Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam !

 

Od razu uprzedzam, ze mój post może być długi i chaotyczny.

 

A więc do rzeczy: zastanawiam się nad pójściem do psychologa.

Czuję, że chyba mam depresję. Wiem, śmiesznie to brzmi ale tak jest.

 

Myślę, że juz wczesniej ocierałam się o stany depresyjne, ale teraz problem się nasilił...

 

Od skończeniu liceum, czyli od kilku lat z przerwami zmagałam się z bezrobociem... Byłam taka zrezygnowana, zgnuśniała, bez życia... I nagle pojawiło się światełko w tunelu: dostałam pracę. Wymarzoną, w zawodzie, blisko domu etc. W ogóle sielanka....

 

Niestety okazało się, że moja praca jest koszmarem. Mam beznadziejnego pracodawcę, który wręcz psychicznie się czasami nad nami znęca... Myślę, że znęca to trochę za duże słowo, bo nie krzyczy, ale 'pojeżdża' po ambicji, inteligentnie dając nam do zrozumienia, że do niczego się nie nadajemy itp....

 

Niestety odbija się to bardzo na moim samopoczuciu... Jestem cały czas zestresowana, nie wiem co mnie w pracy czeka, trudno mi się na czymkolwiek skupić.... Cały czas 'czekam w napięciu' na to, czy dostanę ochrzan i za co go dostanę... Trudno mi się zwlec z łóżka, czuję sie przygnębiona. Weekend to dla mnie czas, kiedy 'rozkwitam', bo nie ejstem w pracy... Niedziela popołudnie to dla mnei koszmar... Już zaczynam się zastanawiać jak źle będzie jutro w pracy... Zazwyczaj pół nocy z niedzieli na poniedziałek nie śpię... Praca śni mi się po nocach....

 

Czasem myślałam sobie, że może faktcznie do niczego się nie nadaję, ale patrząc wstecz zawsze pracodawcy byli ze mnie zadowoleni...

 

Wiem, że napiszecie mi, że powinnam zmienić pracę. Ja to wiem. czuję się też zagubiona, bo z jednej strony chcę zminić pracę, bo wiem, ze ta mnie wyniszcza, ale z drugiej boje się tego depresyjnego bezrobocia.... Czuję się taka uwięziona pomiędzy dwoma beznadziejnymi stanami: depresyjną pracą i depresyjnym bezrobociem...

 

Mam grono przyjaciół, ale nie mówi im o moim problemie, bo wydaje mi się z jednej strony bardzo trywialny (kto nie ma dzisiaj problemów z szefostwem), a z drugiej nie daje mi spać....

 

Poza tym kiedyś zwierzyłam się mojej mamie, że nie podoba mi się praca i że moja poprzedniczka nie wytrzymała psychicznie i się zwolniła...Moja mama wtedy mi powiedziała :" no tak już teraz jest, ale sama wiesz jak jest z pracą, szanuj to co masz".... Tym bardziej poczułam się jak osoba wyolbrzymiająca swój problem.

 

Moje przyjaciółki mają prace, w których są szanowane, mają super atmosferę, więc im tez o tym nie mówię...

 

Dusze swój problem w sobie i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić..

Myślałam o wizycie u psychologa, ale boję się c ja mam tam powiedzieć.... Wstyd mi, ze jestem w takim stanie psychicznym, ale czuję, że jestem jeszcze na tyle silna, by móc z tym walczyć... Jak już wspomniałam nie chcę się zwierzać ani rodzinie, ani przyjaciołom z tego co czuję.

 

Postanowiłam napisać to tutaj, bo nikt mnie nie zna i może spojrzeć na sprawę obiektywnie.

 

Moje pytanie jest takie: jak przebiega w ogóle wizyta u psychologa? Jak to w praktyce wygląda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak sobie radzicie z pracą?

Czy nerwica coś zmieniła u Was w tym temacie?

Wszystkie uwagi dotyczące pracy, radzenia sobie z jej znalezieniem etc., są mile widziane.

Ja od stycznia nie pracuję. Rozmowy kwalifikacyjne to koszmar. Najdłużej w jednej pracy wytrzymałam 6 miesięcy, zazwyczaj zmieniałam co ok. 3 miesiące...

