Nerwica a używki

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 22:28
Polina napisał(a):Oczywiście, ze się nie interesuję, nie interesują mnie statystyki.


Mnie też, tylko konkretne przypadki, bardziej ciśnienie skacze, jak się czyta aki poziom osiąga s*****syństwo.

Polina napisał(a):Tej świadomości zazwyczaj nie posiadają ludzie, którzy sięgają po dragi.


Ależ oczywiście, że nie - ktoś świadomy nie sięgnie po dealowane dragi, bo są robione TYLKO na uzależnienie, a efektów pozytywnych (w tak przygotowanych substancjach) nie ma praktycznie żadnych, poza tym, sorry za totalny prozaizm, trzeba być idiotą aby zasilać swoją kasą mafia i dealerów, jeśli taka Daturę można wyhodować prawie gdziekolwiek.

Polina napisał(a):Co mają do tego gry? Co za głupie i nie na miejscu porównanie? Próbujesz powiedzieć, ze można ćpać albo śmierdzieć dymem papierosowym i dobrze się przy tym bawic? Evil or Very Mad Zastanów się co mówisz


Porównanie jak najbardziej na miejscu. Poszukaj na googlach stron stowarzyszenia "Everquestowych Wdów" (kobiety, których partnerzy uzależnili sie od internetowej gry Everquest) i zobaczysz, że, nic nie ujmując Twoim doświadczeniom, ludzie uzależnienie psychicznie od CZEGOKOLWIEK są w stanie wyczyniać nie gorsze rzeczy niż uzależnieni od heroiny.

Polina napisał(a):problem jak wypijasz ten kieliszek codziennie, twierdząc, ze to "dobre na serce"


Rzecz w tym, że kieliszek dobrego wina codziennie akurat doskonale działa na krążenie, wpierw badali to francuzi, później stwierdzili anglicy, a kilka lat temu, nieufnie, badali amerykanie ;) I można go pić codziennie, wcale nie będąc uzależnionym - a można pić po pół przez 2 tygodnie i uzależnić sie jak cholera. Wszystko kwestia tego, czy musisz. Jest taki stary dowcip, czym różni się pijak od alkoholika - "Pijak mógłby rzucić picie, ale nie chce, a alkoholik chciałby, ale nie może".

Polina napisał(a):Nie da się brać czegokolwiek na przykład 30 lat bez żadnych mniejszych lub większych skutków dla organizmu. Widzę, że mówisz o czymś, czego nigdy nie doświadczyłeś Laughing


Owszem, faktycznie nie da się pic wody, herbaty i jeść chleba przez 30 lat bez skutków dla organizmu. LSD działa tylko przez określony czas po zażyciu. Tylko. co wcale nie oznacza, że zażywanie jest mniej groźne, ale mówienie o skutkach dla organizmu to ''myślenie magiczne''. Chemicznie, kawa pozostawia większe skutki dla organizmu pita przez 30 lat, niż zażywane LSD, chyba, że ktoś sie uzależni psychicznie, albo skocz z okna pod wpływem wizji.

Polina napisał(a):Twilight napisał:
w niemal każdym państwie narkotykiem "oficjalnie" jest nieco co innego

Nieprawda


Prawda. Skoro nie interesują Cię źródła, to przynajmniej negując moje wypowiedzi, racz... Rozwijać chociaż odrobinę, skąd bierzesz takie informacje. Bo w tym momencie piszesz zwykłą bzdurę - i nie mam na myśli tylko holandii, zresztą, wspominałem już wcześniej o środkach, które można spokojnie przywieźć do polski i europy, a za które w państwach ameryki nie wyjdzie się z więzienia przez ładnych kilka lat.

Polina napisał(a):Przeszłam jedno i drugie i nikomu tego nie życzę. Nie przekonasz mnie, że tytoń czy narkotyki mają jakiekolwiek pozytywne skutki- nieważne, czy używasz ich codziennie, czy raz w tygodniu i wmawiasz sobie, że się "kontrolujesz" Nie obchodzi mnie, skąd Ty czerpiesz informacje Laughing Ja wiem swoje- to jest gówno od którego nalezy się trzymać z daleka, bo wdepnąc w to jest łatwo-a wygrzebać się nie każdemu się udaje. I mówię to jako były alkoholik, ćpun i nałogowy palacz. Życie to nie statystyki, artykuł w internecie, ani tekst anglojęzycznej piosenki.


