Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 26 kwi 2014, 09:08
poranna, przypomnij proszę jakie leki bierzesz?
Kontynuuj psychoterapię :!: :!: :!: Ja w czwartek pękłam... Na 4. spotkaniu, ryczałam i zaczęłam się tak serio otwierać. Widać potrzebowałam dłuższej chwili na zaufanie lekarzowi. TO POMAGA! Nie rezygnuj, proszę...

A kiedy Twój chłopak ma wracać? Posłuchaj, leki nie działają tak hop-siup. Zwłaszcza SSRI. One czasem wręcz pogłębiają lęki, depresję na początku leczenia. W pełni rozkręcają się po 3-6 tygodniach. Niekiedy później.

Ja czuję się dobrze, jeżdżę autobusami i busami bez spiny ALE gdyby przyszło mi lecieć samolotem, samej, srałabym po gaciach równo, a na lekach jestem nie od 3 tygodni, tylko od ponad PÓŁ ROKU! Nasza fobia wykończyła nas, cholernie obciążyła psychicznie, rozwaliła i poprzestawiała różne odruchy, odczuwanie bodźców w mózgu. Żeby to wyciszyć i wyregulować potrzeba CZASU! Leki, czas i psychoterapia.

Odpowiadając na Twoje pytanie ostatnie... zależy jakie leki przyjmujesz. Nie sądzę, żeby to było możliwe. Po prostu się nakręciłaś. Samotny lot samolotem, poczucie "uwięzienia" w nim, niemożność wyjścia na zewnątrz, mała przestrzeń... Leki działają, spójrz na swoje poprzednie posty "nie umiem wyobrazić sobie jazdy autobusem", "nie dam rady iść do terapeuty", "pójście do sklepu to dla mnie koszmar i coś niewykonalnego", "cały czas siedzę w domu, boję się wyjść" <przytaczam to co sobie przypominam, mogłam coś przeoczyć, przekręcić ale tak pisałaś, prawda? Jest u Ciebie ogromny postęp ale nie oczekuj cudów po 3 tygodniach. Zszargany układ nerwowy potrzebuje na prawdę dużo czasu na regenerację.

Trzymaj się cieplutko. Ściskam.
Aga
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez natuf 26 kwi 2014, 13:25
Ja jak mam takie objawy, staram się uspokoić. Jeśli jestem spokojna - nigdy nie zwymiotuję, bo niby z jakiego powodu? (O ile się czymś nie zatruje :P) 3 tygodnie temu miałam grypę żołądkową, ciągłe mdłości, a wymiotow nie było. Kiedyś miałam wielkie stresy i wymiotować nie wymiotowałam nigdy. Ostatni raz 10 LAT temu. WIEC - JAK JESTESCIE SPOKOJNE - NIE ZWYMIOTUJECIE!!!!!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 18:15

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 26 kwi 2014, 13:37
Hej,


Psychotropka bioire Depralin od tygodnia w dawce 15 mg. Wczesniej bralam 10 a zaczynalam od 5.
Co do dzialania lekow widac znaczna poprawe ale ja sie boje co bedzie w sytuacji kryzysowej takiej jak np. ten lot samolotem.
Kiedys bylam odwazna osoba, nie balam sie nowych rzeczy, doznan, sytuacji. Najgorsze ze dawniej ten stres objawial sie jakos inaczej u mnie, czulam niepokoj ale nie mialam tego cholernego scisku w gardle i w zoladku. Mam nadzieje ze z czasem sie go pozbede... eh.

Zauwazylam zmiane u mnie w tym ze wiecej spie, ale jak jzu wstane to mam jakas ogromna ochote wychodzic na zwenatrz. Chodze po sklepach, czasem nic nie kupuje, czasem wydam za duzo kasy ale ogolnie mam ochote wychodzic, z tym ze odczuwam niepokoj wciaz nadal. Nie tak wielki jak przedtem ale czasem mi doskwiera. Zaczelam miec ochote na spotkania z rodzina, co wczesniej bylo nie do pomyslenia. Jezdziy razem na rowerach i ogolnie jest fajnie ;p Mowilam psychiatrze o tym moim niepokoju i powiedzial ze to nie jest jeszcze taki efekt jakiego oczekujemy, stwierdzil ze za 3 tygodnie bedziemy mogli powiedziec cos wiecej.

