Praca a nerwica

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez true 04 lis 2013, 21:59
ja juz od roku szukam , chodze na spotkania , wysylam cv i placze , mnie to nawet do sklepu nie chcca przyjac :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
386
Dołączył(a)
11 sie 2013, 18:42

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 04 lis 2013, 22:24
Masz rację JKB, w stanach to jest tak powszechne chodzenie na terapię, u nas to jeszcze to się rozwija dopiero. Sami dobrze wiemy, różnie choroba przebiega czasami jest dramat, ale tak jak mówisz nie wolno panikować, też się nauczyłem już, że grunt to świadomość tego co się dzieje, łatwiej to strawić jest.
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 05 lis 2013, 01:51
predicament, Nie mysl o tym zeby pracowac tylko zeby zarabiac. Jak masz jakies prace, to po prostu zwieksz ich ilość.
Nie masz zadnej depresi tylko typowego dola spowodowanego tym, że nie możesz znależć pracy. Nie mysl o tym, że czegoś nie umiesz bo
w nowej pracy wszystkigo Cie naucza, trzeba tylko rozumiec podstawy. Nawet i jakby zwolnili cie z Twojej winy to co z tego,
czlowkiek przeciez moze popełniać błedy. Mysle, ze nie ma co sie bać bo i tak boisz sie tylko swoich wyobrażeń. Jak będzie tego przecież nie wiesz.
Jedno jest pewne - na pewno będzie inaczej niż sobie wyobrażasz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Praca a nerwica

przez JKB 05 lis 2013, 06:44
nerwosol-men napisał(a):Masz rację JKB, w stanach to jest tak powszechne chodzenie na terapię, u nas to jeszcze to się rozwija dopiero. Sami dobrze wiemy, różnie choroba przebiega czasami jest dramat, ale tak jak mówisz nie wolno panikować, też się nauczyłem już, że grunt to świadomość tego co się dzieje, łatwiej to strawić jest.


Jesteśmy zasciankiem swiata ... Stereotypy krążą non stop i ludzie przypisuja od razu do sytuacji potocznie wyobrażenie zaistanialej sytuacji. Kiedyś moja koleżanka bardzo fajna dziewczyna, która poznałem na tym forum majac nerwice brała ze sobą wodę mineralną. Pól litrowa butelkę zwyklej wody mineralnej. Stojąc w kolejce popijając wodę wszyscy patrzyli na nią jakby wróciła z niezłej imprezy i miała KACA. Hmmm o było na Śląsku , robotnicze miasto, wiec wmentalńosci tych ludzi pewnie ostro pila. Nikt nie pomyślał ze może zdrowo sie odżywia, może uprawia sport, a może lubi wodę. U mnie w pracy wszyscy piją wodę, a na ulicy widzę setki ludzi z pól litrowymi butelkami. Ważne jest otoczenie i jak interpretuje to co sie dzieje wokół ńiego. Jak ja miałem nawrót nerwicy to niektórzy mówili ze sobie jaja robię. A mój dyrektor mówił żebym brał melise i sie nie dawał. Rok pózniej to ja sie wziąłem za jego leczenie bo sam miał załamanie nerwowe i straszne leki. 2 miesiące od wizyty u mojego lekarza wraca do pracy pełen sił.
Ostatnio w dzień dobry TVN pani psycholog powiedziała ze 8 milionów Polaków ma nerwice, 30% pracujących Niemców ma depresję. Nerwica to jest taka sama choroba jak grypa. Dłużej sie ja leczy, lubi nawracac, ale można z nią żyć. Ja pracuje w banku i ńigdy nie ukrywalem przed światem ze sie lecze ze jestem chory. To od swojej klientki dostałem namiar na lekarke która mnie postawiła na nogi. To ja teraz przekazuje namiary swoim klientom na ta pańia. Nawet jeżdżąc taksówką spotkałem taksówkarza który tez sie leczy i zawsze rozmawiamy o zdrowiu, lekach , lekarzach. My sami kreujemy wizerunek naszej choroby - możemy być albo mega chorzy i siedzieć w domu i uzalac sie jak jest zle, albo możemy walczyć i żyć w miarę normalnie. I nie załatwimy tematu pod dywan , ze ńie ma choroby bo to wstyd iść do psychiatry. A co to za różnica czy porozmawiasz z koleżanka czy lekarzem. Taka ze lekarz jest profesjonalista i może ci pomoc, poza tym jego obowiązuje tajemńica lekarska i nic nie powie nikomu o Tobie.

