Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Bezradna89 15 kwi 2013, 17:21
Jak z tego wyjdę to chyba napiszę ksiązkę.

U mnie było już troszkę lepiej, ale znowu zaczęłam się zastanawiać jak wyglądał Nasz związek z przed tego napadu.
Boję się że mogłam pomyśłeć lub mieć na myśli coś złego, obrazić Go.
Choć przypominam sobie że w moim przedostatnim napadzie też tak miałam, już wychodziłam z tego badziewia i też zastanawiałam się nad wszystkim co się działo przed napadem. że wszystko spaprałam.
Wiecznie zła, nie potrafiąca się zrelaksować.
Czy ta nerwica mogła mnie dopaść bo chce być z moim chłopakiem do bólu szczera, uczciwa, czysta jak łza.
Tego wszystkiego jest tyle w mojej głowie.
Tutaj próbuje sobie wbić że to nienormalne, a z drugiej strony krzyczy do mnie że i tak go nie kocham.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
13 lis 2012, 14:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Viii 17 kwi 2013, 13:27
mains - "podobno nie da sie kogos kochac "na zawołanie". - Nie da się - jak nie wierzysz to spróbuj. Nie żartuję sobie.
Wypisz proszę powody dla których chcesz być w związku:
-
-
-
...........................................................................................................................................................
Bezradna89
"U mnie było już troszkę lepiej, ale znowu zaczęłam się zastanawiać jak wyglądał Nasz związek z przed tego napadu" - w jakim celu myślisz o tym czego już nie ma? Marnujesz czas tylko...
Ćwiczenie: Pomyśl najlepszym momencie jaki przeżyłaś z tą osobą. Przypomnij to sobie. Poczuj to jeszcze raz. - Jak się czujesz?
A teraz pomyśl o kłótni z Tą osobą - jak się czujesz?

Każdego dnia budzisz się z nowymi możliwościami, pomysłami i chęciami. Zmieniaj to co jesteś w stanie zmienić. Przeszłości nie zmienisz - Teraźniejszość możesz tak by przyszłość była przyjemna.
Ja przestałem babrać się w przeszłości... i potrafię kochać :)


"Czy ta nerwica mogła mnie dopaść bo chce być z moim chłopakiem do bólu szczera, uczciwa, czysta jak łza" -Nerwica nie dopada, nie ma nóg i rąk - sami ja tworzymy.
Powiedz mu co czujesz. Albo czego już nie czujesz i dlaczego tak jest. Może On postara się to uratować. Nie ma sensu udawać i rozmyślać nad tym "co było", "co będzie", "jak może być"... itd. "Prawda Cię wyzwoli" jak mawiał Jezus Chrystus

Ps. Nie jestem terapeutą. Staram się dzielić moją wiedzą na tyle - na ile pozwala mi jej obecny stan. Kieruję się zawsze dobrym sercem :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 17 kwi 2013, 21:26
Viii, Sugerujesz że rozstanie to najlepsze rozwiązanie ? :?
Jakie są te powody sama nie wiem do konca myśle że w dużej mierze jest to ogromne przywiązanie plus to że jest mi z nim dobrze :)
- jest kochany
- takiego człowieka jak ON już napewno nie znajde :)
- brakowałoby mi jego i wspólnych dni,spotkań
- ciężko było by bez niego
- jest moim najlepszym przyjacielem
- i wieeeeeeeeele innych powodów :)
Tak więc ?
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez Viii 18 kwi 2013, 09:24
Niczego nie sugeruję. Bynajmniej nie był to mój zamiar :nono:
Z tego co ja wnioskuję to jesteście przyjaciółmi. Darzysz go miłością, aczkolwiek nie ma pożądania (wynika to z zawartości twoich postów).

Nie wiem czym się przejmujesz? To wspaniałe mieć kogoś tak bliskiego.
Rozmawiacie ze sobą o tym co czujesz?
Zwątpienia, myśli i uczucia, to wszystko dotyczy jego - więc jego poinformuj i zapytaj co o tym myśli. To rozwieje Twoje wszelkie wątpliwości. Po wnikliwej rozmowie możecie postanowić co dalej. Dopóki nie porozmawiasz z nim - będziesz mnożyć zapewne różne scenariusze i historie dotyczące waszej relacji.