Jak jest u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem na wypowiedzeniu. Nie szukam nowej pracy, sama nie wiem dlaczego. Po prostu "nie chcę mi się", mam jeszcze kilka miesięcy... chciałabym pracować w innym miejscu, lepiej pokazać się w nowej firmie, znaleźć jakieś koleżanki, robić coś bardziej odpowiedzialnego... tylko jak? W obecnej firmie wykonuję najmniej odpowiedzialną pracę w całym dziale, ale jakby mogło być inaczej, skoro co chwila gubię dokumenty i nie pamiętam co się do mnie mówi, a jak już coś pamiętam to każde polecenie wykonuję w żółwim tempie :( Niestety jestem największą pierdołą w całej firmie. Z jednej strony ucieszyłam się z wypowiedzenia, bo w końcu coś mnie popchnie do szukania lepszej pracy, ale czy znajdę lepszą pracę? Nie widzę siebie na rozmowie kwalifikacyjnej :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z cała pewnością wszyscy wiecie co znaczy pracować będąc chorym na nerwicę. Ja wiem doskonale, dlatego nie pracuję. Ostatnią pracę rzuciłem dlatego, że w pewnym momencie stwierdziłem iż już dłużej nie mogę się tu męczyć bo to może doprowadzić do kolejnego ataku, który będzie wywołany stresem w pracy. Chociaż najpierw zacząłem nieświadomie reagować na to co mnie denerwowało bądź irytowało. Polegało to na tym, że moja wydajność zaczęła spadać, zacząłem się kłócić ze wszystkimi. To wyglądało tak jakby mój umysł bez kontaktu ze mną postanowił rzucić pracę. Ale pewnego dnia dotarło do mnie, że sytuacja jest analogiczna do wydarzenia sprzed dwóch lat, które wywołało ten jakże nieprzyjemny atak. Nie wiem jak jest u Was z tymi atakami ale ja miałem przez całą swoją chorobę ich cztery może pięć. I gdyby to było wszystko to myślę, że nie byłoby tak źle. Ale atak to niestety dopiero początek. Potem pojawia się lęk przed atakiem, który paraliżuje wszystkie moje działania. Zamyka mnie w domu i nie pozwala o sobie zapomnieć. Jest ze mną w każdej chwili, w każdej sytuacji. Wszystko na czym jestem skupiony to kolejny atak, który może nastąpić w każdej chwili. No bo jaka to przyjemność mieć wrażenie, ba! czuć w każdym fragmencie swojego ciała, że to nie atak, to umieranie. Raczej wątpliwa przyjemność dlatego po takim ataku zazwyczaj bardzo długo dochodzę do względnie dobrej formy. Mówiąc forma mam na myśli stan umysłu, który pozwala mi wychodzić z domu dokądkolwiek zechcę nie biorąc leków i nie myśląc tylko o jednym.

I tak dochodzę do sedna sprawy, mianowicie do pracy a raczej do jej braku. Zapewne wielu z Was ma podobny problem. Niby robię wszystko żeby tą pracę znaleźć, tak przynajmniej tłumacze bliskim a tak naprawdę nie mam na to najmniejszej ochoty. I wcale nie dlatego, że nie chcę albo nie potrafię ale dlatego, że tam znowu trafię na gamoni, przez których będę musiał się denerwować. I dlatego postanowiłem, że założę własną firmę i uczynię się niezależnym.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Powodzenia w realizacji pomysłu.

Chodziles takze na psychoterapie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam bym chciał dostać pracę, oczywiście na miarę moich możliwości. Uważam, że praca jest podstawą, możemy zająć sie czymś, przekierunkować uwagę na działanie, zamiast ciągle rozmyślać. Im więcej rozmyślam, tym więcej negatywnych stron życia poznaję :why:

 

Ja chce pracy !! :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

villah, a szukasz pracy?nie myśl za dużo a uwagę skup na spokojnym szukaniu pracy w końcu coś znajdziesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie choroba też popchnęła do rezygnacji z pracy. Miałam bardzo odpowiedzialne stanowisko i ciągłą obsesję, że coś robię źle, że się pomylę, że wyrządzę w ten sposób komuś krzywdę. Każdą drobną pomyłkę traktowałam jak koniec świata i analizowałam w nieskończoność.

