ERGOFOBIA -lęk przed pracą

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Boję się pracy

przez ruda-grazyna 01 kwi 2014, 17:31
Jestem obserwatorką tego forum od jakiegoś czasu i przyznam że pomaga mi to,poza swoimi problemami ogólnie kręci mnie psychologia.
Moim zdaniem mam sporo problemów natury psychicznej,ale jeden jest ostatnio nie do zniesienia:praca. Jestem nieśmiałą osobą,w grupie ludzi kompletnie się nie odnajduję. Najlepiej mi w swoim własnym towarzystwie lub bliskich mi osób. Mam kilku fajnych znajomych,ale nie za wielu,bo po prostu przed większością ludzi czuję blokadę i nie przed każdym się otworzę lub swobodnie poczuję.
Gdy mam iść do pracy,to budzę się z nerw o wiele wcześniej,nie mogę jeść,mam prawie łzy w oczach. Z niecierpliwością czekam,aż będę mogła wrócić do domu i słuchać muzyki lub coś poczytać. W pracy prawie z nikim nie gadam,śpiewam sobie piosenki w głowie lub wymyślam,co napiszę w swojej książce. Ciągle boję się,że ktoś mi coś złego powie,że nie poradzę sobie,wejdę w konflikt z przełożonymi,zapomnę o czymś istotnym...Chociaż uważam się za osobą inteligentną,tak w pracy nie potrafię ogarnąć o co chodzi i jestem taka roztargniona. Jak ktoś mi delikatnie zwróci uwagę,to mam już łzy w oczach i nie potrafię bronić swego. W myślach ciągle planuję,aby wziąść najszybciej jak się da L4 i siedzieć sobie spokojnie w domu. Z jednej strony fajnie jest mieć zajęcie i swoją kasę,ale z drugiej w domu mogłam sobie spokojnie siedzieć i nie słuchać innych ludzi. Tym bardziej,że jest to praca fizyczna,która mnie nie rozwinie i tylko mnie denerwuje. Nie rozumiem ludzi,którzy daliby się zabić za tak beznadziejną robotę,ja przyjmuję wszystko lajtowo-co ma być,to będzie,na co się spinać z wyrobieniem normy,skoro i tak nie dostanie się więcej kasy? Albo po co wymyśla się jakieś beznadziejne zasady,pewnie to pomysł buraków obsadzonych na kierowniczych stanowiskach,a ludzie ich słuchają i czują się odpowiedzialni jakby byli co najmniej lekarzami.
Nie chcę nawet myśleć,co by było gdybym nie dostała tej pracy po znajomości,a wśród obcych,którzy by mnie poniżali i musiałabym wyrobić jakąś normę. Chyba wyszłabym stamtąd z płaczem. Nie wiem już,co robić.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
01 kwi 2014, 17:17

Boję się pracy

Avatar użytkownika
przez Lethality 01 kwi 2014, 18:03
Witaj na forum ruda.

Na pewno nie możesz dać się poniżać, to jest niedopuszczalne! Jesteś przecież wartościową osobą.

Też się boję pracy i codziennie jak wstaje ze świadomością, że muszę tam iść to nie mam ochoty i dostaje lęku. Trafiłem jednak na bardzo sympatycznych i tolerancyjnych ludzi. Tak jest łatwiej. Może Tobie też się uda? Znajdziesz lepszą pracę i osoby, z którymi będziesz się czuła dobrze. Według mnie nie warto siedzieć w domu, bo izolacja jeszcze bardziej pogłębi Twoje problemy.

Pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Boję się pracy

przez ruda-grazyna 01 kwi 2014, 18:18
Hej ;)
Na razie nie miałam z nikim spięcia,tylko dziś już jedna osoba dała mi do zrozumienia to i tamto,ale w grzeczny sposób. Ale to i tak mnie zdenerwowało,a co będzie potem? A ja boję się odezwać,bronić swego,bo z góry wiem że ten ktoś mi dogada albo ja się rozpłaczę. Wiem,ze ta praca jest przejściowa,ale u mnie nie ma lepszych ofert i dopóki nie zrobię uprawnień w swoim zawodzie,to pozostaje mi albo taka praca fizyczna,albo siedzenie w domu. A kontakt z ludźmi w taki sposób jest dla mnie koszmarem.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
01 kwi 2014, 17:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

ERGOFOBIA -lęk przed pracą

przez Framboisee 04 cze 2014, 18:34
Witam wszystkich serdecznie. Mam na imię Karolina, mam 24 lata i chciałabym opisać swoją przypadłość, ponieważ nie mogę już tego dłużej dusić w sobie. Potrzebuję jakiejś rady, pomocy. Post jest dość długi, ale będę bardzo wdzięczna osobom, które dotrwają do końca i udzielą mi jakiejś rady.