Napisałaś: "Kiedyś rozmawiając ze znajomymi weszliśmy na temat mojego związku i jego długosci trwania i każdy z nich mówił mi że nie ma szans aby to przetrwało bo za wczesnie zaczelismy a ja mam dopiero nie całe 20 lat a już mam staż 5 lat związku" - Jeżeli już chcesz kogoś słuchać - to słuchaj swojego wnętrza :)

Opowieść:
Do pewnego mnicha zen przyszedł człowiek,
który nie mógł sobie znaleźć takiej partnerki,
którą kochałby do końca życia.
"A jaka miałaby być ta kobieta?" - zapytał mnich.
"Kochająca, mądra, odpowiedzialna, szlachetna, radosna, czuła, wrażliwa, zmysłowa, zaradna, silna, samodzielna, piękna" - rozmarzył się niedoszły kochanek.
"Mam sposób na znalezienie takiej kobiety. Niezawodny" - odparł mnich -
"Musisz tylko stać się kochający, mądry, odpowiedzialny, szlachetny, radosny, czuły, wrażliwy, zmysłowy, zaradny, silny, samodzielny i piękny...
Tylko wtedy możesz ją znaleźć.
A nawet jeśli jej nie spotkasz,
to wtedy to już nie będzie miało dla ciebie większego znaczenia".
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
24 paź 2011, 13:22
Lokalizacja
Bydgoszcz

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 18 kwi 2013, 17:12
Viii, chyba nie czytasz wszystkich postów od początku :D

On wie absolutnie o wszystkim i wrecz pomaga mi w tych dla mnie trudnych chwilach i on jest przekonany że mi to przejdzie nawet jakby to miało byc za 2,5,10 lat to będzie ok, bo bywają takie chwile że jest tak cudownie że aż sama w to nie wierze, no ale to jest własnie to jesteśmy PRZYJACIÓŁMI wolałabym żebyśmy byli partnerami związku..
Tak właśnie a jak tu miec związek bez jakiego kolwiek pożądania ? ..
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 19 kwi 2013, 00:16
mains, nie można tworzyć związku nie będąc w nim przyjaciółmi. Wolałabyś widzieć w nim seksualny obiekt, a nie mieć w nim przyjaciela? Nie mieć oparcia? Przyjaźń w związku w jakimś sensie kreuje miłość, bo pożądanie zawsze słabnie, przemija. Zupełnie jak fascynacja. Rodzice odejdą, dzieci też odejdą - nawet Pismo Święte podkreśla, że w rodzinie najważniejszy jest małżonek, bo jest zawsze! Kto Ci zostanie jeśli nie docenisz partnera-przyjaciela.
De Mello pisał: Mówi się, że miłość jest ślepa. Wierzcie mi, to zupełne kłamstwo - nie ma niczego bardziej widzącego niż prawdziwa miłość. Niczego. Jest ona czymś najwyraźniej widzącym pod słońcem. Poświęcenie jest ślepe, przywiązanie jest ślepe, pożądanie jest ślepe - ale nie prawdziwa miłość. Nie popełnij błędu i nie nazywaj tych uczuć miłością.
W życiu nie ma ta­kiej chwi­li, abyśmy nie mieli wszys­tkiego, co pot­rzeb­ne, aby czuć się szczęśli­wymi. Po­myśl o tym przez mi­nutę. Jeśli jes­teś nie­szczęśli­wa, to dla­tego, że cały czas myślisz raczej o tym, cze­go nie masz, za­miast kon­cen­tro­wać się na tym, co masz w da­nej chwili.
Dokład­nie tu i te­raz jes­teś szczęśli­wa, ale o tym nie wiesz, po­nieważ two­je fałszy­we za­pat­ry­wania, twój zniek­ształco­ny ob­raz rzeczy­wis­tości zam­knęły cię w pułap­ce lęków, niepo­kojów, przy­wiązań, kon­fliktów, poczu­cia wi­ny; wreszcie w całej ga­mie ról które od­gry­wasz, po­nieważ tak zos­tałeś zap­rogra­mowa­na. Gdy­byś pot­ra­fiła spoj­rzeć da­lej niż sięga to wszys­tko zro­zumiałabyś, że jes­teś szczęśli­wa, tyl­ko o tym nie wiesz.