 

Chciałabym też znaleźć nowe miejsce, spotkać nowych ludzi, żeby było mi łatwiej i żebym nie wpędzała się w kolejne lęki. Na chwilę obecną czekam na wyniki rozmowy kwalifikacyjnej. Poszłam na nią z totalną rezygnacją i oczywiście po przeryczanym poranku, ale chyba nie było aż tak źle. Oby udało się oderwać od obecnej rzeczywistości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idzie lato, więc sezon może ruszy i będzie więcej okazji na połapanie pracy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja pracuje w bardzo dużej korporacji. Mój szef , współpracownicy wiedza ze mam nerwice. Szef troszczy się o to żeby w pracy było miło i żebym ja miał komfortowe warunki. Moja koleżanka z pracy tez ma nerwice i we dwoje jakoś nam razniej. Jak to w życiu bywa zawsze się znajdzie czarna owca która psuje nerwy wszystkim - młoda gowniara która myśli ze jest najpiękniejsza i nawjwazniejsza, kłóci się o wszystko i do tego jest zlosliwa. Wczoraj szef puścił mnie wcześniej do domu bo oblał mnie kręgosłup. Poszedłem do lekarza a on mówi ze to napięcie miesniowe .... Niby byłem już zdrowy a wu widzę nerwice powoli powoli chce wrócić ... Nie dam się !!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No dobra. Obecnie jestem na etapie wchodzenia w zupełnie nowe środowisko, poznawania zupełnie nowych ludzi, uczenia się nowych obowiązków. Jako, że mam fobię społeczną jest to trudne i powoduje olbrzymi stres. Radzę sobie na tyle, że niczego po mnie nie widać. Niemniej jednak wewnętrznie jest ciężko. Pewnie niejedna osoba musiała zmagać się z czymś takim, bo każdy w swoim życiu wchodził w jakieś nowe środowisko. Problem polega jednak na tym, że o ile "normalny" poziom stresu idzie znieść, o tyle ten jest zdecydowanie zbyt wysoki. Macie jakieś sposoby na to, żeby go zredukować? Co Wy robicie w podobnych sytuacjach? Co Wam pomaga?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, ja byłem w podobnej sytuacji niecały rok temu. Niestety, nie jestem w stanie podpowiedzieć Ci jak z tym sobie poradzić. Dodatkowym czynnikiem powodującym stres był fakt, że obowiązki które miałem tam wykonywać przekazywała mi moja dziewczyna, która pierwszy raz miała mnie okazję widzieć w takim stanie psychicznym. Pierwsze trzy miesiące byłem tak zestresowany że działałem praktycznie jak robot. Zero koncentracji, ciągłe bóle żołądka, drżenie rąk. Cud że udało mi się wtedy wydać to czasopismo na czas. Uczęszczałem wtedy jeszcze na psychoterapię i terapeutka widząc co się dzieje skierowała mnie do psychiatry który przepisał mi jakieś leki. W jakimś stopniu to pomogło, z czasem przyzwyczaiłem się do nowego miejsca i jakoś funkcjonuję. Niestety, od czasu do czasu ten stan wraca, bywają całe tygodnie że nie jestem w stanie na niczym się skupić. No i nadal czuję, że jestem niekompetentną osobą na tym stanowisku, ale to już bardziej raczej kwestia mojego perfekcjonizmu niż fobii społecznej.

Lilith, a na czym ta Twoja praca polega właściwie? Masz częsty kontakt z ludźmi na swoim stanowisku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, jestem rejestratorkę, więc kontakt z ludźmi mam codziennie. Nie ma szans posiedzieć nawet pięciu minut, bo co chwila zjawia się pacjent. Procedury, program, na którym pracujemy, papierologia- jest tego od cholery. Część już zapamiętałam, ale wciąż mi sie mieszają pewne rzeczy i mnie to jeszcze bardziej stresuje...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, a jak współpracownicy? Dogadujesz się z resztą załogi? Wiesz, zauważyłem że jak się przynajmniej z jedną osobą ma dobre kontakty to jakoś łatwiej jest zdystansować się trochę do tego co się robi i poziom stresu trochę spada. Ja niestety siedzę w tej redakcji sam i jedyna osoba z którą współpracuje zazwyczaj to moja wiecznie nieobecna szefowa. Ale czasem wyłażę na pogaduchy z portierem i to mi trochę pomaga :mrgreen: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[videoyoutube=ih5DO3nFjig][/videoyoutube]

