Depresja a praca

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 05 sty 2007, 21:36
Słuchajcie, to jak Wy sobie radzicie finansowo bez pracy?? Ja tez nie pracuje ale jestem ze tak powiem na garnuszku rodziców....co i tak dlugo nie bedzie trwac, bo ja poprostu nie moge chorowac. Moi rodzice uwazaja, ze jestem leniwa, ze mialam fajna prace i ze zrezygnowalam z niej bo jestem patentowanym leniem. Chcialabym sie wyprowadzic i życ samotnie ale jak??bez pracy?? Boje sie ze bede skazana na rodzicow, ktorzy potrafia tylko wypominac mi rozne rzeczy i walic tekstami typu :" jak ja powiem moim znajomym, ze moje dzieci nie pracuja to wszyscy robia taaaakie oczy" :/// Od lutego pojde sie rozejrzec za czyms ale i tak wiem ze nie wytrzymam zbyt dlugo w tej pracy. Teraz studiuje i tez nie mam skad wziasc kasy na to by oplacic 2 polrocze .... czy to wszystko musi byc takie trudne?? nienawidze sie za to ze tak sie uzalam nad soba ale trudno mi jest tak bardzo wziasc sie w garsc...:(
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez korres1 06 sty 2007, 02:34
misiaczek napisał(a):A JA PRACUJę ALE NIE NAWIDZę TEJ ROBOTYNIE JEST CIężKA ALE JEJ NIE NAWIDZę CZY JEST KTOś TAKI żENIE NAWIDZ SWOJEJ PRACY A NA DODATEK NIE MAM ODWAGI ABY ODEJść CHOć WCALE NIE MUSZę PRACOWAć??


Kiedyś uwielbiałam swoją pracę. Teraz złapałam się na tym, że coraz częściej sie na nią skrżę, straciłam przekonanie do tego co robię. Straszne uczucie, że robisz codziennie przez wiele godzin coś bez sensu. Ale nie odejdę, bo chyba tylko ona trzyma mnie w jakichś ryzach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Witaj Distress!!!

przez Gormen 06 sty 2007, 20:02
Witaj Distress!!! Też jestem depresant pracujący, w ciągu pół roku zmieniałem zajęcie cztery razy, w pracy dręczą mnie te same objawy co Ciebie brak jakiejkolwiek komunikacji z kimkolwiek, nie myślę kreatywnie, mam nerwowe odruchy szczególnie gdy coś zaczyna się dziać, a jak już coś się pieprzy to na maksa dziś byłem drugi dzień na nowym stanowisku na które się przeniosłem na własne życzenie bo z poprzednim sobie nie radziłem i po raz enty klapa (dosłownie krew mnie zalewa). Zastanawiam się ile razy można upaść i i powracać do tych koszmarów. Ja żyje z deprechą sześć lat i jestem ciekawy jak człowiek funkcjonuje po dziesięciu. Mi się wydaje Distress że nie jest z nami jeszcze najgorzej skoro po tylu latach mamy jeszcze siłę szukać pracy i wstawać do niej codziennie. Moja rada jest taka żeby iść do przodu wbrew wszelkim przeciwnościom, chociaż sam nie wiem jak mi jutro pójdzie, bo jak tu iść naprzód gdy przygniatają tony dołujących myśli które jak film przewijają się w głowie...
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
26 lis 2006, 12:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez goshka 07 sty 2007, 19:10
cześć, ja jestem od pół roku mgr-em, od ponad 2 mcy bezrobotnym..z pracy zrezygnowałam sama..było to raczej dodatkowe zajęcie na ostatnim roku, umowa zlecenie, ale praca niemal codziennie 8-15.depresja uniemożliwiała mi funkcjonowanie w firmie, nie dało sie ze mną współpracować..unikałam kontaktu z ludźmi..na siłę starałam się coś robić..(choć pewnie efekty były wymierne)moje poczucie własnej wartości spadło okrutnie..przytłaczała mnie każda osoba..teraz jestem na etapie poszukiwań..to pogarsza mój stan..nie mam żadnych perspektyw..a pracy się boję..a raczej siebie w pracy..boję się uwag na swój temat, na temat moich umiejętności czy wyników..ale czekam aż ktoś oddzwoni :smile: może będę miała mobilizację by pójść po leki..?żeby coś ze sobą zrobić,..pójść do fryzjera..kupić jakiś ciuch..?na razie nie mam ochoty nawet rano się normalnie ubrać..robię się książkowym przypadkiem depresanta-kobiety...nakręcam sie jeszcze bardziej, bo oprócz tego co w głowie to jeszcze to, co na zewnątrz.Podziwiam Was, że tak dajecie sobie radę.trzymam za Was kciuki!
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
07 sty 2007, 00:54

