depresja a wiara

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

1 trzy wierzysz ze BOG POMAGA

Ankieta wygasła 27 wrz 2006, 12:23

tak
9
69%

nie
4
31%

 
Liczba głosów : 13

przez Pan Tadeusz 21 lis 2006, 17:35
To nieprawda, że Bóg nie pomaga! Bóg jest Osobą - jest, żyje i działa, a wiara (czyli zawierzenie Bogu, pokładanie ufności w Nim) jest właśnie niczym innym jak "pozoleniem Bogu działać". Wiara czyni cuda - tak, ale te cuda czyni Bóg dzięki naszej wierze, bo On nie działa tam gdzie w niego nie wierzą (nie chcą Go i Jego działania), ponieważ szanuje ludzką wolność.
Czarownico_Akaro,
nie lekceważyłbym na Twoim miejscu chodzenia do Kościoła i "zdrowasiek", bo Jezus sam ustanowił Kościół i w nim działa poprzez sakramenty, kwestia jest tylko taka czy naprawdę w Niego wierzysz. Nie traktuj tego, broń Boże, jako jakiś atak z mojej strony :smile: . Ja chciałbym tylko zwrócić Ci uwagę na pewne błędy w twojej "teologii" ;)
Moje słowa nie są bez pokrycia, bo ja sam doświadczyłem takiego osobistego cudu. Nie twierdzę, że wszysto jest super odrazu, ale wygrywam walkę i to jest najważniejsze, po prostu zacząłem żyć zgodnie z wartościami, które wyznawałem, ale wszystko wymaga czasu i pracy nad sobą.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

Avatar użytkownika
przez Radison 21 lis 2006, 18:05
Wiecie, wasze wywody wcale nie zawierają błędów (Panie Tadeuszu), po prostu wychodzą z innych założeń. A umówmy się: to czy Bóg działa, czy jest osobą itd. to nie jest żaden aksjomat ani twierdzenie. To jest właśnie kwestia wiary. Dlatego najwyżej można mówić: wierzę, że (...) albo nie wierzę.

Do autora tematu: ja nie modliłem się podczas walki z depresją a udało mi się z niej wyjść, stąd wniosek, że przynajmniej czasami się da.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

przez Pan Tadeusz 21 lis 2006, 19:19
Masz rację, to jest kwestia wiary i powinienem raczej pisać: "ja wierzę, że jest tak i tak", a nie: "jest tak i tak". Ale ponieważ wierzę, to uznaję to za prawdę, w końcu ktoś musi mieć rację, a ktoś się mylić, ponieważ prawda jest jedna. Nie chodzi tu o wynikające z pychy narzucenie własnego sposobu myślenia, ale o przekazanie pewnych watrościowych, moim zdaniem, prawd.

Andrzeju46, napisz coś jeszcze, bo zaczynamy odbiegać od tematu...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 22 lis 2006, 15:16
To ja może wyjaśnie kilka istotnych szczegółów. Dlaczego ludzie przywiązują taka wagę do biblii?? Zapytać staruszka, to powie Ci, że to poprostu tak jest, że biblia to Pismo Święte. Nikt natomiast nie pomyśli nad tym, że Biblia to znaczący dokument ale jesli chodzi o jego wartości moralne, to tylko książka, pisana przez ludzi, smiertelników takich jak my, która zawiera instrukcje jak postępować, by być dobrym xczłowiekiem, wiecie ze kiedys Konstantyn sam sobie wybierał ewangelie, które miały znaleźć sie w piśmie świętym??? Dla mnie Biblia to nic innego jak książka zawierające wartości uniwersalne ale mało wiarygodna co do tego czy Chrystus był tym za kogo go dzisiaj uważamy. Co do Kościoła...wiecie, że odnaleziono ewangelię, którą Watykan odrzucił, mówiła ona o tym, że Bóg nie jest w światyniach, kościołach z cegły, kamienia, Boga mamy w sercu, Bóg jest wszedzie, nie w budynku potocznie zwanym "Kościołem". Kościół to obłuda, czysta polityka, w Watykanie rządzą tylko ludzie, kierowani swoimin popędami. Ja nie chodzę do kościoła i nie zamierzam, wstyd mi, że jestem katoliczka. Kiedyś jesli bede miała ochrzcic dziecko to nie zrobie tego w kosciele, pojde gdzies w jakies piekne miejsce i sama przed Bogiem je ochrzcze, ksieza to banda nierobów(nie mowie o wszystkich ale gdzies o 99.99%), ktorym najlepiej wychodzi branie kasy. To tylko ludzie, nic poza tym, mają takie same potrzeby jak my. Szkoda gadac, dlugo by o tym pisać. W każdym razie Bog nie ingeruje w nasze życie, sa tacy ktorzy kochaja Boga a kiedy stanie sie tragedia zaczynają go nienawidzic. Powtarzam, Bog nie ingeruje w nasze zycie, sami je tworzymy, sami nim kierujemy, Bog dał nam wolną wolę. Ludzie zadają pytanie, dlaczego dzieci zaraz po porodzie umieraja, przecież nie zgrzeszyły, to sie nazywa prawem natury i Bóg nie ma tu nic do rzeczy. Wszystko co umieściłam w tym zapisie to tylko i wyłącznie moje zdanie na ten temat. Pozdrawiam

