Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 28 gru 2012, 18:54
Zdałem sobie sprawę...moja samotność nie wynika z wyboru...
A z beznadziejności i nieudolności...
nie wiem co jeszcze dodać.
Życzę wszystkim którzy nie chcą być samotni by jakoś los im dopisał :D.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32439
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 30 gru 2012, 01:57
Moim zdaniem samotność wiele uczy, sam to widzę po sobie, ludzi zastępują mi psychodeliki, wychodzę na miasto i rozmawiam z samochodami, drzewami, mają one na prawdę tyle samo do powiedzenia co niejeden siwy starzec spod budki z piwem, a jednak co martwe to nie rani, bezpieczniej, pewniej, ciekawiej... ludzie są potwornie nudni i jedynie własna płycizna skazuje niektóre osobniki na całkowitą zależność od społeczeństwa. Wygodniej stać i obserwować, jedynie podstawiając nogę w odpowiedniej chwili i w odpowiednim czasie a samemu realizując wszelkie własne potrzeby, warto też uroić sobie Boga albo po prostu wierzyć w niego w jakikolwiek sposób i jakkolwiek to nazywając, wtedy tworzy się relacja, a jaka ona będzie zależy od naszej wyobraźni.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 gru 2012, 20:44
i rozmawiam z samochodami,mają one na prawdę tyle samo do powiedzenia co niejeden siwy starzec spod budki z piwem

Taa mówią między sobą "Ej ,ej stary,pożycz trochę oleju!,nie bądż chamem!" albo "Wiesz wczoraj kobieta mnie rzuciła,pojechałem na stację i schlałem się bezołowiową...." ?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 30 gru 2012, 21:03
zagzax wydaje mi sie ze jednak problem tkwi nie w ludziach a wlasnie w Tobie. Mysle ze piszac "ludzie sa nudni" tak na prawde opisujesz siebie samego. Byc moze sam mam z tym problem.

Rozmawianie z samochodami/drzewami zamiast normalnych zwiazkow interpresonalnych tez nie doprowadzi Cie do niczego dobrego. Czlowiek jest jednak stworzony do zycia wsrod innych. To co robisz niestety odbiega bardzo od normalnosci i z pewnoscia nie sluzy zdrowiu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Samotność

przez szczypiorek86 30 gru 2012, 21:34
Zagubiony Jestem na podobnym etapie .Też stopniowo tracę kontakt ze wszystkimi przyjaciółmi,znajomymi...Też tłumaczę sobie ,że to moja wina,że to moje zachowanie do tego doprowadza .Niby nie bezpodstawnie ,niby zdaję sobie sprawę z własnego zachowania,ale jednak gdzieś w podświadomości jest jakiś żal do nich.Osoba,która chciała i pomagała mi(której zawdzięczam wiele... i mimo wszystko nic tego nie zmieni )najbardziej a ,która wcale nie była przyjacielem też nagle zaczęła mieć dosyć .Wieczne pretensje o każde odezwanie itp.Kiedy z bólem postanawiałam i próbowałam zrywać kontakt miała pretensje o to .Momentami frustracja mnie roznosiła bo z wdzięczności byłam gotowa robić wszystko czy chciałam tego czy nie.Czy to dla mnie dobre czy nie byle tylko dla Niej było dobrze ,tak jak Ona chce ,ale i tak zawsze było źle.Cyba dopiero teraz pomału relacje zacynają wyglądać normalnie czyli po środku tego co było .A prawdziwi przyjaciele ? co z tego ,że mogłam liczyć zawsze na nich pod względem finansowym itp. jak z moje problemy z samą sobą po prostu bagatelizowali ,ignorowali,nie dowierzali i do dziś tak jest z tym,że niektórzy odwracają się co raz bardziej,unikają kontaktu.Żal ,żalem,ale nie dramatyzuje bo nic na siłę ,co mi po narzucaniu się.A sama samotność ? Dziś to dla mnie coś strasznego,boję się jej a jutro już jej pragnęi dobrze mi z nią...
szczypiorek86
Offline

Samotność

przez M18 30 gru 2012, 23:19
Hahaha ja to jestem nieźle poryty. Mimo tego, że instynktownie brakuje mi kogoś z kimś miałbym jakiś głębszy kontakt(coś jak potrzeba)to wiem, że nie jestem w stanie takiego kontaktu zapewnić. Po prostu nie umiem. Jestem emocjonalnie wybrakowany, brakuje mi pewnych uczuć i po prostu nie mógłbym być z drugą osobą. Starałem sobie to wyobrazić, że np jestem z jakąś dziewczyną, że muszę mówić "kochanie" itp. Nie mogło by mi to przejść przez gardło. Zauważyłem że choćby mieli mi odciąć ręce i nogi to nie wypowiem słowa "kocham Cię". To nie możliwe, towarzyszy temu takie dziwne uczucie. Muszę być sam !
M18
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
01 maja 2010, 15:16