Mój problem to ogromny strach przed pójściem do pracy mimo tego, że o niczym bardziej nie marzę. Już jako dziecko nie mogłam doczekać się chwili, kiedy stanę się dorosła, samodzielna, będę mogła rozwijać się i zarabiać dobre pieniądze. Pierwsza możliwość pojawiła w wakacje po szkole średniej. Koleżanka zaproponowała mi wyjazd na miesiąc do Holandii, a ja oczywiście z euforią się zgodziłam, bo to było spełnienie moich marzeń : samodzielność i własne pieniądze. No i pojechałam, ale...na miejscu wpadłam w panikę i zaczęłam mieć myśli typu : że po co to wszystko, że nie dam rady, że przecież zrobię z siebie idiotkę. Poza tym towarzyszyła mi straszna tęsknota za domem, rodzicami, dosłownie po 2 dniach mojego pobytu tam. Z tego wszystkiego zaczęłam symulować chorobę, płakać, że boli mnie brzuch, łykałam nawet tabletki przeciwbólowe, a tak naprawdę nic mi nie było. Marzyłam tylko o tym, żeby wrócić i tak zrobiłam. Nawet nie spędziłam jednego dnia w pracy, nie spróbowałam. Przez całą drogę powrotną chciało mi się wyć, że nie dałam rady i jestem taka słaba. Już nawet nie wspomnę o tym ile pieniędzy przeznaczyłam na ten wyjazd...

Później poszłam na studia. Wszystkie moje koleżanki pracowały, szukały różnych zleceń, chodziły na zajęcia dodatkowe, a ja nie. Bo się bałam. Bardzo im zazdrościłam, że nabywają doświadczenia, ale wmawiałam sobie, że jeszcze mam czas na pracę, że może lepiej korzystać z ostatnich lat beztroski. Nie powiem, studia były ciężkie, bardzo dużo czasu spędziłam na nauce, chciałam mieć najlepsze wyniki i to mi się udało. Ale co z tego ? Dzisiaj jestem magistrem bez perspektyw. Moje koleżanki uczyły się troszkę gorzej ode mnie, ale ze to znalazły świetne prace i dobrze sobie radzą. A ja ? Ja nawet nie szukam, a jestem rok po studiach.

Mam mały epizod za sobą, jeśli chodzi o aktywność zawodową. Na ostatnim roku studiów pracowałam jako kelnerka. Samo podjęcie tej decyzji kosztowało mnie wiele nerwów i płaczu, że na pewno się nie zdecyduję, że jestem nikim, że sobie nie poradzę, że jestem za głupia i za brzydka na tę pracę. Ale po kilku dniach ostatecznie się zgodziłam, tylko dlatego, że mój pracodawca (moja dobra znajoma) sam do mnie zadzwonił. Oczywiście odbyło się bez wysyłania CV, czy rozmów kwalifikacyjnych, wiadomo. Bo gdyby to było konieczne, to na pewno bym się nie zdecydowała. Początki były bardzo trudne, nie radziłam sobie zbyt dobrze, ale dano mi szansę. Jak się później okazało, słusznie, bo zaczęłam sobie bardzo dobrze radzić. Z czasem nawet dostałam podwyżkę i premię, ale niestety...zaczęłam czuć jakiś dyskomfort, nie czułam się dobrze. Nagle poczułam jakąś presję, że muszę być najlepsza, chociaż nikt tego ode mnie nie oczekiwał. Nawet małe potknięcia sprawiały, że się załamywałam. No i zrezygnowałam, a mój pracodawca i współpracownicy naprawdę nad tym ubolewali. Oczywiście i tę decyzję zaczęłam sobie głupio tłumaczyć, żeby mieć czyste sumienie : przecież nie będę kelnerką po studiach, przecież nie chcę tego robić do końca życia, chcę się rozwijać, iść do przodu. Tłumaczyłam to sobie to też w ten sposób, że chociaż będę miała motywację do znalezienia nowej pracy, ale nic z tego...

