czego się boimy? Lęk przed.................

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Jaki jest Twój lęk?

Ankieta wygasła 12 gru 2009, 14:25

boję się śmierci
46
21%

..zdrady
9
4%

przed bliskością- nie umiem okazywać uczuć
17
8%

dotyczący obrazu własnej osoby (związane z niską samooceną
32
15%

lęk przed nieznanym otoczeniem
17
8%

lęk przed chorobą i cierpieniem
62
29%

lęk przed przemocą w domu
1
0%

lęk przed niezaspokojeniem potrzeby akceptacji, osamotnienie w rodzinie
5
2%

lęk moralny ; lęk przed superego czyli własnym sumieniem; poczucie winy, wstyd;
22
10%

lęk anankasytczny; związany z poczuciem przymusu wykonywania czynności, pod wewnętrzną groźbą kary za ich niewykonanie;
5
2%

 
Liczba głosów : 216

przez asia.g 14 paź 2005, 11:19
Kiedy opowiadałam psychologowi że boje się np. wieczorami

wyjść to tłumaczył mi że moja reakcja jest normalna, bo wieczorami jest przecież niebezpiecznie i mam prawo bac się wyjść

itp. Powiem wam że to stwierdzenie czasami mi pomaga w przełamywaniu lęków, bo np.kiedy byłam na izbie przyjęć w szpitalu (

zwichnięta noga) i zaczęto przywozić na sygnale w ciężkim stanie ludzi to miałam prawie atak. Przypomniało mi się co

powiedział psycholog i wytłumaczyłam sobie, że przeciez każdy normalny człowiek na takie wydarzenia w jakiś sposób reaguje

tzn. boi się tego i wiecie że zapanowałam nad atakiem. Oczywiście nie wszystko udaje mi się tak tłumaczyć bo lęki u mnie

przeważnie przychodzą z niewiadomej przyczyny, ale niektóre tak. Tłumacząc sobie je w ten sposób odkrywam na nowo że jestem

normalnym człowiekiem i czasami panuję w pełni nad atakiem. Pozdrawiam
asia.g
Offline

przez roxy_nat 15 paź 2005, 23:03
no wlasnie ja tez tak mam, ze teraz boje sie noca wracac z

buta od kolezanki, bo w kazdym na horyzoncie widze potencjalnego morderce, boje sie zatloczonych tramwajow i autobusow, ale

to luz. najgorzej jak metro sie zatrzyma i widac tylko sciany za oknami. za 2 tyg lece samolotem do Londynu-nie wiem jak to

przezyje. wczesniej mysl o lataniu mnie krecila, teraz przeraza. wzane jest zeby sie na tym nie skupiac.
Poza tym doszlam

do wniosku ze nerwica musi miec bezposredni zwiazek ze strachem przed smiercia. kiedys nie balam sie smierci, bo wierzylam ze

jest cos po niej, teraz juz nie wierze i jak mialam pierwszy atak to wlansie neiw iedzialam co sie ze mna dzieje i myslaalm

ze umieram i bylo jeszcze gorzej bos ie nakrecalam. ALE CO CIE NIE ZABIJE TO CIE WZMOCNI!
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
15 paź 2005, 22:55
Lokalizacja
Nibylandia

Avatar użytkownika
przez bibi 21 paź 2005, 21:55
a wiecie co ja przeżyłam ?? ( głupio się pytam :/) lepiej

napisze o tym.

siostra prosiła abym odebrała jej synka ze szkoły. on jest w pierwszej klasie i jest taki

drobniutki.:D w kazdym bądź razie..... na dworze akurat był silny wiatr i było zimno. przechodził front atmosferyczny. ...

czułam się źle juz od samego rana. uczucie poddenerwowania i lęku( jakbym już miała wejśc do pokoju dentysty) rozkojażenie, i

zimne dłonie. ciągle ziewałam i byłam normalnie zapowietrzona. w szkole ,powoli zbierali się na korytarzu przed klasą inni

rodzice do swoich dzieci, mi brakowało tchu, nie mogłam przełknąc śliny i miałam strasznie suho w gardle. wstydziłam się

wejść do ubikacji dziewczęcej by się napić wody.Do dzwonka została minuta. Jak sobie to uświadomiłam ...że zaraz zadzwoni

dzwonek ( miałam go nad głową) pomyslałam że zwariuję!!!!!!!!!!!! już miałam uciekać !!!! no ale siostrzeniec!! podeszłam do

takiej kraty na gumowych nogach i złapałam się jej. pomyślałam że jak zemdleję to mi pomoga inni ludzie ( wczesniej się

wstydziłam tego że zemdleję i bałam się zemdleć)...w pewnym momencie przeszła przeze mnie taka totalna fala osłabienia że az

udeżyłam głową w ścianę.( to taki wstrząs, jak czasami zdaża się podczas snu...że śni nam się że mamy upaść, spaść , i AŻ SIĘ

