Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Agna 20 lut 2007, 01:11
CzArNuLkA_DF napisał(a):z nikim o tym nie rozmawialam..


Tłumienie w sobie spraw ktore mecza nie doprowadzi do ich rozwiazania. Oczywiste jest ze tyle odpowiedzi ile pytan nie bedzie, ale sam fakt wygadania sie, porozmawiania duzo zdziała. Bo boju! ;)
CzArNuLkA_DF napisał(a):Niech ktos mi cos napisze, co mi moze byc

Mozna przypuszczac i "gdybac" ale nie jestem fachowcem i diagnozy nie wystawiem. Nie załamuj sie- wyjdz temu na przeciw to najbardziej alternatywne rozwiazanie. Wiem ze łatwo sie "mowi" w tym wypadku pisze bo sama przechodze przez "cos" podobnego, psychika jest najmniej poznana sfera człowieka- siła w jej kreacji ;) Bo boju!
Pzdr
" poznanie rzeczywistosci prowadzi do wiedzy, jak rzeczywistosc zmienic- znajac rzeczywistosc ukształtowac ja wedle swojej woli "
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
19 lut 2007, 18:05
Lokalizacja
51'39 N 16'04 E

Avatar użytkownika
przez IceMan 20 lut 2007, 01:30
CzArNuLkA_DF
Witaj!
Na początek zmień opis :P bo takie podejście nie pomoże ani Tobie, ani nikomu innemu. Musisz podejść przede wszystkim z wiarą w to, że wyjdziesz z nerwicy.
CzArNuLkA_DF napisał(a):Gdy sie denerwuje.. strasznie chce mi sie plakac,ale mimo to staram sie powstrzymywac.

Słyszałem, że płacz czasem pomaga, ale oczywiście w rozsądnych dawkach ;)

A tak z tymi nerwami to nie wiem co powiedzieć, bo nie miałem tego aż w takim natężeniu, oczywiście, czasami mi się zdarzało... Postaraj się nie dopuszczać takich uczuć do siebie, wiem, że ciężko, ale to jedyne co sensownego mi przychodzi do głowy.
CzArNuLkA_DF napisał(a):Czasami moi rodzice zartuja sobie ze mnie,ze mam nerwice...

a tu mnie zatkało... bez komentarza... ale czasem i tak bywa z rodziną
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez CzArNuLkA_DF 20 lut 2007, 11:03
Myślicie,że powinnam iść do jakiegoś psychologa..?
A co do wygadania.. Jestem z natury osoba otwarta i jak mam potrzebe wygadania sie to mam komu... Natomiast ta sytuacja jest taka dziwna.. Tak dziwnie sie czuje.. Nie tlamsze niczego w sobie... Po prostu caly czas chodzę podenerwowana i nie umiem sobie z tym poradzic... :(:( To jest takie uciazliwe... :(:(
..::: Czasem są w życiu takie chwile, że człowiek... :::..

Don't HaPPy... Be WoRRy ;(;(;(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lut 2007, 15:13
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Atkaa 20 lut 2007, 11:13
oj, temacik nieczynny :roll: czyżby nikt nie miał własnej historii z psychologiem?
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

przez walking_on_a_rainbow 20 lut 2007, 12:55
moje nerwica dopadla mnie 26 grudnia zeszlego roku i od razu polazlam do psychologa na trzeci dzien...udalo mi siem trafic na wspaniala specjalistke z duzym doswiadczeniem w tej dziedzinie. Mija 2 miesiac a ja coraz wiecej wiem, rozumiem, objawy paniki powoli zanikaja...rozdrapalam stare rany by je zagoic od nowa...a przy okazji zmienic swoje podejscie do ludzi:)
bo kaxdy z nas jest dobry w srodku, ale czasem krzywdzimy siebie i innych propagujac swoja nieporadnosc zyciowa.....chcemy kochac a nienawidzimy..obaarczamy swoimi niepowowodzeniami innych...chcemy tworzyc trwale i wartosciowe zwiazki ale opuszczamy i jestesmy opuszczani gdy kolejna przez nas wyrzadzona krzywda przepelnia kielich goryczy partnerow...
Nie podawajcie sie..i nie wierzcie ze sami sobie dacie rade z nerwica:)
wyciagnijcie reke po pomoc ..zawsze ktos tam bedzie...
Posty
43
Dołączył(a)
05 lut 2007, 17:41

