Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 17 lut 2010, 23:40
ja mam właśnie dzisiaj nowy lek, zaraz go wezmę i podobno będę spała jak aniołek:) Dobranoc
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MartaF 18 lut 2010, 01:03
Agatooo, ja mimo straszliwych stanów, lęków, myśli, a właściwie w mojej głowie pewności, że nie kocham, zdecydowałam się na ślub, bo nie wyobrażałam sobie odejść, za żadne skarby nie chciałam stracić mojego obecnie już męża, chciałam go kochać i najbardziej na świecie marzyłam o tym, żeby było jak dawniej. U mnie największym problem były nie pytania czy kocham, ale blokada, która powodowała, że chciałam ucieć przed moim mężem. Teraz jest zdecydowanie lepiej niż było, ale tej blokady dalej nie potrafię się pozbyć, i otworzyć na uczucie. Nie wiem więc co było pierwsze, czy następstwem blokady były pytania o to czy kocham, czy też te wątpliwości ową blokadę wytworzyły. Chciałabym móc "coś poczuć" otworzyć się na uczucie, ale i tak wiem, że wychodząć za mąż podjęłam dobra decyzję. Tylko ja wiem ile odwagi mnie to kosztowało...
Dlaczego boisz się ciąży? Co Cię blokuje przed zajściem? Dziecko to wspaniały Skarb, nie wiem jak mogłam żyć wcześniej... bez Niego :). Całą ciążę "przechodziłam" z myślami, i wiesz co? Spokojnie dałam radę. Mimo, że tak ciężko było mi zbliżyć się do męża, straszliwie mnie od Niego odpychało, to dzielnie walczyłam :). Nerwicowe myśli, stany w żaden sposób nie wpłynęły na psychikę dziecka, mało tego jest cudownym, spokojnym, bardzo grzecznym i wspaniale rozwijającym się dzieckiem :)). A Jego przyjście na świat umocniło naszą małą rodzinę :). Nie bój się, rodzące się w Tobie życie naprawdę może wiele zmienić, mając śwaidomość swoich stanów, dla dobra dziecka możesz próbować kontrolować swoje emocję:). A poza tym błogi stan oczekiwania jest tak szczęśliwy, że bardzo często zapomina się o sobie, nie skupia się wyłącznie uwagi na swoich myślach i to okazuje się zbawienne. Nie bój się, zobaczysz, że bedzie dobrze :). No bo wlasnie skąd wiesz jak długo będziesz musiała czekać na poprawę? A co jak zaczniesz się czuć dobrze za dobrych kilka lat? :) Albo pesymistycznie już zawsze będą dopadać Cię te myśli? Trzeba nauczyć się z nimi żyć i śmiało brnąć do przodu !!!
I do Ciebie Inko87 też kieruję te słoa: Bądź odważna i śmiało idź do przodu !!!
Dziewczyny, będzie dobrze !!!!!!

Ps. Inko87 odpiszę Ci na priva, ale póki co muszę zając się maluszkiem, znowu domaga się jedzenia :)))
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
05 maja 2008, 11:07

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agataaaa 18 lut 2010, 08:52
witaj Marto nie potrafię powiedzieć dlaczego się boję... mam tak zawsze przed podjęciem jakiejś ważnej decyzji, nie wiem może boję się tego, że nie będę dobrą matką... nie wiem. Dziwne bo jednocześnie tak jak już pisałam bardzo bym chciała, a z drugiej boję się zdecydować... boję się tego stanu, że nie daj Boże coś może się wydarzyć co będzie miało tragiczne skutki ( rozumiesz takie chore myśli ). Jak miałam 12 lat straciłam podczas wycieczki na wakacjach mamę, kiedyś psycholożka powiedział mi (nota bene po zaręczynach gdy miałam lęki),że nieświadomie chwile szczęścia mogę kojarzyć z nieszczęściem. Wakacje jako, iż były do momentu straty bardzo udane...reszty wolałabym nie pamiętać. Echh... wszystko jest takie trudne
Pozdrawiam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lut 2010, 21:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 20 lut 2010, 13:01
cześć dziewczyny u mnie jakaś bieda znowu... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez VasqueS 20 lut 2010, 13:02
zalamka87, A co sie dzieje ??
Co prawda ja nie jestem dziewczyną ale chętnie cię wysłucham :)
VasqueS
Offline

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 20 lut 2010, 13:10
jakaś załamka mnie dopada :D jak gadam z moim Słonkiem przez tel to ryczeć mi sie chce, jak go przytulam też ciągle tęsknie do tego co było kiedyś i mam tysiace mysli że to nie wróci nigdy a on zerwie ze mną albo ja z nim no i tym podobnie, no i pustka wewnątrz jakby mnie ktoś walnął młotkiem to bym rozpadłą sie na tysiąc kawałków a ze środka wyleciałyby może jakieś trociny tylko oj głupoty pisze a miałąm zupe gotować