[ Dodano: Sro Lis 22, 2006 2:26 pm ]
Pan Tadeusz===> To nie Jezus ustanowił kościół, zależy o jakim kościele mówimy, jesli mówimy o kosciele jako wspólnocie ludzi to oczywiście zgadzam się z Tobą ale ludzie kościół postrzegają troche inaczej, zatracają sie w tym wszystkim. Ile rzeczy zostało wypaczonych przez te tysiące lat... Ile rzeczy ukrywa Watykan....prawdopodobnie nigdy sie tego nie dowiemy, to tak samo jak wymyślić samochód na wodę, wiadomo, że takie samochody nie zostaną wprowadzone do procesu produkcji, bo padłaby cała potęga naftowa, nie ma ropy, nie ma pieniędzy, tak samo jest z kościołem, zmienić pozycję kościoła jako instytucji jest równoznaczne z brakiem wpływu pieniędzy na kościoły. Cały świat kręci sie wokół pieniedzy a kościół pływa w górach złota, przepychu, budują nową wieżę babel. Pycha i chciwośc ludzka była jest i zawsze będzie a ksiądz w niczym nie ustępuje "szaremu " człowiekowi.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez kobusz 22 lis 2006, 16:06
...byłem wierzącym człowiekiem... może nawet za bardzo...
...jeśli Bóg skazał nas na taki żywot ( mnie zabrał dwójkę dzieci , trzecie wyrwałem z jego rąk) ... to jak do j... ch... można Go miłować ...i wierzyć w to,że ma nad nami opiekę....na ziemi...

...mam syna czterolatka .... wytłumaczcie co mam mu powiedzieć jak stoimy nad grobem jego brata i siostry... mam mówic o miłosiernym Bogu który zabrał ich do siebie... jest jedynakiem i ... co jakiś czas daje o sobie znać brak rodzeństwa... a ja nie umiem mu tego wytłumaczyć...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 lis 2006, 10:56

przez Pan Tadeusz 22 lis 2006, 16:12
Zgoda ksiądz w niczym nie ustępuje "szaremu" człowiekowi - ksiądz to tez szary człowiek. Św. Augustyn napisał: "Dla was jestem biskupem, z wami jestem chrześcijaninem." Nie chciałbym się znowu długo rozwodzić, ale znowu zauważyłem w Twojej wypowiedzi efekty pewnego kłamstwa, które funkcjonuje w świecie: różne spiski watykańskie, ewangelie wg Jezusa (widzę, że oglądałaś "Stigmatę") itp. Ja wiem, że coś takiego się dobrze sprzedaje, ale to bujdy, które odciągają ludzi od Kościoła i wypaczają jego obraz, no bo przeanalizujmy to:
Co do Kościoła...wiecie, że odnaleziono ewangelię, którą Watykan odrzucił, mówiła ona o tym, że Bóg nie jest w światyniach, kościołach z cegły, kamienia, Boga mamy w sercu, Bóg jest wszedzie, nie w budynku potocznie zwanym "Kościołem".

Przecież tego naucza Kościół, to jest oczywiste... Boże ja nie wiem jak o tym pisać, to takie oczywiste. Kościół zwany również Domem Bożym czy Świątynią to miejsce spotkań wiernych - ludzi, którzy mają Boga w sercu, którzy w Niego wierzą. Dla tego nie wystarczy samo "pójście co niedzielę" do Kościoła, trzeba żyć zgodnie z nauką chrześcijańską.
wstyd mi, że jestem katoliczka

dziwne stwierdzenie, przecież nikt Cię nie zmusza (przynajmniej nie powinen), ale myślę, że powinnaś się zdecydować czy wierzysz czy nie i w co wierzysz - i postąpić w zgodzie z własnym sumieniem.
ksieza to banda nierobów(nie mowie o wszystkich ale gdzies o 99.99%)