Avatar użytkownika
przez Ania1987 20 lut 2007, 13:25
Ja miesiąc temu zaczęłam psychoterapię i już czuje się lepiej, czuję się lepiej z samego faktu, że po 5 latach bujania się, a to z własnymi emocjami, samą sobą i terapiami podtrzymującymi, czasami na lekach, czasami bez nich w końcu zaczęłam robić coś w kierunku mojego ozdrowienia. Mam świadomość, że nie siedzę już biernie i mimo że jeszcze nie zaczęłam studiować nie marnuje tego czasu, bo robię coś dla swojego zdrowia coś dla siebie, inwestuję w siebie, bo się leczę. Wiem, że niedługo będę wstanie pracować, chodzić na basen, na tańce, a z czasem i studiować i nie będzie to już takie trudne, bo co tydzień na psychoterapii jakiś mój problem będzie zostawał za zamkniętymi drzwiami gabinetu, aż do czasu, kiedy zostawię tam wszystkie problemy, które uczyniły mnie chorą. :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

przez loqata 20 lut 2007, 13:28
CZARNULKA to chyba zaczatki tego ze psycha daje o sobie znac ze cos z nia nie tak,byc moze cos ja uwiera od dluzszego czasu i to sie objawia wlasnie ciaglym zdenerwowaniem i placzliwoscia i tym wzystkim co cie trapi. ja mam nerwcie, byly podobne objawy,ale diagnoze moze wystawic tylko psychiatra bad zspecjalista psycholog, byc moze to wlasnie zaczatki nerwicy,wiec radzilabym -mknij jaknajszybciej do psychiatry badz psychooga,a mysle ze szybko sie wyjasni i reszta sie juz sama potoczy:) ja zaczelam od psychologa,ale zaraz potem i tak musialam isc do psychciatry.powiem tlyko ze jestre coraz lepiej;) aaa i zgazam sie z Piotrkiem: ZMIEN NASTAWIENIE, ZMIEN OPIS NA POZYTYWNY. wszyscy tu sie borykamy z takimui i owymi choerstwami psychicznymi ale najwazniejsze to wierzyc ze bedzie lepiej i myslec pozytywnie, wiem ze pewnie Twoj stan mega cie przytlacza i nie potrafisz myslec inaczej,ale musisz sobie wciskac z ebedzioe dobrze i cos z tym zrobic nie zostawaj z tym sama,jesli sobi enie radzisz- to polowa sukcesu;) . pozdrowki i zycze by to sie okazalo tylko przejsciowe:) choc my wierzymy ze i nerwica to tylko jakis przejsciowy epizod bo juz nie jeden udowodnil ze mozna to zwlaczyc:)
don't give up!
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:59
Lokalizacja
śląsk

Avatar użytkownika
przez Atkaa 20 lut 2007, 13:35
walking_on_a_rainbow
Bardzo szybko sobie poradziłaś. Gdybym ja miała taki refleks to już byłabym mądrzejsza o 5 lat :D i prawdopodobnie zdrowsza. Wolałam stracić dużo czasu w zamknęciu i użalaniu się nad sobą. Załuję, że wcześniej nie podjęłam decyzji o terapii. Masz rację, sama nie poradziłabym sobie z emocjami. Dopiero po rozmowach z terapeutą i sięganiu do źródeł bólu zaczęłam podchodzić do tego inaczej. Jedyną przykrą koniecznością jest rozdrapywanie starych ran, ale to później daje efekty. Jeszcze nie jestem zdrowa ale już niedługo... już niedługo... :D

Aniu
ty to zawsze napiszesz coś, co ja mam zamiar napisać :P oż ty orzeszku ty!!
Bardzo się cieszę, że myślimy podobnie. Ja starciłam swojego psychoterapeutę i jestem na etapie poszukiwania nowego ale myślę, że niedługo będę kontynuować otwieranie i zamykanie drzwi mojej duszy :D
Ostatnio edytowano 20 lut 2007, 13:44 przez Atkaa, łącznie edytowano 1 raz
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Ania1987 20 lut 2007, 13:43
To dokładnie tak jak ja! Czuję, że już niedługo, że jestem na dobrej drodze, a ja przecież też straciłam 5 lat na bujanie się, zamartwianie, gdybym od razu podjęła decyzje o leczeniu to moje życie pewnie inaczej by teraz wyglądało. Ale nie ma co żałować, w tej chorobie to już chyba tak jest, że trzeba stracić dużo czasu żeby potem go pomału odzyskiwać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Atkaa 20 lut 2007, 15:46
kurcze, ja też dziś chodzę jak w zegarku :shock: chyba sobie zrobię kurakao i zapuszczę jakąś muzyczkę albo nie, lepiej pójdę z psem :D
Mam nadzieję, że nikogo i niczego nie uszkodzę :roll:
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

