SSRI-temat ogólny

Masz pytanie związane z lekami ? Chcesz podzielić się 'wrażeniami' z innymi ? Farmakologia czy psychoterapia... ?

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez pete_27 18 lut 2010, 00:37
Freddie dzisiejsze leki psychotropowe to z reguły tępy młotek którym wali się pacjenta po głowie w nadzieji, że coś tam poprawią. Takie są niestety SSRI i również w mojej opinii, wcale nie prowadzą do regulacji "chemicznej nierównowagi" ale właśnie tą nierównowagę tworzą. Bo chyba nie jest normalną sytuacja gdy serotonina podniesiona jest na maksa i zaniża też sztucznie dopaminę i powoduje inne dysregulacje. Zresztą co to za tworzenie równowagi skoro libido siada do zera? Ten cały marketingowy bullshit o serotoninie jako panaceum na wszelkie problemy jest, moim zdaniem, ściemą. A jak szukasz leku, który nie zabija emocji i libido to jest agomelatyna:) Wiem,wiem -reklama:) Ale takie są fakty.
pete_27
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Freddie Mercury 18 lut 2010, 12:39
pete_27 widze ze czujesz temat ..trudno aby w sieci zależności i uwarunkowań różnych substancji w mózgu pobudzenie jednego neuroprzekaźnika (np. serotoniny) było pozytywnym prozdrowotnym działaniem..wczesniej czy później taka ingerencja musi sie zemscić i tak własnie sie dzieje ..mało kto czuje komfort podczas terapii SSRI tym bardziej po jej zakończeniu.. jedyne leki przeciwdepresyjne godne uwagi to takie które działają systemowo na wszystkie podstawowe przekaźniki jak serotonina,noradrenalina i dopamina a wiec moklobemid ,wenlafaksyna ,agomelatyna i atypowe antydepresanty i niektóre trójpierscieniowce... selektywnosc SSRI jest ich słabością a nie siłą...
Freddie Mercury
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2010, 13:08
Ja tam jak zwykle mam inne reakcje :mrgreen: mi po SSRI libido głupieje i i niebezpiecznie rośnie :lol:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez magdalenabmw 18 lut 2010, 13:49
Mi po SSRI libido wariowało- przez tydzień było poniżej zera, a potem gwałtownie rosło ponad normę. I też czułam sie jak robot wyrzuty z emocji- i tych dobrych, i złych. Raczej nie fajne uczucie, na pewno nie chciałabym aby tak mi sie zostało na zawsze.
magdalenabmw
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez Korba 18 lut 2010, 14:03
magdalenabmw napisał(a):Mi po SSRI libido wariowało- przez tydzień było poniżej zera, a potem gwałtownie rosło ponad normę. I też czułam sie jak robot wyrzuty z emocji- i tych dobrych, i złych. Raczej nie fajne uczucie, na pewno nie chciałabym aby tak mi sie zostało na zawsze.


aktualnie mam dokładnie tak jak piszesz.... stan robotopodobny jest strasznie nie fajny. libido wariuje, co bywa fajne ;)
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez ojerry 18 lut 2010, 14:10
Freddie dzisiejsze leki psychotropowe to z reguły tępy młotek którym wali się pacjenta po głowie w nadzieji, że coś tam poprawią. Takie są niestety SSRI i również w mojej opinii, wcale nie prowadzą do regulacji "chemicznej nierównowagi" ale właśnie tą nierównowagę tworzą. Bo chyba nie jest normalną sytuacja gdy serotonina podniesiona jest na maksa i zaniża też sztucznie dopaminę i powoduje inne dysregulacje. Zresztą co to za tworzenie równowagi skoro libido siada do zera? Ten cały marketingowy bullshit o serotoninie jako panaceum na wszelkie problemy jest, moim zdaniem, ściemą. A jak szukasz leku, który nie zabija emocji i libido to jest agomelatyna:) Wiem,wiem -reklama:) Ale takie są fakty.


No tutaj wchodzi w rolę tzw. sztuka lekarska. Pacjenta można porównać do orkiestry która fałszuje, lekarza do dyrygenta. Jeśli sekcja smyczkowa zagłusza dętą, to znaczy, że dyrygent jest głuchy. Ale czasami smyczki muszą przez chwilę grać głośniej, żeby dobrze się nauczyć partii. Żaden neuroprzekaźnik nie jest panaceum, naiwny ten, kto w to wierzy. Chodzi o to, żeby po prostu ładnie grało, a repertuar można wybrać sobie samemu. Prawda jest taka, że nie wszystkie utwory dobrze się sprzedają.

