Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

przez koki89 05 maja 2015, 18:18
ja dzisiaj w domu siedzę bo chory jestem :P zobaczymy jak bedzie xD
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
17 kwi 2015, 11:38

Natręctwa myśli...

przez hero 07 maja 2015, 13:36
miałam je... były straszne...
Światło - Nosisz je w sobie!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 maja 2014, 11:28

Natręctwa myśli...

przez Gertruda0596 07 maja 2015, 17:50
A oto moja historia..Mam 19 lat.Od około 3 tygodni bardzo męcze się z pewną sytuacją.Zacznę od początku.Od 4 i pół lat mam chłopaka.Bardzo się w sobie zakochaliśmy , tak że przez pierwsze pół roku praktycznie każdy dzień spędzaliśmy razem.Po pół rou mój chłopak musiał wyjechac do rodziców za granice na wakacje(2 miesiące). Była to nasza pierwsza i długa rozłąka.Bardzo się jej bałam,a najbardziej tego że wszystko sie rozpadnie.Kiedy wrócił faktycznie było gorzej.Myśle teraz że te moje obawy to wszystko sprawiły, doprowadziły do tego.Ciągle myślałam że wszystko sie już skonczyło-uczucie wygasło.Postanowiłam jednak wtedy zostać z moim chłopakiem , po kilku miesiącach wróciło wszystko do normy-znów byłam bardzo szczęśliwa.Każdego lata mój chłopak wyjeżdża , i moje wahania pojawiły się jeszcze kilka razy ale wszystko mijało po kilku dniach.Teraz dręczą mnie te myśli codziennie od 3 tygodni.Mam wrażenie że wariuje.Czasami układam sobie w myśli jak to będzie kiedy zerwiemy ; a czasami wiem że go kocham i że lepszego chłopaka nie znajdę od niego(mamy wspólne plany na przyszłość )Przez ostatnie 3 lata nasz związek bardzo dojrzał.Wiem że musze to wszystko uporządkować bo inaczej strace chłopaka;sama się dziwie że to wszystko wytrzymuje..(zawsze mu mówie że coś takiego mam ).On zawsze mnie wspiera i jest przy mnie , teraz chyba ma już tego dosyć..
Jak myślicie , czy to też nerwica ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
07 maja 2015, 16:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez lena.lena 07 maja 2015, 20:51
Gertrudo to jest nerwica u mnie też się tak zaczynało. Wybierz się do dobrego specjalisty
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 sty 2015, 01:35

Natręctwa myśli...

przez lena.lena 10 maja 2015, 21:22
Miałam ciężki ten weekend. Mieliśmy z narzeczonym nauki przedmałżeńskie. Ogólnie były bardzo fajne i dużo dowiedzieliśmy co nam się przyda w małżeństwie :) jednak problemem było to ze zobaczyłam na tym spotkaniu bardzo podobnego chłopaka do tego na którego temat mam natręctwa. Zaczłął sie silny lęk panika strach. Gdyby nie było narzeczonego przy nim popadłam bym w obłęd a tak był przymnie i było mi lżej. Cwiczyłam tak jak pani psycholog mi kazała i obecność narzeczonego była dla mnie ukojeniem. Pani psycholog nie kazała mi unikać tego chłopaka tylko wychodzić temu strachowi naprzeciw i nie bac się i nie unikać wtedy zobacze ze myśli to tylko myśli i nic przez nie stac sie nie może. Widziałam tego chłoapaka który bardzo mi przypomonał tamtego kolege i nie to ze miałam jakis do niego pociąg czułam tylko lęk zadnych takich uczuć np. ze bardziej mi sie może podobać niż narzeczony. Widząc go wiedziałam ze narzeczony jest dla mnie lepszy ważniejszy a to tylko lęk i natręctwa ze to poprostu choroba. Pani psycholog powiedziała mi ze te natręctwa to to czego nie chce i czego się boje jest sprzeczne z tym co czuje i sprzeczne jest z moim systemem wartości bo ja uwazam ze ma się już kogoś ktoś inny nie może nam się juz podobaći tak się tym przejmowałam gdy byłam z narzeczonym na początku ze poprostu inny tez my się tylko podobał a ja tak sie wystraszyłam ze tym zdradzam narzeczonego ze nerwica powróciła. Ale mimo to ze tak duzo wiem o tej chorobie i te natręctwa i lęk dalej jest we mnie. walcze nie poddaje się dla narzeczonego dla nas, ale czasem mam tego dosyc. Bo tej sytuacji co wam opisałam wyżej czuje teraz ogromne wyrzuty sumienia chociaz wiem ze to natręctwa i lek. to ciężkie dla mnie brzemię:(
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 sty 2015, 01:35