Samotność

przez LucP84 30 gru 2012, 23:30
Ja emocji czasem przeżywam aż za dużo, ale chyba nie mam za wiele ciekawego do powiedzenia przez to że w domu głównie siedzę. A nie mam gdzie wyjść poza zakupami i sprawami urzędowymi (no do pracy jak znajdę pracę) bo znajomych nie potrzebuję a szukanie dziewczyny coś niezbyt mi idzie, bo i też trudniej znaleźć jak się nie jest uspołecznionym.
LucP84
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 31 gru 2012, 00:19
To właśnie od ponad 3 lat, zawsze w dzień końca roku świadomość samotności uderza we mnie najbardziej,że każdy (zdecydowana większość) ma jakieś tam towarzystwo,gdzieś idzie, z kimś patrzy na ten zafajdany nowy rok...
U mnie zaś,głównie z własnej winy...
człowiek siedzi sam ze sobą, i myśli, co dalej,co będzie, i czy coś się zmieni...
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32439
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez LucP84 31 gru 2012, 00:42
Mnie też ten koniec roku dobija. Szczególnie od paru dni, jak się okazało że prawdopodobnie nic nie wyjdzie z jedną osobą.
A mam wspomnienia dwa razy w miarę fajnego Sylwestra, tzn. może nic specjalnego się nie działo wtedy bo to były Sylwestry w domu i bez jakichś super atrakcji, ale nie byłem sam i to było zupełnie inaczej :( :(
LucP84
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Nana13 31 gru 2012, 01:19
zaqzax-3, duzo prawdy napisales!

U mnie w sumie kazdy sylwester byl samotny. I ten tez taki bedzie. Niezaleznie czy szlam na "gruba" impreze czy siedzialam w domu. Zawsze to byla chwila gdy odczuwalam miażdżący bol samotnosci. I te przemyslenia - lata mijaja a u mnie ciagle to samo czyli NIC. Ehhh
...potwory nie istnieją, ale ludzie tak...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
285
Dołączył(a)
01 lis 2012, 03:44

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kiya 31 gru 2012, 01:32
Po raz kolejny mam ochotę zerwać kontakt niemal ze wszystkimi...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Samotność

przez Zagubiony88 31 gru 2012, 13:02
szczypiorek86 napisał(a):Zagubiony Jestem na podobnym etapie .Też stopniowo tracę kontakt ze wszystkimi przyjaciółmi,znajomymi...Też tłumaczę sobie ,że to moja wina,że to moje zachowanie do tego doprowadza .Niby nie bezpodstawnie ,niby zdaję sobie sprawę z własnego zachowania,ale jednak gdzieś w podświadomości jest jakiś żal do nich.Osoba,która chciała i pomagała mi(której zawdzięczam wiele... i mimo wszystko nic tego nie zmieni )najbardziej a ,która wcale nie była przyjacielem też nagle zaczęła mieć dosyć .Wieczne pretensje o każde odezwanie itp.Kiedy z bólem postanawiałam i próbowałam zrywać kontakt miała pretensje o to .Momentami frustracja mnie roznosiła bo z wdzięczności byłam gotowa robić wszystko czy chciałam tego czy nie.Czy to dla mnie dobre czy nie byle tylko dla Niej było dobrze ,tak jak Ona chce ,ale i tak zawsze było źle.Cyba dopiero teraz pomału relacje zacynają wyglądać normalnie czyli po środku tego co było .A prawdziwi przyjaciele ? co z tego ,że mogłam liczyć zawsze na nich pod względem finansowym itp. jak z moje problemy z samą sobą po prostu bagatelizowali ,ignorowali,nie dowierzali i do dziś tak jest z tym,że niektórzy odwracają się co raz bardziej,unikają kontaktu.Żal ,żalem,ale nie dramatyzuje bo nic na siłę ,co mi po narzucaniu się.A sama samotność ? Dziś to dla mnie coś strasznego,boję się jej a jutro już jej pragnęi dobrze mi z nią...