Rozumiem przez to, że znasz 99,99% całego duchowieństwa - albo dużo podróżujesz - albo co bardziej prawdopodobne - jesteś niesprawiedliwa i idziesz na łatwiznę, obrażając prawie wszystkich księży i powtarzając utarte frazesy i stereotypy (zapytaj sama siebie ile w tym co piszesz jest Twojego własnego doświadczenia, a ile powtarzania...)
Kiedyś jesli bede miała ochrzcic dziecko to nie zrobie tego w kosciele, pojde gdzies w jakies piekne miejsce i sama przed Bogiem je ochrzcze

Ochrzcisz je w imię czego? I co przyniesie Twojemu dziecku ten chrzest?
Zrozum o co mi chodzi, jest tylko jeden Jezus, ten który zbudował Kościół na Piotrze ("... na tobie zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą..."). Nie musisz wierzyć w Chrystusa, ale jeżeli wierzysz w Niego, to w Tego a nie innego. Wystrzegaj się herezji - mówię z rzyczliwości, bo znam Twój punkt widzenia, który kiedyś był i moim, ale dojrzałem i zrozumiełem te błędy. Sam (nikt mi niczego nie wbijał młotkiem do głowy ;) ) na podstawie mojego własnego rozumowania i (jak wierzę) łaski bożej , sam badałem pisma i zastanawiałem się i obserwowałem nasz "wszystkowiedzący rozumny" świat.
Wszyscy, którzy chodzimy do Kościoła jesteśmy Kościołem - nie ma czegoś takiego jak: my i oni. Kościół to ludzie i tak jest nauka Kościoła. Polecam lekturę "Katechizmu Kościoła Katolickiego" i książek Jana Pawła II. Badaj na własną rękę, sama dochodź do prawdy, nie opieraj się tylko na opiniach innych.

kobusz - nie będę pisał jak bardzo mi przykro, czy coś w tym stylu - wiem jak to sztucznie brzmi, ale powiem Ci tylko, że ja też mam za sobą "niezłą" traumę życiową.
Chodzi o to, że wiara to niełatwa rzecz. Kiedy jest nam dobrze, wtedy wygodnie wierzyć: wierzymy w Chrystusa Ukrzyżowanego i wszystko jest OK, myślimy sobie, że żadne przeciwności nie zniszczą naszej wiary, ale wtedy nie wiemy tak naprawdę co to przeciwności.
Wspomnij na Chrystusa, na tego ukrzyżowanego, w którego kiedyś wierzyłeś kiedy Ci się dobrze działo, kiedy teraz zostałeś w pewnym sensie "ukrzyżowany" razem z Nim - odrzucasz Go.
Powtarzam wiara to niełatwa sprawa.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

przez kobusz 22 lis 2006, 17:56
... mam znajomego księdza... nie jestem dla niego zagubioną owieczką w stadzie... nie pomógł mi kiedy tego najbardziej potrzebowałem ...jak i zresztą cała reszta księży , zakonników ... po prostu nie wiedzieli co powiedzieć...
... patrzyłem jak umierają moje dzieci ... i stojąc nad ich grobem nie potrafię powiedzieć ..kocham cię Boże....

... każde z moich dzieci chorowało na coś zupełnie innego ... ponoć przypadek za każdym razem ... nie mogłem się cieszyc z macieżyństwa a teraz sam nie mogę dać sobie rady ze soba ... z bliskimi...nawet nie potrafię się bawić z własnym synem... boję się o niego na każdym kroku...

... gdzie tu Bóg ... czuję się jakbym szedł przez życie jak prze tłum obijający mnie kijami... Bóg istnieje tylko o nas zapomniał.... ja swojego syna nie dałbym ukrzyżować...nawet wiedząc że jego życie jest wieczne...
...Jezus do końca sam nie był pewien..."Eli, Eli lema sabahtani"... a co my ludzie mamy powiedzieć ....czasami chciałbym po prostu umrzeć ... na co mi niebo gdzie anioły kłócą się z Bogiem, Bóg jeśli ma wpływ na życie na ziemi - zabija własnego syna .... jak to w życiu :cry:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 lis 2006, 10:56