-- 05 lis 2013, 06:57 --

predicament napisał(a):Witam,

moj problem przedstawia sie jak w temacie. Od kilku lat nie pracuje, oprocz trudnej sytuacji na rynku pracy wytworzyl mi sie w umysle jakis dziwny lek przed praca. Po studiach latalam jak skowronek na rozmowy kwalifikacyjne - wierzylam jeszcze, ze moze bede cos warta w dziedzinie zawodowej. Pomylilam sie, nikt mnie nie przyjal. Poddalam sie i odczuwam takie zniechecenie na mysl o rozmowach/pracy, ze normalnie wariuje.

Po jakims czasie znalazlam prace. Pomimo, ze lek mnie zzeral od srodka i robilam tam co moglam i jak najlepiej potrafilam to zwolinili mnie :smile: Oczywiscie, wmowilam sobie, ze to moja wina. I to byl gwozdz do mojej trumny :smile:

Teraz juz tylko siedze, chociaz staram sie jakos na boku zarabiac. Mysle, zeby isc chocby do pracy w sklepie, ale od razu mam milion watpliwosci, bo tego i tego nie umiem... Poza tym jak mam przekonac pracodawce na rozmowie, ze jestem/bede wartosciowym pracownikiem skoro sama uwazam siebie za kompeletnie nic nie warta???

Jeszcze kilka lat temu biegalam po ulicach irlandzkiego miasta z CV, pracowalam po kilkanascie godzin, czasami dwadziescia i musialam zmierzyc sie z o wiele wiekszymi problemami. Teraz nie mam na nic sily, jestem kompletnie bierna. Co ja mam zrobic ? Wiem, ze praca to pierwszy krok do normalnego funkcjonowania, ale ja nie potrafie sie przelamac.

Nie chce isc do psychiatry/psychologa, bo rozmowa z obcym czlowiekiem o tym wszystkim wprawia mnie w nie mniejszy lek niz ten przed rozmowa kwalifikacyjna. [Nawet pisanie tu jest dla mnie bardzo niekomfortowe]. Jestem pewna, ze mam depresje ale nauczylam sie z tym zyc - wstaje z lozka zawsze (jesli rozumiecie jak ciezko czasami sie podniesc) ... Dla mnie ratunkiem moze byc tylko praca, kontakt z ludzmi, a nie psychotropy czy jakas terapia. No i finansowo tez sobie na to nie moge pozwolic, bo jak pisalam jestem bezrobotna. Kolo sie zamyka.

I co jak mam/moge zrobic?


Mam pytanie czemu ty sie stresujesz pisaniem na tym forum ??? Nikt cię ńie zna ńikt cię nie ocenia każdy chce dla ciebie jak najlepiej. Myśle ze sa tutaj ludzie którzy mieli cięższa nerwice/depresję ńiz ty i żyją. Piszesz ze byłaś w Irlandii i tam pracowalas ... Ja bym sie ńie odważył - obcy kraj, 0 przyjaciół, "życzliwi" Polacy, itd. A ty byłaś , pracowalas i dalas radę. To ze cię zwolnili to spójrz na to tez tak ze jest kryzys i pracodawcy tną koszty i zwalniają jak chcą pod hasłem mamy kryzys ...
Co sie wydarzyło takiego w Twoim życiu, ze widzisz siebie jako osobę niezaradna??? Rynek pracy w Polsce jest ciężki i ludzi szukających pracy jest tysiące a jak już znajda to ta waruńki pracy sa jakie sa. Za dużo rozmyslasz i te myśli nakrecaja błędne koło. Zajmij czymś swój umysł , daj mu odpocząć a wtedy podejmij walkę :)
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Praca a nerwica