To jest podobnie jak u mnie. Z częścią znajomych sam zerwałem kontakt bo miałem tego już dość że jak coś chcieli to znali adres a jak ja potrzebowałem drobną rzecz to były do mnie o to pretensje że coś od nich chce. Tych tzw. znajomych mi nie brakuje, tylko nie radze sobie z takimi sytuacjami że po 3 latach dobrej 'przyjaźni' ktoś bez słowa,bez powodu zmienia się o 360stopni. Już tak raz było że przez prawie miesiąc czasu nie mieliśmy kontaktu tzn. co jakiś czas próbowałem zadzwonić,napisać sms ale byłem traktowany jak śmieć w lesie. Po tym było wiadomo 'przepraszam itp.'.Później jakoś zaczęliśmy znowu mieć relacje jak wcześniej ale to nie trwało długo i znowu było to samo. Mam żal do tej osoby bo była mi cholernie potrzebna pewnego razu bo tylko na nią mogłem liczyć, była to sytuacja kryzysowa(nie chodzi o pieniądze)byłem olany. Po miesiącu dostałem sms z przeprosinami itp. ale dopiero dziś do mnie dotarło że to była gra. Było to te dwa miesiące temu. Ta gra trwa do dziś i nie wiem czy pomimo tego że cholernie lubię tą osobę i jest mi najbliższa jestem w stanie zatrzeć żal o to, nie chcę więcej zawieść się na kimś komu ufam. Nie chce udawać tak jak to robiłem bardzo dawno temu że jest wszystko dobrze i na nowo zamknąć się w sobie. Chciałem to wszystko naprawić żeby było jak kiedyś ale nie jestem w stanie tego zrobić gdy ta druga osoba tego nie chce i ciągle w coś gra. Na razie jakoś sobie radzę chociaż prawie każdego dnia ktoś rzuca mi kłody pod nogi. Dziś postanowiłem że jak mi się uda wyjadę za granice na stałe nie mówiąc nic nikomu o tym bo i tak nic i nikt mnie tu nie trzyma.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
28 gru 2012, 09:59

Samotność

Avatar użytkownika
przez Lunaria 31 gru 2012, 13:41
Zagubiony88, ja ze znajomymi uporałam się już dawno temu i jeśli chodzi o brak tzw "przyjaciół" to nie sprawia mi to specjalnego problemu. Po prostu po kolejnym razie kiedy to zawiodłam się na "przyjaciółce" powiedziałam sobie, że przyjaźń nie istnieje, a że byłam jeszcze dość młoda to łatwo mi się to wdrukowało. Od tego czasu nie używam w ogóle tego słowa. Mam znajomych, bliższych i dalszych, ale mam świadomość tego, że liczyć zawsze muszę w pierwszej kolejności na siebie. Znajomy to nie przyjaciel, nie wymaga się od niego za wiele więc się człowiek nie ma okazji bardzo rozczarować.

Miałam na studiach koleżankę z którą spędzałam dużo czasu, przez długi czas była to jedna z najlepszych moich znajomych. Kilka miesięcy temu nie pomogła mi gdy byłam bardzo chora i musiałam jechać do szpitala. Zawiodłam się na niej i od tego czasu raczej nie utrzymujemy kontaktu. Nie mam z tym jednak problemu, że nasze drogi po prostu się rozeszły.

Znajomi przychodzą i odchodzą. Nie mam problemu z poznawaniem nowych ludzi, więc jakoś Ci starzy są zastępowani nowymi.

Mam natomiast kogoś, koleżankę, która jest dla mnie jak rodzina. Nie wiem jak długo uda się tą znajomość utrzymać na obecnym poziomie, ale przekonałam się że do takiego układu trzeba po prostu dojrzeć. Trzeba trafić na kogoś kto będzie nas akceptował w 100%, rozumiał i my musimy mu odpłacać tym samym. Zawsze jednak trzeba mieć wbite do głowy, że każdy ma swoje życie i to życie jest ponad naszym. Żaden znajomy choćby nie wiem jak dobry życia za nas nie odda.
"Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
07 lip 2012, 17:09

Samotność

przez szczypiorek86 31 gru 2012, 22:31
Zagubiony

Co do wyjazdu to nie byłabym pewna czy to dobre wyjście .Ja włąśnie to zrobiłam,tyle,że oficjalnie ,nic nie ukrywałąm a wręcz przeciwnie musiałam(chciałam) powiedzieć ,żeby uniknąć niedomówień.Zrobiłam to właśnie po to,żeby uciec od tego wszystkiego w okół a teraz bardzo często żałuje ,tęsknie mimo wszystko za wszystkim.Czasami aż mnie roz... jak o tym pomyśle...
szczypiorek86
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do