I akurat doskonale rozumiem Twoje podejście - raz, ''zdiabolizowanie" i zgeneralizowanie używek to normalny i słuszny element terapii, dla Ciebie wręcz bezpieczniej jest widzieć to wszystko w czarno-białym świecie i nie ma w tym nic złego, ani tego nie krytykuję. Powody są wiadome.

Ale, zanim na mnie ''naskoczysz'', że pisze bzdury, przeczytaj uważnie, co napiszę poniżej - nie musisz sie z tym zgadzać, ale zastanów się, czy możesz zaprzeczyć, ze jest to fakt.

Przez tysiące lat używki towarzyszyły ludziom, (ba, zwierzętom) są stare jak najwcześniejsze formy religii. Tyle, że nie ćpał ich każdy jak chciał, a dysponowali nimi (często zdarzali się tacy, którzy sami zawodzili, oczywiście) "szamani", z mistrza na ucznia przekazujący wiedzę dot. działania danych substancji, odnoszący się do nich z wielkim szacunkiem i zażywający je tylko w prawdziwej potrzebie - żadnemu z nic nie przyszłoby do głowy traktować ich jako ''uprzyjemniacze życia''. Środki silnie oddziałujące na umysł pełniły podobna funkcję, jak dziś wiele leków wspierających psychoterapię farmakologicznie, (a czymże innym one są, do diaska!) wtedy nazywano to kontaktem ze światem duchów, dziś otwieraniem się na własne obawy i to co tkwi najgłębiej w duszy.

Osoby, którym podawano środki, były bacznie obserwowane i ''pilnowane" najmniejsze niepożądane objawy kończyły się przerwaniem ''ceremonii'' - nie było mowy o uzależnieniu, bo delikwent nie miał zielonego pojęcia, jak przygotować substancje, które mu podano, o dostaniu kolejnej dawki oczywiście nie było mowy.

Oczywiście, nie gloryfikuję ''szamanów'', jeśli ktoś interesuje się tym, co dzieje się dziś np. w rezerwatach Indian wie, że bardzo wielu jest uzależnionych od alkoholu. To smutne, ale wszystko rozbija sie właśnie o podejście. Środki wpływające na umysł, (bo określenie ''narkotyk'' jest negatywnie nacechowane) jeśli mają nam coś ''dać'' powinni być traktowane z wielkim szacunkiem, używane bardzo rozważnie, podobnie jak rozważnie zażywamy psychotropy w leczeniu farmakologicznym, niełykając ''dla jazdy''.

Tak jak jedne środki zwane ''lekami'' pomagają poradzić sobie z określonymi schorzeniami, tak inne substancje, zwane pogardliwie ''narkotycznymi'' mogą pomóc odkryć części swojej osobowości, pragnienia i obawy ukryte ta głęboko, że dotarcie do nich wydaje się wręcz niemożliwe - zakamuflowane przez ''obyczaje", społeczeństwo, tradycje itp.

Mówienie, że absolutnie do tego nie posłużą i są ''samym złem'' jest równie głupie, co traktowanie ich jako umilacza czasu, dającego ''niezłe jazdy''. Jak zawsze, gdy postrzegamy coś w świecie jako czarno-białe, zresztą - to sprawdza się tylko podczas gry na fortepianie. I nigdzie więcej. Oczywiście, wolę, aby były postrzegane tak jak opisuje to Polinka, niż każdy miałby eksperymentować na własną rękę... Jeśli ktoś zdobędzie odpowiednią wiedzę i świadomość, to mu ''obyczaje'' nie przeszkodzą.

Żebyśmy mieli jasność - żadnej podróży wgłąb siebie nikt nie uzyska tym, co masowo produkuje mafia i co sprzedają s*****syny dealerzy. A tak przy okazji, wymienianą jako przykład Daturę można stosować nie częściej niż raz w roku... Widać różnicę?

Pozdrawiam

Ps.

dżejem napisał(a):A po co amfa? Teraz w akademikach najmodniejszy jest PROZAC, inne SSRI czy inne psychotropy o działaniu pobudzającym, bo łatwiej zdobyć. Dostajesz kopa jak trzeba, nie otępia, masz rewelacyjny humorek itd. Tyle, że kto zażywał SSRI, wie, że nasilają w np. sytuacjach podwyższonego stresu [nie u wszystkich] myśli samobójcze. I dlatego częto po sesji policja zbiera z akademików "obfity plon samobójców".


