Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez shinobi 24 lip 2012, 20:03
Żałuję wciagania benzo.
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Absinthe 24 lip 2012, 21:08
już drugi lek,a jedyne działania jakie występują to te niepożądane.Noż kur*a.
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez chl0pw 18 sie 2012, 02:34
QueenForever napisał(a):Żałuje tego że zacząłem leczenie z "grubej rury" tzn.od leków psychotropowych a nie od naturalnych antydepresantów typu różaniec górski czy dziurawiec.

Może nie tyle żałuje co mam obawy.
Brałem Asentrę 50mg przez 1.5 roku. Teraz odstawiam, obecnie etap 25mg(pół tabletki) co 48h. Zawroty głowy mineły, ale dziś miałem strasznego doła
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
10 kwi 2012, 14:22
Lokalizacja
Gdańsk/Mazury

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez Stonka 31 sie 2012, 09:57
JA żaluje BARDZO. NIDY nie wzielambym zadnego g..wna psychotropowego. To trucizna. A teraz nie ma jak wyjsc, bo jeden objaw goni drugi. PRzestrzegam
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 31 sie 2012, 10:01
Żałuję jednego leku, przez który spędzałam całe dnie w łóżku. I żałuję, że nikt mi nie powiedział wtedy że to może być od leku i że może trzeba go odstawić i brałam to g..pół roku przez co totalnie zasiedziałam się w domu i teraz bardzo ciężko jest z tego wyjść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Guzik 31 sie 2012, 10:09
Ja nie żałuję że zaczęłam się leczyć lekami, dzięki nim mogłam normalnie funkcjonować, żałuję jednak że tak późno trafiłam na odpowiedni zestaw leków, szkoda że musiał męczyć jakieś okropne skutki uboczne, że utyłam 10kg, żałuję że zwlekałam z wizytą u psychiatry kiedy to mnie odsyłano z pogotowia z klinicznego oddziału ratunkowego, żałuję że tak późno zareagowałam na to co się ze mną działo, że osiągnęłam apogeum niestanu i wtedy kiedy stwierdziłam że gorzej już być nie może zaczęłam brać leki. Byłam głupia i ślepa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez tictac 31 sie 2012, 12:14
Przeczytałem wasze posty i stoję na rozdrożu . Jeszcze nie tak dawno stałem przed jedną drogą ( nie brania leków) ale za dużo piłem albo brałem leki na coś innego które nie uzależniają i mają malutki wpływ na układ nerwowy. Nie dawno spróbowałem po 5 latach męki (bromazepam)
w dawce 4,5 mg . Pomogło owszem, bałem się okropnie skutków ubocznych ale nie miałem żadnych. Teraz nie wiem co robić, bo nie chce się uzależnić z drugiej strony alkohol tym bardziej mnie nie wyleczy. Ktoś powiedział, że lepiej ćpać pod opieką lekarza niż na własną rękę.
Myślę, że większość z Was wzięła leki na początku z przekonania, że ma być lepiej ale nie zawsze wszystko się układa, to prawda leki nie rozwiążą naszych problemów, nie zmienią naszej osobowości , ale jak ktoś tu napisał, trzeba wykorzystać czas poprawy i coś zmienić w swoim życiu, poukładać, zmienić pracę czy znaleźć spokojną stabilizację w życiu, wybrać się na psychoteriapie. Ale żyjemy w takich czasach gdzie mamy dostęp do środków o których moglibyśmy pomarzyć 30 czy 50 lat temu. Nawet zdrowy człowiek jak nie będzie się pilnował i starał żeby jego życie jakoś wyglądało też może potem mówić sobie kurde zmarnowałem sobie 10 lat życia.
Paroksetyna 10 mg - rano - w planach zejście na 5 mg
Bromazepam 6mg - sometimes :)
Spasmolina , Smecta - na IBS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 13:03
Lokalizacja
Polendia :)

