Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Majkel86

Użytkownik
  • Zawartość

    394
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Dawno mnie tutaj nie było ale widziałem na poczcie, że ktoś odkopał temat więc jak zajrzałem to dodam kilka słów bo po dobrych 10 latach z nerwicą człowiek już się trochę na obserwował siebie i dużo nauczył Przez te lata próbowałem różnych leków ale głównie to paroksetyna i setralnina z różnymi przerwami w których chciałem sobie udowodnić, że tym razem dam radę bez Wkręcałem sobie różne rzeczy, że to przez leki czuję się tak i tak, że wolę ich nie brać i jakoś sobie poradzić. Doszedłem do wniosku, że leki wcale nie wywołują żadnych skutków ubocznych, może na początku brania przez pierwsze tygodnie się czuje człowiek jakiś otumaniony, odrealniony, leniwy itd ale później wszystko mija lek zaczyna działać jest lepiej objawy ustępują chce się bardziej żyć. Tylko, że po jakimś czasie organizm chyba się przyzwyczaja i przestaje reagować na te substancje przynajmniej u mnie, już nie działa tak dobrze jak na początku. Być może by trzeba zwiększać dawki ale ile tego można brać? Brałem najwięcej 200mg asertinu i po pewnym czasie i tak lęk robił swoje więc stwierdziłem, że nie ma sensu jak już coś biorę to max 1 tabl czyli na tą chwilę 100mg i nie czuję się jakoś świetnie ale na tyle, że funkcjonuje, pracuje itd. Zauważyłem też, że sam antydepresant to nie jest idealne rozwiązanie, dobrze coś mieć jeszcze dodatkowego na uspokojenie, nie mówię o xanaxie itp bo to jest lek awaryjny u mnie np. max pół tabl na tydzień jak już na prawdę czuję się wykończony psychicznie, po tym od razu czuję mega rozluźnienie i zdaje sobie sprawę jeszcze bardziej, że wszystko co cały czas czuję to po prostu stres i nerwy bo niby dlaczego po jakieś tabletce albo 2 piwach wszystko nagle mija zero stresu napięcia??? Ale dobrze też działa hydroxyzyna, jak ktoś ma problemy ze spaniem to polecam na wieczór i nie ma opcji, że się nie uśnie, w ciągu dnia można też brać fajnie rozluźni ale może usypiać więc nie za dużo. Doszedłem więc do wniosku, że leki nie są takie złe, bez nich bym się już chyba dawno wykończył, pomagają przetrwać więc w niewielkich ilościach póki co biorę i nie mam zamiaru odstawiać bo nie jestem na to gotowy, co z tego, że wytrzymam jakoś np. rok jak później w końcu się złamie bo będę miał dość i do nich wrócę. Trzeba popracować nad swoją psychiką, uczyć się relaksować, zwalniać tempo życiowe, nauczyć pozytywniej myśleć. Całą tą nerwicę traktuje jako chorobę przewlekłą którą kiedyś rozgryzę, dojdę do wniosku co powoduje u mnie problem, pokonam to i poczuję ulgę, nie wiem kiedy może za rok może za 10lat ale to nastąpi kiedyś bo nie chce do końca życia żyć z ograniczeniami i czuć się jak na jakieś niewidzialnej smyczy, skoro to nerwy i stres to teoretycznie mamy nad tym kontrolę tylko nie wiemy jak tym kontrolować, trzeba się nauczyć
  2. Sport to zdrowie chyba, że ktoś ma na prawdę jakąś wadę serca to trzeba uważać ale my nerwicowcy jesteśmy na ogół w 100% zdrowi
  3. Tak, prócz tego wapń, magnez, wit D, B, C, E, cynk+miedz, lit, lizyna, arginina, chrom, jod+selen hehe pewnie jeszcze coś ale nie pamiętam
  4. No dokładnie, to DD, może masz to po zielsku i szybko Ci minie a może po prostu z lęku jako objaw nerwicy, wtedy leki powinny pomóc albo terapia, jednym słowem wyeliminujesz lęk to pozbędziesz się derealizacji. Druga sprawa to zioło czy inne używki nie idą w parze z nerwicą ;p Pamiętam jak jeszcze nie miałem nerwicy i się zjarałem miałem takie dziwne jazdy, czułem, że wpadam w ścianę o którą się opierałem haha od tego czasu nie jaram chyba, że już mam wypite, wtedy się tak negatywnie niczym nie nakręcę
  5. To zupełnie normalne, że derealizacja załącza się w nerwowych sytuacjach i podczas lęku, bo to jest reakcja obronna organizmu właśnie na lęk.
  6. Wiesz jak mi się pojawia jakaś dziwna myśl np. że w danej chwili jakby nie wiem gdzie jestem, kim jestem to też od razu reaguje lękiem, automatycznie ale po chwili się uspokajam bo nie można w to dalej się zagłębiać. Miałem już tak, że siedząc w domu nachodziły mnie dziwne uczucia obcości otoczenia, ludzi nawet rodziny, jakaś myśl się pojawiała i od razu czułem jakbym miał depresje, takie dziwne uczucie, nieprzyjemne. Mam też tak, że czasami jak o dziwo jestem spokojny bez lęku itd to się nakręcam, bo mi to nie pasuje, że jestem aż tak wyluzowany, wydaje mi się, że coś jest nie tak. Człowiek tak się potrafi przyzwyczaić do tego ciągłego napięcia, skupiania na sobie, że potem ciężko się przestawić i po prostu to zlać i robić swoje. Co do terapii. Ja do psychologa chodzę już z przerwami od nie wiem 2-3 lat ale dopiero teraz chyba zacznę psychoterapię bo wcześniej to było sam nie wiem co, wizyty, rozmowy albo relaksacje które nic w sumie nie wnosiły. Jak chcesz sam spróbować to kup sobie książkę "Lęk i fobia" Edmund J. Bourne. Ja będę się na niej opierał + wizyty u psychologa i omawianie poszczególnych rozdziałów. Zobaczymy co z tego wyjdzie. No i biorę też leki, rok czasu próbowałem bez ale za bardzo mnie już takie życie męczyło, wiadomo trzeba funkcjonować na co dzień, praca itd a doszło do tego, że już brałem l4 żeby nie iść do pracy tak mnie lęki ograniczały. Więc czasem leki to nie jest takie zło, w tej książce jednak kładą nacisk na inne metody, leki taka trochę ostateczność.
