Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

depresja24h

Użytkownik
  • Zawartość

    410
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Pójście do psychiatry traktuje jako jedną z gorszych decyzji w moim życiu. Psychiatrzy podawali mi leki, które zamiast mi pomagać wywoływały chorobę. Leki przyjmowałam łącznie 6 lat, które były zwykłą trucizną. Zdaniem psychiatrów byłam osoba nieuleczalnie chorą. Skończyłam na rencie z orzeczoną całkowitą niezdolnością do pracy. Dopiero gdy zaczęłam szukać głębiej - polecam przeczytać sobie książke Anatomy of an epidemic zaczęły otwierać mi się oczy. Zaczęłam bardzo powoli odstawiać leki w 2016 roku, a skończyłam w 2018. Każde zmniejszenie dawki bolało. Wiem, że są osoby, które wręcz dzieliły tabletkę na 5 części żeby łatwiej przejść proces odstawienia. Udało się. Jestem już czysta. Minęło ponad 2 lata od odstawienia leków, a ja już nie mam zaburzeń depresyjnych. Moje życie jest normalne - pracuje, uczę planuje założyć rodzinę i urodzić dziecko. Robię wszystko to czego nie robiłam przyjmując leki, gdy skończyłam zamknięta w pokoju. Mózg jest neuroplastyczny na szczęście. Zmiany, które wywołały leki można odwrócić. Wymaga to czasu i cierpliwości. Planuje założyć osobny wątek i opisać swoją historię żeby przestrzec innych.
  2. Życie zmajstrowało Ci akurat takie przeżycia, zawiodłaś się na dwóch bliskich osobach, które były dla Ciebie ważne i teraz patrzysz na świat i ludzi przez pryzmat tych dwóch osób... Tylko że świat nie składa się z tej dwójki, a ludzie są po prostu różni. Oznacza to, że nie możesz generalizować, że wszyscy Cię oszukają i wykorzystają, bo nie wszyscy są tacy. Co do chłopaka, nie podałaś szczegółów dotyczących jego wyjazdów, po co i dlaczego tam jeździł i dlaczego żyliście na odległość, dlaczego z nim nie pojechałaś.. może Twój chłopak już tam prowadził podwójne życie, a Ty byłaś w niego zapatrzona jak w obrazek. Co to za chłopak co nawet nie poinformuje Cię, że już nie wróci, to nie wygląda zbyt dobrze. Na świecie są też jednak dobrzy ludzie. Teraz tak na to patrzysz, ale kiedyś gdy będziesz z kimś innym i spojrzysz na tą sytuację wstecz będziesz mu wdzięczna, że to się skończyło. Ty potrzebujesz te sytuacje przepracować z kimś, wyciągnąć wnioski, ale też pozytywne żebyś dalej tego nie projektowała na ludzi.
  3. depresja24h