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez Margerita32 31 sie 2012, 12:30
Strasznie bałam się przyjmowania leków, ale w rezultacie wyszło na to że muszę, bo nie dam rady inaczej funkcjonować. Na chwilę obecną widzę same plusy, malutki minusik dla Zomirenu bo drętwieje po nim język i dziwne uczucie przełyku. Tak czy inaczej przespałam minioną noc, zero ucisku w klatce piersiowej, mogę oddychać, mogę żyć! Mam nadzieję że pozostałe leki nie wywołają innych niedogodności, ufam pani doktor, i wierzę że mnie z tego wyciągnie :smile:
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
22 sie 2012, 18:49

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez Stonka 02 wrz 2012, 21:22
"Zabijanie i okaleczanie psychotropami. Atypowe leki przeciwpsychotyczne, antydepresanty SSRI i SNRI


Cokolwiek sądzicie o eksperymentach dr Mengele z Auschwitz-Birkenau – jego prace przyczyniły się do niewiarygodnego postępu medycyny i farmakologii w pewnym “konkretnym” kierunku. To on jest ojcem-założycielem współczesnej akademickiej medycyny, a nie żaden Hipokrates.

Na wstępie, podzielmy współcześnie stosowane generacje leków działających na mózg:
-leki antydepresyjne (SSRI, SNRI, TLPD (badania wstrzymane), SARI (badania wstrzymane), mediatory melatoniny i COX (badania rozpoczęte) ).
-leki neuroleptyczne (I generacja (badania wstrzymane), II generacja (badania wstrzymane), III generacja).
-analogi GABA przekraczające barierę krew-mózg (gabapentyna, pregabalina, walprominiany i inne).
-benzodiazepiny (badania wstrzymane, część używana przez wojsko i przestępcze grupy zbrojne).
-inne (buspiron, hydroxyzyna, i in., badania częściowo wstrzymane).

W teorii akademickiej:

Leki antydepresyjne, w teorii akademickiej, mają powodować zwiększone stężenie neuroprzekaźników w neuronach mózgu.
Leki neuroleptyczne mają z kolei obniżać stężenie neuroprzekaźników i blokować receptory.
Analogi GABA mają zwiększać stężenie i dostępność GABA, przekaźnika uspokajającego, w mózgu.
Benzodiazepiny działają na podtypy receptorów GABA – kanały chlorkowe, i mają powodować uspokojenie.
Inne – głównie przeciwlękowe.

Wady prochów znane z oficjalnej medycyny:

Wady leków antydepresyjnych: po kilku miesiącach leki antydepresyjne przestają działać na depresję. Często powodują one pobudzenie, nieraz znaczne, często także otępienie i w późniejszym efekcie, ubytek emocji. W pierwszych miesiącach powodują niesamowity wręcz przypływ energii i weny twórczej. Stąd, w krajach zachodu, także w Polsce, pojawiła się “moda” na ich rekreacyjne zażywanie, bez wskazań medycznych. W moim środowisku było to właśnie modne.
wady leków neuroleptycznych: powodują strukturalne uszkodzenia mózgu, brane przez lata i w dużych dawkach. Działając na dopaminę, powodują identyczny stan, jaki jest w chorobie parkinsona – czyli ubytek dopaminy. Degeneruje to neurony z mózgu.
Wady analogów GABA: np gabapentyna powoduje duszności, częste zapalenia płuc, oskrzeli i infekcje, stany nerwicowe, zmniejszenie odporności.
Wady benzodiazepin: powodują silne uzależnienie psychofizyczne, szerokie zastosowanie rekreacyjne przez narkomanów, eksperymentatorów i hardkorowców.
Wady leków innych: wiadomo, że hydroxyzyna powoduje wyłączenie pewnych obszarów podkorowych w mózgu. Lęk i strach nadal zostaje, ale nie na poziomie fizjologicznym – człowiek o tym nie myśli.

Czego oficjalna medycyna nie mówi nam oficjalnie?

