Czy ktoś z was żałuje, że zaczął się leczyć lekami?

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 maja 2013, 15:05
Mam 28 lat i leków nie biorę od mniej więcej 6-7 lat. Chyba nigdy nie doszłam do siebie po tym co się stało wtedy, to było rok przed maturą, wszystko się jebło. Potem parę lat depresji. Nigdy już nie było i nie jest tak samo.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 22 maja 2013, 15:44
To nie wiem co Ci napisac oprocz tego ze nie wydaje mi sie zeby po takim czasie leki mialy jeszcze swoje negatywny wplyw. Bardziej to wina samej depresjii .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez libertynka 22 maja 2013, 15:50
alkohol też podobno niszczy szare komórki, więc czemu leki nie? tym bardziej te starej generacji
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 22 maja 2013, 16:04
Nie żałuję .
zastanawiam się tylko jakim bym był człowiekiem ,jeżeli bym nie brał leków psychiatrycznych i czy w ogóle bym jeszcze był. Mówię to zupełnie poważnie . Takich mega lęków po chlaniu alko nie przetrwał bym za hu*a bez benzo .
A SSRI i tego typu ? No ,chyba tylko mnie zmieniły na mniej wrażliwego ,mocniejszego i w ogóle więcej dały dobra niż niedobra. Nie żałuję i jeśli Bóg zechce -niezechce będę je wpieprzwać -niewpieprzac do końca żywota. Jeszcze od nich nie oślepłem , jeszcze mi staje ,a dla reszta ludziska nawet nie podejrzewa ,że cos biorę. Zreszta mam to w dupie , a szczególnie zdanie teściów , z którymi dziele połowę domu....znowu odleciałem echchchc.
>>> Jesteśmy żebrakami żyjącymi na koszt Boga >>>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9009
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
człowiek śmiertelny i grzeszny

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez boberator 23 maja 2013, 00:07
Ja rzuciłem całą chemię z końcem ubiegłego roku. I nie żałuję. Jadłem hydroxyzynę, alprazolam, diazepam i klorazepat, do tego jakieś syropy (Neospasmina bodajże) i tony melisy i innych ziółek. Teraz pozostałem tylko przy Validolu (który dzielę na 4 części i ćwiartkę ssam tylko przed snem), czasem zaparzę sobie melisę. Choć ostawienie leków było początkowo bardzo trudne. Co ważne - dla osób, które mają wszelakie palpitacje serca, arytmie i inne zaburzenia na tle nerwowym - polecam serdecznie "Tabletki tonizujące" Labofarmu (opakowanie identyczne jak popularne "Tabletki uspokajające, tylko wieczko jest czerwone, nie niebieskie). Zawiera kombinację kilku ziół usprawniających pracę serca, podpatrzyłem to ostatnio u mamy (też zestresowana kobieta...). Powiem tyle, że pomaga. Wątpię, że to placebo, choć pewności mieć nie mogę. Ale mam 100% pewności, że jest bezpieczny, a to dla mnie ważne. Dziwię się, że tak mało osób zna ten lek, w necie też niewiele o nim informacji. Nie chcę, żeby wyszło, że go reklamuję - dzielę się tylko informacją, która może być pomocna :) Trzymajcie się ciepło, Nerwusy! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
06 sty 2013, 21:31

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez freda 23 maja 2013, 11:21
nie żałuje ,mam wspaniałą rodzinę,cudne,zdolne dzieci,męża który mnie wspiera w chorobie,mamy własny domek na wsi,ogródek,psy,koty,gołębie.bez leków byłby tylko lęk,obawy,niepokój.nie żałuję
A już myślałam,że ją pokonałam...
Offline
Posty
915
Dołączył(a)
27 sty 2013, 17:56

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez sylvek 25 maja 2013, 00:31
lubudubu napisał(a):Mysle ze to jednak wina wieku. Czytalem gdzies ze strzelila Ci juz 30stka wiec po tylu latach perazinum na pewno juz nie ma zadnego wplywu. Chociaz sklanialbym sie do tego ze moze nie "doszlas" do siebie po jakims innym leku ktorego odlozylas calkiem niedawno? (czytaj..1-2 lata).


