Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Inga_beta

Użytkownik
  • Zawartość

    2660
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Ja się nieraz zastanawiałam skąd moja rodzina, tak prymitywna, zna najbardziej wyszukane i najbardziej skuteczne i bardzo różnorodne metody niszczenia psychiki dochodząc do samego dna i niszcząc jej najgłębsze obszary. Skąd ta wiedza się wzięła bo wg mnie takie coś potrafi ktoś kto musiał się tego długo uczyć od jakichś psychologów więziennych. Są takie metody opracowane po to aby psychicznie torturować ludzi. A oni to wiedzą sami z siebie.
  2. U mnie taka zmiana że nie mam już depresji i nie mam porannych lęków. Ale nadal nie mam ani grama swojego "ja". Nie mam jaźni którą musze sama zbudować od zera. A jak się buduje jaźń? Jednym z elementów budowania jest poznawanie przyczyn z powodu których została unicestwiona.
  3. Ta terapia wspierająca wyrządza ci szkody w większej ilości niż korzyści. Dlaczego masz taką terapię? Masz schizofrenię? Uważam że powinnaś z niej zrezygnować i rozpocząć normalną terapię raz w tygodniu. Takie pocieszanie cię nic ci nie daje a tylko utrzymuje w przywiązaniu. W ten sposób nie nauczysz się nawiązywać kontaktów z innymi i tam zaspokajać swoje potrzeby relacji z ludźmi. Taki tym relacji jaki masz z tym terapeutą tylko pogłębia i wyostrza twoje braki z dzieciństwa gdy prawdopodobnie miałaś taki sam deficyt matki czyli brak jej obecności, samotnośc. Gdy nawiążesz prawidłową relację z nowym terapeutą to przywiązanie do tamtego zniknie.
  4. Ciekawy artykuł. Ja nie zażywam leków więc nie mam w tym zakresie doświadczeń. Ale chciałam się odnieść do tego że na tym forum, byłam prawie zmuszana do ich zażywania przez wiele osób, wtedy gdy pisałam o tym jakie mam zaburzenie. W swietle wiedzy z tego artykułu i sytuacji gdy moje leczenie trwa już 12 lat można sobie wyobrazić co by się ze mną stało gdybym posłuchała tych osób i brała leki,a w przypadku mojego głębokiego zaburzenia leki musiałyby być silne. Po prostu byłoby już po mnie. A tak mimo wszystko próbuję o siebie walczyć i mimo wszystko jakoś funkcjonuję, daję radę chodzic na terapię i mam jakieś zmiany na lepsze. Mimo że moje zaburzenie jest nieuleczalne.
  5. Mój kolega na zaburzenia depresyjno lękowe dostał seronil 10 mg oraz Deprexolet 10 mg. Czy ktoś by mógł mi odpowiedzieć czy te leki są bezpieczne i czy nie uzależniają?
  6. To nie są zjawiska normalne na terapii. Przypuszczam że twoja T jest niekompetentna. Są pogorszenia na terapii ale mają inny charakter i są spowodowane czymś co daje się rozpoznać a następnie się tym zajmować. T nie odniosła się do tego że wpadasz w takie doły? To czym się zajmujecie na terapii jeżeli nie tym co najważniejsze? Nie ma czegoś takiego jak rozklejanie pacjenta przez T a następnie sklejanie go.
  7. Urlop mojego T dobiega końca. W tym roku znosiłam go znacznie lepiej niż zawsze dotychczas. Obyło się bez chorób, bez ciężkich cierpień i bez poważnych problemów, jak to było zawsze do tej pory. Jest u mnie dużo więcej spokoju, dużo mniej lękowo, mało ataków wewnętrznych. Gdy tak porównuję do urlopu z zeszłego roku to widzę duży postęp. W tym roku udało mi się spełnić swoje marzenie którym było pozwiedzanie zabytków w miejscowościach niedaleko ode mnie.
  8. W tym roku dostałam bólu w krzyżach takiego że nie mogę się poruszać. Ale lepsze to niż borelioza. Robiłam sobie badanie na biorezonansie w czasie gdy byłam na końcówce leczenia i mi się potwierdziło że mam końcówkę boreliozy.
  9. Mnie T uprzedza zawsze miesiąc wcześniej. I ostatnio przez 4 lata za każdym razem po tej informacji byłam gryziona przez kleszcza i miałam boreliozę. Rumień zauważałam zawsze dopiero po miesiącu od ugryzienia kiedy to już było prawie za późno na leczenie jednym antybiotykiem i było duże prawdopodobieństwo że może mi nie pomóc i na wszelki wypadek powinno się już stosować serię antybiotyków, czego lekarze nie stosują. Ja po każdej takiej informacji o urlopie wpadałam w silne lęki połączone z odcinaniem się od siebie bo były zbyt silne. I potem gdy T był na urlopie to ja z tymi lękami i boreliozą zostawałam sama. I dodatkowo przeżywałam silne lęki że antybiotyk mi nie pomoże a potem choroba powoli mnie zabije. Będąc sama też bardzo intensywnie nad sobą pracowałam szukając przyczyn tego ataku choroby. I się zawsze okazywało że podświadomie chciałam siebie zabić bo tak bardzo się bałam zostać sama. W tym roku nie mam boreliozy. W tym roku po ogłoszeniu urlopu mój lęk był znacznie słąbszy taki że nie musiałam go aż tak mocno odcinać i taki że nie mam podświadomej ochoty zabić się ze strachu. I jest taka różnica że w tym roku pamiętam o boreliozie i sprawdzam czy nie mam rumienia. W poprzednich latach w ogóle o tym zapominałam i rumień znajdowałam zawsze przypadkiem.
  10. Ja wyleczyłam się z alergii na mleko oraz tłuszcz zwierzęcy. Pozostały mi jeszcze alergie na mięso wołowe, śledzie i rośliny kapustowate. Tłuszcz już trawię idealnie ale mleko na które miałam uczulenie ostre na każdą ilość jeszcze nie za bardzo dobrze ale mogę sobie zjeść sernik czy pierogi ruskie. Jest mi dzięki temu o wiele lepiej zwłąszcza że mogę jeść już mięso i dzięki temu mieć potrzebne dla mózgu składniki odżywcze.
  11. Inga_beta

