Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

bedzielepiej, i co to takiego? Przeczytałam tylko pobieżnie, ale już widzę, że to ciekawe.

"może to dobrze ze izoluję się od ludzi, nie zaszkodzę im swoją TOKSYCZNOŚCIĄ

moze to dobrze ze nikt mnie nie chce blizej poznac" - to zabrzmiało strasznie dziecinnie i schematycznie, mamo, jestem biedna przytul mnie i pociesz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć, jestem tu nowa. Pierwszy raz zdiagnozowano u mnie borderline 5 lat temu, później temat schowałam do szuflady. Rok temu wpadłam w głęboką depresję, chciałam popełnić samobójstwo, poszłam do psychiatry. Od tamtego czasu jestem na antydepresantach (efectin 75) i od trzech miesięcy jestem na terapii na oddziale dziennym leczenia nerwic i zaburzeń behawioralnych w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Tam zdiagnozowano u mnie borderline. Po dwóch próbach samobójczych postanowiłam, że potrzebuję hospitalizacji, więc czekam teraz na przyjęcie na oddział 7f w Babińskiego w Krakowie. Mam kotka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

misty day - ale czego złego?

Tego, co powoduje ze jestem nie taka jak wszyscy, tego co wywołuje we mnie straszne leki i paranoje. Mam wrażenie ze cos czego nie pamietam zrylo mi beret :) po prostu nie wiem skąd biorą sie moje problemy, nie wiem czym jest "to cos" co je powoduje. Cos czego nie maja zdrowi psychicznie ludzie. Mniej więcej takie wyjaśnienie przychodzi mi teraz do głowy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewne zaburzenia są częstsze w danym okresie czasu np histeria za czasów Freuda a w Polsce około/po 89 zmieniła się np polityka państwa i więcej kobiet poszło do pracy za raz po urodzeniu dziecka albo np. zaczęło wyjeżdżać za granicę i porzucać dzieci fizycznie czy emocjonalne. Taka hipoteza. Wzrosła też wiedza i umiejętność diagnozowania bpd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej, i co to takiego? Przeczytałam tylko pobieżnie, ale już widzę, że to ciekawe.

"może to dobrze ze izoluję się od ludzi, nie zaszkodzę im swoją TOKSYCZNOŚCIĄ

moze to dobrze ze nikt mnie nie chce blizej poznac" - to zabrzmiało strasznie dziecinnie i schematycznie, mamo, jestem biedna przytul mnie i pociesz

 

Było mi bardzo smutno kiedy to pisałam, mam też silne poczucie samotności, więc miło by było żebyś się ze mnie nie nabijała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://natemat.pl/71179,borderline-czyli-osobowosc-z-pogranicza-psycholog-kazdy-z-nas-zna-kogos-takiego

Świetnie! Po wypowiedzi tej Pani nic tylko się powiesić bo i tak co by się nie robiło to gówno to da jeśl chodzi o borderline (związek i tak zostanie spieprzony, z roboty wywalą prędzej czy pózniej...), aż się dziwie, że kobieta piszę o pozytywnym działaniu terapii dla borderline :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej, i co to takiego? Przeczytałam tylko pobieżnie, ale już widzę, że to ciekawe.

"może to dobrze ze izoluję się od ludzi, nie zaszkodzę im swoją TOKSYCZNOŚCIĄ

moze to dobrze ze nikt mnie nie chce blizej poznac" - to zabrzmiało strasznie dziecinnie i schematycznie, mamo, jestem biedna przytul mnie i pociesz

 

Było mi bardzo smutno kiedy to pisałam, mam też silne poczucie samotności, więc miło by było żebyś się ze mnie nie nabijała.

Ja nie z Ciebie się nabijam a jedynie jakiś taki sposób, schemat zachowania i reakcji mnie zirytował. Nie chcę żebyś Ty się smuciła.