Bzdury. Oczywiście, że może mieć wpływ. Przeczytaj choćby o tym z czym zmagamy się po ssri w wątku o pssd. Antypsychotyki mogą trwale wpłynąć na ekspresje genów choćby poprzez zmiany w metylacji(wyciszenie genu, bądź jego częsci) bądź acetylacji (odwrotność metylacji) wybranych odcinków kodu genetycznego. Najbardziej dobitnym przykładem jest tardive dyskinesia (polska nazwa dyskineza późna) która tłumaczy się zmianami w genomie po dlugotrwalym (>1 miesiac) zazywaniu tego typu "leków".

Vegance radze zainteresować się w miarę bezpiecznym metylofenidatem. Oczywiscie po zapoznaniu się z wszelkimi możliwymi skutkami ubocznymi. Sądze ze to jedyny lek który może poprawić to co zepsuły antypsychotyki. Oczywiście nie wyleczy przyczyny, ale może zaleczyć objawy.

Już teraz leczy się jedną z chorób genetycznych lekami oddziałującymi na genom (nie pisze o zmodyfikowanych wirusach, tylko o substancjach chemicznych). Stosowanie tego typu leków na większą skale to oczywiście melodia przyszłości. Za jakieś 20-30 lat powinni znaleźć lek na tego typu zaburzenia.

http://www.medical-hypotheses.com/artic ... 6/abstract

zanim stwierdzisz ze to tylko hipoteza, to poszukaj pelnej wersji. Autor bardzo dobitnie stwierdził ze termin "hipoteza" to w tym przypadku jedynie formalność oraz podał mnóstwo badań naukowych potwierdzających efekty epigenetyczne leków (m.in. antypsychotyki, ssri, tlpdki, przeciwbólowe, agoniści dopaminy)
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
14 mar 2013, 18:28

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 25 maja 2013, 08:22
Czyli zmiany nawet po kilku latach moga byc trwale? nawet 5-6 lat? Nie regneruje sie mozg w jakis sposob?


Metylofenidat bezpieczny mowisz? Mam go i zamierzam brac ...chociaz sam twierdze ze jego skutki uboczne to nic w porownaniu do skutkow ubocznych ssri..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez sylvek 25 maja 2013, 12:14
Sama acetylacja/metylacja to bardzo dynamiczny proces. Odwracalny. Rzecz w tym ze ssri (i reszta co leczniczo "remodeluje chromatyne") modyfikują bezpośrednio białka odpowiadające za metylacje/acetylacje czyli (metylo/acetylo)transferazy. Organizm nie musi sobie zdawać z tego sprawy (nie posiada mechnizmów kontrolujacych np konformacje transferaz) Dlatego nie zawsze podejmuje srodki powodujące cofnięcie się zmian wywołanych przez czynnik obcy. Na kod gen. mają wpływ choroby, stan organizmu, stres, czynniki środowiskowe. Połączenie tych czynnikow + zmiany w enzymach powodują to ze u [b]niektórych[b] zmiany nie muszą powrócić do wyjsciowego stanu rzeczy ale pozostaną "zawieszone" przez 2 tygodnie, rok, lata, zycie. Odpowiednie czynniki srodowiskowe + leki mogą znowu przywrócic genom do porządku, ale tutaj trzeba wiele szczescia i przypadkowego wpływu bardzo wielu czynników.

Konkluzja: to ze teraz nie masz zmian po odstawieniu ssri (to do ogółu) nie oznacza ze jak zazyjesz go znowu wszystko musi wrocic do normy po ponownym odstawieniu (moj przypadek), Jeśli masz zmiany mozesz np zajarać trawkę, wiele razy zajarać, a przy połączeniu odpowiednich czynnikow + trawka + coś jeszcze twoje zmiany mogą się samoistnie cofnąć (autentyczny przypadek). W skórcie jest pewne prawdopodobienstwo ze wyzdrowiejesz ale jest prawdopodobne ze nie stanie się to nigdy.

O epigenetyce wiedziano od dawna ale łączono ją tylko z czynnikami srodowiskowymi. Nikt nawet nie próbował mysleć o tym ze leki tez moga mieć na nią wpływ. A jednak mają.

U 2%,3% antypsychotykowa dyskineza późna ulega samoistnemu wyleczeniu. U reszty trwa całe życie. Dyskineze znamy przynajmniej od lat 70 - dalej nie ma na nia lekarstwa.