Obowiązującą do dziś hipotezą na powstawanie chorób mózgu, to hipoteza neuroprzekaźnikowa. I tak, za choroby depresyjne i lękowe ma być odpowiedzialny mały poziom serotoniny w mózgu. Za choroby psychiczne ma być odpowiedzialny zbyt wysoki poziom dopaminy w mózgu. Wszystko ładnie, tylko to ciągle jest tylko hipoteza, do dziś niepotwierdzona, ba, obalona przez niezależnych neurobiologów.
Podawanie leków antydepresyjnych ma powodować zwiększenie poziomy serotoniny, zaś podawanie leków neuroleptycznych ma obniżać poziom dopaminy. I tym samym leczyć choroby. Tylko, że istnieje konkurencyjna hipoteza, że zachwianie równowagi przekaźnikowej to albo stan towarzyszący chorobom, nie mający zbytniego wpływu na nie, albo stan osobniczy, występujący nawet u ludzi zdrowych. W latrach 50-tych XX wieku wynaleziono chlorpromazynę, czyli lek neuroleptyczny z grupy fenotiazyn. Początkowo miał być to lek na nadciśnienie. Jednak zaobserwowano, że powoduje on częściowe zaleczenie chorób psychiki podczas jego podawania (po odstawieniu objawy wracały). W późniejszych badaniach zaobserwowano, że chlorpromazyna powoduje spadek poziomu dopaminy w mózgu. Tak więc – to chorobę dopasowano do leku, a nie lek do choroby (!)
Tak samo miała się rzecz z lekami antydepresyjnymi. Zaobserwowano, że zwiększają one poziom serotoniny i powodują częściowe zaleczenie choroby. Tu też dopasowano chorobę do leku, a nie lek do choroby.

Co mówią dziś niezależni naukowcy?

Twierdzą oni, że zwiększony poziom dopaminy i zmniejszony poziom serotoniny tylko częściowo wpływają na rozwój lub postęp choroby. Według ich hipotezy, jedynie ekstremalnie wysoki poziom dopaminy lub ekstremalnie niski poziom serotoniny może wywołać chorobę. A kiedy tak się dzieje?
Jeśli podaje się pacjentowi lek neuroleptyczny, to spada mu poziom dopaminy. Powoduje to, naturalnie, częściowe zaleczenie choroby, lub, czasami – brak poprawy. Jednak organizm, także mózg, dąży do homeostazy. Jeśli poziom dopaminy się obniża w wyniku podawania leku neuroleptycznego, mózg zaczyna produkować jej o wiele za dużo, niż mu potrzeba. Wtedy panuje równowaga, wychodzi to na zero. Jednak kłopoty zaczynają się pojawiać, jak odstawiasz lek neuroleptyczny – wtedy nadal w mózgu jest o wiele za dużo dopaminy, bo mózg nadal ją produkuje w zwiększonej ilości. To skutkuje nawrotem choroby psychicznej, bo neurony są bombardowane ogromną ilością dopaminy. Tak więc “nawrót” choroby to nic innego, jak tylko objaw odstawienia, oznaka uzależnienia.
Identycznie jest w przypadku podawania leków przeciwdepresyjnych. Ich podawanie, przez pierwsze miesiące lub parę lat, powoduje zwiększoną ilość serotoniny w mózgu. Jednak tutaj także mózg dąży do homeostazy, i praktycznie przestaje produkować serotoninę, po miesiącach lub roku, dwóch. Wtedy lek antydepresyjny przestaje działać, częściowo, bo dalej wyłapuje resztki serotoniny znajdujące się w neuronach. Kłopoty pojawiają się, gdy chcesz lek antydepresyjny odstawić. Wtedy poziom serotoniny dalej jest bardzo niski, powrót do stanu poprzedniego jest długotrwały. Wraca depresja, strach. Traktowane jest to jako nawrót choroby, podczas gdy to tylko efekt uzależnienia / odstawienia.