Ilekroć żywisz wobec kogoś negatywne uczucia, żyjesz iluzją. Coś jest z tobą nie tak. Nie widzisz tego, co rzeczywiste. Coś wewnątrz ciebie musi ulec zmianie.
Jeśli nie wierzysz, że przyjaźń to forma najwyższej miłości to może pomoże Ci to opowiadanie:
"Przyjaźń"
W czasie przerwy w bitwie pewien żołnierz przyszedł do oficera z prośbą o pozwolenie na przyniesienie z pola bitwy swojego przyjaciela. " Odmawiam", rzekł oficer. " Nie chce, żebyś ryzykował życie dla człowieka, który prawdopodobnie już nie żyje". Żołnierz odszedł, aby wrócić po godzinie śmiertelnie ranny niosąc ciało swego przyjaciela. Oficer wpadł we wściekłość. " Mówiłem ci, że nie żyje. Teraz straciłem was obu. Powiedz, czy warto było iść, by przynieść ciało?" Umierający odrzekł:" O tak. Gdy do niego dotarłem, żył jeszcze. I powiedział do mnie: "Jack, wiedziałem, że przyjdziesz."
Nasze ego odwodzi nas od prawdziwej bezwarunkowej miłości - każesz sobie wierzyć, bo chcesz wierzyć, że pożądanie to obowiązek w miłości. Nie ma nic takiego, czym ego nie posłużyłoby się, aby się nadymać. Jednak kiedy nad tym pomyślisz, zrozumiesz, że naprawdę kochasz swojego faceta skoro już jesteście przyjaciółmi i skoro tak wiele w tym widzisz. Może się zdziwisz, ale o to w tym wszystkim chodzi. Miej wątpliwości i szukaj prawdy. Właśnie to robisz - poszukujesz, radzisz się, ale nie wymagaj, żeby ktoś znalazł prawdę za Ciebie. Nie obawiaj się niebywałych wniosków. Taka jest istota kontemplacji: zdolność zdumiewania się.
"Przyjrzyj się uważnie i zobacz, jak prawie każdy moment swojego życia poświęcasz na zjednywanie sobie ludzi, na schlebianie im... Żyjesz według ich norm, zgodnie z ich standardami, szukasz ich towarzystwa, pragniesz ich miłości, boisz się by Cię nie wyśmiali, tęsknisz za ich poklaskiem, potulnie poddajesz się narzuconym wyrzutom sumienia; przeraża Cię myśl postępowania wbrew modzie czy to w sposobie ubierania, mówienia, czy nawet myślenia."
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 19 kwi 2013, 15:16
Ezekiel, wiem że nikt za mnie tego nie zrobi , i oczywiście też wiem że przyjaź jest ważna w związku ale nie aż taka że to wygląda jakbyśmy byli tylko przyjaciółmi i nic poza tym :(
W dodatku ja jestem cała negatywnie nastawiona.. To mi się nie podoba, to nie tamto nie nawet zaczęłam się wstydzic wychodzić razem na spacery itp. Bo twierdzę że wyglądamy idiotyczne i każdy na nas patrzy..co jest dziwne...

Ehh chciałabym już dowieść prawdy.. :(

-- 19 kwi 2013, 14:17 --

Ezekiel, wiem że nikt za mnie tego nie zrobi , i oczywiście też wiem że przyjaź jest ważna w związku ale nie aż taka że to wygląda jakbyśmy byli tylko przyjaciółmi i nic poza tym :(
W dodatku ja jestem cała negatywnie nastawiona.. To mi się nie podoba, to nie tamto nie nawet zaczęłam się wstydzic wychodzić razem na spacery itp. Bo twierdzę że wyglądamy idiotyczne i każdy na nas patrzy..co jest dziwne...