PODRYWAMY ZE STRACHU i się budzimy) i wtedy zauważyłam nierealośc otoczenia..inaczej odbierałam wszystko...tego tez się

przestraszyłam.ale odrobinke..złapałam Michała za rękę i wybiegłam ze szkoły na powietrze.. i od tego momentu czułam się

świetnie. aż do 23...gdzie :D:D złamałam zakaz jedzenia przed snem i objadłam się pieczarek :D:D:D:D:D:D
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez KOREK 25 paź 2005, 18:27
DarkAngel napisał(a):Zgadzam się z Asią g.,ja

również na poczatku miałem problem z wychodzeniem z domu. Mimo strachu i wszystkich bulów wychodziłem sam. Najpierw na

krótkie spacery, a teraz nawet na 10-cio godzinne. Nieraz nie jest łatwo, ale nie skupiam sie na lęku, tylko staram sie go

przełamać i udaje sie.......Pozdrawiam.....i więcej wiary w siebie!!!! :D :D :D
Nic dodac nic ujac.Szkoda

ze zrozumialem to dopiero po jakims czasie.Dosc dlugo to do mnie docieralo /2 LATA/ale w koncu jakos tam dotarlo.MYSIA /moze

Mysiu/przestan sie nakrecac,im dluzej i mocniej myslisz o ataku tym wieksza jest szansa ze on nastapi.
KOREK
Offline

:)

Avatar użytkownika
przez Olka 26 paź 2005, 09:47
Dokładnie tak jest Korek - w momencie kiedy przestajemy sie

bać ataków, przestajemy je miewać!!!!!:)))))
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

przez mloda 26 paź 2005, 14:48
Mam dokladnie to samo. Paniczny lek przed wychodzeniem z

domu, przed otwarta przestrzenia i lęk przed samym lękiem, ktory sie pojawi. Nie trzymam rownowagi, miekna mi nogi, zaczynam

stresowac sie jeszcze bardziej...wtedy wszystko jeszcze bardziej sie nasila. To jest okropne. Mam nerwice dopiero od

niecalego miesiaca, ale juz nie moge sobie z nia poradzic :( Ja nie wiem jak sie walczy z takimi rzeczami :(
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 paź 2005, 14:43

Avatar użytkownika
przez paula 26 paź 2005, 16:13
ja też mialam leki przed wychodzeniem z domu!na szczęście

minęły, choć od jakiegoś czasu znów je odczuwam! :x wkurza mnie to, bo nie mogę normalnie funkcjonować!!!!najgorzej jest w

autobusach, albo w miejscach, gdzie musze siedzieć lub stać w jednym miejscu, np. w autobusie, na zajeciach!!!wiem, że nie

można sie poddawać, ale czasem juz mam tego serdecznie dosyc!!!czasem pomaga mi wejście na te forum, bo wiem, że nie jestem

sama i wielu ludzi choruje na to świństwo!!!Wiec nie poddajmy się!!!pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 26 paź 2005, 16:16
"młoda" wiem co czujesz (chyba każdy wie). Wg mnie powinnaś

iść do psychologa. Jesteś dopiero na początku drogi walki z nerwicą. Teraz będziesz się z nią oswajać (będzie Ci ona

strasznie dopiekać), ale w końcu przyjdzie taki moment, że powiesz dość!!!! Chcę być zdrowa!!! I

dopiero wtedy zacznie się prawdziwa walka. Ale wierz mi że napewno sobie poradzisz (przecież od nerwicy się nie umiera, ani

tym bardzie wariuje, tylko będziesz musiała to sobie uświadomić, choć teraz to może jest dla Ciebie zbyt trudne). Musisz

tylko w sobie znaleźć siłe na walkę, sama będziesz wiedziała kiedy ten moment nastąpi. :D :D :D
Pozdrawiam!!!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