U kobiet z libido jest trochę inaczej :-) Dla Was silnym afrodyzjakiem jest poczucie bezpieczeństwa a to akurat leży w mocy serotoniny. Początkowy spadek jest najprawdopodobniej wynikiem "zagłuszenia" dopaminy i po pewnym czasie organizm sam to reguluje.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
27 cze 2009, 19:06

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Lili-ana 18 lut 2010, 14:22
ja jak zaczęłam brać sertralinę to przez pierwszy miesiąc miałam MEGA libido, z moim mężem mieliśmy miesięczny maraton, jak króliki normalnie :lol: Ale potem libido zaczęło maleć, a teraz jak łykam citalopram 4-ty miesiąc to libido mam poniżej zera :?
Ale zdecydowałam się odstawić ssri, już nie mogę się doczekać, aż się pozbędę tego szajsu z mojego organizmu...
Lili-ana
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez ojerry 18 lut 2010, 15:06
jak króliki normalnie :lol:


wszystkie króliki biorą sertralinę 8)

citalopram zaburza równowagę pomiędzy serotoniną i dopaminą. Jak organizm to wyreguluje - będzie ok. Jeśli nie spróbuj bupropionu.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
27 cze 2009, 19:06

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Lili-ana 18 lut 2010, 15:27
ojerry napisał(a):
jak króliki normalnie :lol:


wszystkie króliki biorą sertralinę 8)

citalopram zaburza równowagę pomiędzy serotoniną i dopaminą. Jak organizm to wyreguluje - będzie ok. Jeśli nie spróbuj bupropionu.

O nie, nie. Ja odstawiam ssri i nie czekam na żadne wyregulowanie, bo już w to nie wierzę. Bupropionu nie zamierzam brać, bo o ile pamiętam z przed kuracji eseserajami to akurat z dopaminą nie miałam problemów, zawsze byłam energiczną choleryczką ;) ze skłonnością do melancholii
Lili-ana
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez ojerry 18 lut 2010, 16:49
to może masz add - jak ja :smile:

byłam energiczną choleryczką ;) ze skłonnością do melancholii


poniekąd pasuje
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
27 cze 2009, 19:06

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez Lili-ana 18 lut 2010, 17:02
a co to jest add? :shock:

[Dodane po edycji:]

już czytam
to jest to samo co adhd czy nie?? bo nie wiem

[Dodane po edycji:]

a tak w ogóle to uważam że adhd to nie żadne zaburzenie. Kiedy ja byłam dzieckiem nie było czegoś takiego, tzn takiego pojęcia. Psychiatrzy wymyślili to "schorzenie" żeby koncerny farmaceutyczne mogły zarabiać no i żeby młode społeczeństwo było lepiej dostosowane już od dziecka do systemu... Współczuję takim dzieciakom co muszą brać psychotropy(bo rodzice idą z dzieckiem do lekarza) z powodu ich zwykłego charakteru czy temperamentu. Straszne to jest.
Lili-ana
Offline

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez ojerry 18 lut 2010, 18:24
a tak w ogóle to uważam że adhd to nie żadne zaburzenie. Kiedy ja byłam dzieckiem nie było czegoś takiego, tzn takiego pojęcia. Psychiatrzy wymyślili to "schorzenie" żeby koncerny farmaceutyczne mogły zarabiać no i żeby młode społeczeństwo było lepiej dostosowane już od dziecka do systemu... Współczuję takim dzieciakom co muszą brać psychotropy(bo rodzice idą z dzieckiem do lekarza) z powodu ich zwykłego charakteru czy temperamentu. Straszne to jest.


ooohoho! Proszę Pani!

Po pierwsze - zaburzenie to nie choroba. Każdy ma jakąś swoją "urodę mózgową" i granica pomiędzy "normalnością" i zaburzeniem jest płynna. Problem pojawia się wtedy, gdy zaburzenie przeszkadza w życiu. Nie będę się tu rozpisywać na temat add, ale powiem jedno - szkoda, że psychiatrzy nie "wymyślili" tego wcześniej. Kiedy ja byłem dzieckiem nie było internetu. Ale dzięki temu, że jest, mogłem się dowiedzieć o add i zacząć to leczyć. I wierz mi. Pomogło tak, że aż się zdziwiłem.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
27 cze 2009, 19:06

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

Avatar użytkownika
przez linka 18 lut 2010, 18:30
Lili-ana :shock: , poznałaś kogoś z ADHD kiedyś??

To jest tak jak ludzie mówią, że dysleksji i dysgrafii nie ma - bo to usprawiedliwianie lenistwa.........niestety nie, choć nie zwalnia to osoby chorej od obowiązku pilnowania się i systematycznego trenowania aby zmniejszyć skutki tych zaburzeń.....

To tak jakbyś powiedziała, że depresję sobie ktoś wymyślił a kiedyś to się nazywało lenistwo.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: SSRI-chemiczna kastracja...

przez magdalenabmw 18 lut 2010, 18:43
Niestety ale adhd to bardzo przykre i uciążliwe 'schorzenie' (?). Dziecko z adhd męczy się, i szkoda że psychiatrzy wcześniej nie wymyślili tego terminu. Tu nie chodzi o pędzenie dziecka z adhd psychotropami ale o pomoc mu- psycholog nie karmi lekami.

Linka dobrze napisała. Równie dobrze o osobie z depresją można powiedzieć że zmyśla a termin 'depresja' wymyśliły koncerny farmaceutyczne a ten leń usprawiedliwia swoje lenistwo depresją. A nerwicowiec z fobią społeczną? Boi sie np iść do szkoły. Usprawiedliwia swoje lenistwo i niechęć do nauki fobią społeczną. Tak samo adhd. To sie leczy bo dziecko sie męczy.
magdalenabmw
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do