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 11 maja 2015, 12:32
lena.lena, bardzo fajnie, że chodzisz na terapię i masz wsparcie od pani psycholog. Jestem pewna, że te lęki kiedyś miną, bo w dłuższej perspektywie czasowej coraz bardziej będziesz widzieć, że tamten chłopak nie miał znaczenia i że to nerwica.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez lena.lena 11 maja 2015, 12:44
referen ja już teraz widze coraz bardziej ze to nerwica choć męczy ale jest coraz lepiej :)
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 sty 2015, 01:35

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 11 maja 2015, 17:50
Będzie dobrze, miłość, leki i terapia to dobre połączenie. :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez Lola90 13 maja 2015, 09:59
Hej. Natręctwa męczą mnie od dawna. Są momenty dobre, ale jak już fajnie zbyt długo, to pojawia się kolejna nowa historia, którą trzeba się przejmować. Szukanie informacji w internecie tylko potęguje lęki. Pojawiają się nowe pytania. W pewnym momencie zaczynam się zastanawiać co tak naprawdę jest rzeczywistością, a co tylko moją wyobraźnią. Najgorzej jest po jakiś imprezach, spotkaniach, gdzie jeszcze był alkohol. Zawsze czuje się zażenowanie, wstyd. Zastanawiam się, czy pod wpływem alkoholu nie powiedziałam nikomu czasami o tym co mnie męczy, czym się martwię, i teraz będzie o mnie mówić pół miasta. Pytam znajomych, oni zaprzeczają, żeby działo się coś niepokojącego, a ja tworze nowe historie. A może po prostu nie słyszeli, jak o czymś mówiłam? Może jeszcze się to nie rozniosło, ale pewnie się rozniesie, a ja nawet sie nie dowiem, że ktoś o mnie mówi? Myśli jest mnóstwo. I mimo tego, że pamiętam daną sytuację, to od nadmiaru myśli zaczynam wierzyć w to, że jednak coś mi umknęło z tej pamięci. Nie potrafię nad tym zapanować. Lęki mnie niszczą.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2015, 09:49

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 13 maja 2015, 10:25
Lola90,
Myślę,że najlepszym rozwiązaniem byłoby nie wchodzić w te myśli i zająć umysł czymś innym,
ale wiem,że to nie jest proste.Prawda jest taka,że nikt się tobą nie przejmuje tak,jak Ty sama..
Każdy ma swoje życie,swoje problemy i swoje lęki a większość z tych myśli,które Cię męczą
jest irracjonalna i nieprawdziwa.
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

przez Lola90 13 maja 2015, 10:39
Opisałam tylko jedną z wielu innych sytuacji. Akurat teraz boję się plotek, bo jedną o sobie właśnie usłyszałam. Plotka totalnia wymyślona, takiej sytuacji nie było na pewno, ale zastanawiam się, czy zaraz bzdury nie rozwiną się w coś, co faktycznie powiedziałam przy przypadkowym 5-minutowym spotkaniu z kims na mieście. Całe moje życie, to strach. Zrobiłam krok do przodu, i udałam się do psychologa. Jestem po pierwszej z wielu wizyt. Obawiam się, że bez leków się nie da. Biorę czasami "afobam", i to mi pomaga. Chociaż przez chwilę czuje się lepiej. Wiem, że najlepiej byłoby zajmować się czymś innym, żeby nie myśleć, ale to nie jest łatwe niestety. Ja myślę o danej sprawie nieustannie, a żeby wstać z łóżka i czasami się uśmiechnąć- dosłownie się zmuszam. Kiedyś cierpiałam na nerwice natręctw, a konkretnie na hiv-fobie. Strasznie się tego bałam. Później się zakochałam - przeszło. Chłopak niestety 2 lata temu zginął w wypadku. Proces żałoby był u mnie dość specyficzny. W każdym razie lęki znowu zaczęły się nasilać. Pojawiło się poczucie winy ZA WSZYSTKO co złe na tym świecie, w moim życiu, czy mojej rodziny. Walczę o to by żyć, ale jest co raz ciężej...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2015, 09:49

Natręctwa myśli...

