Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Raczej nie jestem chwiejny emocjonalnie. Choć jedna rzecz się sprawdza u mnie. Lęk przed odrzuceniem i to dość silny. Nawet tu na forum boję się pisać otwarcie i spontanicznie z lęku, że zaraz znajdzie się grupa, która skrytykuje moje posty. Napiszą, że piszę głupoty, potraktują jak gorszy element, a moje lęki się ziszczą.

Nie mam dziewczyny, bo twierdzę, że taka która będzie mi się podobać postawi wysoko poprzeczkę i nie będę się nadawać.

 

No ale nie można mieć wszystkich zaburzeń jednocześnie. Ja utożsamiam się z F.20 czyli schizo. Z tym, że zaleczone, dolega mi tylko derealizacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tomasz_xyz, jakieego rodzaju sa to obsesje, bo u mnie wiaza sie glownie z poczuciem odrzucenia lub wyimaginowana wizja tego, ze ktos mnie np. pokochal lub zaczal nienawidzic. Czesto czuje sie odrzucona w grupie pomimo sygnalow, ze jestem luibiana i sama usuwam sie w kat. Dodatkowo koncze bardzo szybko przyjaznie. Najgorsze jest to ze wycofuje sie pierwsza z kazdego kontaktu interpersonalnego w obawie, ze zostane odrzucona.

 

Keji, Jestem uzależniona od wizji siebie w oczach innych. Jest fajnie- czuję się fajna i świetna. Przeciwnie- mój pogląd na własną osobę upada. Czuję się jak groteskowa kreatura.

 

Mam identycznie :oops: Czesto wystarczy jedno niewlasciwe slowo lub zdanie a ja dopowiadam sobie cala historie...

 

Podpiszę się pod tym co tutaj napisałyście. Bardzo zwracam uwagę na te wizje siebie w oczach innych i czasami snuję paranoiczne koncepcję, bo ktoś mi coś miłego powiedział albo wręcz odwrotnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ej, ja wypierałam te samookaleczenia. Bo juz autoagresję mialam jako dziecko. Ale nieświadomą. Wbijanie kredek w kolano to też autoagresja... No i głodzenie sie. Potem to bylo karanie sie juz świadome, a potem manipulacja. A tutaj patrze kilka postow rok temu, że pisalam, ze sie nie okaleczalam. No, a cielam sie kilka razy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo zwracam uwagę na te wizje siebie w oczach innych i czasami snuję paranoiczne koncepcję, bo ktoś mi coś miłego powiedział albo wręcz odwrotnie

 

 

Hihihi, to moje ulubione - snucie teorii spiskowych i wietrzenie podstępu.

 

Powiedziałeś, że ładnie wyglądam? Pewnie kłamiesz. Masz coś na sumieniu. Naśmiewasz się. JA nie wyglądam ładnie. Weź mnie nie denerwuj. Zabiję cię. Hm, a może wyglądam ładnie? Nie, nie wyglądam ładnie, to na pewno komplement rzucony na rozluźnienie atmosfery, bo zaraz szykuje się wielkie bum, pewnie uraczysz mnie informacją-katastrofą. SPISEG.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

iate, Nieumiejętność przyjmowania komplementów? ;)

 

 

To był tylko przykład, taki, że niecenzuralnie ujmę, "z dupy", pierwszy-lepszy, który przyszedł mi do głowy.

 

Chodzi mi bardziej o fakt, że mam rzadko spotykany talent do znajdywania drugiego dna w wypowiedziach i zachowaniach innych osób. Jak się dobrze nawkręcam, to zaczynam w to paranoicznie wierzyć.

 

Po prostu - paranoiczna analiza gestów, słów, sposobu pisania, tonu głosu. Spisek może być wszędzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

iate, Nieumiejętność przyjmowania komplementów? ;)

 

 

To był tylko przykład, taki, że niecenzuralnie ujmę, "z dupy", pierwszy-lepszy, który przyszedł mi do głowy.

 

Chodzi mi bardziej o fakt, że mam rzadko spotykany talent do znajdywania drugiego dna w wypowiedziach i zachowaniach innych osób. Jak się dobrze nawkręcam, to zaczynam w to paranoicznie wierzyć.

 

Po prostu - paranoiczna analiza gestów, słów, sposobu pisania, tonu głosu. Spisek może być wszędzie.

 

Kiedyś nawet wierzyłem, że mijani przechodnie mają określone najczęściej złe myśli na mój temat, albo kasjerki w sklepach. Terapia trochę pomogła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam tendencję do wietrzenia ironii i podśmiewania ze mnie :D

To taki pseudodystans do siebie? ;)

Czy dystans do swojej osoby?

 

Hmm... Raczej niska samoocena i brak wiary w to, że coś we mnie może się komuś podobać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, dawno się nie udzielałam, więc postanowiłam to zmienić, ach te moje zmiany... Niby coś zmieniam, ale nic nie realizuję. Tragedia.