Inne dowody na bezpodstawność hipotezy dopaminowej i serotoninowej:

-w medycynie stosowane jest łączenie leków o zupełnie przeciwstawnym mechanizmie działania. I tak łączy się leki generacji SSRI (inhibitory wychwytu serotoniny) z lekami generacji SARI (inhibitory wchłaniania serotoniny). Na logikę, takie połączenie w najlepszym wypadku powinno się znosić, czyli wychodzić na “zero”, lub, robić sito z mózgu. A jednak, takie połączenia są stosowane. Świadczy to o tym, że o ile serotonina ma niewielki wpływ na powstawanie / leczenie depresji i lęku, o tyle musi istnieć inny, nieznany jeszcze czynnik powodujący choroby / wyleczenie.
-były prowadzone eksperymenty medyczne z leczeniem autyzmu – leczono tę chorobę dość tanimi, opisanymi wyżej, lekami antydepresyjnymi. Dało to częściowo pozytywne rezultaty, nie licząc wielu działań niepożądanych. Ale badania te wstrzymano, i teraz planuje się testy z psychotropami zupełnie nowych generacji, z nieznanymi długofalowymi działaniami niepożądanymi, prawdopodobnie uzależniającymi po kres życia.

Dalej:

-cząsteczki chemiczne starszych leków były modelowane przez człowieka, na drodze prób i błędów. Cząsteczki chemiczne nowoczesnych leków, takich jak kwetiapina, agomelatyna, zyprazydon, arypiprazol, były modelowane już przez tzw superkomputery, czyli sztuczną inteligencję. Po pierwsze, nie wiadomo jakie dyrektywy są wydawane komputerom tego typu, nie wiadomo też, czego te komputery szukają. Tzn wiedzą o tym szefowie korporacji farmaceutycznych i rządy.
Czym jest sztuczna inteligencja, nawet z osiągniętą samoświadomością (stanie się to już w 2013 roku), bez człowieczeństwa? Zaufacie takiemu tworowi?
-cząsteczka chemiczna agomelatyny (valdoxan) – jeden z nowszych leków antydepresyjnych. Działa ona nie na serotoninę, ale na receptory melatoniny. Dotychczas melatoninie przypisywano rolę jedynie w zasypianiu i regulowaniu rytmu dobowego. Obecnie przypisuje się valdoxan, który nie wiadomo, jak działa, milionom ludzi. Jakie będa długofalowe działania uboczne tego leku? Czy wpływ na receptory melatoninowe, nie obala jednocześnie hipotezy serotoninowej w powstaniu i leczeniu depresji?

A teraz mocny tekst o tym, jak w ramach prawa i “sztuki lekarskiej” można zrobić z człowieka roślinkę:

1. etap pierwszy, czyli podanie leku neuroleptycznego w dużej dawce. Powoduje to gwałtowny spadek poziomu dopaminy i objawy choroby parkinsona, tzw “objawy pozapiramidowe”. Jest to oficjalny znak do zaprzestania podawania tego leku, nagle, w ciągu kilku dni.
2. diagnoza na tym etapie: zaburzenia depresyjne, ew. zaburzenia lękowo-depresyjne. Mózg takiego człowieka, po odstawieniu leku neuroleptycznego (punkt 1), jest bombardowany ogromną ilością dopaminy (czyli: pobudzany).
3. wtedy, diagnoza z punktu drugiego, jest przesłanką dla lekarzy, żeby włączyć ekstremalnie silny lek przeciwdepresyjny, który spowoduje dodatkowe pobudzenie – czyli klomipraminę (anafranil).
4. rezultaty włączenia leku przeciwdepresyjnego (pobudzającego) i jednoczesnego odstawienia leku neuroleptycznego (tłumiącego) to wciąż narastające pobudzenie, bezsenność, aż do objawów schizofrenii – wiadomo, z jednej strony mózg jest pobudzany dużymi ilościami dopaminy, a z drugiej strony, pobudza się go jeszcze bardziej lekiem antydepresyjnym.
5. na tym etapie zbiera się konsylium lekarskie i ustalona jest nowa diagnoza: schizofrenia paranoidalna. Rodzinie takiej osoby mówi się, że choroba dotąd była “utajona”, i że tylko przez przypadek ujawniła się w szpitalu, co jest nieprawdą.
6. tu następuje zmiana wektora leczenia, do tego z punktu pierwszego. Następuje odstawienie leku antydepresyjnego i podanie jeszcze silniejszego leku neuroleptycznego (patrz punkt 1) w megadawce.
7. diagnoza z punktu piątego (schizofrenia paranoidalna) jest przesłanką do włączenia drugiego i trzeciego leku neuroleptycznego, branych naraz w dużej dawce.
8. jaki jest rezultat tego wszystkiego:
-uszkodzenie mózgu;
-zaburzenie równowagi neuroprzekaźnikowej;
-objawy pozapiramidowe i z czasem rozwój choroby parkinsona;
-uzależnienie od leków neuroleptycznych;
-inne działania niepożądane: cukrzyca, znaczna otyłość, znaczny spadek aktywności i weny twórczej aż do katatonii, zaburzenia kardiologiczne, stygmatyzacja, rozwój pełnoobjawowej depresji ze względu na brak dopaminy, bezwolność i brak instynktu buntowniczego.
9. odpowiednio manipulując kombinacjami farmaceutyków, można wywołać złośliwy zespół neuroleptyczny, zespół serotoninowy – często kończące się zgonem, a także wywołać arytmię serca (wydłużenie odstępu QRS, QT, załamek U, torsades de pointes) – brak reakcji na nagłe pogorszenie samopoczucia – “bo przecież to świr, więc może od czasu do czasu źle się czuć, w kaftan go” – skutkuje zgonem.