Avatar użytkownika
przez Śmierć 09 sty 2007, 13:51
Siostra, po prostu żył nie będe... to będzie mój naturalny koniec, znam kolesia który dostał rente 2 letnią co miesiąc ma 450zł, dokładnie nie wiem jak on to zrobił, bo ukrywa to, że był w szpitalu psychiatrycznym, ale fakty sa takie, że leżał tam kilka miesięcy miał nawet elektrowstrząsy, wszystko to było przez dziewczyny które go odrzucały, chodził smętny, coś tam mówił, że się zabije... poszedłdo psychologa, ten mu coś przepisał, to mu nie pomogło, poszedł do szpitala... po 3 miechach wyszedł i lata sobie jak młody bóg po mieście a co miesiąc ma 450zł... wydaje mi się, że jeżeli ktoś leżał w szpitalu, ma wszystko udokumentowane, może startować do Zusu, a nóż widelec, mu się uda, ja tego zrobić nie mogę bo się nie lecze, ale ci któzy się leczą, i to długotrwale niech próbują.[/b]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

dla mnie praca to zbawienie

przez Angie 09 sty 2007, 14:01
Dla mnie robota to zbawienie. Przychodzę rano do biura i zap**** do wieczora, o niczym nie myślę. Najgorsze jest jak trzeba wrócić. Wiem że wszyscy wokół wracają do swoich mężów i żon a ja do 4 ścian i głupich myśli. Unikam jak ognia pracowych bankietów gdzie wszyscy przychodzą parami. Wtedy siedzę w chacie i wyję.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 sty 2007, 00:27

Avatar użytkownika
przez korres1 09 sty 2007, 16:45
ANGIE
Mam dokładnie to samo. Szczęściem u nas w pracy jest raczej przewaga samotnych, taki jej charakter :( Po sześciu dniach leżenia w .łóżku (angina) już nie mogę się doczekać tej pracy, bo chyba oszaleję sama w domu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Angie 09 sty 2007, 16:47
Hihiii to tak jak ja. Też na urlopie, przeziębiona. W poniedziałek do pracy, nareszcie :)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 sty 2007, 00:27

Avatar użytkownika
przez korres1 12 sty 2007, 00:25
kurde. POszłam i mi się angina odnowiła. Shit. A mówią, że bez pracy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez Distress 16 sty 2007, 22:00
Kiedys też mogłam sobie pozwolic na niepracowanie....przesiedziałam rok w domu lecząc sie wyrywkowo u róznych psychiatrów...a leki wtedy były takie że zwalały z nóg....więc niczego nie brałam dłużej jak 3 dni....a potem przestałam...siedziałam w domu i bałam sie wyjść nawet po zakupy...co dziwne sama wyrwałam się z tego stuporu....nagle odzyskałam siły...po roku odciecia się, resetu jakiegos wzięłam się za siebie...ale to wraca...nie w takim stopniu jak wtedy, ale wraca...potem było kilka prac a najlepsze te na własny rachunek...ale nie mam tyle sił żeby w tym wytrwać, za mało cwana jestem...dzis w końcu robię to o co walczyłam tyle lat...i zawalam, nie cieszy mnie to, a miałam byc taka happy......a wczoraj zapomniałam zrobić coś co zlecił mi szef...na smierć...a to ważne było...nie potrafiłam sobie odtworzyc w pamięci kiedy mi to polecono...po prostu dziura w mózgu....o co chodzi? Teraz sobie przypomniałam...został wstyd i poczucie że szef uwaza mnie za debila...a przez chwile wydawało się że jest lepiej...zaczęłam brać leki...znowu...boje sie iść jutro do pracy z lęku co znowu spi...lę...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 gru 2006, 20:54

Czy powiedzieć w pracy o psychoterapii?

przez Pitaszek 24 sty 2007, 21:19
W lutym zaczynam psychoterapię i niestety w godzinach, w których powinnam być w pracy. Nie wiem czy mówić o psychoterapii czy sciemniać. Boję się ściemniać bo nie wiem ile będzie trwała terapia. W sumie nie mogą zabronić mi sie leczyć /nie będę się wdawała w szczegóły na co i po co i dlaczego/. Nie mają zastrzeżeń do mojej pracy więc może nie będą pyszczyć. Czy powiedzieć w pracy o tym, że będę potrzebowała wolnych kilku godzin w miesiącu na terapię? czy wymyśleć coś?
Jak u Was wygląda sprawa pogodzenia terapii z pracą?
Pitaszek
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 sty 2007, 18:20

Avatar użytkownika
przez dalilah 24 sty 2007, 23:07
hmmm ja chodzilam na terapie w jedyny swoj wolny dzien a jak psychoterapeutka zmienila godziny pracy to niestety musialam przestac bo pracuje w miejscu ktorym nie mgoe sobie wziac wolnego. Ale nawet jakbym mogla to....chyba bym sie nie odwazyla przyznac:-(
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

przez Pitaszek 25 sty 2007, 21:02
nawet rozważałam kłamstwo o rehabilitacji ale ostatnio niczego sobie nie popsułam więc nadal jestem w kropce
Pitaszek
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 sty 2007, 18:20

Avatar użytkownika
przez Róża 25 sty 2007, 21:32
Myślę,że najlepiej byłoby zmienić godziny psychoterapii,jeśli to możliwe,bo po 1-dodatkowy powód do zdenerwowania,
po 2-nie wiem jakie masz stosunki w pracy,ale musiałyby być bardzo dobre,żebyś nie miała kłopotu ze zwalnianiem się i z dalszą "karierą".
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 9 gości

Przeskocz do