Czizas. Ciekawe, co jeszcze wymyślą.
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Anik. 06 sie 2007, 23:28
ja jak przesadze z kawą to też trzęsą mi sie ręce i serce wali jak szalone
ogólne negatywne pobudzenie,nie lubie tego,dlatego nie pijam mocnych z expressu na mieście a jedynie sama w domu robie taką "z łyzeczki" rozpuszczalną i to głownie ze wzgl.na niskie ciśnienie (ale nie pomaga)

nie wiedziałam,że zielona herbata ma wlasciwosci pobudzające!
napewno spróbuje,nigdy nie piłam
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
01 sie 2007, 11:52

Avatar użytkownika
przez Twilight 06 sie 2007, 23:42
A wyszła Datura ;) Nie ma sprawy, nie chodzi mi o wetknięcie mojego kija w Twoje mrowisko (bez skojarzeń...) na siłę, ale przynajmniej znamy jakąś bazę swoich poglądów :smile: Przy okazji, nie mówiłem, że chodzisz na terapię, to normalne nawet w samoterapii ;)

Ekhm, kawa, kawa... Jak pisałem, zrezygnowałem, bo nie lubiłem szybkiego efektu ''zejścia'', teraz pewnie przejdę na zielona herbatę. Kawę zdarzało mi się ostatnio pić jedynie w "popiątnych'' dawkach, kiedy potrzebowałem tego jej kopa. Obrzydliwe w smaku ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

czy to nerwica czy depresja?

przez penti 26 sie 2007, 20:19
moja mama twierdzi,ze to to depresja a ja ze to nerwica.kilka tygodni temu zaczelam swoja pierwsza odpowiedzialna prace(zaznaczam.ze wczesniej nie pracowalam).przez pierwsze dwa dni bylo ok pozniej jedna z moich przelozonych zaczela na mnie krzyczec z byle powodu, ponadto praca jest bardzo odpowiedzialna i wtedy sie zaczelo:problemy ze snem(spanie po 4-5 h bez tabletki a jak mama da troche lorafenu to 6h),dusznosci(jakby ktos mi polozyl encyklopedie na klatce piersiowej),czasami zeby sie ich pozbyc wymiotuje troszke mi po tym lepiej,najgorsze jest ze czesto mam rozwolnienie.ostatnio tak mnie wzielo ze musialam sie zwolnic z pracy i isc do lekarza.babka stwierdzila,ze to moze byc salmonella i dala mi skierowanie na oddzial zakazny zeby mi tam dali kroplowke ale po kliku godzinach mi przeszlo iec nie poszlam.niestety te objawy nadal sie utrzymuja, juz pare razy mialam napisac podanie o zwolnienie nawet poszlam z tym do mojej glownej szefowej,ktora najpierw powiedziala ze to moja decyzja ale okazala sie na tyle wyrozumiala,ze po rozmowie z nia bylo mi troche lepiej jednak niestety gdy przychodzi niedzielny wieczor ja chodze z nerwow po scianach.co to jest????to cos nie pozwala mi normalnie zyc:(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 sie 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 sie 2007, 22:31
Wydaje się być nerwicą. Ale to powinien stwierdzić specjalista.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Matylka 02 wrz 2007, 02:35
Jak dla mnie raczej nerwica. Co prawda nie jestem specjalistą, ale już nieco ocieram się o te tematy. Depresja to raczej płacz, wstajesz rano i masz gdzieś czy wyjdziesz z domu w piżamie czy w super eleganckim kostiumie i generalnie czy w ogóle wyjdziesz, bo może jest na tyle beznadziejnie, że olejesz pracę i zostaniesz w domu. Może jesteś mało odporna na stres. Mod dobrze napisał, idź do specjalisty. To może być również połączone, tzn. nerwica z depresją. Niezbędny specjalista albo bardzo silna wola i sama sobie poradzisz, czego Ci bardzo życzę :)
Pozdrawiam,
Matylka
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
02 wrz 2007, 00:41

przez MetaVirus 06 paź 2007, 20:41
Qr wa trochę się uspokoiłem, jak to przeczytałem. :)