przez kukubara 22 lis 2006, 18:12
Ja wiem na dzis tylko tyle z wlasnych doswiadczen..i znajomosci PISMA ze religia to napewno nie jest wiara..to wedlug mnie dwa zupelnie odmienne swiaty,wciaz mam jednak ogromna potrzebe poznania...bede czytac.sprobuje sie pomodlic...kiedys czulam ,ze sie modle..postaram sie bardziej nie bede tylko wymagac..nie bede osadzac choc to trudne....wiare miec w sercu...to oznacza wolnosc..podobno..ale..nie oznacza przeciez braku cierpienia...chyba?....jestem zbyt glupia zeby wiedziec takie rzeczy...jezeli mi sie uda..to bede wolna wtedy...Jedyne czego bym chciala to przestac odczuwac lek...
"wypromuj milosc ..specu od reklamy"
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
11 lut 2006, 14:09
Lokalizacja
wawa

przez Pan Tadeusz 22 lis 2006, 21:34
Tak, Jezus zjednoczył się z nami w cierpieniu i wołał na krzyżu tak jak napisałeś, dlatego nikt nie ma prawa mówić Ci żebyś nie odczówał tego ogromnego żalu (który odzwierciedla Twoją wielką miłość), ani ja nie chcę tego mówić. Chciałem tylko wspomnieć o krzyżu, ja też jestem za głupi żeby zrozumieć tajemnicę krzyża i cierpienia w ogóle, dlatego też nie chcę już za dużo o tym pisać... wierzę, że w krzyżu jest odpowiedź, ale to trudne...
Gdybym znał wszystkie odpowiedzi to nie byłoby miejsca na wiarę...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
20 lis 2006, 16:02

przez Ina 23 lis 2006, 16:07
Dla mnie Bóg to spersonifikowane dobro, bo to właśnie dobro jest w życiu najważniejsze, a nie Bóg jako osoba. Dla mnie właśnie dobro jest Bogiem, a zło szatanem. Czasem w naszym życiu jest więcej jednego, czasem drugiego, ale nie ulega wątpliwości, ze to pierwsze jest najważniejsze! Nie chodzę do kościoła, nie uznaję klepania modlitw i czczenia figurek i obrazów, a księża są dla mnie zwykłymi ludźmi(może czasem bardziej zapatrzonymi na kasę niż inni). Gdyby był Bóg.... to czy pozwoliłby na katastrofę na Śląsku, hospicja dla dzieci , wypadki samochodowe, itp.? Moim Bogiem jest dobro, i w to wierzę, że jest, że będzie. Ja staram się być dobra(różnie to mi wychodzi, przyznaję....wszak jestem tylko człowiekiem), wierzę, że inni ludzie też starają się być dobrzy. I właśnie ta wiara i nadzieja trzyma mnie przy życiu. Wiara w dobroć.
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez Ymk 23 lis 2006, 17:22
Dla mnie sprawa wiary zawsze byla chyba dodatkowym czynnikiem depresjogennym... chcialabym wierzyc, wiem ze to daje ludziom sens i sile ale jakos nie potrafię, we wszystkim co wiaze sie z wiarą doszukuję się klamstw i manipulacji, na wszystko mam naukowe wyjasnienie, bo liczby i fakty przemawiają do mnie lepiej niz religia w ktorej trzeba wierzyc nie widząc. A to sprowadza sie do poczucia bezsensu życia i poczucia osamotnienia...
Ymk
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
12 paź 2006, 16:58

przez kobusz 23 lis 2006, 19:50
van Gogh napisał:
"Jestem coraz bardziej przekonany, że nie należy sądzić Pana Boga wedle tego świata, który jest jego nieudolnym szkicem. Świat został sklecony w pośpiechu, w jednym z tych złych momentów, kiedy autor nie wiedział, co robi, i całkiem stracił głowę." ...a my w nim żyjemy.... :cry:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
22 lis 2006, 10:56

przez krasnal 23 lis 2006, 20:36
Dla mnie Bóg to spersonifikowane dobro, bo to właśnie dobro jest w życiu najważniejsze, a nie Bóg jako osoba


Jestem bliski poglądom Iny. Mój stosunek do wiary? Moze posłuzę się cytatem z "Antychrysta" F. Nietzsche, o Jezusie pisał on:
"Ten „posłaniec radosnej nowiny" umarł tak, jak żył , jak nauczał nie po to, by „odkupić ludzi", lecz by pokazać , jak należy żyć . Ludzkości pozostawił praktykę: swe zachowanie wobec sędziów, wobec siepaczy, wobec oskarżycieli, wobec wszelkich potwarzy i kpin swe zachowanie na krzyżu."
My Dying Bride - Deeper down
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
23 wrz 2006, 22:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do