. Generalnie bardzo ciężko jest mi się odstresować, do tej pory pomagało w tym jedzenie oraz alkohol. A tutaj w zasadzie zrezygnowałem z obu i potrzebuję więcej czasu na odstresowanie się. Jest też kilka innych bonusów, ale pewnie jesteś świadom ich do pewnego stopnia. Swoje info bazuję na kanale na YT "Dr. Eric Berg DC", możesz sobie wygooglować jego podejście oraz wskazówki. Tylko nie jest on prawdziwym lekarzem, co powinieneś wiedzieć. Gdybyś miał jakieś pytania, to chętnie podpowiem.
  3. Ten lek dlugo utrzymuje sie w organizmie, takze spokojnie mozesz. Twoje obawy sa uzasadnione, bo leki SSRI czasem powoduja apatie i anhedonie, lepszym pomyslem bylyby leki z grupy NDRI lub iAchE. Wspomnij o swojej decyzji lekarzowi jednak.
  4. Od razu, ewentualnie 2-5 dni zeby dawka sie jakos ustabilizowala.
  5. Trazodon (dosyc lagodny lek, lekko usypia i zmniejsza mozliwosc wystapienia zaburzen seksualnych przy paro) lub ktorys z NaSSa (tutaj silniejsze dzialanie antydepresyjne, anksjolityczne, mniej zaburza funkcje seksualne, ale to dosyc ciezkie leki).
  6. Jezeli faktycznie tak zle znosisz odstawianie pregi, to odstawiaj powolutku. Sa do kupienia 75mg tabsy, wiec na poczatek mozesz brac na przemian 75mg/150mg, pozniej na 75mg przejsc. Te tabsy nie sa o przedluzonym uwalnianiu, zatem rownie dobrze mozesz otworzyc to cudenko, wysypac na kartke i podzielic proch na pol. Mozesz tez poprosic lekarza o propranolol do stosowania doraznego, moze nieco ulzyc w lękach. Mam jednak wrazenie, ze jest to jednak raczej zwykle nakrecanie siebie na to, ze tak sie bedziesz czula. Moze warto przeprowadzic maly test placebo.
  7. Oby dwie hipotezy moga byc poprawne. Oby dwie substancje podwyzszaja poziom noradrenaliny, chociaz klomipramina mocniej i to raczej ja bym 'obwinial', co robi rowniez kofeina zawarta w kawie.
  8. Po okolo 38h ilosc olanzapiny spada do polowy przy podaniu oralnym.
  9. Po 3 miesiacach mozesz dopiero stwierdzic czy lek ZACZAL dzialac. Nie oczekuj tak szybkich rezultatow, bo srataje to wolno dzialajace leki, bo prawdziwy efekt nie opiera sie na zwiekszaniu stezenia serotoniny. Jeszcze wiele miesiecy bedzie trwalo zanim poczuje sie pelny efekt. Ja rowniez nic nie czulem dlugo, u mnie tez mniej wiecej rozkrecala sie 3 miesiace, ale nie musi to byc regula, moze rownie dobrze wcale nie zadzialac.
  10. Fluoksetyna ma to do siebie, ze MOZE sie dlugo rozkrecac i chyba jest jedynym lekiem, przy ktorym warto czekac 3 miesiace przed augmentacja jakims innym lekiem (wiekszosc antydepow wystarczy czekac do 2).
  11. Jezeli chcesz zepsuc sobie leczenie, to jak najbardziej.
  12. Nie znam Twojej historii, ale sensowny jeszcze jest bupropion (ale jest drogi, w Czechach mozna kupic duzo taniej), tianeptyna (ale raczej do stosowania doraznego), amitryptylina, jakis agonista dopaminy (pirybedyl ma jeden z lepszych profili), no i wlasnie atypowe neuroleptyki. I szczerze mowiac, probowalbym na Twoim miejscu w takiej kolejnosci. Amisulpryd i sulpiryd maja bardzo podobne profile, glowna roznica jest chyba taka, ze amisulpryd blokuje receptory 5-HT7 (co ma efekt antydepresyjny, sulpiryd tego nie robi), natomiast sulpiryd upreguluje receptory GHB (nie intersowalem sie nigdy wiekszymi implikacjami tego dzialania, ale jest dosc skomplikowane i obszerne, gdyz jest to heteroreceptor).
×