Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez pikpokis 12 sty 2007, 10:52
Hanusiu tak jak pisalam u gory! dzis mialam okropna noc i poranek tez, jestem przybita i mam dosc wszystkiego, pomodle sie moze to cos da... hanusiu a ty bierzesz seronil tak? nie martw sie to naprawde trzeba poczekac! ja myslalam ze po 3 tygodniach bedzie BUM i zaczne chodzic szczesliwa i mysli odplyna, ale niestety:( chyba trzeba dluugo poczekac, a jaka dawke bierzesz kochana? wlacz sobie telewizorek :) moze cos poczytaj:P ja tez dzis jestem w domu ;) moze sie spotkamy hihi:P :)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Hanusia 12 sty 2007, 11:22
biorę 20 mg rano, chyba pójde poprać bo wczoraj byłam sie odstresować i byłam w grzebaku (tania odzież) i trochę naniosłam tylko trzeba wyprać....napiszę Ci też tego maila i mam nadzieje że odpiszesz bede czekać teraz idę na papieroska:) i zaraz zabiram sieza maila do Ciebie :) CMOK
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez Ana24 12 sty 2007, 11:38
dziewczyny nie wiem czy was to pocieszy ale leczy ropwniez czas....u mnie stan po tylu miesiacach utrzymuje sie prawie na tym samym pozuiomie....nie jest strasznie zle ....ale nie jest tez dobrze nby tych mysli nie było...nadal nie mam pewnosci...nadal mam watpliwosci...nadl moje uczucia sa na pół gwizdka..nadal musze sie obserwowac zeby moc ocenic swa milosc.....moze ja sie do tego przyzwyczaiłam....nie wiem ale czas mi pomógł...nie miewam juz tak mega intensywanych histerii..i sypiam.....ale ppranki sa rzeczywiscie najgordsze....to co mnie wkurza nto ze jestem bardzo podatna na wszystko co sie wokół dzieje....chwiejna emocjonalnie bardzo!....ale nie zmienie tegfo co mam! nie odejde! To dziadostwo nade mna nie wygra!
Hasnusia gdy mowa o psycholoszce...z tego co mi wiadomo to ona chce znalezc p[rzyczyne objawów w celu jej usunięcie....nie wiem na jaka terazpie jest zorientowana ale nie usniezenie objawow nie pomaga....bo przynyna jest nadal i bedzie prodyukowac objawy nie te to inne...dlatego w leczeniu takich zaburzen jak my mamy podaje sie farmakologiczne leki (by usniezyc objawy) zeby pacjent byl w mioare silny by poddac sie terapii a potem szukla sie na terapii przyczyn w celu ich wyeliminiowania....potem odsuwa się leki i juz! jestes zdrowa! musisz sie przyzwyczaic ze ona bedzie tak drazyc....według terapeyutów konieczne jest usuniecie przyczyny bo jesli jej sie nie usunie to na miejsce dawnych objawów moga pojawic sie inne...
ja juz troszke dochodze do siebie....wczoraj odwiedzil mnie ktos kogo sie nie spodziewałam...szczerze nie bardzo wyszło mi to na dobre ( ktos mi bliski ale nie moj chłopak) zatem mam nowy powód do myslenia ktory mnie nie opuszcza :(
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Hanusia 12 sty 2007, 11:55
pikpokis kochanie mail poszedł :*

[ Dodano: Pią Sty 12, 2007 10:55 am ]
Ana Słońce nie myśl wiesz że to nie wskazane jeżeli chcesz pogadać to mozemy na gg lub napisz maila. na pewno odpiszę. powinnaś sobie załozyć swój własny nr gg chroniony hasłem wtedy na pewno siostra nie będzie miał wgladu do Twoich rozmów.