Avatar użytkownika
przez paula 27 paź 2005, 10:21
hej!u psychologa juz bylam, a z nerwicą walczę już 2,5

roku!psychoterapia mi pomogła, lecz te leki czasem powracają!czasami w ogóle ich nie odczuwam!ale niestety są takie dni,

kiedy naprawdę ciężko jest mi sobie znimi poradzić, np. teraz mam taki okres, kiedy one powracają!Wiem, że i tym razem sobie

poradzę!W końcu silna dziewczyna jestem :lol: !!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
22 wrz 2005, 11:38
Lokalizacja
z krainy wiecznego lęku!

przez Gość 05 lis 2005, 16:20
Ja rowniez mam problemy z wychodzeniem z domu!Nawet ciezko

jest mi wyjsc azeby np wyrzucic smieci.Kiedy wychodze nogi mi miekna, nie moge zlapac oddechu, wydaje mi sie ze zachwile

zemdleje!Przeraza mnie to ze nie moge funkcjonowac tak jak kiedys choc bardzo bym chciala!Do tego jeszcze facet zarzuca mi

ze ze mna to nawet nigdzie wyjsc nie mozna- ale nie dziwie mu sie- juz tez mam tego dosyc!!!Chcialabym moc normalnie gdzies

wyjsc , pojechac.Napiszcie jak to przezwyciezyc?Czy bede mogla kiedys jeszcze normalnie funkcjonowac???
Gość
Offline

.........

Avatar użytkownika
przez KOREK 06 lis 2005, 19:54
Czy bedziesz mogla kiedys normalnie

funkcjonowac?Tego nie wiem.Wszystko zalezy od ciebie.Rozpocznij leczenie,im szybciej tym lepiej.Piszesz"Nawet ciezko jest mi

wyjsc".Jezeli bedziesz siedziec i czekac...........no coz.Niedlugo wogole zamkniesz sie w czterech scianach.Psychoterapia i

farmakologia moga ci bardzo pomoc.Dziewczyno rusz sie lekarza,bo takie zaburzenia "lubia" sie poglebiac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
05 lis 2005, 22:53

Avatar użytkownika
przez Olka 06 lis 2005, 23:18
O tak, sama doświadczyłam tego, że lęki lubią się mnożyć! Tak

więc nie ma co zwlekać, bo można obudzić się z ręką w nocniku! ..........ale pocieszę Cię, że na efekty terapi długo nie

trzeba czekać:))))
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 07 lis 2005, 01:15
Witam!!!
Tak jak już pisałem wcześniej, tuz po pierwszym

ataku przesiedziałem dwa miechy w domu i wierz mi wcale nie było lepiej(wtedy zacząłem przygodę z psychologiem). Radziłbym Ci

zrobić pierwszy krok (skorzystać z porady psychologa) i zacząć dużo pracowac nad sobą i opracować swoją metodę zwalczania

lęku (na forum możesz znaleźć wiele przykładów, powinnaś je wypróbować, choć nie ukrywam że będzie Ci ciężko na początku).

Jeżeli zamkniesz się w domu, to zapewne twój stan będzie sie pogarszał, aż w końcu nerwica zacznie na całego rządzić twoim

życiem i krótko mówiąc zaczniesz wpędzać sie w coraz to nowsze fobie......
Trzymam za Ciebie kciuki i wiem

że Ci sie uda
........WIERZĘ W CIEBIE!!!
Pozdrawiam!!! :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez Sonia 08 lis 2005, 12:25
Jak ja mam ciężkie dni z lękami to i tak staram się wyjść z

domu pomimo tego.Ostatnio szłam, jakby na przekór nerwicy i ciągle sobie w myslach powtarzałam że nic się nie stanie, nie

zemdleje itd. ponieważ to co mnie spotyka to są to tylko EMOCJE!!! a one nie są groźne i nie moga spowodować że zemdleję, że

to jest tylko moja wyobraźnia, że tak może się stać i z reguły nigdy się nic nie dzieje. Szczęsliwie doszłam do celu,

pospacerowałam troszkę po "mieście" i bez problemu wrócilam do domu, zupełnie spokojna.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
24 paź 2005, 10:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do