Od trzech miesięcy siedzę w domu. Owszem, przeglądam ogłoszenia o pracę codziennie, ale o wysłaniu CV nie ma mowy. Nawet przed chwilą miałam taką sytuację, że trafiłam na bardzo ciekawe ogłoszenie. Wiem, że miałabym sporą szansę na tę pracę. Ogłoszenie to znalazłam miesiąc temu, ale wysłanie CV odkładałam w czasie tak długo, jak tylko mogłam, aż w końcu dzisiaj sobie powiedziałam : muszę to zrobić, mam na to jeszcze tylko 2 dni, z racji tego, że rekrutacja dobiega końca. Z zapałem siadłam do komputera, weszłam na stronę internetową za pośrednictwem której mogę złożyć aplikację i co ? Nic. Nie wysłałam. Bo wpadłam w panikę. Zaczęłam płakać, wyrywać sobie włosy i bić pięścią w ścianę, że nie dam rady tego zrobić. Lęk jest zbyt duży. Strach przed tym, że zadzwonią, że będę musiała pójść na rozmowę, że się skompromituję i na pewno nie dostanę tej pracy. A jak dostanę ? To jeszcze gorzej ! Nowi ludzie, obowiązki, to straszne ! I sami widzicie... :( Bez przerwy tylko wszystkich okłamuję, że szukam, ale bezskutecznie. Jest mi tak wstyd przed rodziną i znajomymi, że czasami mam ochotę się zabić, serio.

Niektórzy z Was mogą pomyśleć, że to zwykłe lenistwo. Ale tak naprawdę nie jest. Ja MARZĘ o tym, żeby mieć zajęty dzień od rana do nocy, mieć dużo obowiązków, pracować, rozwijać się, wyjść do ludzi. W poprzedniej pracy często spędzałam po 11 godzin po kilka dni pod rząd i wtedy czułam się taka spełniona i usatysfakcjonowana, bo naprawdę nie lubię marnować czasu. Poza tym strasznie przygnębia mnie to, że nie jestem w stanie pomóc finansowo rodzicom, którzy radzą sobie coraz gorzej. Pociesza mnie jedynie fakt, że mam troszkę oszczędności więc nie muszę prosić się od nich o pieniądze na nową bluzkę czy kosmetyk. Ale pieniądze się skończą, a poziom mojego załamania wzroście o 100%. Dobija mnie też to, że oni zawsze tak we mnie wierzyli, byli dumni z tego, że studiuję i dobrze sobie radzę i bardzo mi źle, że ich zawiodłam.

Powiedzcie mi proszę, jak ja mam sobie z tym poradzić ? Pewnie większość napisze : przełam się, zaryzykuj i owszem, to jest jakaś myśl, wiem to z autopsji, że czasami warto zaryzykować, ale nie potrafię przełamać lęku. A nie chcę tak dalej żyć. To nie jest życie, tylko gnicie w łóżku od rana do nocy i popadanie w coraz większą depresję. A lata lecą... :(

Bardzo dziękuję tym, którzy wytrwali do końca i będę bardzo wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki. Pozdrawiam Was serdecznie.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 cze 2014, 13:31

Paniczny lęk przed pracą

Avatar użytkownika
przez pysiunia 04 cze 2014, 19:32
Framboisee, Niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w siebie, ucieczka przed tym, co dla Ciebie byłoby szansą - to wszystko skąd się bierze.

A jakie miałaś dzieciństwo ? Jaki masz kontakt z rodzicami i rodzeństwem ?
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Paniczny lęk przed pracą

przez Framboisee 04 cze 2014, 20:03
Kika7, dziękuję za odpowiedź. Dzieciństwo wspominam bardzo dobrze. Nigdy niczego mi nie brakowało, a nawet miałam więcej niż moi rówieśnicy. Nigdy mi niczego nie brakowało. Wychowałam się w normalnym domu, gdzie nie było nadużywania alkoholu, przemocy i awantur. Relacje z rodziną mam bardzo dobre. Można powiedzieć, że jestem oczkiem w głowie rodziców (najmłodsze dziecko). Czasami mam wrażenie, że mój problem częściowo bierze się stąd, że nigdy niczego ode mnie nie wymagali, zero obowiązków, wszystko podane na tacy. Tylko moja mama bardzo naciskała na to, żebym się dobrze uczyła i mimo wielkich starań, według niej zawsze mogłam więcej i lepiej. Odpuściła dopiero, jak poszłam na studia. Ja i moi bracia zostaliśmy wychowani dokładnie tak samo, a mimo to oni nie mają takich problemów jak ja. Mogę śmiało powiedzieć, że w ich życiu było więcej porażek niż jakichkolwiek sukcesów, a mimo to są bardzo pewni siebie.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 cze 2014, 13:31

Paniczny lęk przed pracą

Avatar użytkownika
przez pysiunia 04 cze 2014, 20:40
Framboisee, Więc dzieciństwo nie ma wpływu na Twoje teraźniejsze problemy.