Jak przeczytałaś wyzej u mnie dzis gorszy dzień:( te myśli naprawdę robią sieczkę z mózgu..............................................TAK BYM CHCIAŁA BYĆ JUŻ PO TYM WSZYSTKIM:(
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez mieciu 12 sty 2007, 11:56
Witajcie:)
Ja jestem ze swoja narzeczoną już 3,5 roku i zamierzam byc jeszcze 50;). powiem wam, że to mnie dopadło po dwóch miesiącach bycia razem i potem tylko to przyćmiłem ale ciągle jakby żerowało we mnie. Niby wszystko było w porządku ale jednak czułem ten niepokój jakiś dziwny. Wtedy przyszła derealizacja ( zacząłem być na siebie bardzo zły, że mam wątpliwości ) i nie odeszła już. Ciągle czułem blokadę, jakby mnie ktoś chciał od mojej girl odciągnać na siłę a ja nie chciałem się na to zgodzić. Teraz po lekach i po tym co tu przeczytałem ( identyczne "objawy" jak wasze ) blokada puściła. Nie jest jeszcze idealnie ale jest dużo dużo lepiej. Ale jest taki strach ( to wróci, co będzie jak jutro będzie to samo albo gorzej?) który nie pozwala mi jeszcze wyjść z tego całkowicie. Bo teraz poczułem, że można!! Musimy tylko zrozumieć czego chcemy naprawdę i że chcemy tego ponad wszystko. Pozdrawiam cieplutko
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 12 sty 2007, 12:18
jak tylko powstane z lozka zaloze swoje gg. wierze jeszcze 2-3 dni i dojde do formy...
gdy mowa o tym co nam sie przytrafilo to nie zycze tego nikomu...wtdy dopiero doecnia czlowiek jak cudnie jest bez tych problemów, jakie to cudne i wyrozniajace moc sie cieszyc i byc szczesliwym!
nie poddam sie! bo mam do stracenia zbyt wiele! chyba wszystko to na czym mi zalezy...czekam na wyzte u psychiatry (23 stycz) a jak poczuje sie lepiej ide na terapie....musze wziac swoje zycie w sweoje rece! to dopiero poczatek...
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez mieciu 12 sty 2007, 12:56
Dojdziesz, dojdziesz:). Musi być lepiej. Piszmy jak najwięcej o tym co czujemy, czego sie boimy, jakie czynimy postępy - to bardzo pomaga, i piszącemu i czytającemu.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 12 sty 2007, 13:02
heh Mieciu nie wiem czy mi to pomaga czy nie...kiedy trafilam na forum bylam bardzo aktywna...a potem musialam stad uciec bo ilekroc sie tu uzewnetrznilam ..wszytstko wracalo bylam mega nakrecona i zaraz musuialam zakomunikowac o tym Lukaszowi...nawet nie musialam nic mowic sam widzial ze cos znow nie gra. On ma tego dosc a ja jeszcze bardziej....wkurza mnie wszystko to ze czuje jak czuje, to ze watpie ze to milosc...czasem sobie mysle ze ona sie juz wypaliła,,,,,,,:(
ale gdy mysle o tym ze jego nie ma przy mnie .nie chce tego! nie chce!
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez Hanusia 12 sty 2007, 13:16
oj jak ja to znam :( taki cholerny metlik w głowie i nie wiadomo co zrobić. ja nawet nie wiem czy mam sie spotykać zŁukaszem bo boje sie tych spotkań swojej reakcji...nie potrafie sie zachowaywać tak jak z nim byłam ...jak z nim mieszkałm ...to jest takie straszne....RYCZEĆ SIE CHCE!!!!!Mieciu jak Ty sobie radzisz z tymi wszystkimi myślami??? Doradzcie czy powinnam sie spotykać z Łukaszem??? Bo ja już nic nie wiem ..tak mi cieżko.....
Niełatwo jest być odważnym, kiedy jest się tylko Bardzo Małym Zwierzątkiem...