 

A wracając do tematu leczenia zaburzeń pozn-behawioralną to dowiedziałam się, że są one skuteczne ale nie trwałe, u ponad 70 procent po kilku latach strach powraca, a w przypadkach ptsd, fobii społecznej rzecz ma się jeszcze gorzej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hejka kochani :great:

 

Na tym 4um jestem nowa, więc trochę i przedstawić by się przydało, chociażby w skrócie. Jak się Wam nie chce czytać to spoko, ważne żebyście mi pomogli z tym co wybolduję w kolejnym akapicie. TO taaaak, BPD stwierdziła u mnie psycholog jakieś 4 lata temu ale z zaznaczeniem, że jeszcze ciężko określić i takie tam bzdety. Chciałabym się sobą zająć, 5 lat na SSRI to za dużo - stopniowo odstawiałam, odstawiłam na 2 miesiące, jak to z BPD bywa mam ciągotki do dragów i wszystkiego co ryzykowne - blablabla. Więc moje funkcjonowanie psychiczne zależy od godziny i nie jestem w stanie określić nawet jaka tak naprawdę jestem, a to dosyć żałosne. Nie jestem w stanie sobie zrobić żadnego testu bo wiem, że wczoraj było tak, dzisiaj tak, jutro będzie i tak inaczej. Chyba chciałabym się trochę ustabilizować hahahha :bezradny:

 

Pytanie za 100 punktów - w Lublinie jest ktoś kto daje radę z borderliczkami? Albo po prostu jakiś dobry psycholog, który poradzi sobie z typiarą z zaburzeniami osobowości, która jest już jedną nogą na IV roku psychologii? Nie oceniamy się mam nadzieję tylko pomagamy nawzajem - będę wdzięczna za każde info! Nie wiem od czego zacząć poszukiwania... Terapeuty nie mam od trzech lat i sama sobie muszę 'walczyć' - zazwyczaj mi to za**biście wychodzi żeby nie było, ale facet osiwiał przeze mnie, więc trzeba by obciążyć mojego kota :angel:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poprzednia terapeutka zdiagnozowała mi borderline na podstawie kilku miesięcy terapii i testów dr. Younga. Byłam zmuszona zrezygnować z terapii, bo jedyny dostępny dzień u tej pani przestał mi zupełnie odpowiadać.

 

Utrudnia mi to życie i nie wiem, co z tym zrobić, leki mnie stabilizują, zaczęłam też nową terapię, ale nie wiem, czy z tym terapeutą się dogadam. Czas pokaże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://natemat.pl/71179,borderline-czyli-osobowosc-z-pogranicza-psycholog-kazdy-z-nas-zna-kogos-takiego

Świetnie! Po wypowiedzi tej Pani nic tylko się powiesić bo i tak co by się nie robiło to gówno to da jeśl chodzi o borderline (związek i tak zostanie spieprzony, z roboty wywalą prędzej czy pózniej...), aż się dziwie, że kobieta piszę o pozytywnym działaniu terapii dla borderline :]

Ja nie widzę w tym sprzeczności ani trochę :roll: To, co pisze o BPD to bardzo bolesne prawda, ale ona pisze też, że za pomocą terapii można to cholerstwo leczyć. Skąd Twoje zdziwienie? Jestem niestety doskonałym przykładem tego, że cokolwiek robię, to moje działania i tak "gówno dają", nie potrafię się na długo albo wcale nigdzie utrzymać, ani w związku, ani w pracy :( Jak ktoś daje sobie z tym radę jakoś, to chyba raczej bpd nie można u niego zdiagnozować imo... Fakt, że jakby nie dało się tego leczyć to faktycznie nie pozostawałoby nic innego, jak tylko sobie strzelić w łeb, ale ona wyraźnie kończy ten wywiad pozytywnie. Niektórzy "eksperci", chyba sfrustrowani, piszą, że tego nie da się wyleczyć, że to do końca życia, itp. Kiedyś jak to czytałam to było straszne przeżycie dla mnie :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo pobieżny ten artykuł, czytając go stwierdziłam, że jednak nie mam borderline bo np jestem odpowiedzialna na studiach i w pracy, albo że mam świadomość że to ze mną jest problem a nie z otoczeniem, także są pojedyncze rzeczy które mi się udają

 

Poza tym babka tylko daje do zrozumienia że terapeuci są wszechwiedzący i potrafią doskonale zdiagnozować to zaburzenie... jaaaasne, 10 lat tułaczki z depresją i nagle jedna terapeutka stwierdza że to jest to...

 

A z artykułu wynika że sama babka nie potrafi określić czym jest tożsamość, więc sama chyba jest zaburzona...