    przywitanie od Wilka

    Ja też wierzę w reinkarnację i interesuję się ezoteryką
  12. To czekanie akurat niczego nie zmieniło bo i tak cały czas miałam intensywną terapię. Tyle że teraz jestem bardziej zdołowana bo myślałam że już za mną to co najgorsze i że już uda mi się szybciej uzyskiwać poprawę. A tak to nie wiem czy w ogóle i czy uda mi się z tego wyjść. Po prostu znów jest ze mną gorzej niż myślałam.
  13. O autyźmie T mi powiedział w odpowiedzi na mój wzgląd ale nie pierwszy bo już od dawna o tym wiemy. Więc nie wiem dlaczego dopiero teraz określił to jako autyzm. Znów wejrzałam w siebie i zobaczyłam że zostałam odrzucona przez rodzinę zaraz po urodzeniu bo miałam poważną wadę. Jest to brak odpowiedniego organu, ośrodka za pomocą którego nawiązuje się relacje z ludźmi. Ja tego nie potrafię, nie potrafię tworzyć więzi bo nie mam czym tego robić, nie mam odpowiedniego narzędzia, w środku jestem pusta. Z tego braku we mnie tego ciała emocjonalnego jestem całkowicie bezbronna wobec ludzi, słabsza bo nie ma kto we mnie mnie bronić, nie ma we mnie miejsca tworzenia się mojej siły. Stąd takie silne lęki przed każdym człowiekiem.
  14. Ten wpis z 8 marca to 100% prawdy o mnie. Natychmiastowe zabijanie każdego przejawu swojego "ja". I to tak szybkie że ten przejaw nawet nie zdąży wyjść na wierzch, do stanu świadomości a już następuje atak i zabicie. W ten sposób wnętrze staje się coraz bardziej puste, pozbawione życia. Następuje taka sekwencja po sobie w sytuacji gdy ma się pojawić jakieś odczucie z poziomu "ja"- najpierw lęk, potem nienawiść a potem atak i zabicie. To wszystko w jednej sekundzie tak że jest to niezauważalne. I nawet nie wiem że był atak i zostało coś we mnie zabite. Moje "ja" jest dla mojego mózgu obcą istotą we mnie którą on stara się zniszczyć, to dla niego wróg nr 1 który mu zagraża i chce go przejąć. Kiedyś miałam jakieś żywe odczucia ale wszystkie zostały zabite i żadne z tych odczuć już nigdy się nie powtórzyło. Od 11 lat mam terapię a jestem coraz uboższa wewnętrznie bo ten proces zabijania bez przerwy u mnie trwa, mimo bardzo dużych zmian w efekcie terapii na plus.
×