Ehh chciałabym już dowieść prawdy.. :(

-- 20 kwi 2013, 22:30 --

Czuje że jest coraz gorzej i sama coraz gorzej sie czuje..
Sama nie wiem czego chce, dzis rozmawiałam z koleżanką o jej oświadczynach i była taka zadowolona i wesołe że to TEN jedyny i wogole że z EX nie była pewna a teraz jest..
A ja ? ja to jak by mi sie moj luby oświadczył o bym uciekła chyba gdzie pieprz rośnie, na samą myśl ślubu mam ciarki na ciele i nawet myslec o tym nie chce... i tak stwierdzam że jesli tak reaguje to coś jest faktycznie nie tak bo inne dziewczyny się doczekac nie mogą tego momentu a ja ? ..milion pytan na które nie umiem sobie odpowiedziec :(
Takie rozmowy i takie tematy odrazu wywłują u mnie lęk i przerażenie bo przecież jak mogłabym wyjśc za kogoś, kogo nie jestem pewna czy tak naprawde kocham..
Nie ma tego czegoś, tej iskierki która dała by mi nadzieje i pewnosci, tylko przerażenie co będzie dalej, czy dam rade to udzwignąc :(
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Bezradna89 23 kwi 2013, 13:50
Ja już nie daję sobie rady.
Przeraża mnie samotne siedzenie w domu i czekanie cały dzień na mojego chłopaka aż wróci z pracy. Już nic mnie nie cieszy, brak chęci do wszystkiego, a gdy mam iść do pracy czuję się jak małe dziecko, wtedy tak bardzo chciałabym zostać przy moim chłopaku.
Nie potrafie wytłumaczyć sobie że nie jestem z nim z litość lub że to tylko przywiązanie.
Staram sobie wyobrażać sytuacje jak np. odeszłabym od Niego. I co wtedy czy byłabym w stanie ujrzeć w kimś coś pięknego, interesującego.Przecież w końcu o to w tym wszystkim chodzi, to coś męczy nas bo sobie ubzdurało że chcielibyśmy innego życia. Tylko że nie potrafimy wyobrazić sobie życia z kimś innym.
Staram się cofnąć w tył by przypomnieć sobie sytuacje w których mogłabym poczuć że nie odejdę od Niego, bo np, bezemnie sobie nie poradzi, lub że tyle lat jego życia zmarnowałam żeby teraz odejść, ŻE TO NIE LITOŚĆ :(
Do tego dochodzi to wszystko przed napadem. Gdy on chciał się kochać, zbliżał się do mnie czułam w środku taką złość, irytację. Gdy zaczynam o tym o tym wszystkim myśleć serce zaczyna mi szybciej bić a w klatce piersiowej czuję taką duszność .
Chciałabym żeby wszystko to dookoła znikło, żebym została tylko ja i mój Aniołek. Chciałabym uświadomić sobie że to choroba a nie moje myśli i uczucia.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
13 lis 2012, 14:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 23 kwi 2013, 19:21
mains, prawda jest niezmienna. Nie dowiedziesz jej. Możesz ją co najwyżej poznać. Jesteś negatywnie nastawiona - sama sobie przyczynę podałaś. Nie wymagaj od siebie miłości skoro z góry skazujesz to na niepowodzenie. Pewności natomiast nie będziesz miała nigdy, ponieważ nie istnieje pewność jako-taka.
Czemu też sugerujesz się historiami innych? Czy Ty się chwalisz swoimi niepewnościami? Inni też nie będą. Nikt nie lubi chwalić się tym co złe w ich życiu. Zresztą nawet jeśli faktycznie jest taka pewna ta Twoja koleżanka - uwierz mi, pewność nie istnieje i to co odczuwa to tylko mega fascynacja. Pogadaj z nią za lat kilka czy nadal będzie tak pewna wszystkiego, kiedy przyjdzie przyzwyczajenie. Tyle dobrych cech wymieniłaś, tyle mocnych stron Twojego związku. Jeśli więc chcesz pokochać to pokochaj - to Ty musisz pokochać, nie ktoś za Ciebie:), a co gdybyś tak zaakceptowała stan niepewności i wątpliwości i uznała je za zupełnie normalne? Nagle wszystko okazałoby się proste, łatwe i przyjemne. Jeszcze raz powtarzam - życie to sztuka akceptacji tego na co nie mamy wpływu. Po co sobie na siłę to życie utrudniać?
