Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 25 lip 2013, 16:47
nana24 napisał(a):Dzięki za wsparcie Annulka, chodzę już od dłuższego czasu do psychologa, ale jestem takim ciężkim człowiekiem że jest mi trudno bo nikt nie rozumie co się ze mną dzieje każdy znajomy/a, myśli że nudów nie mam co robić tylko użalać się nad sobą, a to najgorsze gdy każdy mówi """weź się"w"" garść"", ale to tylko dobija, mam nadzieje że uda mi się i nie poddam się tak łatwo, :roll:


Chyba każdemu z nas wydaje się lub wydawało, że jest "ciężki" i że go ludzie nie rozumieją ;) Jakby sami mieli takie objawy to by tak nie mówili. Powiem Ci, że nawet moi najlepsi znajomi czasem nie mogli zrozumieć mojego stanu albo mówili jaka to masakra, itp. Rozumieją tylko ci znajomi, którzy mają nerwicę, depresję lub inne tego typu schorzenia. Rozumieją bez słów i z nimi świetnie się dogaduję bo nie muszę tłumaczyć dlaczego np. nie jadę na wakacje czy do nich nie dotrę.
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez patibell 25 lip 2013, 17:13
Annulka dokładnie rzadko kto nas rozumie. Mnie gdziekolwiek też jest ciężko wyjechać, żadne tłumaczenia nic nie dają , większość myśli że nam się nie chce.
Zjednoczone Stany Lękowe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
11 lut 2013, 10:47

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez greenlight 25 lip 2013, 17:39
Annulka napisał(a):Chyba każdemu z nas wydaje się lub wydawało, że jest "ciężki" i że go ludzie nie rozumieją ;) Jakby sami mieli takie objawy to by tak nie mówili. Powiem Ci, że nawet moi najlepsi znajomi czasem nie mogli zrozumieć mojego stanu albo mówili jaka to masakra, itp. Rozumieją tylko ci znajomi, którzy mają nerwicę, depresję lub inne tego typu schorzenia. Rozumieją bez słów i z nimi świetnie się dogaduję bo nie muszę tłumaczyć dlaczego np. nie jadę na wakacje czy do nich nie dotrę.


Ja wlasciwie wszystkich "normalnych" znajomych juz potraciłam przez brak zrozumienia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
264
Dołączył(a)
02 maja 2011, 16:19
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 25 lip 2013, 18:45
Annulka napisał(a):wysłowiona, jak jestem na klatce to chcę wyjść bo wiem, że każde wyjście mi pomaga utrzymać higienę umysłową. Właśnie zatrzymanie się na klatce spowodowałoby, że coraz trudniej byłoby mi wyjść więc mimo narastającego lęku wychodzę. Pozostanie tam byłoby chyba gorsze niż samo wyjście
Co do karteczek to nie mam depresji jako takiej, wiem, że to lęk w czystej postaci doczepiony do mnie, jako "całości". Metodą na razie jest zajęcie myśli sprawami dnia codziennego (czyli co mam kupić w sklepie, co zrobię potem, itd.) i ogólna próba olania tego stanu (czysty heroizm, tak). Czuję, że dopiero zaczynam rozumieć to schorzenie tylko w tej chwili zastanawiam się jak to ugryźć.


Ogólnie zawsze powtarza się jedno- olanie, ale bardziej akceptujące niż unikające, pewnie to już słyszałaś ;) Starasz się przyzwyczaić do stanu, polubić go (tak, jakby to nie brzmiało).

trudno bo nikt nie rozumie co się ze mną dzieje każdy znajomy/a, myśli że nudów nie mam co robić tylko użalać się nad sobą, a to najgorsze gdy każdy mówi """weź się"w"" garść"", ale to tylko dobija, mam nadzieje że uda mi się i nie poddam się tak łatwo


Nie poddawaj się, naprawdę warto się przemęczyć te kilka miesięcy. Powodzenia!