 

"Jednak terapeuci radzą sobie z osobami z tym zaburzeniem dobrze bo jednocześnie intensywnie rozwija się wiedza zarówno o tym zaburzeniu jak i o zasadach jego terapii... " Buaahahahahhahaaaa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bedzielepiej, masz rację, że mało jest terapeutów, którzy radzą sobie z zaburzeniem BPD, wiedzą, jak to leczyć, a jeśli jeszcze wziąć pod uwagę ich własne warunki osobowościowe, to ten krąg jeszcze bardziej się zacieśnia :? . Doświadczyłam tego boleśnie na własnej skórze nie raz, też się tułałam wieeele lat i co przeszłam to moje, dopóki trafiłam na obecną t., która mnie ogarnia bardzo i cierpliwie prowadzi w terapii. Także ja również uważam, że kobieta przegięła z tym optymizmem, jak to terapeuci coraz bardziej potrafią to leczyć. Potrafią, ale imo nieliczni.

Ale nie o tym pisałam ;)Ja się tylko i wyłącznie odniosłam do opinii, że po tym artykule nic tylko palnąć sobie w łeb - moim zdaniem wydźwięk był inny: że tak, zaburzenie (nieleczone) utrudnia lub wręcz uniemożliwia funkcjonowanie (->ja), ale można je leczyć.

 

czytając go stwierdziłam, że jednak nie mam borderline bo np jestem odpowiedzialna na studiach i w pracy, albo że mam świadomość że to ze mną jest problem a nie z otoczeniem, także są pojedyncze rzeczy które mi się udają

Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale chyba udzielałaś się w wątku o psychoterapii, więc domyślam się, że uczęszczasz? Bo to zmienia postać rzeczy. Ja rozumiem ten wywiad tak, że ta babka pisała o nieleczących się borderlajnach, a jeśli leczysz się i pracujesz nad sobą to tę świadomość problemu nabywasz, masz szansę na zmianę, a poza tym bycie w terapii może pomóc wytrwać na studiach itd, to pewnie zależy od głębokości zaburzenia, siły objawów i czasu ich trwania. Ja niestety sporo w życiu zdążyłam przegrać i stracić (w tym studia), zanim ktoś się podjął właściwego leczenia..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://natemat.pl/71179,borderline-czyli-osobowosc-z-pogranicza-psycholog-kazdy-z-nas-zna-kogos-takiego

Świetnie! Po wypowiedzi tej Pani nic tylko się powiesić bo i tak co by się nie robiło to gówno to da jeśl chodzi o borderline (związek i tak zostanie spieprzony, z roboty wywalą prędzej czy pózniej...), aż się dziwie, że kobieta piszę o pozytywnym działaniu terapii dla borderline :]

Ja nie widzę w tym sprzeczności ani trochę :roll: To, co pisze o BPD to bardzo bolesne prawda, ale ona pisze też, że za pomocą terapii można to cholerstwo leczyć. Skąd Twoje zdziwienie? Jestem niestety doskonałym przykładem tego, że cokolwiek robię, to moje działania i tak "gówno dają", nie potrafię się na długo albo wcale nigdzie utrzymać, ani w związku, ani w pracy :( Jak ktoś daje sobie z tym radę jakoś, to chyba raczej bpd nie można u niego zdiagnozować imo... Fakt, że jakby nie dało się tego leczyć to faktycznie nie pozostawałoby nic innego, jak tylko sobie strzelić w łeb, ale ona wyraźnie kończy ten wywiad pozytywnie. Niektórzy "eksperci", chyba sfrustrowani, piszą, że tego nie da się wyleczyć, że to do końca życia, itp. Kiedyś jak to czytałam to było straszne przeżycie dla mnie :cry:

Nie jestem zdziwiona tylko załamana. Świadomością, że jestem z tym sama bo niestety ale terapeuta wycofał się z leczenia mnie i to jeszcze "nieoficjalnie" nawet nie polecając mi do kogo mam się w takim razie zwrócić. Załamana tym ,że nikt mnie nie zechce bo jestem "psychiczna", że może już nigdy nie będę cieszyć się życiem, mieć rodziny, pracy którą tak lubiłam itd itp. Tak jak pisałaś, u mnie też za cokolwiek się chwycę to nie potrafię tego "utrzymać".

Tyle ogłoszeń lekarzy/terapeutów ale po moich doświadczeniach odnoszę wrażenie, że niestety ogromna większość to z tych co to będą z chęcią leczyć "znudzone gospodynie domowe" byle się nie narobić, albo za kasę robić wodę z mózgu człowiekowi, gdzie na koniec ląduje się w szpitalu.

 

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×