Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Lethality

Użytkownik
  • Zawartość

    610
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Zrobić każdego dnia chociaż jedną rzecz, która może poprawić nasz stan. Np. coś przyjemnego na teraz, albo coś w kierunku poprawienia naszego stanu długoterminowo. Chociaż spróbować. Nawet jak się nie uda to pochwalić się za ten wysiłek. Żeby potem nie było że kolejny dzień został kompletnie zmarnowany.
  2. Czuję się jakbym płynął we mgle, ledwo żywy i półprzytomny.
  3. Chociażby po to by cię wyciągnąć z tego dołu.
  4. Wpadłem w rutynę codzienności, znowu każdy dzień wygląda tak samo. Jestem niewolnikiem własnych emocji, straciłem kontrolę nad swoim życiem, czuję się bezwładny. Zastanawiam co by tu zmienić, chociaż jedną małą rzecz by ten kolejny dzień nie był tak samo zły jak poprzedni, tak samo stracony. Wpadam w pułapki własnego myślenia i jestem w tym wszystkim bezradny. Zapętlam się, mam uczucie bezradności w efekcie nie mam sił na działanie, nic nie robię, nic się nie zmienia i znowu wraca mi uczucie bezradności z powodu złej sytuacji, w której jestem. Bez sensu. Jak mam się zmienić, jak walczyć z tym skoro depresja odbiera wszelkie siły, ludzi się boję przez fobię społeczną, a codzienność to głównie cierpienie? Jak jak jak.
  5. Nie mam nawet siły napisać o tym jak źle się czuję. Wowow
  6. wyżalę się światu... nie mam nawet sił się wyżalić
  7. Mam podobnie, większość życia zapomniałem, chyba już bezpowrotnie, bo nawet w rzadkich, pozytywnych chwilach dużo więcej nie pamiętam.
  8. Bez sił do życia, zniechęcony, zmartwiony, zalękniony, zestresowany. Siedzę w pracy i prawie nic nie robię. Zadanie jakie dostałem to pogadać z analitykiem, ale nie uważam, że to ja powinienem to inicjować, bo to nie leży w moich obowiązkach, ani wynagrodzeniu :) Poza tym analityk zbyt dużo wymaga ode mnie zamiast samemu robić, boję się też rozmawiać z kimkolwiek przez fobię, depresję i to jak beznadziejnie działa mi mózg, pamięć, koncentracja, myślenie lateralne. Dobrze, że nic innego mi nie dają do roboty, ani nie naciskają, bo nie nadaję się do żadnej trudniejszej pracy. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam w tej depresji. To są miesiące olbrzymiego cierpienia. Nie wiem ile to już trwa. Jestem jak warzywo.
  9. Bzdura wcale nie na koszt silniejszych, oni tego w ogóle nie odczują. Socjal, paradoksalnie zawsze najbardziej uderza w słabych. To oni mają najmniej, to od nich jest większość pieniędzy w budżecie i teraz będą dodatkowo płacili na te zasiłki dla dzieci.
  10. Nie mam sił do życia. Mam świadomość mojego zaburzonego postrzegania świata, ale co z tego skoro brakuje mi sił, albo chociaż sprzyjającego środowiska na wyjście z tego? W ogóle jak można naprawić zjebany mózg? Wczoraj znowu mnie wkręcił. Dwoje ludzi zajętych rozmową się przestraszyło w kolejce przy kasie, bo nie zauważyło jak podszedłem do kolejki. Potem znowu jeden z tych typków się przestraszył jak położyłem bułki na taśmie. Jako fobik społeczny roztaczam wokół siebie aurę lęku i tak się zachowuje jakbym był niewidzialny, tak się skradam :) ale bez przesady to normalne, że ludzie się nagle czegoś przestraszają. Usłyszałem część komentarza jednego z tych typków "a to jego bułki!" i potem śmiech, nie zrozumiałem, że komentowali swoje zaskoczenie i śmiali się z siebie. Mózg mi wkręcił, że śmiali się ze mnie. Dorobił nawet całą rozmowę na mój temat, mimo iż słyszałem tylko parę słów. Domniemana rozmowa oczywiście na mój temat i to negatywna, że jeden typek mówi, że ja śmierdzę, a drugi "serio? myślałem że to jego bułki!" Ja pierdolę serio taka bajeczka? Bułki przecież nie śmierdzą, ja też nie śmierdzę, w ogóle co to ma być, to nie ma żadnego sensu. Mimo to mózg wkręcił mi taką negatywną historię, poczułem się w centrum uwagi, lęk, wzrok w dół i zamartwianie się przez następne 20min. To tylko przykład, takie schizy mam często, praktycznie każdego dnia, większe, albo mniejsze. Żyje w takim swoim zniekształconym świecie i świadomość tego mnie przybija. Wózek życia pcham codziennie wstając do pracy, cholera w jakim celu, po co? Widzę, że nie zmierzam w żadnym kierunku, nie potrafię osiągnąć moich celów, jestem jak statek dryfujący na morzu podczas sztormu. Czekam tylko i mam nikłą, naiwną nadzieję, że się rozpogodzi.
  11. Do siebie: ok Do innych: lęk Do świata: lęk
  12. nienawidzę siebie i nienawidzę świata
  13. Mama zwróciła mi uwagę na to, że jestem w dobrej sytuacji życiowej, bo przecież jestem młody, mam wykształcenie, dobrą pracę, mieszkanie, dziewczynę i że to jest nienormalne, że nie mam na nic siły. Powiedziała, że mogę mieć depresję i powinienem iść do psychiatry. Nie odpowiedziałem jej, że już tam chodzę i biorę leki. Może to już czas? Skoro to tak widać to nie ma czego ukrywać. Nie mam siły na nic nawet na to, aby się wziąć za leczenie. Na myśl o terapii tracę siły. I tak tkwię w tym nieszczęściu i narzekam na to jaki marny jest mój los. Co będzie dalej? Nie wiem.
  14. To ta dziewczyna została upokorzona tym, że jej facet flirtował z byłą dziewczyną. Obwiniała cię bezpodstawnie, pewnie dlatego, że czuła złość. A tego faceta to bym skreślił po tym jak cię olał. Masz nauczkę na przyszłość, nie trzeba było się tak angażować. On Cię nie kocha. Znając życie to koleś pewnie dalej będzie kręcił z dwoma laskami, albo więcej naraz :]
×