To, co opisałem powyżej, jest w granicach polskiego i międzynarodowego prawa. Ba, nie jest to nawet sprzeczne z tzw “sztuką lekarską” – wystarczy odpowiednio “skrupulatnie” prowadzić kartę chorego."

To jakby moja historia. Z opkt 8 mam chyba wszystko i jeszcze duzo innych dolegliwosci. Tyle, ze nikt nie twioerszil ngdy ze mam chorobe psychiczna, i coraz wiecej lekarzy uwaza ze mam to po lekach... pisze to by ostrzec innych
Offline
Posty
448
Dołączył(a)
05 mar 2012, 17:47

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez halenore 02 wrz 2012, 21:28
Nie żałuję. Wolę przeżyć względnie komfortowo ze 20 lat, niż wegetować 60.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez ladywind 02 wrz 2012, 21:29
Też nie żałuje, wole je łykac niż być warzywem, tylko najgorsze jest trafić w swój lek:/
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez halenore 02 wrz 2012, 21:36
Stonka napisał(a):Wady benzodiazepin: powodują silne uzależnienie psychofizyczne, szerokie zastosowanie rekreacyjne przez narkomanów, eksperymentatorów i hardkorowców.

Taką samą wadę ma alkohol i każda inna używka. Człowiek popadający ze skrajności w skrajność uzależni się nawet od gumy do żucia. Z wielu medykamentów powstały dragi: sole amfetaminy, opiaty, benzodiazepiny. I jaki z tego wniosek? Coś za coś. Nie ma cudownego leku, a ze wszystkiego można zrobić trutkę na szczury. Dokonujemy wyborów.
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez ladywind 02 wrz 2012, 21:50
Są sytuacje że bez benzo nie da sie przezyc minuty, mówie o stanach ekstremalnych, na krawędzi...
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez tictac 02 wrz 2012, 21:54
halenore,
Chyba masz racje, przez 5 lat przekonałem się co znaczy nerwica, lęki jak ogranicza to życie towarzyskie zawodowe. Ja trzeba się męczyć w pracy o ile ciężej zająć się czymś przyjemnym, wyjechać, pozwiedzać iść na głupią imprezę z takim samym wigorem i chęcią jak przed chorobą, a nie z przymusu bo na początku będzie lipa ale potem może będzie dobrze. Czasem jest tak chujowo , że wolał bym tydzień kompletnej wolności od lęków zaburzeń psychosomatycznych np. wyjechać gdzieś i cieszyć się życiem w każdej sekundzie bez żadnego lęku niż cały rok męczyć się.. Wiadome czasem i w chorobie są lepsze dni ale to nie to samo.
Paroksetyna 10 mg - rano - w planach zejście na 5 mg
Bromazepam 6mg - sometimes :)
Spasmolina , Smecta - na IBS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 13:03
Lokalizacja
Polendia :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do