Pecherz=moja zmora

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Pecherz=moja zmora

przez strawberry 19 maja 2008, 10:44
Hej!!

To moj pierwszy post...
Ja mam okropne parcie na pęcherz a dokładniej na cewkę moczową...
wszystko zaczęło się gdy pewnego dnia miałam okropny bol pęcherza i nie mogłam sie juz powstrzymać a w poblizu nie było toalety:(
miałam badania i z moczem wszystko Ok.Wiem ze jest to na tle nerwowym.To trwa juz ponad miesiesiąc.Boje sie wyjsc gdziekolwiek,zawsze mysle czy bedzie tam toaleta,w podrozy co chwile zatrzymujemy samochod,przestałam uprawiać sport i unikam spotkań z przyjaciolmi...w szkole na kazdej przerwie latam do ubikacji nieraz dwa razy...przed zaśnieciem i w nocy tez czesto chodzę.Zaczęłam pić bardzo mało płynów( ok.2 szklanki dziennie),utraciłam przez ok.2kg a mimo to wciąz sisiuam czesto,boje sie ze sie odwonodnie ale nie moge pic normalnie!!.. i czuje sie coraz gorzej,jestem jakaś rozkojarzona,jakby nieobecna,mysle tylko o tym ze mam parcie i boli.Chciałam się zabić.Nie potrafie sobie z tym poradzić.Na niczym mi juz nie zalezy.a to wszytsko przez tamto wydarzenie,w jden moment z tryskającej i pelnej zycia dziewczyny zmieniłam się w przemykajacy cień.help..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 maja 2008, 10:21

Re: Pecherz=moja zmora

przez strawberry 19 maja 2008, 10:51
Muszę tez dodać ze mam takie ataki typowe dla nerwicy-trudnosci w oddychaniu,przyspieszona praca serca,drzenie rąk,mrowienie kończyń,ataki ciepła,zawroty,bole glowy...A najlepsze jest,to ze np.gdy jestem w miejscu np.w lesie czy gdzies ,gdzie w kazdej chwili moge skoczyć w krzaczka to zapomninam o bolu i ataki ustępują i nie mam parcia.Psychicznie czuje sie komfortowo ze bede mogła w razie nagłej potrzeby skoczyć.
Czy spróbować leczyć sie u psychologa?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 maja 2008, 10:21

Re: Pecherz=moja zmora

przez vesna84 19 maja 2008, 14:08
doskonale Cie rozumiem, odkąd mam nerwice natętnych myśli i lękową mój pęcherz odzywa sie znacznie częściej. gdy sie zdenerwuje od razu czuje parcie na pęcherz:/ to jest bardzo dokuczające.
i niech zawsze hip-hop jak kawa na nogi mnie stawia:)
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
21 kwi 2008, 09:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pecherz=moja zmora

przez tomakin 19 maja 2008, 15:24
W czasie ataku nerwowego (albo w ogóle w sytuacji stresowej) następuje dość silny obkurcz naczyń krwionośnych oraz skurcze mięśni gładkich, efektem jest dużo dość ciekawych efektów - jeden z nich to np rozwolnienie, inny - opisane parcie na pęcherz, wszystkim zapewne znane jest uczucie "duszenia się", czyli efekt niedotlenienia niektórych rejonów ciała wywołane obkurczeniem naczynek krwionośnych, zapewne też większość zna efekt zimnych nóg czy rąk. Nie ma to nic wspólnego z psychiką, są to czysto mechaniczne reakcje. Problemem jest wkręcanie sobie takiego czegoś, wtedy jest już błędne koło - boimy się, że atak nerwowy wywoła chęć oddania moczu, a właśnie ten strach powoduje że pojawia się atak i organizm zaczyna produkować tego mocznika bardzo dużo.

Natomiast jest możliwość, że masz delikatne schorzenia pęcherza które dość ciężko zdiagnozować - chodzi mi tutaj o zwyrodnienie błon śluzowych. Jeśli ulegają zwyrodnieniu, to z reguły wszystkie, dotyka to również skóry. Pierwsze co - miałabyś zapewne rano bardzo silną chęć oddania moczu, zaraz po obudzeniu, często nawet budziłoby Cię to godzinę czy dwie przed planowaną pobudką. Kolejna rzecz to objawy rozregulowania pracy pozostałych błon śluzowych i skóry - gardło, oczy, skóra głowy, żołądek, jelita... nie wiem czy jest sens wymieniać te objawy?
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Re: Pecherz=moja zmora

przez alutek 26 maja 2009, 12:56
Witam...

bardzo dobrze Cie rozumiem. Tez mialam ten problem i wiem, ze bylo to na tle nerwowym. Lekarze byli bezradni a w sumie nie wierzyli, ze cos mi jest. A bylo strasznie :( pewnego dnia wpadlam jednak na pomysl - AKUPUNKTURA. Wprawdzie nachodzilam sie miesiac na zabiegi ale bardzo mi pomogla. Problem zanikal kazdego dnia. Teraz, po 4 latach przerwy, problem wraca... o czym mowil Pan Doktor. Akupunktura pomaga ale niestety po jakims czasie trzeba ja powtorzyc.