Nie wiem skąd może się brać u Ciebie niskie poczucie własnej wartości i brak wiary w siebie oraz lęki.
Może tłumisz jakieś negatywne uczucia ? Może żyjesz w ciągłym stresie ? Długotrwałe napięcie nerwowe może zamienić się w lęk, by znaleźć ujście na zewnątrz.

Czy odreagowujesz jakoś stres ? Chodzisz na basen, jeździsz na rowerze, itp. ?

Jestem w trakcie psychoterapii długoterminowej i zaczynam dostrzegać zależność między negatywnymi emocjami, wyparciem tych emocji do wnętrza /brak odreagowania ich/ oraz długotrwałym stresem a lękiem.
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Paniczny lęk przed pracą

przez J-23 04 cze 2014, 20:40
Framboisee nadopiekuńczość (oczko w głowie) też ma swoje złe strony - w dzieciństwie czułaś się bezpiecznie, beztrosko bo miałaś nad sobą rodziców, którzy Cię chronili przed światem, ale Ty w tym dzieciństwie tkwisz nadal - próba stania się dorosłym (niebezpieczeństwa, odpowiedzialność i wszystko to co się z tym wiąże) wywołuje u Ciebie lęk. Prawdopodobnie wymagania (zawsze możesz więcej...czyli tak naprawdę jesteś słaba, jesteś do niczego, zawiodłaś mnie...itd.) twojej matki również wpłynęły na twoje życie i zachowanie. Niestety, narzucone schematy myślowe w dzieciństwie gdzieś się zawsze kodują w głowie i odzywają się w najmniej odpowiednim momencie. Przełamanie lęku to podstawa do pozbycia się tych wszystkich schematów, które w sobie nosisz. Oczywiście to nie będzie łatwe, ale do tego dochodzi się małymi krokami. Psychoterapia powinna pomóc.
J-23
Offline

Paniczny lęk przed pracą

przez Framboisee 04 cze 2014, 21:00
Kika7, nie wiem czy to ma znaczenie, ale dodam, że ta niska samoocena nie pojawiła się nagle, a towarzyszy mi od zawsze. Już jako dziecko byłam bardzo zakompleksiona. Często płakałam bo nie podobałam się sobie i nie lubiłam tego, jaka jestem. Byłam chorobliwie nieśmiała i zamknięta w sobie. Mając 4 lata zaczęłam obgryzać paznokcie i trwa to do dzisiaj. Już w podstawówce pojawiły się u mnie myśli samobójcze, a w wieku 12 lat nałykałam się tabletek (do tej pory nikt o tym nie wie). Zastanawiam się skąd to się bierze ? Dlaczego ?

J-23, na pewno jest wiele prawdy w tym co piszesz. W dzieciństwie czułaś się bezpiecznie, beztrosko bo miałaś nad sobą rodziców, którzy Cię chronili przed światem, ale Ty w tym dzieciństwie tkwisz nadal - próba stania się dorosłym (niebezpieczeństwa, odpowiedzialność i wszystko to co się z tym wiąże) wywołuje u Ciebie lęk. - nie raz doszłam do podobnych wniosków, ale z drugiej strony ja bardzo chcę, wręcz potrzebuję oderwać pępowinę, bo wiem, że dzięki temu nabrałabym dużej pewności siebie, a takie życie pod skrzydłami rodziców już mnie męczy. Ale za bardzo boję się zaryzykować, boję się porażek i bycia ocenianą przez innych. Mam wrażenie, że tak będzie od zawsze :(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 cze 2014, 13:31

Paniczny lęk przed pracą

Avatar użytkownika
przez pysiunia 04 cze 2014, 21:22
Framboisee, psychoterapia powinna pomóc znaleźć podłoże Twoich dolegliwości.


