Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez tomakin 12 kwi 2008, 02:37
Każda nerwica (no... 99%) bierze się z jakiś problemów z ciałem. Niedobory, schorzenia, zaburzenia hormonalne... nie ma w zasadzie czegoś takiego jak "chora głowa", to jest wymysł lekarzy którzy wolą kasę kroić za leki maskujące objawy niż usunąć przyczynę. Wmówi się choremu że miał np ciężkie dzieciństwo - i można go przez parę lat trzymać na lekach, niech płaci za wizyty, za tabletki, za terapię... a co, pieniądz nie śmierdzi.

Na www.xxxxxxxxxxxxxxxxxxx masz wypisane najpopularniejsze przyczyny nerwic, poziom hormonów kobiecych też warto zbadać - ale nie pytaj o to lekarza który zdiagnozował Ci nerwicę, poszukaj jakiegoś dobrego specjalisty. Fakt że ciężko o takich w tym kraju.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez nerwicówka 12 kwi 2008, 12:00
tomakin metka

Wiecie co-zbadalabym chetnie hormony kobiece,ale wlasnie sie dowiedzialam,ze to sie robi prywatnie,z Panstwowo nikt mi tego na kase chorych nie zrobi,a to ponoc bardzo droga sprawa. :-(
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
14 lut 2008, 21:42

Avatar użytkownika
przez metka 12 kwi 2008, 12:26
fakt... patrząc na cennik :/. ja miałam robione jeszcze za czasów niepełnoletności, więc szło na państwo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:13
Lokalizacja
land polski wschodniej

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez tomakin 12 kwi 2008, 12:37
zrób na początek morfologię z rozmazem i oznacz TSH, raptem 30 zł wyniesie a może dużo powiedzieć. Jeśli wyników nie masz idealnych, możesz zacząć się zastanawiać co jest z organizmem nie tak. Pierwsza rzecz jaką się robi przy nerwicy to doprowadza wszystkie wyniki do ideału.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez adusia 12 kwi 2008, 13:49
Cześć Adam84
Przeczytałam twój post i bardzo mnie zaintrygował, opisujesz objawy jakie ja miałam na pocz atku. Również myślałam o ataku serca i guzie w głowie do tego stopnia że zrobiłam sobie MRI głowy. Okazało sie że wszystko jest ok a to TYLKO nerwica z napadami lęku panicznego. Taka jest diagnoza mojego zchorzenia.
Leki które biorę trochę przytłumiają lęki, ale nie potrafię sama funkcjonować, jestem uzależniona od osób 2. Nie wychodze sama z domu, nie jeżdżę państwowymi środkami lokomocji. Cały czas to wrażenie że za chwilę zemdleję, albo umrę nie potrafię tegokontrolować. Ja chodzę już długo do PZP mam terap[ię indywidualną ale mój problem jest taki że nie potrafie sie do końca otworzyć.
Jak dalej żyć kiedy nie wie się kim sie jest i te ciągłe ograniczenia.
Pozdrawiam
Balbina
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 kwi 2008, 11:47

przez nerwicówka 12 kwi 2008, 14:07
morfologie robilam po porodzie i jest ok,tsh tez dobre
juz wariuje z ta nerwica,teraz jestem na etepie wmawiania sobie zawału :-(
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
14 lut 2008, 21:42

Avatar użytkownika
przez CITRIA 12 kwi 2008, 14:30
Szkoda tylko ze chwile zwycięstw nad chorobą trwają tak krótko prawda ?... eh!
Życie jest piękne i wierzę, że wszystko jest po coś.
Bylebym się nie poddała.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
15 lut 2008, 15:16

Silna psychika, udaję !

przez ja_sn_e 12 kwi 2008, 21:44
Zarejetrowałam sie tu niedawno - ale juz ponad dobry rok systematycznie śledzę to forum. Ludzie piszą że chodzą na terapię, biorą leki, wzmagają się z tymi stanami lękowymi jak tylko mogą walczą z tym. Ja zastanawiam się czy jest możliwość bez tego wszystkiego - samemu dać sobie rade i uciec od tego raz na zawsze. Myślę, że jest taka możliwość. U mnie nikt nie zdiagnozował nerwicy. Lekarze poprostu nie wiedzą co mi jest mimo ze neurologicznie i kardiologicznie jestem zdrowa. jeden nawet próbował mi wmówić, iż moje stany z tachykardią są moim wymysłem.
Co tu dużo mówic, raz jest mi lepiej raz gorzej. Pewnego dnia budzę się i chce mi się żyć, wiem co sie dzieje, mogę spokojnie bez obaw i bez lęku wyjść na dwór, nie pojawia się u mnie hipochondria. W szkole tez potrafie skupić myśli na nauce. Jednak wieczorem to wszystko wraca, jak by ktoś włączył przycieskiem "on" w moim mózgu funkcję "jest mi źle". Oglądam tv, patrzę na mojego chłopaka i zastanawiam się kim jest, kim ja jestem, co robię, czemu siedzę na fotelu, w jakim celu. To jest straszne uczucie dla mnie takiej derealizacji.
Zastanawiam się dlaczego, czy można to zmienić? czy jest sens korzystania z terapii, kiedy człowiek widzi jednak to światelko w tunelu ? Nie potrafie sobie tego wytłumaczyć. Może ktoś mi pomoże. Mam jedynie szczeście ze mam silny organizm, i nawet w stanach całkowitej depersonalizacji mam siłę by udawać przed bliskimi, że wszystko jest OK. Zrzuccie tu jakies pomysly drodzy nerwicowcy.
Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 kwi 2008, 19:14