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez mieciu 12 sty 2007, 14:07
Ja też mam mętlik w głowie. Miałem go wtedy, tamtego wieczoru ponad 3 lata temu, potem zawziąłem się i schowałem go głęboko ale nie wypleniłem całkowicie. Teraz niedawno wrócił, tak jakby wszystko ze mnie wyszło na wierzch. Staram się teraz to zrozumieć i uformować na nowo a nie zaklepywać na siłę bo to nic nie da. Cały czas będzie siedziało i się czaiło i my to będziemy czuli i wtedy wszystko co będziemy robili normalnym tokiem nie bardzo będzie miało sensu. Te obawy uderzają w to co mamy najcenniejsze - to czego boimy się stracić - tak jak matki czasem boją się, że zabiją swoje nowonarodzone dzieci. One tego nie zrobią ale my, żeby zaspokoić nasze chore myśli możemy się po prostu rozstać z kimś. Pomyślcie więc co analogicznie musiałaby zrobić matka chora na NN. Ja się nie zamierzam poddawać, to ja wybieram co chcę. Ale myśli są i wątpliwości także - przez całe życie będą, u każdego tylko my się tak bardzo tego boimy. Tak bardzo, że nasz organizm zaczyna wariować. Męczymy się, oskarżamy i ganimy za każdy przejaw (jak to się nam wydaje) nie kochania tej osoby. Np ja wyzywałem siebie w myślach za to, że spojrzałem na jakąś dziewczynę i uznałem iż jest ładna a wg mnie nie powinienem i znowu natłok myśli i grzanie mózgu. Przynajmniej ja tak to widzę. Przepraszam za chaos mojej wypowiedzi ale jakoś tak piszę co mi przyjdzie do głowy...

Trzymajcie się!!
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 12 sty 2007, 14:30
Mietek a co czujesz? czujesz milosc? czujesz ja tak jak wtedy kjiedy byłes pewien?
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez mieciu 12 sty 2007, 15:00
A jak to jest czuć miłość? Wg mnie tak, czuję. Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nie wyobrażam sobie, że ktoś inny mógłby ją całować, przytulać. Są momenty, jak zaczynam myśleć i analizować to nie wiem czy czuję czy nie. I to jest najgorsze bo od tego zaczyna się potok najgorszych myśli - że marnuje sobie i jej życie i cała ta kontrola swoich zachowań w stosunku do niej - im większa tym gorzej. Ale to jest moja mała Myszka. To Ją wybrałem. I w kółko to samo. Bywało, że w jednym momencie byłem pewny miłości a w innym pewnym jej braku.

[ Dodano: Pią Sty 12, 2007 2:00 pm ]
Znowu troche to chaotyczne ale generalnie chodzi mi o to, że bez niej nie chcę żyć. To najlepsze co mogło mi się przydarzyć w życiu.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Ana24 12 sty 2007, 15:17
Przepraszam Mieciu.....
staram sie pomoc samej sobie....szukac pytan pomocniczych...czegokoliwkiem co pozwoli mi wkoncu byc pewna. top tak cholernie trudne....pyatm by sprawdzic na ile co ja czuje czuja inni....chyba szukam potwierdzenia ze to objaw choroby a nie rzeczywistego braku milosci....
Wiesz? Mieciu bo ja kiedys czulam to w sobie.....takie niematerialne cos...ciepło... nie wiem wlasnie milosc....i kiedykolwiek bys mnie wtedy nie zapuytal jak wazny jest dla mnoe moj chlopak i czy go kocham.popatrzylabym na Ciebie jak na wariata z zastanowieniem po co pytasz przeciez to oczywiste! teraz tak nie jest nie czuje ciepla....nie czuej tego co kiedys...poza chwilami...kiedy nie wyobrazam sobie ze moze go nie byc! ale to takie straszne czekac na chwile impuls by sie o tym móc przekonac i brnac dalej......
chyba musze odpoczac....jestem po opercaji i chyba nie mam siły sie zadrdczac...
pozdrawiam goraco <przytyl>
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez mieciu 12 sty 2007, 15:33
Cofając się do tego przykładu, który wcześniej przytoczyłem o kobiecie, którą dręczy natrętna myśl żeby zabić własne dziecko. Wyobraź sobie, że pytasz ją wtedy czy kiedykolwiek przeszło jej przez myśl, czy kiedykolwiek miała ochotę zabić własne dziecko... i co powinna odpowiedzieć żeby nie skłamać? Nie poczujesz tego ciepła póki będziesz o tym myśleć, że chcesz poczuć, że chcesz tęsknić, że chcesz to lub tamto z nim związane. A nie przestaniesz myśleć póki nie wyzdrowiejesz. Na tym polega nasza nieszczęsna choroba.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do