przez mm 05 lis 2013, 10:04
Witam,

niedawno straciłam prace, w której pracowałam bardzo długo. Na nerwicę leczę się od około 8 lat. Przez cały czas walki z chorobą miałam pracę i myślę, że pomimo tego że czasem lęk paraliżował mnie okropnie i za nic nie chciałam wstać do roboty to właśnie ona trzymała mnie w kupie tak naprawdę.
W dniu otrzymania wypowiedzenia przeżyłam oczywiście szok ale nerwica nie dala jakoś szczególnie znać o sobie. Tak samo 3 mies wypowiedzenia ,które prawie cale przepracowałam. Wiadomo im bliżej końca tym robiło się dołująco...Myślałam ,że pracę uda mi się znaleźć szybko...myliłam się. Mnóstwo wysłanych ofert i zero odpowiedzi.
No i zaczyna się....lęki wracają...budzę się w nocy roztrzęsiona, zasypiam z lękiem, śpię płytko, budzę się wyczerpana. Nie ma noża na gardle z brakiem pracy. Mąż pracuje i uspokaja mnie że bez problemu poradzimy sobie. Niestety chyba nie o to chodzi bo wiadomo ,moja samoocena poszla ostro w dół...a to nakręca kolejne myśli które wywołują lęki.Najbardziej dobija mnie ,że świat idzie dalej a ja stoję na bocznym torze i jak na złość musiało trafić na mnie. Już prawie udało mi się całkowicie odstawić leki.Nie chce wracać do nich znowu...mam poczucie wielkiej beznadziei nie znosze tego uczucia użalania się nad sobą ale nie mogę sobie z tym poradzić.Psychoterapia mnie nie interesuje. Wiem czym to smakuje i nie pomogło. Jedynym rozwiązaniem musi być praca a wiadomo ,że im więcej czasu upływa od ostatniej tym obawy co do nowego miejsca rosną...błędne koło.
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Praca a nerwica

przez rotten soul 05 lis 2013, 10:12
JKB,
Ostatnio w dzień dobry TVN pani psycholog powiedziała ze 8 milionów Polaków ma nerwice

:lol: Nic dziwnego, że wzięli ją do tego programu. :D
rotten soul
Offline

Praca a nerwica

przez JKB 05 lis 2013, 10:27
rotten soul napisał(a):JKB,
Ostatnio w dzień dobry TVN pani psycholog powiedziała ze 8 milionów Polaków ma nerwice

:lol: Nic dziwnego, że wzięli ją do tego programu. :D

Jestem skłonny zgodzić sie z ta wypowiedzią u mnie w pracy na 7 osób 3 ma nerwice mniejsza lub większa. Poza tym widzę kolejki do psychiatrow i psychologów to widać ze coś jest na rzeczy
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Praca a nerwica

przez rotten soul 05 lis 2013, 11:25
Jestem skłonny zgodzić sie z ta wypowiedzią u mnie w pracy na

Jestem skłonny się z nią nie zgodzić, bo u mnie w pracy takich nie stwierdziłem wśród ok 35. na zmianie, chyba, że świetnie maskują, bo rzecz jasna nie pytałem ich o to, ale z tego co mówią i jak się zachowują to żadnych nerwic, depresji czy innych zaburzeń psychicznych się w nich nie dopatrzyłem. Wśród znajomych mi osób też miałbym duże trudności, by kogoś do nerwicowców zaklasyfikować.

Poza tym widzę kolejki do psychiatrow i psychologów to widać ze coś jest na rzeczy

Tego nie wiem, bo sam nie chodzę. A kolejki to chyba do każdych lekarzy są w bezpłatnych przychodniach. Przynajmniej w moim mieście to zjawisko pospolite.
rotten soul
Offline

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez nerwosol-men 05 lis 2013, 11:51
z tymi 8 mln to mi się wierzyć chce tym statystykom :nono:
Załóż wy­god­ne bu­ty, bo masz do przejścia całe życie... Obrazek

http://www.poomoc.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7538
Dołączył(a)
03 lis 2013, 00:13
Lokalizacja
Warszawa

Praca a nerwica

przez JKB 05 lis 2013, 11:54
rotten soul napisał(a):
Jestem skłonny zgodzić sie z ta wypowiedzią u mnie w pracy na

Jestem skłonny się z nią nie zgodzić, bo u mnie w pracy takich nie stwierdziłem wśród ok 35. na zmianie, chyba, że świetnie maskują, bo rzecz jasna nie pytałem ich o to, ale z tego co mówią i jak się zachowują to żadnych nerwic, depresji czy innych zaburzeń psychicznych się w nich nie dopatrzyłem. Wśród znajomych mi osób też miałbym duże trudności, by kogoś do nerwicowców zaklasyfikować.

Poza tym widzę kolejki do psychiatrow i psychologów to widać ze coś jest na rzeczy

Tego nie wiem, bo sam nie chodzę. A kolejki to chyba do każdych lekarzy są w bezpłatnych przychodniach. Przynajmniej w moim mieście to zjawisko pospolite.