Ah, tak przy okazji, w ramach ciągłego nastawienia na postępy i dostrzegania szans- robienie sobie planów na "jak już będzie lepiej" strasznie mi pomagało. To pozwala się nie identyfikować i nie przywiązywać do lęków i dd.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Dżejmson 25 lip 2013, 19:03
wysłowiona dobrze radzi. To trudne, ale trzeba to olać, jednocześnie akceptując. Akceptacja własnego stanu powinna być jednym z pierwszych kroków do ulgi w cierpieniu. I tak jak wspominała moja przedmówczyni, warto mieć jakieś cele i do czegoś dążyć. Co do tego "weź się w garść", to najgorsze co można usłyszeć. Słyszałem to samo od swojej byłej dziewczyny i tak mnie to niszczyło psychicznie, że związek zakończyłem. Niestety na temat DD czy nawet lęków nie ma sensu przeważnie wtajemniczać zdrowe osoby, po prostu tego nie zrozumieją.
Paroksetyna to dobry lek, mnie pomogła wyjść z domu. Wam na pewno też pomoże, dajcie mu czas na rozkręcenie się, trzymam za Was kciuki.
Dżejmson
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 25 lip 2013, 19:10
Mi nie jest łatwo to olać, chyba łatwiej zaakceptować. Może dlatego, że mam postawę unikającą i najchętniej zbudowałabym sobie życie na tym co jest (a plany na "potem" tylko mnie dobijają). Natomiast oczywiście mam nadzieję na wyzdrowienie :smile:
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 25 lip 2013, 21:14
Annulka, jak to w mojej nowej książce przeczytałam, nie akceptujesz, bo piszesz na forum o tym, że chcesz wyzdrowieć:D Jak zaakceptujesz, to lęk i napięcie zniknie, a wtedy zniknie derealizacja, bo ona z natury towarzyszy właśnie lękowi. Wiem, że to co piszę, jest bolesne, ale to jeszcze nie jest akceptacja. Może spróbuj przez dwa tygodnie czuć się dobrze z tym, że masz DPD i zobacz co się stanie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 25 lip 2013, 22:22
Chodziło mi o to, żeby mieć nadzieję i starać się nie nakręcać myślowo. Tak widzę swoją "akceptację". A na forum piszę bo uznaję to co mnie spotkało za zaburzenie, z którego chcę wyjść jak z każdej innej choroby i także na tym polega quasi-akceptacja tej sytuacji i potraktowanie derealki i lęków jak schorzenia a nie cechy, łaty, z którą czułabym się jak ufo. Patrzę pod tym kątem.

Zastanawiam się czy z moją unikającą osobowością powinnam całkowicie się godzić na ten stan rzeczy bo pewnie zaczęłabym sobie układać życie właśnie tak ograniczone i budować swój światek. A może tak trzeba i akurat ułożenie sobie życia (czytaj: życie ograniczone do tych paruset metrów) z derealką spowoduje, że ona zniknie :smile: Może nie miałabym takiej presji wyjścia z tego.
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Amanda3 27 lip 2013, 02:19
mój mózg płata mi coraz większa figle poglebiająca sięz dnia na dzien depersonalizacja rozmywa mnie nie ma mnie a jednek staram sie ostatki szybko z życia brac szybko szybko bo za chwile film sie urwi coraz mniej odbieram , ratuje sie jezdzeniem na tym piepszonym rowerze i poznawaniem nowych marionetek siedze i nawet ciezko mi film obejrzec bo nie wiem kim jestem jakies mysli napływają niewiem skad i film sie urywa przerazliwy gwizd w uszach ciągły ból trzewi zmusic sie do zycia zmusic sie jeszcze raz wydzielic odpowiednia ilosc serotoniny i napic siętroche szczescia z tobączy z nim wszystko jedno ja się nie czuję to sprawy sedno totalne dno gorsze niż zło. mózg płata mi coraz wieksze figle dostalam dodatkowo do anafranilu spamilan nie wiem czemu ale napędził mi lęk a w nocy mój lęk zaczął sięurzeczywistniac i przechodzić w omamy słuchowe i czuciowe to było straszne odrzuciłam go i omamy i straszny lęk ustały ale i tak jest coraz gorzej . przerazliwe zimno i dreszze pomaga mi na nie slonce boje sie zimy coraz ciężej mi sięzagrzac rano moje paznokcie są niebieskie czuje sie jakbym wybudzała się z narkozy i znów ide spac Doranoc kochane podpsute marionetki kocham was za to "Dziękuję bogu za te mordy co idą tąsamą drogą ...."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 lut 2013, 20:02
Lokalizacja
śląsk

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez maciekpoznan 27 lip 2013, 07:03
Ostatnio miałem w delegacji bardzo dziwną akcję. Jedliśmy obiad i znów poczułem właśnie ten stan. Rozglądałem się wokół siebie i nie wiedziałem, czy to jawa, czy sen. Czy to , co się dzieje, dzieje się na prawdę. Czy to przechodzi wraz z odpowiednim dobraniem leków?
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Annulka 27 lip 2013, 10:07
maciekpoznan napisał(a):Czy to przechodzi wraz z odpowiednim dobraniem leków?


Mi się stopniowo zmniejsza po Citronilu, oby doszło do zera.
"Kto ma cierpliwość, będzie miał co zechce."
A. Lincoln
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
20 lip 2013, 17:05

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Dżejmson 27 lip 2013, 10:18
Oczywiście wielu osobom pomagają same leki, niektórym leki połączone z psychoterapią, która uczy radzenia sobie z lękami i stresem.
Dżejmson
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Ramanujan 27 lip 2013, 10:27
Mi niestety leki nic na to nie pomogły. :-|
Ramanujan
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez patibell 27 lip 2013, 10:33
Mnie niestety też :(
Zjednoczone Stany Lękowe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
199
Dołączył(a)
11 lut 2013, 10:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do