Dzisiaj w pracy w ciągu 6 godzin wypiłem 6 kaw z ekspresu i ponad litr jakiegoś napoju z kofeiną i guaraną...
Jak mnie trzasło to prawie nie wiedziałem gdzie jestem, lęki mi się załączyły, pobudzenie zaje... Myślałem że to z przemęczenia, więc trzasłem sobie jeszcze pół litra tego napoju energetyzującego. Niezła jazda. Myślałem że mi odbiło :)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 paź 2007, 20:33

przez pawel1234 11 paź 2007, 01:05
Paranoja!!! po tylu latach żlopania kofeiny odkrylem bezkofeinowa kawe a jak nie mam kasy to inke (jak ktos jej nie pil to trzeba wsypac dwie duze kopiaste lyzki zeby poczuc jej smak). Efekt: zero kolatania serca, można to pic jak wode, a jakby sie pilo kawe.Zero ograniczen.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
07 paź 2007, 21:16
Lokalizacja
Poznań

Re: Nerwica a używki

Avatar użytkownika
przez GG7 30 gru 2010, 14:35
Kur.. bez walnięcia kilku pifek nie potrafię praktycznie normalnie funkcjonować ... Można to u mnie praktycznie stosować zamiennie z lorazepanem ,, po piwach na 2 dzień ( jak przesadzę jest przewalone ) , ale chociaż 1 dzień mam przeżyty w miarę "normalnie" - jak jestem lekko/średnio napity... Co dziwne- piwo dla mnie jest jakby nawet lekko pobudzające na jakiś czas ,, dopiero jak trzeźwieje robi się przeje.... Nie piję znów non stop ,, ale jak nie piję , to znów leki itd. nasilające się lęki , jak popije jestem w miarę normalny ( oczywiście w jakichś w miarę rozsądnych ilościach - tyle , że czasem przekraczam 10 na dzień :( ).
Kur.. ja już chyba zwariuje ze swymi słabościami ... Popadam w paradoxy - od euforii do totalnej lipy w bardzo krótkim czasie ...
Staram się jakoś odbudować chociaż trochę swoja psychike , ale jest to bardzo trudne , wręcz niemożliwe ( mam nadzieje jednak jakąkolwiek , że jeszcze dam rade ) , ale będę starał się nie poddać..
Opis ogółu stanu i moich przejść w dziale witam , jestem tutaj nowy , ale "trochę" , a może nader zniesmaczony poprzez liczne natręctwa/ zaburzenia osobowości , stany "paranornalne wręcz" ... :( Ale do grobowej deski będę walczył ! ( jakieś światełko - mam nadzieję , że jest w tunelu lekko mówiąc : "dziwactw" , które rozświetlę powolutku ...
Rexetin+Trittico+Oxazepam+Miansec // i czasem C2H5-OH ..."idę" -powoli chyba ..? w stronę prostej ,byle bym szybko nie dotarł do jej kresu."NFZ" - Nichilistyczna Filozofia ZBRODNI - Poszargana/poszarpana wielowątkowość wewnętrzna powoli dobija/zabija.. qrv. 104 kg :( /67"
Avatar użytkownika
GG7
Offline
Posty
376
Dołączył(a)
30 gru 2010, 08:06
Lokalizacja
SK-KR 60%-40%

Re: Nerwica a używki

przez michasiu 30 gru 2010, 19:57
Co do kofeiny, to po cappuccino czułem się zawsze świetnie. Zacząłem je pić na 4 tym roku studiów, bo kawa zbyt mocno na mnie działała. Jak przerzuciłem się na kawę, to zacząłem odczuwać lęki. Lekkie. Nawet przyjemne. Niekoniecznie jak trzeba było gdzieś wyjść, ale nie było tragedii. Dawałem radę. Natomiast na 5tym roku studiów zacząłem pić energy drinki. Te w litrowych butelkach. Raz wypiłem nawet 2 L tego w ciągu doby. Wtedy jakoś zaczęła się moja poważna nerwica lękowa. Objawy standardowe od lęków po "umieranie". Eksperymentowałem nawet ze sobą. Piłem daną ilość kawy/energy drinka i ciekawił mnie ten efekt. Myślałem wtedy, że kofeina się zmetabolizuje i ja wrócę do normy, ale wyszło inaczej. Zaburzenia lękowe miałem już dużo wcześniej, ale myślałem o tym, że to taka moja natura. Efekt jest taki, że spotęgowałem swoją nerwicę (która w niczym mi nie przeszkadzała - dostosowałem się do niej) tymi energy drinkami a właściwie kofeiną, aczkolwiek podchodzę do tego tak, że widocznie musiałem zrobić jeden duży krok w tył, żeby móc zrobić wiele kroków w przód. Mam nadzieję, że pewnego dnia będę funkcjonował jak szwajcarski zegarek.
SUMA SUMARUM:
Kofeina może być przyczyną lęku. Co eksperymentalnie niejednokrotnie stwierdziłem na sobie.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
29 gru 2010, 00:08