A kto ci sie przyzna ze chodzi do psychiatry ??? Od razu byłby czubkiem w oczach kolegów. A moje 2 koleżanki które maja nerwice w życiu byś nie powiedział ze ja maja. A ja ??? Ostoja spokoju i dowcipu ???
Co do lekarzy psychiatrow i psychologów za $ sa mega kolejki i wizyta kosztuje minimum 100 zł. Wiem bo chodziłem. A za darmo w przychodni to Olga ci dać benzodiaziny i spier... Takie to jest podejście
JKB
Offline
Posty
185
Dołączył(a)
14 lip 2012, 06:37

Praca a nerwica

przez rotten soul 05 lis 2013, 12:08
JKB,
A kto ci sie przyzna ze chodzi do psychiatry ??? Od razu byłby czubkiem w oczach kolegów.

Skoro niby co trzeci Polak ma problemy psychiczne, to czego tu się wstydzić skoro to takie powszechne? ;) Ale spoko, wiem co jest pięć, choć i tak nie wierzę w te statystyki.

A moje 2 koleżanki które maja nerwice w życiu byś nie powiedział ze ja maja

Dlatego napisałem to.
chyba, że świetnie maskują

Bo mnie też nikt by nie powiedział, że ten kolo ma w planach samobója.

Co do lekarzy psychiatrow i psychologów za $ sa mega kolejki i wizyta kosztuje minimum 100 zł.

Ja byłem tylko 2 razy i wszystkich umawiano na konkretną godzinę, więc żadnych kolejek nie było.

A za darmo w przychodni to Olga ci dać benzodiaziny i spier..

Co za Olga? :shock: Za kasę też Ci mogą to dać. To, że bulisz za wizytę, to nie oznacza zaraz, że Cię wyleczą, albo, że w ogóle robią to dobrze.

-- 5 lis 2013, o 11:11 --

JKB,
Od razu byłby czubkiem w oczach kolegów

To sporo mówi o tym jakich kolegów/koleżanki mamy i jak ogół ludzi do tego podchodzi. Ja dlatego swoim powiedziałem bajbaj. Wiem (a raczej podejrzewam na podstawie opinii jakie głosili na te tematy), że reakcja byłaby podobna. Smutne. :(
rotten soul
Offline

Praca a nerwica

Avatar użytkownika
przez predicament 05 lis 2013, 15:42
Dziękuje za wszelkie rady i odpowiedzi.

Mialam odpisac na kilka, ale calkiem sie w tym wszystkim pogubilam. Napiszę ogolnikowo.

Wiem jak wazne zeby pracowac, przynajmniej odgoni sie te okropne mysli od siebie gdy sie czyms zajmie [dlatego w domu robie wszystko co moge byle by nie siedziec i nie myslec o swojej bezndziejnej sytuacji]. Nie chodzi o pieniadze. Poza tym nie musze pisac jak co o mnie sadza inni, ze nie pracuje... Wiem mi tez jest okropnie wstyd. Ale ten wstyd jest slabszy niz strach. Juz nawet potencjalny telefon od pracodawcy wywoluje u mnie paralizujacy lek.

To, ze nie znalazlam pracy,a pozniej szybko ja stracilam potwierdzilo moje wczesniejsze przypuszczenia, ze jest nic nie warta, niepotrzebna, po prostu zbedny element. Idz sie dziewczyno utop lepiej niz obrzydzaj innym otoczenie swoja obecnoscia, jestes niepotrzebna - tak mysle.

Jak wiecie pewnie z takim nastawieniem trudno jest udowodnic komukolwiek, ze zasluguje sie jakakolwiek prace. Czuje sie niemal jakbym klamala gdyby miala mowic jakim to jestem/bede dobrym pracownikiem. Myslalam o wlasnej firmie, ale zaden dobry biznes do glowy mi nie przychodzi. Niestety.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
04 lis 2013, 18:29

Praca a nerwica

przez mierzewysoko 05 lis 2013, 22:30
Dobrze Cię rozumiem z tym, że nie chcesz iść do psychiatry/psychologa. Ja też nie chcę, bo się boję. Mam o tyle gorzej, że mój problem to chyba tylko lęk społeczny. Więc bardzo, bardzo boję się "otwierania się" przed psychologiem. Na razie jestem na etapie szukania specjalisty w Poznaniu. Ale wiem, że aby z tego wyjść muszę iść na terapię. Mam nadzieję, że szybko się zdecyduję, bo mam problemy w pracy. Pamiętaj to tylko lęk, dasz radę iść na terapię, ja mam nadzieję że mi też się uda.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lis 2013, 21:54

strach przed praca

Avatar użytkownika
przez wieslawpas 06 lis 2013, 03:41
a mnie ścieeło z namiaru pracy, wiec chyba praca nie jest lekiem na nerwice.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7736
Dołączył(a)
06 maja 2009, 18:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do