    Depresja a praca i l4

    Ale jej chyba nie chodzi o "uwiarygodnianie" choroby, a ona raczej rzeczywiście istnieje. Po prostu ten lekarz wziął Cię za zwykłą symulantkę, która przychodzi wyłudzić l4 i nie chce jej się pracować. Wyobraź sobie, że każdy tak przychodzi, bo ma depresje i chce zwolnienie. Lekarz nie uwierzy na słowo, bo jest to zbyt codzienna choroba i kombinatorska no i trudno ocenić czy rzeczywiście istnieje. Moja rodzinna to umiała robić dym nawet o skierowanie do poradni psychologicznej na terapię , bo "nie ma podstaw", chociaż moje wypisy ze szpitala psychiatrycznego miała... no po prostu tacy są ludzie, niektórzy utrudniają życie. Zawsze rodzinnego zmienić możesz. Donieś tą opinię psychologiczną potwierdzająca że rzeczywiście tak jest. Chciałam Ci powiedzieć, że nawet w szpitalach psychiatrycznych są różni symulanci żeby uzyskać świadczenia lub unikąć więzienia. Lub idź prywatnie do psychiatry, ale takiego przyjaznego, bo i tam bywają konowały niby da lek, ale dla niego to nie choroba. Tą komisją bym się nie przejmowała, powiedział tak aby Cię postraszyć, to nie on jest od tego by oceniać czy w tym wieku powinnaś czy nie powinnaś chorować. Jak ktoś ma zatwardziałe poglądy to Ci jeszcze powie abyś się za robotę wzięła to zaraz Ci przejdą głupoty. Nie przejmuj się tym.
  4. Prawda jest taka, że ją obowiązuje tajemnica zawodowa i nic poza waszą grupą nie powinno wyjść poza wasz zamknięty krąg. Uważam jednak, że masz rację ta sytuacja jest dość niekomfortowa i angażowanie w to pozostałych członków terapii wydaje mi się być niepotrzebne. A może możesz wnioskować o przeniesienie Cię do innej grupy gdzie tej Pani nie będzie? Próbuje sobie to wyobrazić, że moja sąsiadka siedzi i notuje co ja mówię... również wolałabym nie znać członków społeczności. Ja bym dalej rozmawiała z terapeutką, jak się da to zrezygnuj albo możesz próbować jakiegoś kompromisu, np poprosić o pismo w którym owa stażystka zobowiązuje się do zachowania tajemnicy i jej podpis. Może wtedy poczujesz się bezpiecznie i się otworzysz.
  5. Pan się zajmuje NLP, pisze, że jest coachem, raczej nie jest psychologiem. Dla mnie osobiście takie metody to manipulacja i sporo kosztująca. Raczej należałoby się zastanowić dlaczego tą osobę darzysz tym uczuciem od tak długiego czasu, porozmawiać z psychoterapeutą o swoich uczuciach, zrozumieć siebie. Taki kurs Ci tego nie zapewni. Może nie masz z kim pogadać i łapiesz czego się da.
  6. Bo psychiatria i psychologia to są dwie dziedziny w pewnym sensie wzajemnie siebie wykluczające. Psychologia nieoficjalnie uważa, że problemem jest negatywne myślenie, wypieranie uczuć i to jest przyczyną depresji. Psycholog, który nie przeżył depresji po prostu jej nie rozumie. Gdyby ktoś 10 lat temu mi powiedział o osobie chorującej na tą przypadłość to też pomyślałabym niech się weźmie do roboty leń i przestanie biadolić. Na ulotce leku jest podana informacja, że lek wywołuje myśli samobójcze i spotkałam się z tym, że psycholog zaprzeczał temu. Niech próbuje wtedy zacząć sobie analizować takie myśli. Faktem jest, że jak lek zacznie działać to wówczas myśli samobójcze potrafią zniknąć nawet całkowicie. Psychiatria zakłada, że istnieje nierównowaga chemiczna w mózgu. Ja uważam, że to wszystko jest o wiele bardziej skomplikowane i już w nadnercza mogą niedomagać. Autorzy tacy jak Robert Whitaker czy Peter Breggin obalają mit nierównowagi neuroprzekaźników w mózgu stworzony przez koncerny farmaceutyczne. Robert Whitaker w swojej książce "Anatomy of an epidemic" pisze, że osoby, które przeżyły epizod depresyjny a nie przyjmowały leków statystycznie później rzadziej chorowały na depresję. Zgodzę się z tym, ponieważ te leki po odstawieniu wywołują jeszcze mniejsze stężenie serotoniny niż przed wzięciem tego leku. Psycholog tego nie pojmie, bo u niego wszystko działa dobrze i jest zdrowy. Tworzy to wszystko błędne koło, bo czlowiek jest zmuszony przyjmować te substancje by po prostu móc normalnie funkcjonować i żyć. Pierwotna depresja już dawno minęła. Oficjalnie firmy farmaceutyczne podają informacje, że te leki nie uzależniają. Miałam kiedyś nawet taki sen, że znalazłam się w Australii i ostatnie moje pieniądze wydałam na lek antydepresyjny, który kosztował o wiele więcej niż przeciętnie. Psychiatria zaleca psychoterapię, ale często też stosuje je jako wyjście awaryjne -my nie umiemy pomóc, więc niech idzie do psychologa i problem z głowy. U mnie wygląda to tak, że ograniczam dawkę antydepresantu, ale powoli, bo wiem, że pojawi się depresja z odstawienia. Daje organizmowi więcej czasu by przyzwyczaił się do nowej dawki. Chodzę na psychoterapię chociaż po tym co ostatnio miało miejsce... Mimo to nie tracę nadziei. Jak nie ten to inny.