  7. Lęk przed zasłabnięciem. Tylko wydaje mi się, że mój lęk jest uzasadniony, nie wymyślony. Kilka lat wstecz zanim miałem nerwicę, miewałem takie kilkuminutowe stany nagłego osłabienia, ręce nogi jak z waty do tego problem z wymową, przeważnie po kilku minutach mija. Najgorsze jest to, że robi mi się tak bez względu na sytuacje czy cokolwiek, nigdy nie wiem gdzie i kiedy i to nakręca mój lęk, bo są miejsca i sytuacje w których człowiek wolał by uniknąć takich rzeczy. Jak jestem sam to się tym nie przejmuję, chyba dlatego, że po prostu boję się reakcji ludzi w takiej sytuacji, od razu wszyscy skupieni na mnie itd czego nie lubię. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, nawet nie wiem czy to na pewno mam od nerwicy, niby lekarze tak twierdzą ale ja nie jestem taki pewien. 8 miesięcy miałem spokoju, już się czułem coraz pewniej mając nadzieję, że to minęło ale wróciło i lęk przed zasłabnięciem się nasilił, znowu częściej o tym myślę w różnych sytuacjach.
  8. Moim zdaniem tak ale jak ma wątpliwości i obawy czy to nie schizofrenia to najlepiej iść z tym do lekarza.
  9. Wyluzuj. Wiem co czujesz bo miałem to samo, też nie ogarniałem swoich myśli i pamiętam jednej nocy też miałem takie dziwne jazdy, bałem się, że zwariowałem, że mi siadło, że schizofrenia, tak się zacząłem nakręcać, że wpadłem w panikę leżąc w łóżku co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Ale poczytałem gdzieś trochę i ktoś pisał, że chorzy na schizofrenie nawet sobie zbytnio nie zdają sprawy z tego, że są chorzy, Ty sobie zdajesz aż za bardzo Słyszysz jakieś głosy? Pewnie nie Derealizacja potrafi tak namieszać we łbie, że człowiek czuje się jak świr. Ja do teraz podczas większego lęku mam derealizację i myśli których nie ogarniam ale wiem już co to jest i tak się tego nie boję jak wtedy, wtedy to było coś nowego i byłem tym przerażony, teraz po prostu tego nie lubię. Jak nie bierzesz leków to może powinieneś spróbować czegoś na wyciszenie lęku, wtedy te myśli powinny też odpuścić.
  10. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że mi suple nie dawały żadnej zauważalnej poprawy jeśli chodzi o nerwicę.
  11. No bo trzeba myśleć tylko pozytywnie, wiem, że przez to jak się często czujemy się nie zawsze da ale jak myślisz pozytywnie i masz pozytywny nastrój to lęk też musi się zmniejszać, a przez lęk mamy derealizacje i te inne dziwne odczucia. Wiem po sobie, jak tylko jestem w pracy to czuję się gorzej, lęk się zawsze nasila a z nim derealizacja, czasami mam takie jazdy w głowie, że nie wiem gdzie jestem ale już trochę przeżyłem i wiem, że nie można się tym nakręcać bo tylko się pogorszy sprawę, trzeba robić swoje i liczyć, że to przejdzie i czasami przechodzi, czasami nie.
  12. Też czasami na drugi dzień po wypiciu czułem się o dziwo dobrze ale zazwyczaj to na kacu wszystko się nasila. Ja teraz biorę 75mg asertin i lęk zamiast słabnąć to rośnie, dziwnie pobudzony się czuję, bez sens. Jedyny lek jaki na mnie działa to chyba tylko alko, po 2-3 piwach czuję się jakbym nie miał żadnych problemów no ale ...
  13. Ja często jak jestem sam to gadam do siebie na głos ale żeby z kimś to mi sie nie zdarzyło
  14. No siedzenie w domu z derealizacją wcale nie pomaga, niby dom bezpieczne miejsce itd ale siedząc i nic nie robiąc tylko o tym myślimy a to nie mija. Na początku też miałem derealizacje praktycznie 24h, teraz na szczęście gówno odpuszcza, pojawia się a po jakimś czasie znika bo ją olewam. Staram się nie reagować na derealizację lękiem bo właśnie lęk ją wywołuje. Najgorzej mam w pracy bo tam póki co nie zawsze potrafię kontrolować lęk, czasami daje nieźle popalić, wtedy derealizacja też ostro miesza w głowie, wychodzę z pracy lęk opada i derealizacja odpuszcza no ale na drugi dzień znowu to samo ;/
  15. Mi raczej przez cały dzień, nie cały czas ale tak jakby momentami łapało. A jak wracałem z pracy gdzie miałem derealizacje to w domu miałem wrażenie jakbym w tej pracy wcale nie był, takie dziwne to było.
×