[Dodane po edycji:]

zauważyłam też że lepiej czuje sie wśród jakiś znajomych nie związanych ze mną w szczególny sposób, a w towarzystwie mojej mamy i mojego Kotka (ich raczej unikam) gorzej wole siedzieć sobie sama w domu żeby nikt mi nie przeszkadzał
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 20 lut 2010, 13:31
zalamka87, u mnie dokładnie tak samo:( Jakaś załamka mnie dopadła. I chce mi się ciągle płakać. Moje kochanie jest teraz przy mnie a ja nic zupełnie nic nie czuje. Widzę jak on miota się po pokojach bo czuje ze jest nie tak i nie mogę na to patrzeć jak on się smuci przeze mnie:( Myślisz że jeszcze kiedyś będziemy coś czuły?? Miłość?? Przyjaźń?? Mi też jest dobrze w towarzystwie mamy i mojego kotka. Ech czy to kiedyś minie i będzie dobrze tak jak było kiedyś?? Brakuje sił...
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 20 lut 2010, 13:47
musi minąć i minie ! ale samo nie przejdzie leczyć sie trzeba tak jak to już mówiła wielokrotnie że to maska nerwicy to taki zapychacz ja chyba już rozumiem dlaczego tak jest u mnie bo boje się smierci, mój tata zmarł kilka lat temu a byli z mamą małżeństwem wspaniałym i to był dla mojej mamy wielki cios i dla mnie też i wydaje mi sie że ja boje sie po prpstu związać z moim Kiciem na stałę żeby nie cierpieć ( tak mi mówiłą moja poprzednia psych) bo jak nastąpił ten atak nerwicy to jedną z pierwszych rzeczy jaką sobie pomyślałam było : o Boże przecież on kiedyś umrze a ja go tak kocham i jak jego zabraknie to dla mnie już nie będzie życia to cholernie mną wstrząsneło i zaczęłam wyć a za jakieś dwa dni stwierdziłam że nie kocham mechanizm obronny?

[Dodane po edycji:]

Inka zmień może tą terapeutke bo ona chyba nie czai za bardzo, nie może być tak żeby ona wywoływała atak lęku w tobie! to tak jakby fobikowi temu co sie boi pająków powiedziała ale prosze pana niech pan pomysli może ten pająk naprawdę jest groźny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez LucidMan 20 lut 2010, 19:15
Inka zmień może tą terapeutke bo ona chyba nie czai za bardzo, nie może być tak żeby ona wywoływała atak lęku w tobie! to tak jakby fobikowi temu co sie boi pająków powiedziała ale prosze pana niech pan pomysli może ten pająk naprawdę jest groźny
Co za rada...
Kiedy na terapii robi się ciężko oznacza to, że postęp jest bliski. Terapia to nie poklepywanie po pleckach czyli dokładnie to co dzieje się w tym temacie, tylko praca nad sobą, które wywołuje przeróżne stany - głównie lękowe.
Inka, nie zmieniaj terapeutki bo się uwstecznisz. Jesteś na dobrej drodze, chociaż pewnie tego nie czujesz. Z czasem, zrozumiesz.
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez pikipokis1 21 lut 2010, 01:08
witam moich starych przyjaciół! nie wiem co powiedzieć, myslalam ze temat umrze smiercia naturalna.... ciesze sie ze moze ktos odnalazl tu pocieche w swoich smutkach.... to naprawde jest choroba. Przez ile czasu ja w to nie wiezyłam.... dobre 3 lata minęły. Mi pomogła niewątpliwie wiara i samozaparcie: mysli sa obok mnie, są bo jestem chora, nie przywiążuje do nich wagi, nie staram sie na sile myslec o czyms innym, to co ze zwracam uwage na mowe, wygląd, to zaraz minie..... tym sposobem minęło. Ale choróbsko wrócilo kilka dni temu ze zdwojona sila..... caly czas walcze, nie wiem co bedzie, jestem wyczerpana. Nie poddaje sie, walcze na dobre i na złe...



Mieciu... ty byles tu od początku.... zycze ci aby ten kryzys minął i zebys znowu byl ze swoja ukochana. Czasem jest rutyna i przyzwyczajenie ale to normalne, odetchnij głęboko, bedzie dobrze!


Wszystkich sciskam bardzo mocno!


Załamka87 - nie wiem czy czytalas wszystkie moje posty ale nie musze powtarzac ze miałam, mam identycznie..... wygląd, przyzwyczajenia, ton głosu....wiadomo o co chodzi....


Martusia odezwij sie na gg, nie mam listy kontaktow:* Nie daj sie!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 lut 2010, 00:52

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 21 lut 2010, 10:37
Cześć Dziewczyny:) u mnie raz lepiej raz gorzej, ale ogolnie jest ok:))mam juz gdzieś myśli, że nie jest mi dobrze, ze nie jestem szczęsliwa.. i że sie oszukuje..! bo wiem ze to bzdura:)) One sobie we mnie są...Czasem jak patrze na moje Kochanie to doszukuje sie wad.. po co to wszytsko? Chce czuć miłosc.. boje sioe ze wygasla, że mi przeszlo bo jestem mloda... i jestem z nim juz 3 lata.....:(( Trzymajcie Sie:))
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez zalamka87 22 lut 2010, 10:27
tak Lucidman rozważanie obsesyjnych wątpliwości jest najlepszą rzeczą jaką można robić na terapii
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 22 lut 2010, 13:48
HEj. CO u Was:)? U mnie całkiem dobrze:))
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Re: Co by było gdybym przestał/a ją/jego kocha

przez agataaaa 22 lut 2010, 17:02
U mnie z pojawieniem się słoneczka też jest lepiej. Więcej słońca, więcej wiary w lepsze jutro;)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
07 lut 2010, 21:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do