Są chomiki zamiast szczurów, ale idee wyraża.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak Ci pomóc :) Sam mam problem, bo mam okazję wyjechać do Anglii do pracy. Brat pojechał kilka dni temu i mówi, że jest ok. Dodatkowy plus to taki, że jest to praca w tym samym fachu w którym pracuje obecnie od 4 lat, więc jestem pewien, że bym sobie poradził. No ale nerwica stoi na przeszkodzie, nie wiem jak by na mnie wpłynęło nowe środowisko, może na plus a może na minus, teraz czuję się różnie, w pracy w której pracuję 4 lata codziennie walczę sam ze sobą i swoimi objawami, raz jest całkiem normalnie żeby za chwilę było do dupy. Na wiele rzeczy mam ochotę ale póki mam nerwicę to chyba się na nie nie odważę i jakoś do mnie nie przemawia to, że nie powinienem działać na podstawie swojego samopoczucia tylko robić to mimo wszystko ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja szukam pracy, a myśl o nowych ludziach i obowiązkach mnie przytłacza. W obecnej pracy dopiero po 3 latach zaczęłam się odzywać do ludzi, nadal boję się kogoś zapytać gdy czegoś nie umiem, ale przynajmniej nie boję się powiedzieć "cześć". Chyba nawet jestem lubiana i w końcu nie mają mnie za dziwoląga. A teraz znowu będę pośmiewiskiem nowej firmy :(

 

Niestety nie mam sposobów na stres w nowej pracy, ale trzymam kciuki za Ciebie Lilith i mam nadzieję, że jeśli kiedyś już coś znajdę to będę mogła wykorzystać Twoje doświadczenia :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, Kasia Ty i fobia społeczna?? no nie żartuj. Na prawdę na taką osobę nie wyglądasz, więc może to po prostu lęk przed nieznanym/nowym?

 

Ja ogromnie się stresowałam przed stażem. Tym bardziej, że to takie odpowiedzialne stanowisko. Byłam pewna, że nie poradzę sobie, że nie zostanę zaakceptowana. Z biegiem czasu nabyłam nowych umiejętności, a wraz z tym pewności w tej pracy. Sam fakt, że jesteś w jednym pomieszczeniu z człowiekiem jest stresujący, bo wiadomo trzeba porozmawiać, zagadać. Nie lubię gadać non stop, no chyba, że z moim M :P

 

Początki są trudne i mam nadzieję, że szybko się zaklimatyzujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na_leśnik, ze współpracownikami dogaduję się bardzo dobrze i to jest mega plus ;)

 

slow motion, mam zdiagnozowaną fobię społeczną ;) Zazwyczaj staram się tego nie okazywać, ale widac to po moich drżących dłoniach. Czasami jest tak, że dostaję ataków paniki :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, ja myślę, ze z czasem nabierzesz dystansu.

Ja też się tak stressowałam jak objęłam nowe stanowisko 6 lat temu.

Teraz spotykam się naraz np. ze setką ludzi (rodziców dzieci) i mam występ przed nimi.

Luzik 8)8)8)8)

No, ale musiało na prawdę minąć trochę czasu, żeby było tak jak teraz.

Nie mam problemu dotyczącego wejścia w nowe środowisko i np. wygłoszenia referatu czy udziału w dyskusji będąc liderem :D

 

U Ciebie też tak będzie, czasu Kasiu potrzeba :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

*Monika*, możliwe ;) Mam za sobą dopiero 4 dni. Ale miło mi było, kiedy usłyszałam, że "za szybko łapię i nie ma mi już co tłumaczyć" :lol: Robię już wszystko to, co reszta i mnie to mega stresuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, też mam problem z trzęsącymi się rękoma. Wiec wiem jakie to nieprzyjemne :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie to było czymś w rodzaju terapii. Bo nawiązywanie kontaktów przez 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku dla osoby, co nie wychodziła z domu, musiało być przełomem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam zawsze słyszałem tak długo tu już robisz a nic nie potrafisz, albo taki stary a taki głupi, ludzie po godzinie, ba 5 minutach roboty łapali więcej niż ja po miesiącu ale cóż takie uroki upośledzenia umysłowego w stopniu znacznym. Na początki roboty jest mega stres wiadomo, ale przynajmniej luzy dają a później jak widzą że wciąż tkwisz w tym samym punkcie to mają cię dosyć, szydzą wyzywają od debili i opowiadają innym jaki z ciebie upośled.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

slow motion, bardzo :? Danych nie można wpisać w komputer, bo dokumenty drżą razem z dłońmi :?

 

Michuj, fakt, to dobra lekcja. Choć dośc męcząca i oczywiście-stresująca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×