Bezradna89, a z jakich powodów chciałabyś być z partnerem? Co by Cie do tego przekonało? Miłość, pewność? Czym jest dla Ciebie miłość? Czym jest pewność? Doświadczyłaś ich? Co jeśli Ty właśnie kochasz, jeśli Twoje wątpliwości to dowód miłości? Pewności będziesz poszukiwać całe życie? Nie zawsze też musisz mieć ochotę na współżycie, tak jak nie zawsze musisz mieć ochotę na ogórki kiszone. Ja np po kłótni nigdy nie miałem na to ochoty, ale mimo to uczucie nie przemijało, byłem świadomy swojej złości i jak to na mnie wpływa, ale nie tłumaczyłem sobie tego, że to dowód na brak mojej miłości. Pewien święty powtarzał, że to wątpliwości względem czegoś lub kogoś są dowodem na to, że to jest dobre.
Będę się upierał, że do gwiazd droga jest tylko przez trudy, bo jak mawiał Kardynał Stefan Wyszyński "tylko rzeczy błahe i małe są łatwe", te wielkie i wzniosłe zawsze wymagają od nas wiele trudu, ale czy nie warto się potrudzić by zaznać prawdziwej miłości??
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 24 kwi 2013, 13:01
Ezekiel to co piszesz jest cudowne i prawdziwe. Tylko w naszym stanie nie jestesmy zdolne w to uwierzyć. Nasze wątpliwości i mysli sa silnie zakorzenione w nas. To jest tak ze my chcemy zeby było cudownie a nerwica nam to zabiera, zabiera te szczescie od peirwszego jej dnia pojawienia się. To tak samo jak ktos ma watpliwosci albo bluzga na Boga a mimo to ciągle chodzi do kościoła bo jest silnie wierzący. Tak samo jest z nami. Ciagle nam cos nie pasi, mamy watpliwości, słysząc coś o rozstaniach wpadamy w panikę( ja np czesto reaguję placzem, ze tez musze odejsc), analizujemy wszytsko, a mimo to myślę ze nasza miłość jest przeogromna, bo życie w tym bólu dla drugiej osoby jest dowodem ogromnej miłości :)!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Ezekiel 26 kwi 2013, 22:59
agucha, ale czy to nie jest tak jak z czytaniem książki kiedy myśli uciekają Ci w różne strony? Wyobraź sobie, że czytasz swoją ulubioną książkę, ale nie możesz się na niej skupić, ponieważ myślami błądzisz gdzie indziej. Nie chcesz schodzić myślami w inne miejsce, ale i tak nie możesz się skupić. Książka nagle przestaje Ci przynosić radość, przestajesz ją czytać, ale chciałabyś do niej wrócić kiedy uspokoisz myśli czy nie tak? Fakt, że nie potrafisz się na niej skupić, czerpać z niej garściami wcale nie zmienia faktu, że książka jest świetna, że nadal ją uwielbiasz, że jest Twoją ulubioną - czy nie tak? Nie zmieniasz nagle zdania o książce - wiesz, że to nie wina książki. Kiedy jednak już to tyczy się faceta, nagle obwiniasz swoje uczucie i przywiązanie doń. Dlaczego? Bo od partnera nauczyłaś się wymagać, a raczej od relacji z partnerem. Od książki nie wymagasz niczego, ponieważ Twoja relacja z Nią jest bezwarunkowa - wiesz, że zawsze kiedy do Niej wrócisz będzie tak samo - w przypadku faceta spodziewasz się jednak, że to On się zmienił, ale przecież książka się nie zmienia. Zmienia się perspektywa, zmienia się bieg myśli... Mam nadzieję, że wiesz o czym mówię?
Na koniec autokryptoreklama :) coś co dedykuje już nieistniejącej relacji i co jest w moim wykonaniem :)
http://www.youtube.com/watch?v=_Q3vkkDgig0

-- 27 kwi 2013, 11:51 --

agucha,
Ja jestem wszystkim, czego ona pragnie

- Czy myślisz, że będziesz mógł dać mojej córce to, czego pragnie? - spytał ojciec jednego z konkurentów.
- Z całą pewnością, proszę Pana. Ona twierdzi, że ja jestem wszystkim, czego pragnie.