przez optimum85 15 maja 2015, 18:14
Lola90 według mnie to Ty nie tylko cierpiałaś na nerwicę natręctw, ale nadal na nią cierpisz. Z tego co napisałaś masz wyraźne objawy tej nerwicy. Oczywiście nie jestem lekarzem, może warto udać się do psychiatry? Sam choruję na nn od 15 lat i takie myśli jak Ty mam często. Odkąd biorę leki w dawce leczniczej myśli są mniej męczące, dużo łatwiej mi sobie z nimi poradzić, wiem teraz, że te myśli to taka moja "przewrażliwiona" osobowość a tak naprawdę co ma być to będzie, nie jesteśmy w stanie przed wszystkim się uchronić. Bardzo obawiasz się, że sytuacja o której napisałaś wystąpi naprawdę, pół miasta się dowie itp. i skupiasz na tym całą swoją uwagę. Tak naprawdę powinnaś zrozumieć, że niepotrzebnie się tylko męczysz, dużo lepiej jest pogodzić się z tym, że taka sytuacja rzeczywiście może wystąpić (choć pewnie jest to mało prawdopodobne) i wcale nie musi być taka tragiczna w skutkach (pewnie wiele osób z tej "połowy miasta" ciągle słyszy jakieś plotki i jednym uchem im wpada i drugim wypada :) ).
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 sty 2008, 23:16
Lokalizacja
Katowice

Natręctwa myśli...

przez Lola90 15 maja 2015, 21:07
Wiem, że mam problem. Nie potrafie być szczęśliwa, bo nawet szczęście w nadmiarze mnie niepokoi. Dziś rozmawiałam z kimś, kto mi o tej wymyślonej plotce powiedział. Sam mi powiedział, że za bardzo się przejmuje, bo nikt już nic więcej nie mówił, i to było jednorazowe. Nie wspominał też o tym, czego się obawiam, że może powiedziałam, a nie pamiętam. To straszne uczucie. Nie wiadomo, czy coś się wydarzyło, czy to tylko nasza wyobraźnia... W dodatku niestety- chcąc, nie chcąc, ciągle o tym myślę... Chciałabym ułożyć sobie jakoś życie, ale chyba już nie potrafiłabym być z kimś. Za bardzo przyzwyczaiłam się do samotności. Sama w swoim świecie czuje się najbardziej bezpiecznie. Boje się, że ktoś mnie będzie oceniał, że poczuje upokorzenie. Lekko nie jest. Dziękuje za odpowiedzi. Dobrze jest wiedzieć, że są osoby, które ten stan potrafią zrozumieć.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
13 maja 2015, 09:49

Natręctwa myśli...

przez optimum85 15 maja 2015, 23:05
Lola90 napisał(a):Wiem, że mam problem. Nie potrafie być szczęśliwa, bo nawet szczęście w nadmiarze mnie niepokoi. Dziś rozmawiałam z kimś, kto mi o tej wymyślonej plotce powiedział. Sam mi powiedział, że za bardzo się przejmuje, bo nikt już nic więcej nie mówił, i to było jednorazowe. Nie wspominał też o tym, czego się obawiam, że może powiedziałam, a nie pamiętam. To straszne uczucie. Nie wiadomo, czy coś się wydarzyło, czy to tylko nasza wyobraźnia... W dodatku niestety- chcąc, nie chcąc, ciągle o tym myślę... Chciałabym ułożyć sobie jakoś życie, ale chyba już nie potrafiłabym być z kimś. Za bardzo przyzwyczaiłam się do samotności. Sama w swoim świecie czuje się najbardziej bezpiecznie. Boje się, że ktoś mnie będzie oceniał, że poczuje upokorzenie. Lekko nie jest. Dziękuje za odpowiedzi. Dobrze jest wiedzieć, że są osoby, które ten stan potrafią zrozumieć.


Osoby, które chorują na NN rozumieją to doskonale, bo mają tak samo uporczywe myśli, to charakterystyczne dla tej choroby. Musisz przestać się bać konsekwencji, nawet jak coś powiedziałaś - trudno, świat się nie zawali. Dlatego ciągle o tym myślisz, bo się strasznie obawiasz tego co by było gdyby. O tym czy chcesz być sama czy z kimś musisz Ty zdecydować. Boisz się, że ktoś Cię będzie oceniał pod kątem choroby, że gdy już się dowie o niej to będzie zwracał uwagę na Twoje zachowanie? W moim przypadku zupełnie nikt nie wie o chorobie, tylko lekarz... obecnie jestem sam, ale gdy byłem w związku nie ufałem tej osobie na tyle, aby powiedzieć jej o tym z czym się zmagam na co dzień. Lekko nie jest, bo to choroba, która uprzykrza życie, bez choroby nie raz jest ludziom ciężko a my mamy jeszcze dodatkowy ciężar :/
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
27 sty 2008, 23:16
Lokalizacja
Katowice

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do