Avatar użytkownika
przez whisper 12 kwi 2008, 22:00
Hej ja_sn_e
Ja też myślę, że istnieje możliwość poradzenia sobie z tym samemu, ale zapewne potrwa to dużo dłużej i nie ma 100% pewności, że się uda...
Oczywiście, że jest sens korzystania z terapii, im wcześniej zaczniesz tym lepiej, z dośwaidczenia wiem, że takie świństwo jeśli się je pozostawi tak o, "może przejdzie samo" będzie się tylko pogłębiać. To, że jeszcze nie jest tragicznie, nie znaczy, że może tak nie być jeśli się nic nie zrobi... Także pomysł z terapią jest jak najbardziej trafiony!
Powodzenia :)
Pozdrawiam.
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

Silna psychika, udaję !

przez ja_sn_e 12 kwi 2008, 22:20
Dzięki whisper za odpowiedź. a co można poradzić na to: Ja sama chcę iść do psychologa - ale po ostatniej akcji już jakoś boję się. Mianowicie, 2,5 roku temu neurolog zalecił jednorazowo wizytę u psychologa.Oczywiście poszłam - no i wszystko fajnie pięknie, ale kiedy przyszlam do domu słyszłam tylko " ale dziwna jakaś przyszłaś z tamtąd, prosze cię nie chodz już tam więcej, daj sobie spokój" potem jeszcze raz się zapisałam tylko ze rejestratorka zadzwoniła po pewnym czasie do domu by zmienic termin wizyty i powiedziala o wszystkim mojej mamie, która ironiczie, znowu zaczela mi to omawiać " po co tam zaś idziesz itd".
Naprawde uwiezcie mi czy nie ale ja poprostu się wstydze tego ze potrzebuje takiej pomocy.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 kwi 2008, 19:14

Avatar użytkownika
przez nierzeczywista 12 kwi 2008, 23:12
Niestety wielu ludzi się wstydzi, a to, co opisujesz, może być BPD lub depesją dwubiegunową, oba schorzenia są ciężkie i nie należy odrzucać pomocy...
Ja sama próbuję na razie poradzić sobie bez leków i terapii, bo planuję w niedługiej przyszłości jakieś dzieci, rodzinę, jestem w niemal 100% pewna że będę miała deprechę poporodową więc MUSZĘ umieć sobie radzić z tym sama, bez pochów, ze wsparciem co najwyżej najbliższych - trochę się udaje.... raz jest lepiej raz gorzej ale ogólnie jest poprawa, wprawdzie może nie tak drastyczna jak na lekach, ale leki mnie nie wyleczyły, po odstawieniu wszystko wróciło.
Nie jestem silna, nie umiem udawać, ale staram się walczyć i widzę jak długa i trudna to jest droga, ale nie mam wyboru, nie mogę tak tkwić w miejscu, albo się zabijam, albo żyję, a jak żyję, to nie wegetuję. Póki co wybieram życie. Więc wybieram walkę z chorobą.
black flowers blossom
feathers on my breath
Avatar użytkownika
Offline
Posty
104
Dołączył(a)
25 gru 2007, 05:10
Lokalizacja
Warszawa

przez Mafju88 12 kwi 2008, 23:50
ja_sn_e napisał(a):Zarejetrowałam sie tu niedawno - ale juz ponad dobry rok systematycznie śledzę to forum. Ludzie piszą że chodzą na terapię, biorą leki, wzmagają się z tymi stanami lękowymi jak tylko mogą walczą z tym. Ja zastanawiam się czy jest możliwość bez tego wszystkiego - samemu dać sobie rade i uciec od tego raz na zawsze.


Nie ma... jedynie co mozesz samej wyleczyc objawy jakos... ale nerwicy nie wyleczysz nigdy sama ;)
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

przez ja_sn_e 13 kwi 2008, 00:06
ogólnie chyba jestem zbyt nerwowa - jakos ostatnio nawet przez to cierpi moj zwiazek. Widze problemy jakich wczesniej nie widziałam. Może to przez to ze sama nie jestem idealna. Denerwuje mnie to ze chlopak i tak zawsze postawi na swoim i ja mysle ze jest to wszystko przeze mnie. No cóż.
Mam kilka sposobow na pozbycie sie leków :
np. w sklepie jak złapie mnie panika - to nerowowo grzebie w portfelu albo czytam sobie skład produktu
W autobusie: otwieram okno i licze co sie da
w kościele : nie wiem nie chodze - bo tam nie daje rady
Generalnie z domu nie ruszam sie bez telefonu komórkowego - jak mam go przy sobie czuje sie bezpieczniej czy wy tez tak macie ?
Cokolwiek robisz, zawsze możesz dostac kulke. Nawet gdy nie robisz nic.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
07 kwi 2008, 19:14

przez mariusz123567 13 kwi 2008, 00:16
tak jak mnie biora leki gram w quarki ;) :D na komorce. relaks gwarantowany choc nie zawsze

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:17 pm ]
dodam, ze z nerwica jest jak z astma ;) istnieje caly czas ale objawow moze nie dawac :) ja tak mam jesli chodzi o astme
Ostatnio edytowano 13 kwi 2008, 10:24 przez mariusz123567, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
144
Dołączył(a)
09 mar 2008, 17:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do