W kazdym razie - pamietaj - nie jestes sama!! Dokladnie wiem co przezywasz.
Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 maja 2009, 12:52

Re: Pecherz=moja zmora

Avatar użytkownika
przez Estel86 27 maja 2009, 09:07
Ja też znam to doskonale. Załatwiam się tysiąc razy dziennie. Czasem nawet mi się nie chce, ale robię to "na zapas".
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: Pecherz=moja zmora

przez nerwus22 22 paź 2009, 16:10
witam... mam ten sam problem...Ciągnie sie on za mna od ponad dwóch lat i na ten moment jestem zrezygnowana.... Od kiedy pamiętam byłam osobą żywą, bardzo towarzyską...Zadko bywałam w domu, imprezowałam ze znajomymi a przy tym pilismy i braliśmy dragi... Problem ten zaczął sie, gdy po dłuższej przerwie podczas pobytu w UK przeprowadziłam sie do większego miasta,miałam problemy finansowe,nikogo tam nie znałam(prócz mojego kochanego męża ,który pomagał mi jak tylko mógł) czasem popalałam trawe lub wciagałam.... Zaczełam bać się wychodzenia z domu. Początkowo nie było to tak silne jednak z czasem gdy wychodziłam musiałam co kilka minut biec do WC gdyz nie mogłam wytrzymac z tym parciem..W miare upływu czasu moja sytuacja pogarszała się,gdy miałąm wyjść z domu byłam nerwowa i myslałam tylko o tym czy w poblizu bedzie ubikacja, co sie stanie jak nie dotrzymam moczu...Porobiłam sobie badania ,bo miałam nadzieje ,że wykaża coś w fizjologii. Okazało sie,że zarówno mój pęcherz jak i nerki są zdrowe, nie mam też cukrzycy. Od maja jestem w Polsce.Pierwsze 2 miesiące były ok ale później to powrócił.... Nęka mnie to strasznie, czuje się ograniczona...Nie jestem w stanie sama wsiąść do busa i jechać gdzieś godzine a nawet 30 min....Gdy jade do centrum handlowego ledwo wyrabiam zanim dojdę do kibelka... Gdy jestem w domu mam luz...Powoli wpadam w depresje gdyż boje sie załatwic cokolwiek sama, znaleźć pracy kilkanaście kilometrów od domu, jeździć na wycieczki... Jęli ktos z Was ma ten problem i jesli sobie z nim radzi prosze o porady , bo załamuje sie powowli...coraz mniej radości cierpie z życia... help me pls :(

[Dodane po edycji:]

zaczeła chodzić na spotkania z Panią psycholog.....Cudowna babka, fajnie sie z nią rozmawia...Do tej pory byłam na 4 spotkaniach, na 3 stosowała metody relaksacyjne.Niestety narazie nie odczuwam poprawy, jestem znerwicowana i czasem mam traumatyczne przezycia gdzy biegne do kibla ze strachem
,ze zesiusiam sie zanim dojde.Pani psycholog doradziła mi dodatkowo terapię u psychiatry..Mam nadzieje ,ze pomoźe mi to ,bo jak nie to zwariuję =(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 paź 2009, 14:22

Pecherz=moja zmora

przez stochus 24 sie 2011, 01:10
Witam... Przez rok czasu szukałem przyczyny wszędzie, kręgosłup, nerki itd. Wszystko było ok. Już wiem co grane.
Lekarz twierdzi, że to moja podświadomość, której nie kontroluje. Powoli tracę nadzieje. Boję się gdziekolwiek wychodzić, a tak jak pisaliście też byłem dosyć aktywną osobą, tak samo skończyłem z uprawianiem sportu. Bo parcia mnie wykańczały, tak samo ze studiami, muszę przerwać, na wykładach o niczym innym nie myślę jak tylko o toalecie, ciągle spięty z kolosalnym parciem.
Zapytam tak. Czy udało się komuś z tego wyjść?
Co to za życie, prawda? Wszystkiego sobie odmawiam...
Najsmutniejsze jest to, że mało kto mnie rozumie i wie na czym polega mój problem.
A jest ogromny.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 sie 2011, 01:06

Pecherz=moja zmora

przez Noopii 24 sie 2011, 13:47
Stochus witam zastanawiam się czy Ty nie masz nerwicy natręctw z tymi myślami o pęcherzu.D olegliwości psychosomatyczne w nerwicy bywają bardzo uciążliwe.Myślałeś aby pójść do psychologa?nawet psychiatry.Same te dolegliwości nie znikną.
Noopii
Offline

Pecherz=moja zmora

przez stochus 24 sie 2011, 17:30
Tak, idę. Wizyta już umówiona. Mam się jakoś przygotować, o czym będziemy rozmawiać?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 sie 2011, 01:06

Pecherz=moja zmora

przez Noopii 24 sie 2011, 18:25
stochus napisał(a):Tak, idę. Wizyta już umówiona. Mam się jakoś przygotować, o czym będziemy r
ozmawiać?

do jakiego lekarza się umówiłeś?myśle źe powiedz mu to co tu napisałeś co cie meczy,dokucza jak się czujesz powodzenia.
Noopii
Offline

Pecherz=moja zmora

przez stochus 24 sie 2011, 23:11
Psycholog... Nazwałbym to nawet parciem naglącym, chodzę przez to strasznie spięty
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 sie 2011, 01:06

Pecherz=moja zmora

przez Noopii 25 sie 2011, 03:50
Dobrze więc powiedz psychologowi o tym jakie masz odczucia fizyczne i psychiczne.
Noopii
Offline

Pecherz=moja zmora

przez stochus 26 sie 2011, 01:26
Strasznie mnie to dziwi, że nie potrafię sobie sam z tym problemem poradzić. Tłumacze na wszelkie sposoby, mimo tego ciągle to samo... To jest nie do pomyślenia, nie wiem jak to nazwać, lęk żeby nie ''ssikać'' się w towarzystwie...? Chociaż nigdy jeszcze to się nie stało. Żałosne, ale jednak prawdziwe. Szczerze mówiąc zastanawiam się czy psycholog może zmienić...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
24 sie 2011, 01:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 27 gości

Przeskocz do