A co do powortu do Polski to narazie nie planujemy, raczej ja mam tak leciec tylko nie wiadomo czy na stale czy na jakis czas bo wchodza w gre jeszcze studia w Krakowie. Psychiatra juz mi mowil ze bede musiala co 3 miesiace przylatywac po leki wiec sila rzeczy musze sie przyzywczaic do latania, buu. A po wyjsciu z samolotu czeka mnie podroz okolo. 6 h busem... no masakra. :cry:

Wielkie dzieki za odpowiedz, od razu razniej sie robi ;)

pozdrawiam

poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez maxmodl 27 kwi 2014, 11:11
Chyba mało tu chlopaków.
Wiec i ja wtrące swoje trzy grosze.

Objawy... mam DOKLADNIE to samo..
Najgorzej czuje sie w miejscach gdzie jest daleko do Wyjścia na świeże powietrze.
Boje sie przede wszystkim reakcji ludzi, problemu jaki sworze np pani sprzataczce, że ktoś bedzie musiał posprzatać itp


Najbardziej brakuje banalnych zakupów w sklepie, wyjscia na basen, kino, a o zjedzeniu w barze czy restauracji juz nie mówie.
Przyjaciele... / odseparaowałem sie zupełnie / życia towarzyskiego brak/ właśnie to uzmysłowiłem sobie że jedyne osoby z jakimi rozmawiam to ci z pracy.
Ciekawostka,,, dawno nie plakalem, a piszac ten text uronilem kilka kropelek....
REASUMUJAC...
Co radzicie?
Najpierw terapie behawioralna ?
czy odrazu leki ? oczywiscie naczytalem sie roznych glupot i boje sie uzależnienia,uboków.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 kwi 2014, 11:09

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 27 kwi 2014, 14:54
maxmodl, witaj. Na typach psychoterapii się nie znam, ja chodzę na dynamiczną. Póki co to początki, więc efektów nie będę na razie oceniać.

Szukając specjalisty przeczytałam masę opisów lekarzy, sposobów leczenia i w 80% zalecają oni najpierw farmakoterapię <psychiatra, leki>, a gdy leki się rozkręcą, wyciszą troszkę, wtedy terapia. Spójrz logicznie... Boisz się zamkniętych przestrzeni, wyjścia do sklepu, do kina. Powiem Ci tak, psychoterapia nie jest prosta. Łzy lecą strumieniami, wywala się największe syfy z głębi wspomnień, niemiłych zdarzeń... Ja wiem, że gdyby nie leki, to nie dałabym rady tam chodzić. Bałam się jeździć autobusem, bałam się jeść cokolwiek <piłam herbaty, kanapki z dżemem, tyle>. Nie będę się powtarzać i zaśmiecać wątku, ale jak zechcesz to poczytaj moje posty z czerwca, lipca, sierpnia 2013. Tragedia była. Od pół roku jestem na lekach, od 3 tyg. chodzę do psychologa. Jest o niebo lepiej. Odpukać.

Jeśli chodzi o leki, to idź do psychiatry, powiedz mu szczerze, że się boisz okropnie wymiotów, uboków, itd. Dobierze leki tak, żeby było ok. Jak będziesz mieć wątpliwości, pisz, pytaj. Ja mam kilka terapii lekowych za sobą, niestety to świństwo nawracało. Po roku, po dwóch, ale zawsze wracało. Najgorzej było w wakacje zeszłego roku... Dlatego teraz postanowiłam iść na terapię. Żeby dojść do PRZYCZYNY fobii, a nie zagłuszać ją na kilka, kilkanaście miesięcy. Fobia i objawy jej towarzyszące, to właśnie skutek, tego co w nas siedzi. Sam tego nie zrozumiesz...

Powiedz mi jeszcze, boisz się samego wymiotowania, czy upokorzenia, tego, że ktoś zobaczy jak zwracasz, itp. To dość ważne.
Ile masz lat?

Co do łez... ja na tym forum też często płakałam pisząc w tym wątku. Niemoc, ciągłe ataki paniki, wycieńczenie, problemy gastryczne na tle nerwowym, stany depresyjne. Wiem co czujesz i łzy nie są tutaj niczym dziwnym.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1800
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 27 kwi 2014, 22:43
maxmodl, też uważam, że lepiej zacząć od leków.

Fobia i objawy jej towarzyszące, to właśnie skutek, tego co w nas siedzi. Sam tego nie zrozumiesz...