-- 25 maja 2013, 11:27 --

Co do metylofenidatu. Przyjomwany przez dzieci przez 5-10 lat u niektórych spowodował zwiekszenie poziomu agresji, zwiekszenie ryzyka wysapienia zachowań ryzykownych. Spróbuj to teraz odniesc do dysfunkcji seksualnych, stepienia afektu, anhedonii powodowanych przez ssri (o dziwo tlpdki sa znacznie bezpieczniejsze).

-- 25 maja 2013, 11:38 --

Według mojej własnej teorii ludzie określający prawo w naszym państwie maja swoje rożne kompleksy, dziwactwa. Wyobraź sobie jakby każdy brałby metylofenidat. Natychmiastowy skok w IQ mógłby zagrozić pozycji niektórych ludzi, nie byliby wtedy tymi wybijającymi się inteligencja ze społeczeństwa. Zostaliby zrownani do poziomu ogółu. To wg mnie wyjaśnia dlaczego wpisano mph na II-p obok enancjomerów amfetaminy, metamfetaminy i roznych innych ciekawych substancji. Nie oznacza to ze oni sami tego nie biorą. Studiuje na lekarskim, II rok, um w lublinie. Około 15% rocznika to feciarze, znacznie mniej to metylofenidatowcy (prosciej zdobyc fete od metylofenidatu) modafinil brała conajmniej połowa ogólu.
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
14 mar 2013, 18:28

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 25 maja 2013, 13:31
Zastanawialem sie własnie skąd u Ciebie taka wiedza , ale teraz wiem ze studiujesz medycyne a i pewnie spora czesc tego o czym piszesz to obiekt zainteresowan ( nie wydaje mi sie zeby na 2 roku medycyny byla juz genetyka, ale mylenie sie rzecz ludzka).

Sprawa ma sie tak ze , ja ssri (dokladnie paroksetyna) bralem 4 lata. Jestem pod ostawieniu obecnie 2.5 roku. Pierwszy rok prawie kosztowal mnie życie. Mowie tu o aspekcie czysto psychicznym ( silna chec samounicestwienia, kosmiczne lęki, zaburzenia osobowosci, jakies paranoje). Potem kiedy stan psychiczny jakos unormowal sie to dawaly sie we znaki takie objawy jak zaburzenia widzenia(podwojne, rozmazane, zaburzenia akomodacjii, sniezenie optyczne) ciagle kilku dniowe migreny, bole miesni razem ze skurczami. Duzo tego jest a nie mam jakos ochoty o wszystkim pisac. Na dzien dzisiejszy psychicznie jestem stabilny (prawie jak przed leczeniem ) ale z fizycznych rzeczy zostala bezennosc (nienaturalny sen, mysle ze fazy snu jeszcze mam spieprzone) i co najgrosze ten objaw obawiam sie ze przysporzy mi jeszcze nerwow na dlugi czas. A mianowicie: silne skurcze miesni ciala, i neurologicznie stwierdzone zmiany dystoniczne w obrebie karku/ barkow. W duzej mierze jestem sam sobie winien. Bo przez caly okres brania paroksetyny bardzo duzo cwiczylem na silowni ( wynik tej akatyzjii po paro, nadmiernej energii) i musialem cwiczyc. Bardzo sie rozbudowalem i teraz to wszystko mi kreci,boli , rozpiera bol od srodka...;/ (biorac lek nie czulem zebym sobie szkodzil). Podsumuwajac pytalem o to czy te zmiany w genach moga ulec naprawie patrzac na swoj przypadek. Sam moge napisac ze po tych 2.5 roku poprawa jest duza tylko mam problem z tymi mięsniami. Co do veganki pisalem jej ze po 5-6 latach jest raczej niemozliwym zeby ciagle miala skutki uboczne po lekach bo z drugiej strony sam mam nadzieje ze po takim czasie wszystko i ze mna bedzie ok.



Metylofenidat ma wyrazne, silne dzialanie na funkcje poznawcze? Po tym co piszesz wyglada , ze tak. Ja go zalatwilem sobie zeby pomoc sobie w kwestii anhedonii, splycenia emocjonalego , wycofania spolecznego . Po czesci sa to jeszcze uboki po paroksetynie po czesci moj charakter. Nie wiem czy ma udowodnione dzialanie na te obszary dzialani psychiki. Po ssri ahedonii wyleczyc na pewno nie wylecze. No i jak ma sie metylo do amfy? Sa jakies istotne podobienstwa?