..jest pewien problem..

przez CzArNuLkA_DF 20 lut 2007, 16:58
..nie chcę isc do zadnego psychology, czy psychiatry.. Bedzie zadawal mnostwo pytan..,a ja nie lubie tak rozmawiac z obcymi ludzmi.. W dodatu twarza w twarz To nieco krepujace..
Zapomnialam dodac.
od ok. 1 strasznie boje sie np. pajakow... mam drgawki i nie potrafie opanowac lez. :(

Mam nadzieje,ze to tylko przejsciowe... ,ale to wszystko co sie ze mna dzieje... trwa juz ok.10miesiecy.. Tylko dopiero teraz dostrzegam jak bardzo przeszkadza mi to w zyciu codziennym.
Nie mam nawet ochoty spotykac sie z nikim innym oprocz mojego chlopaka.. Wszyscy inni mnie draznia... denerwuja.
Wszyscy mowia mi tylko,zebym na nich nie krzyczala,zebym sie nie unosila... a ja nie potrafie nad tym zapanowac... :(:(:(
..::: Czasem są w życiu takie chwile, że człowiek... :::..

Don't HaPPy... Be WoRRy ;(;(;(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lut 2007, 15:13
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Atkaa 20 lut 2007, 18:16
jesli nie poprosisz nikogo o pomoc to sama sobie nie poradzisz :? wiem po sobie, bez specjalisty ani rusz... przemyśl to
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Ciągłe zmęczenie

Avatar użytkownika
przez Mandragorka 20 lut 2007, 22:12
Witam! Postanowiłam poruszyc temat ciągłego przemęczenia i senności
gdyż mam z tym problem , który zaczyna mnie powoli frustrować :cry: . Przeczytałam kilka postów na temat ćw. fizycznych które mogą
pomóc w obiawach depresji i rozladować napiecie , ale cos jest nie tak
z moim ciałem po dawce ćwiczen , robie sie jeszcze bardziej senna
poprostu wykonczona jakbym pracowala w kamieniolomach albo
pracowala 24 h na dobe bez przerwy.
Mam kolezanke która chodzila na róznego rodzaju kursy yogi
i zaproponowała mi zebym tez zaczela cwiczyc postanowilam
sprobowac pokazala mi podstawowe asany i nawet pod koniec
cwiczen bylam odprezona a jak mnie glowa bolala , pewnie sie
wreszcie dotleniła :smile: tak wszystko swietnie tylko ze dzisiaj
nie moglam sie zwlec z lożka nie dosc ze zawsze mam z tym
bo sie okropnie doluje i zawsze jestem senna nawet jak spie
dluzej , to po cwiczeniach czulam sie jak wypompowana z
zyciowej energii i nie poszłam na pierwsze zajecia.
Moze macie jakis sposob na wieczne zmeczenie albo znacie
przyczyne bo ja poprostu opadam z sił i nie wiem co robic...
Najgorsze jest to ze raz jestem troszke bardziej zywa;)
i wtedy zaczynam jakos sobie to cale zycie powoli układac
mam plany co do studiów i do tego ze moze juz jestem w
stanie pojechac na praktyki do domu dziecka a tu nagle przych
odzi kolejny dzien i konczy sie piekna bajka jestem bez energii
nie mam na nic checi i ochoty najchetniej bym spała ...wiec
moje zycie to jak narazie ,, wielki slomiany zapał'' bo nie mam
na nic siły:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
13 lis 2006, 23:32
Lokalizacja
Gdańsk

przez CzArNuLkA_DF 20 lut 2007, 23:56
...mam już dosyć... Boje sie nawet ludzi na ulicy jak sie na mnie patrza.., jak jade autobusem i obok mnie ktos stoi, jak ktos kolo mnie usiadzie... Masakra.. :(:(
..::: Czasem są w życiu takie chwile, że człowiek... :::..

Don't HaPPy... Be WoRRy ;(;(;(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lut 2007, 15:13
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 13 gości

Przeskocz do