Zastanawiam się czy na pewno u każdego tak jest. Po długiej terapii nadal nie wiem co mogłoby wywołać tę fobię. Może wcale nic we mnie nie siedzi :-|
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez natuf 28 kwi 2014, 09:10
Cześć, od pewnego czasu moje obawy się nasiliły. Cały czas mnie mdli, ale do tego już ale przyzwyczaiłam. Miałam umówiona wizytę u gastrologa ale moja pani psycholog powiedziała żebyśmy zrezygnowali z ciągłego chodzenia po lekarzach. Więc na wizytę nie pojadę. Moja fobia nawróciła po latach spokoju, jak byłam mała zatrulam się czipsami i pamiętam jak wtedy płakałam i pytałam mamy czy nic mi nie będzie. Było to 10 lat temu. Wczoraj się tak nakrecilam że w kościele będzie źle i było. Po 20 min musiałam wyjść bo poczułam takie jakby podchodzenie do gardła, mdłości. Spanikowalam i wyszlam... Jak wróciłam do domu to ustało. W nocy bałam się jak to będzie w szkole... I co za tym idzie z rana mdłości. Teraz siedzę w szkole, jestem naczczo i jestem spokojniejsza. Dziś mam 3 wizytę u psychologa, chyba zdecyduje się na leki, jak myślicie, warto się męczyć? Moja psycholog powiedziała że jak nadejdzie ten atak paniki to mam to przetrzymać i zobaczyć co się stanie. A ja uciekłam z kościoła i nie dałam rady. To nie daje normalnie żyć. Co robić? Nie boję się samego wymiotowania, tylko upokorzenia przy ludziach. Czy da się to wyleczyć? Dodam, że jestem przeziębiona, czuje się źle, ciało obce w gardle. Ciągle odkrztusza jakaś flegme... Do tego mam gronkowca. Dajcie mi nadzieje. Proszę...
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 18:15

CZY KTOŚ POKONAŁ EMETOFOBIE?

przez natuf 28 kwi 2014, 20:07
Proszę o pomoc, dajcie nadzieje :(
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 18:15

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez maxmodl 28 kwi 2014, 21:58
Spokojnie dasz rade.....
U mnie w najgorszym momencie nie bylem w stanie stać w dwuosobowej kolejce do kasy na stacji benzynowej...
Troszke poanalizowalem, popracowalem nad sobą, jest duzo lepiej...
Nie boje sie wymiotowania, tylko reakcji ludzi....gdyby ewentualnie "to" się stało...
U mnie najgorsze było autonakręcanie. w momencie kiedy mialem gdzieś wejść, miałem już w głowie plan jak i którędy można wyjść... co zrobię itd...
w momencie kiedy zajmowałem się czymś innym/rozmawiałem przez telefon, albo stało się coś niespodziewanego, coś co mnie zajeło, to zupełnie nie pamiętałem o moim problemie... i wszystko było okey...
wszystko jest kwestią nastawienia,,
nauczyłem się żyć z tym problemem, ale patrząc na moich rówieśników, którzy mogą "wszystko"
widzę że ucieka mi życie i coś trzeba wk ońcu zrobic...

a wieć do DZIEŁA... !!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 kwi 2014, 11:09

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez natuf 29 kwi 2014, 00:24
A jeszcze jedno pytanie: Czy da się zatrzymywać wymioty? Bo my, emetofobiści uważamy, że się da, jednak normalny człowiek mówi, że za nic się nie da i że z tym się nie wygra. Że to w naszej głowie leży, i to podchodzenie do żołądka. Mój tata mówi że często tak ma jak jest w stresie, ale nie wymiotuje. Wymiotuje dopiero wtedy, jak naprawdę ma jakiś wielki problem i wielki stres. Więc faktycznie, coraz bardziej stwierdzam że nie da się wymiotów 'zatrzymać' i że to tylko nasza psychika w danym momencie myśli, że je zatrzymujemy, a tak naprawdę to tylko odruch podchodzenia do gardła. Co myślicie?
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
10 kwi 2014, 18:15

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 29 kwi 2014, 18:20
w momencie kiedy mialem gdzieś wejść, miałem już w głowie plan jak i którędy można wyjść... co zrobię itd...
w momencie kiedy zajmowałem się czymś innym/rozmawiałem przez telefon, albo stało się coś niespodziewanego, coś co mnie zajeło, to zupełnie nie pamiętałem o moim problemie... i wszystko było okey...