Sorry ze tyle pytan , ale jak masz czas i checi to pisz:). Z gory dzieki:).

ps. metylo niedlugo bede bral..razem z naltrexonem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez sylvek 29 maja 2013, 18:23
Twoje problemy to głownie neurologia. Tutaj nie pomogę bo mam jedynie podstawy. Slyszałem o naltreksonie w kontekscie medycznej ciekawostki. Mowiono ze to kolejny cudowny lek, ktory jakies wyniki ma ale nie do konca wiadomo dlaczego. Potrzeba wiecej badań. Tutaj mozna wywnioskować tylko tyle, że neurolog może nie wiedzieć w czym problem i przepisuje naltrekson licząc na przypadkowe uzdrowienie. W kazdym razie daj znać czy jest jakaś poprawa po nim. To ciekawy temat.

Metylofenidat w mniejszych dawkach jest stosunkowo selektywny w odniesieniu do kory. Dlatego mniejsze dawki = większe zdecydowanie, lepsze kojarzenie, zwiekszona koncentracja. W większych,jego działanie rozszerza się na cały mózg ale wpływ na anhedonie będzie taki sobie. Ośrodek przyjemności nie jest jeden. Ten od zaspokojania potrzeb fizjo i uzaleznienia nie jest tożsamy z tym od przyjemności z interakcji spolecznych. ten drugi jest bardziej skomplikowany, konieczna jest pelna sprawność wielu połączeń w limbicznym, miedzy korą a limbicznym, wzgorzem a limbicznym. Tutaj główny gracz to glutaminian a dopamina, serotonina, neurohormony to dodatki, znaczące, ale nie tyle by bez tego pierwszego cokolwiek zdziałac. Przeczytaj http://en.wikipedia.org/wiki/Glutamate_ ... izophrenia oraz o social anhedonia, anticipation anhedonia na pubmedzie.

Amfy nie próbuj, nie jest az tak niebezpieczna jak sie powszechnie sądzi ale trochę jej już udowodniono. Wyzwala znacznie więcej dopaminy (metabolizm DA tworzy rodniki, duzo DA moze zniszczyć niewielką liczbę neuronów, uzaleznienie zmusi Cię do częstego zazywania, efekt się skumuluje i będą problemy). Wyzwala też serotonine, a jej nadmiar nie jest korzystny.

Co rozumiesz przez nienaturalny sen? Brak snów, koszmary, wybudzanie się?

Nie sugeruj się lekarskim. Tutaj wszystko jest poupraszczane i tak bedzie przez cale studia. Plus to latwiejszy dostep do bibliografii a i tak nie mam czasu by to dokładnie przerobić.
Offline
Posty
226
Dołączył(a)
14 mar 2013, 18:28

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez Łapa 29 maja 2013, 18:30
Nie żałuję, że zacząłem się leczyć lekami. Wreszcie żyję normalnie i jestem, na swój sposób, normalny.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

Avatar użytkownika
przez norma_baker 29 maja 2013, 19:56
ja również nie żałuję. raz rzuciłam chemię na ponad rok i tylko doszła mi nerwica lękowa- bez leków co rusz dochodzą mi nowe problemy z głową. na lekach, które aktualnie biorę, nie mam omamów, zmalały mi znacznie urojenia, nie doskwierają mi napady paniki [jedynie znajduję się w takim "stanie przednapadowym"]...
ChAD + EPI

arypiprazol30, piracetam1200, lewetiracetam2000, etosuksymid1500, kwetiapina200
Avatar użytkownika
Offline
Posty
748
Dołączył(a)
13 paź 2011, 17:14
Lokalizacja
szczecin

Czy ktoś z was żałuje, że zaczęło się leczyć lekami?

przez TAO 29 maja 2013, 19:59
No a oto stystyki dotychczasowych postów.

Sam od chemii stronię jak mogę

Nie biorę i nie żałuję 2 osoby razem ze mną... chmmmm
Żałuję że zacżęłam/ąłem brać leki 25 osób Razem z tymi powyżej 46,5%
Nie żałuję że zacząłem brać 22 osoby 38%
Trydno powiedzieć 9 osób 15,5%

Powstrzymam się od komentarza. Zostanę tym razem przy suchych faktach :papa:
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do