Mam borderline- taka moja diagnoza, mylona często z nerwicą, którą zapewne też mam, ale co z moją huśtawką nastroju? Jednego dnia jestem dla siebie i innych bardzo miła, lubię siebie, mogę wszystko, nie brakuje mi pewności, a drugiego dnia już nienawidzę siebie, wrzeszczę na ludzi, krzywdzę siebie, żeby poczuć, że żyję, bo derealizacja mnie zabija, a ból fizyczny trochę ją maskuje :(

Także przez takie akcje ze szpitala zostałam wypisana z diagnozą "borderline" i myślę, że słusznie... Jestem tym wszystkim już zmęczona. Chciałabym, żeby moja złość była złością, a nie furią, żeby radość była radością, a nie euforią, żeby smutek był smutkiem, a nie depresją. Chciałabym mieć stabilny obraz siebie, wiedzieć kim jestem, a nie jednego dnia być na szczycie, a drugiego kopać w ziemi. Nie mam siły! Zapraszam wszystkich innych Borderów do rozmowy :) Piszcie nawet na skrzynkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam już dość tego, że ciągle widzę odrzucanie mnie w oczach każdego człowieka na tej ziemi. W pracy jakoś udaję, w sumie dobrze gram, nikt by nie pomyślał, że mam coś z głową, zachowuję się normalnie. Wracam do domu i wracają wszystkie kumulowane natręctwa i złość do siebie (co takiego zrobiłam, że oni mnie odrzucają? co jest we mnie takiego złego? na pewno mają mnie za obłudną i fałszywą, złą osobę). Mam tyle złości w sobie, czuję jakby jakaś inna osoba chciała się wydostać z mojej głowy, mam ochotę wtedy zedrzeć skórę z twarzy, bo tak mnie to rozpiera wszystko. Nie wiem ile tak pociągnę. Jeszcze teraz jestem bardzo zła na lekarza, nie cierpię go. Powiedziałam, że chciałabym się czuć, że jestem dla niego wyjątkową, specjalną pacjentką, a on ma setki takich pacjentek i dla każdej jest taki miły. Za co ja płacę? Coś mi się chyba należy! Za moje pieniądze między innymi wyleguje się na pewno w ciepłych krajach na urlopach. A o mnie nawet nie pomyśli, co tam u mnie, jak się czuję itd. Już u tylu lekarzy byłam, tego trzymam się w sumie najdłużej, bo prawie rok, ale u żadnego nie mogę uzyskać tego co chcę, chcę się czuć jedyną, wyjątkową pacjentką ze świadomością, że tylko dla mnie jest taki miły, ale jak widać nawet za kasę nie mogę tego dostać:/ Nienawidzę go teraz, nienawidzę, myślałam, na wizycie chciałam wyjść wcześniej i rzucić mu tę kasę na podłogę. Ja jestem na niego wściekła, a on nawet o mnie nie pomyśli:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale u żadnego nie mogę uzyskać tego co chcę, chcę się czuć jedyną, wyjątkową pacjentką ze świadomością, że tylko dla mnie jest taki miły, ale jak widać nawet za kasę nie mogę tego dostać:/ Nienawidzę go teraz, nienawidzę, myślałam, na wizycie chciałam wyjść wcześniej i rzucić mu tę kasę na podłogę. Ja jestem na niego wściekła, a on nawet o mnie nie pomyśli:(

Lewiatanxxx,

Doskonale cię rozumiem.

Sama tak samo przeżywałam mojego terapeute, a gdy od niego wychodziła pacjentka, to ja potem miałam taką urazę że nie byłam w stanie się odezwać, tylko bardzo długo siedziałam i milczałam.

chciałam być tą jedyną, najważeniejszą, tą którą on inaczej traktuje niż resztę. No i żeby o mnie myślał. To było takie ważne.

I ze zdumieniem stwierdzam, że ostatnio się to zmieniło i już to nie jest dla mnie ważne.

Dziwi mnie ta zmiana we mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lewiatanxxx. ciekawi mnie czy przy tych wszystkich odczuciach zdajesz sobie jednocześnie sprawę, ze to przez naszą przypadlosc masz takie odczucia i są one irracjonalne. Nie wolno się im poddawac.

Jak sobie to wyobrazasz? Ze lekarz będzie wszystkich traktowal wyjątkowo? Zwariowalby wtedy i musiałby zmienić zawod. A jeśli tylko Ciebie ma tak traktować, to zastanow się dlaczego. Masz się za az taką wyjatkowa? Az tak chorą? Bardziej od innych? Każdy ma na dnie serca takie marzenie aby być kims wyjątkowym dla innych, ale jednocześnie w zyciu realnym jest to niemożliwe. Musisz koniecznie to przepracować bo inaczej będziesz bardzo cierpieć.

Trzymaj się, pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam również tak, że chcę siebie realizować, bo mam swoje cele, ale nie spełniam ich, trudno mi się zmusić do obowiązku, bo nienawidzę ze sobą pracować. Niszczę siebie słownie, albo stosuję autoagresję i nie mogę skupić się na pracy, a są dni, że wszystko chcę, czuję w sobie siłę, lubię siebie i nie wiem, czy takie zachowanie zalicza się do borderline, czy jeszcze mam jakiś inny problem z głową?

 

-- 06 wrz 2014, 13:59 --

 

Miałam to samo co Lewiatanxxx, jeśli chodzi o terapeutkę. Jak przyszłam za wcześnie i jeszcze w gabinecie siedział ktoś inny to myślałam, że mnie szlag trafi! Ja tam już chciałam wejść! Miałam w głowie pełno inwektyw na temat tego pacjenta i sama nie wiem dlaczego, bo czemu on był winny? Ja chciałam być na pierwszym miejscu, chciałam nawet, żeby porzucił dla mnie innych pacjentów. Nie znoszę tej chorobliwej zazdrości, ale ją lubię, i co teraz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×