zanim zaczelam brac leki mialam tak samo, teraz nadal mam takie mysli zeby zapamietac droge do najblizszego wyjscia np ostatnio jak bylam na zakupach w galerii wszystko bylo ok dopuki nie wyjechalam schodami ruchomymi bo o windznie moge narazie zapomniec... i jak widzialam ze jestem wysoko i mam teraz dalej do wyjscia niz pare krokow to zaczelam sie stresowac... ale za chwile o tym zapomnialam - cudowny efekt lekow.
W niedziele spedzilam ponad 7 h w Katowicach w centrum handlowym z mama, oczywiscie stresowalam sie strasznie, zwlaszcza przed podroza. Dalej mam te mysli ze moze nabawilam sie choroby lokomocyjnej... ale najgorsze jest to ze lek przed ta jazda smaochodem i przed zakupami jest gorszy niz sama jazda autem i zakupy. W trakcie juz sie az tak bardzo nei stresuje, powoli nerwy puszczaja... ale przed to jest masakra. Mowilam o tym lekarzowi, stwierdzil ze jest poprawa ale jeszcze nie to co bysy chcieli. W czwartek minie miesiac od kiedy biore leki. Ogolnie mam duzo energi caly czas, wieczorami jezdze na rowerze zeby sie ''wyzyc'' i dac upust tej energii. Nie moge sie doczekac az ten strach calkowicie minie, kiedy pomysle i jakis wyjezdzie bez stresu...

Aaaa co do mojego wyjazdu, a raczej wylotu samolotem to zmienilam zdanie i chyba przetransportuje sie droga ladowa. Znalazlam bus oferujacy przejazd w fajnej cenie ''od drzwi do drzwi'' wiec nie bede musiala sie martwic tymi przesiadkami pozniej z samolotu, do jednego autobusu pozniej do drugiego, tylko zawiezie nie prosto pod drzwi. No i na plus ze mozna duzo bagazu zabrac w cenie... Ale i tu jeden wielki MINUS i juz jestem przerazona... bede jechala ponad 30 godzin malym busikiem, mam nadzieje ze mozna zarezerowwac pojedyncze miesce bo kiedys takim jechalam na pojedynczy hmm... No i jeszcze podroz eurotunelem albo promem 30 minut z Francji na wyspy. Hydrozyzyna juz nie dziala na mnie nasennie, uodponilam sie na ten efekt, tranxene 5 mg juz wogole na mnie nie dziala, chyba ze wzialbym dwie zeby spac ale tez musze wyprobowac wczesniej efekt. Aviomarinu nie weze bo zle sie po nim czuje, lekarz mowil ze moglam sie czuc tak ze mialam zawroty glowy i bylo mi bardziej niedobrze bo aviomarin jakos wplywa na obznizenie cisnienia i niektorzy gorzej sie czuja po nim. Nie wiem... chyba bede musiala poprosic lekarza zeby mi dal jakies proszki nasenne zebym jakos przespala te 30 godzin :(

Czy ktos z was byl tyle w podrozy :?: :?: :?: :?:

poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Arasha 29 kwi 2014, 22:14
poranna A o jakich studiach w Krakowie myślisz ? Podziwiam Cię, ze się zdecydowałaś na leczenie, na szybkie zwiększanie dawki i nie zniechęciłaś się początkowym złym samopoczuciem. Ja nie mam tyle odwagi, zwłaszcza teraz, gdy jestem sama w Krka, może w wakacje. Tak więc cały czas muszę się ratować doraźnie Clonazepamem i wtedy jest dobrze, ale jak nie wezmę parę dni to organizm się domaga i nie mogę wyjść nawet do śmietnika :(

A na psychoterapię zwyczajnie nie mam teraz czasu, tyle nauki ... więc nie chcę
się rozpraszać. Wolę się zająć choćby Mikrobiologią czy Kształtowaniem jakości surowców zwierzęcych :bezradny: No i od czasu do czasu zaglądam wieczorkiem na forum, tak dla poprawy nastroju ;)

Ah, gdyby tak wymioty w ogóle nie istniały na świecie, byłabym chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi ... Jak większość z Was, chyba ;)

PS Przeżyłam kolejny dzień ...