Re: Nerwica a używki

Avatar użytkownika
przez GG7 31 gru 2010, 00:26
Osobiście po mocnej kawie też czuję się źle . Około południa pije jednak , ale -delikatną kawę -zwykłą ( fusiatą ) z 1 płaskiej łyżeczki , tyle dla mojego organizmu jest do ogarnięcia .
Jednakże jakbym wypił kawę z 2 "kopiatych" łyżeczek ( jak niektórzy ) - wpadam szybko w stan wyższego niepokoju/rozdrażnienia .
Rexetin+Trittico+Oxazepam+Miansec // i czasem C2H5-OH ..."idę" -powoli chyba ..? w stronę prostej ,byle bym szybko nie dotarł do jej kresu."NFZ" - Nichilistyczna Filozofia ZBRODNI - Poszargana/poszarpana wielowątkowość wewnętrzna powoli dobija/zabija.. qrv. 104 kg :( /67"
Avatar użytkownika
GG7
Offline
Posty
376
Dołączył(a)
30 gru 2010, 08:06
Lokalizacja
SK-KR 60%-40%

Re: Nerwica a używki

Avatar użytkownika
przez buka 31 gru 2010, 00:48
A wie ktoś może co o neurotoxycznosci leków typu dxm i tego typu?wydaje mi się że ćpanie co niektórych specyfików aptecznych może coś tam w nerwach pierdolić.Pytałem o to dwuch neurologów,ale żaden z nich właściwie nie wiedzial o czym mówie,radzili udać sie do psychola.
A mnie sie wydaje że moja nerwica może mieć z tym jakis związek,ostatnio po zaćpaniu kody strasznie mnie coś napierdzielało,nawet nie potrafie opisać tego uczucia,nie jest to nawet ból,jakby mi sie obwody przepaliły.Do tego mam stale drętwienia i kłucia,głównie w nocy,do tego dochodzą jakieś masakryczne lęki
Wiem że to nie forum dla cpunów,aż głupio mi pytać,ale czytałem wcześniej ktoś pisał o fecie,wiec moze ktoś miał/ma coś takiego?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Re: Nerwica a używki

Avatar użytkownika
przez Badziak 31 gru 2010, 04:15
Popytaj na forum Hyperreal.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Re: Nerwica a używki

Avatar użytkownika
przez buka 31 gru 2010, 14:16
Jestem tam od dawna,ale nie zaglądam czesto,nie bardzo mi się tam podoba podejście ludzi do tematu.
Dzieciaki które się chwalą które to plato osiągneły,albo że ktoś wszamał 2paki thio i go brzuch nie boli.
Generalnie to dragi sa super,a kto mówi inaczej to jest ciemym młotkiem.Ciekawe że ludzie którzy swego czasu się tam przechwalali jak to daja sobie po kablach(bo tak najlepiej),jakos zniknęli z forum,ciekwe gdzie teraz są,może na dworcu centralnym?
Jednym słowem mocno nieodpowiedzialne jest to co się tam odpierdala.Jest co prawda dużo wiedzy i paru kumatych ludzi,ale nikt nikogo nie uświadamia jakie są skutki tej zabawy na dłuzszą mete/fete:D
Ja nie chciałbym z tego całkiem rezugnować,ale wydaje mi sie że trzeba byc jednak już "dorosłym"żeby dobrze z uroków co niektórych specyfików korzystać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5131
Dołączył(a)
21 gru 2010, 22:23
Lokalizacja
wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do