Nikt nie nazwałby tego miłością, gdyby pragnęła pieniędzy.
Dlaczego jest to miłością, jeśli tym, czego ona potrzebuje, jesteś Ty?


Gdybym kiedyś usłyszał od ukochanej, że jestem dla niej wszystkim czego pragnie, że ją pociągam, jestem inteligentny, przystojny, miły i fajny - nigdy nie przekonałaby mnie, że faktycznie mnie kocha.
Fascynacja nie jest miłością.
To jak w opowiadaniu "Miłość męża, doktora filozofii"
Pewien człowiek przygotowywał się do doktoratu z filozofii. Jego żona dopiero wtedy zdała sobie sprawę jak poważnie traktuje on swoje studia, gdy kiedyś zapytawszy go, za co ką tak bardzo kocha, mąż odparł bez wahania:
- Czy mówiąc: "tak bardzo", masz na myśli intensywność, głębokość, częstotliwość, jakość, czas trwania?

Szczegółowo analizując płatki, nikt jeszcze nie pojął piękna róży.

Co chciałbym usłyszeć od kobiety, którą sam kocham? "Chciałabym móc po prostu coś do Ciebie poczuć, bo na to zasługujesz jak nikt inny, spędzam z Tobą miło czas, ale nie wiem dlaczego po prostu nie chcę się do Ciebie teraz przytulać, kochać się z Tobą, ani nawet całować. Nie wiem dlaczego i bardzo mnie to boli. "
To jest najwyższa forma miłości!

-- 27 kwi 2013, 11:54 --

Nie ma nic ponad to! Jesteście tutaj, szukacie, zgubiliście gdzieś te wszystkie puste odczucia i czujecie się zagubieni. To jest najwyższa forma miłości!
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 30 kwi 2013, 23:44
A co jeśli trwamy przy tej osobie bo jest dobrym człowiekiem dosłownie, może to jest lęk przed nieznanym co będzie jeśli takiej osoby sie nie znajdzie..Jakby nie patrząc nie każdy by wytrzymał z taką osobą jak JA , narzeka, nic mi nie pasuje, wytykam wszystko wszelkie wady - wiem jedno gdyby to trafiło na innego faceta już dawno by mi powiedział " to jak Ci nie pasuje to sobie zmien" badz poprostu by odszedł a on ciągle przy mnie trwa, wiem że to jest pewnie też jakiś tam przykład pałającej do mnie jego miłosci..
Ale czasem myśle że to też jest to, że wiem że drugiej takiej osoby nie znajde, ale co z tego jak wszystko inne mnie irytuje na każdym kroku , przecież osoba kochająca osobe akceptuje wszystko co jest z nią związane .. :(
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 01 maja 2013, 09:22
Mains widze, ze nadal kiepsko u Ciebie:( ! Ja wypoczywam nad morzen z moja polowka i jest super. Jakies mysli sa ale nie przeszkadzaja mi:) a sa w ogole dni ze czujesz sie lepiej? Masz mysli, ze jestes z nim bo nie masz odwagi serwac i go zranic? Pozdrawiam Was!
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez mains 01 maja 2013, 21:59
agucha, ale ci dobrzeeee ! :) jest czasem tak że jest ok ale nie na długo a najgorsze jest ten moment , gdy trzeba odpowiedziec "ja ciebie też " bądź "kocham: a w sobie ta pustka i nie pewnośc i myśli że po co go oklamuje :(
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
06 lis 2012, 23:16

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do