Powiem wam jeszcze jedno. Ta nasza fobie, a zwłaszcza ataki z nią związane, jak zresztą każdy chyba lęk, uczą człowieka pokory. I cieszenia się z najdrobniejszych rzeczy. Przynajmniej ja tak mam. Teraz jestem zadowolona jak w spokoju umyję zęby czy wezmę prysznic, bo miewałam już takie stany, że nawet wejść do wanny się bałam. A to, że nie mogę na razie ( mam nadzieję ;) ) jeździć autobusami i innymi pojazdami wytłumaczyłam sobie w ten sposób, ze przecież mam zdrowe nogi, więc po co robić wielkie halo. Choć faktycznie czasami przydałoby się gdzieś podjechać dalej niż 4 przystanki tramwajem z komórką przy uchu :tel:
Nie zamierzam się pod nikogo ustawiać, zamykać gęby, bo innym coś się nie podoba i brać na klatę czyichś zażaleń. Jestem sobą i sobą zamierzam pozostać.

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
5761
Dołączył(a)
24 lut 2014, 18:41
Lokalizacja
dostałam ostrzeżenie, bo się broniłam... sprawiedliwość... to fikcja!

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez poranna 30 kwi 2014, 14:16
Hej,

Arasha, nie zastanawialam sie na jakie studia, pewnie na takie na jakie sie dostane. Nie mam specjalnych zainteresowan itd.
No powiem Ci ze te pierwsze dni byly mega trudne, jak robilo mi sie niedobrze to od razu hydroxyzyna ale wtedy jeszcze dzialala na mnie nasennie wiec spalam i mialam to gdzies.

Wczoraj mialam atak paniki... w domu. Nie wiem czy to efekt tego ze strasznie sie objadlam, wiedzialam ze troche przesadzilam z iloscia ale jestem taka glodna ciagle po tych lekach ze masakra. Wieczorem kolo 22 zrobilo mi sie niedobrze, nie moglam przelknac sliny, uczucie scisku w gardle i zoladku ;/ ucieklam do toalety i posiedzialam tam chwile... pozniej hydroxyzyna i troche sie uspokoilam. Po miesiacu spokoju bez takich atakow wczoraj takie cos. Nie wiem co ja zrobie jak przydarzy mi sie taki atak w busie do wielkiej brytani eh zalamka :( obudzilam sie dzisiaj z jakims melancholijnym nastrojem, zaczynaja mnie dopadac te mysli o moim beznadziejnym zyciu i o tym ze do niczego sie nie nadaje :hide:

poranna
Depralin 20mg
Hydroxyzyna 25mg - doraznie
Tranxene 5mg - doraznie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
25 mar 2014, 14:41

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Mireille 30 kwi 2014, 17:47
Wczoraj mialam atak paniki... w domu. Nie wiem czy to efekt tego ze strasznie sie objadlam, wiedzialam ze troche przesadzilam z iloscia ale jestem taka glodna ciagle po tych lekach ze masakra. Wieczorem kolo 22 zrobilo mi sie niedobrze, nie moglam przelknac sliny, uczucie scisku w gardle i zoladku ;/ ucieklam do toalety i posiedzialam tam chwile... pozniej hydroxyzyna i troche sie uspokoilam. Po miesiacu spokoju bez takich atakow wczoraj takie cos.

Niestety jest za wcześnie żeby takie sytuacje się nie powtarzały. Może lepiej poczekaj jeszcze trochę z tym wyjazdem.

A jeszcze jedno pytanie: Czy da się zatrzymywać wymioty? Bo my, emetofobiści uważamy, że się da, jednak normalny człowiek mówi, że za nic się nie da i że z tym się nie wygra. Że to w naszej głowie leży, i to podchodzenie do żołądka. Mój tata mówi że często tak ma jak jest w stresie, ale nie wymiotuje. Wymiotuje dopiero wtedy, jak naprawdę ma jakiś wielki problem i wielki stres. Więc faktycznie, coraz bardziej stwierdzam że nie da się wymiotów 'zatrzymać' i że to tylko nasza psychika w danym momencie myśli, że je zatrzymujemy, a tak naprawdę to tylko odruch podchodzenia do gardła. Co myślicie?

To prawda. Kiedy wszystko podchodzi do gardła, już nic nie da się zrobić. Za nic się tego nie powstrzyma (można tylko chwilę opóźnić), a jeśli komuś się uda to znaczy, że nie miał zwymiotować.
Trzeba działać zanim będzie za późno.
F21
Avatar użytkownika
Offline
Posty
474
Dołączył(a)
14 cze 2012, 19:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do