Idź do lekarza rodzinnego, poproś o skierowanie na psychoterapię, znajdź dobrego psychoterapeutę, zanieś do przychodni w której pracuje i czekaj w kolejce.
Chyba, że wolisz chodzić prywatnie.
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Paniczny lęk przed pracą

przez Framboisee 04 cze 2014, 21:36
Kika7, czyli to nie musi być skierowanie od psychiatry, a od lekarza rodzinnego wystarczy ?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 cze 2014, 13:31

Paniczny lęk przed pracą

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 04 cze 2014, 22:30
Framboisee, Ja cierpię na mniej więcej zbliżony lęk co Ty, czy bardziej ich zestaw. W chwili obecnej co prawda pracuje( ale też dostałem ją po znajomości, bez składnia cv itd) ale przez wiele lat siedziałem w domu i nawet wysłanie cv było dla mnie problemem, a jak udało się wysłać to miałem nadzieję że nikt nie odpiszę, oddzwoni, takich rzeczy jak dzwonienie czy roznoszenie cv po firmach to nawet nie praktykowałem. Podobnie jak Ty też trudno uznać mnie za typowego lenia, jak już pracuję nie znoszę np przestojów, opierdalania, praca po kilkanaście godzin dziennie też mi nie straszna no ale szukanie pracy, lęk przed nią, lęk że sę w niej nie poradzę, zostanę wyśmiany itd powoduje że de facto unikam pracy.

Też miałem udane dzieciństwo, dobrych rodziców( matka zdecydowanie nadopiekuńcza) nikt mnie w rodzinie nie poniżał, prześladował a mimo to od zawsze mam bardzo niską samoocenę.

Później poszłam na studia. Wszystkie moje koleżanki pracowały, szukały różnych zleceń, chodziły na zajęcia dodatkowe, a ja nie.
Też się opierniczałem na studiach, a nie były to wymagające studia jak Twoje( chyba) a dziś poniekąd płace za to choć minęło już prawie 10 lat. I tylko w pracy fizycznej mam jakiekolwiek doświadczenie i chyba do innej się już nie nadaję.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17064
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Paniczny lęk przed pracą

przez mentalvaccine 04 cze 2014, 22:51
Ja mam niestety gorzej. Moje zycie zawodowe to glownie praca na czarno i pare epizodow oficjalnych. Ostatnia robota jaka mialem skonczyla sie jakies 2 lata temu. Od tamtej pory zazely sie dziać ze mną dziwne rzeczy, ale o tym możesz przeczytać w moim przywitaniu. Po samobójczym epizodzie postanowilem sobie ,ze spróbuje jeszcze raz się dźwignąć, tak więc stworzyłem sobie plan działania. Plan jest bardzo dobry, ale jak to w życiu bywa plany ciężko wdrożyć.
Dziś miałem iść na rozmowę, nie czułem jakichś lęków większych czy, że sobie nie poradzę, jako że robota jest prosta, niestety kiedy prawie dotarłem do celu miałem nawrót psychozy. Ulice zaczęły mi się przestawiać tworząc jakiś labirynt, z którego nie mogłem wyjść. Fo tego znowu znowu nawiedził mnie demon, który śmiał się i powtarzał :Nie zdążysz, nie dasz rady, czekają tam na ciebie, będą cię odciągać od twojego planu itp. No i oczywiście uciekłem. Jak wszystko wróciło do normy poczułem się jak szmata. No ,ale cóż, będe próbował dalej, bo sobie obiecałem, że cokolwiek by się nie działo wytrzymam chociaż rok.
Co do wysyłania CV i przeglądania ofert u mnie działa niestety prokrastynacja. Po prostu wbija mi się myślenie, że jak poczekam to znajde coś lepszego itp. Wpienie mnie to wszystko ,zwłaszcza ,że rodzina myśli ,że od jutra zaczynam pracę zarobkową, a wiem ,że jak powiem prawdę to będzie masakra. Dzisiaj w nocy i jutro z rana porozsyłam jeszcze Cv, a jutro będę błąkał się po mieście przez 8 godzin. Mam nadzieję że tylko 1 dzień.
A Ciebie oczywiście pozdrawiam i życzę powodzenia.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
22 maja 2014, 11:03

Paniczny lęk przed pracą

przez Framboisee 04 cze 2014, 23:15
carlosbueno, a próbowałeś to zmienić ? Jakaś terapia, cokolwiek ? Ciekawa jestem, czy w ogóle jest jakaś szansa, żeby uwolnić się od tego lęku.

mentalvaccine mniej więcej Cię rozumiem. Wiele miałam takich sytuacji kiedy postanowiłam, że gdzieś pójdę (fryzjer, lekarz, urząd i inne) a wiałam sprzed samych drzwi, więc wiem jak podle musiałeś się czuć :( Super, że chcesz coś z tym zrobić, nie poddajesz się i próbujesz dalej. Chyba nic innego nam nie zostaje, jak upadać i się podnosić, bo najgorzej jest potknąć się i nie próbować wstać :(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
03 cze 2014, 13:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do