  7. Prawda. Ja kiedyś miałam tak, że odstawiłam całkowicie leki antydepresyjne. Efekt był taki, że w ciągu kilku miesięcy nawróciła mi depresja - zamknęłam się w domu, nie chciałam się z nikim spotykać, zaczęły mnie prześladować myśli, że zasługuje na karę, kupiłam sznur. W końcu taka zmasakrowana dotarłam do psychiatry. Psychiatra mój w zasadzie wzruszył na to ramionami i mówi czy nie myślę o wyjeździe do jakiegoś ośrodka terapeutycznego. W tym stanie nie umiałam zachować krytyki i w efekcie zaczęłam obwiniać się jeszcze bardziej, że to są zaburzenia zachowania, dlaczego taka jestem, zapominając o tym, że ja po prostu nie mam sił. Jak wytłumaczyć, że nie masz energii by gdzieś pojechać, dlaczego zamykasz się w domu gdy słońce świeci, ludzie się spotykają, grillują, a Ty jesteś jakiś inny... Leki na mnie zaczęły działać po kilku tygodniach i wiele objawów ustąpiło. Następna lekarka powiedziała, że nie wolno mi tak więcej robić. A tamta wpędziła w poczucie winy. Wszystko zależy od schorzenia, jak ktoś przy każdym stresie szuka tabletki na uspokojenie to nie jest to dobre, ale jak ktoś ma jakieś ataki paniki w miejscach publicznych, fobie czasem nielogiczne, to po co ktoś ma się męczyć. Ja jestem zdania, że wszystko jest dla ludzi i zależy od kontekstu, nie można pisać leki to zło, a psychoterapia dobre lub na odwrót. To i to ma jakoś pomagać.
  8. Ale tych ktorzy chcą naprawdę pomóc, a nie widzą w Tobie pieniądze - jest najmniej.
  9. Jak czytam o tych "białych kartkach" czy jak to się nazywa w psychoterapii, że psychoterapeuta ma nie oceniać to myślę sobie, że to wszystko są zwykłe brednie niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Potrafią bardzo oceniać i to niezgodnie z rzeczywistością. Jakby się dało to by Ci wmówili ze słońce jest czarne i pytali czy chcesz o tym porozmawiać. Robić z Ciebie idiotę.
  10. Nie powinien skracać sesji psychoterapii z własnej woli i wyrzucać przed czasem! Był tu przypadek dziewczyny, której w trakcie sesji z terapeutą inne terapeutki pukały obcasami i ona przez to nie mogła się skoncentrować i powiedziała o tym terapeucie, a on zaczął jej wmawiać, że to z nią jest coś nie tak i że nie jest jej chłopcem na posyłki. Sama znalazłam się w podobnej sytuacji. W której ewidentny i niezaprzeczalny błąd, a raczej zaniedbanie pochodziło ze strony terapeuty, a on mnie obwinił i usiłował mnie zmanipulować. Człowiek przychodzi z problemami, chce zostać chociaż wysłuchany, a nawet to nie jest możliwe. Bo z tymi ludźmi jest problem. Terapeutka zaczęła mnie szantażować i nie napisze na forum o co chodzi, ale to są ludzie bez skrupułów. Mam wrażenie, że zwykły człowiek bez tych tytułów i tym ęą prędzej okazałby normalność i zwykłą ludzką pomoc niż Ci ludzie. Ja już nie wierze. Nie dam się zrobić w balona.
  11. Niestety mam podobne odczucia co do niej. Pożyczalam jej książki z biblioteki. Każda kolejna to powtarzanie tego co było w poprzedniej. Ze miała bulimie/anoreksję została zgwałcona, depresja, o tym by mówić do sobie kocham Cię i w pewnym momencie pojawiła się we mnie irytacja. Bo ile można pisać o jednym i tym samym? Ona jest dla mnie produktem marketingowym który pisze na zlecenie wydawnictwa gdyż jest na nią zapotrzebowanie. To samo dotyczy tych książek o nauce języków obcych, gotowaniu...
  12. Mam taki oto problem. Leczę się u psychiatry prywatnie, ale poprosiłam o skierowanie do poradni psychologicznej to odmówiła. Jednocześnie wystawia receptę na leki refundowane. Lekarka odesłała mnie do lekarza rodzinnego lub do poradni zdrowia psychicznego jeśli chce skierowanie na NFZ. Nie rozumiem tego systemu. Pamiętam iż lekarka z poradni zdrowia psychicznego, która przyjęła mnie prywatnie wystawiła skierowanie do psychologa na NFZ. Inny psychiatra, który na co dzień pracuje w szpitalu psychiatrycznym wystawił skierowanie do szpitala a także byłam prywatnie. Niedawno byłam u lekarza rodzinnego. Mój lekarz rodzinny ma moje karty informacyjne ze szpitala. Kiedy poprosiłam o skierowanie do psychologa to powiedziała, że to moja sprawa, bo leczę się prywatnie. Wypisała mi, ale bardzo niechętnie. Skierowanie zaniosłam do poradni, ale tam muszę czekać aż rok na terapię, a jedynie mogę przyjść od czasu do czasu na konsultację. Znalazłam więc w pobliżu miejsca zamieszkania, ale potrzebuje następne skierowanie. Mnie nie stać prywatnie chodzić do psychologa. Napiszcie jak to u Was jest. I jak sobie poradzić w takiej sytuacji. Mogę jeszcze pójść po skierowanie do psychiatry na NFZ, ale nie wiem czy mi nie odmówi, bo znów może się powołać na to, że leczę się prywatnie. Leków przecież nie potrzebuje. Gdzie można znaleźć informacje jak to jest uregulowane prawnie? Bo ja nie wiem czy ktos ma takie widzimisie czy rzeczywiscie ma podstawy aby tak mówić.
  13. A biedronka? Tam chyba nie trudno się dostać do pracy.
  14. Nie do końca Cię rozumiem. Pracowałaś tam 2 tygodnie. Czegoś takiego do nawet do CV się nie wpisuje. Chyba, że starałabyś się pracować w innej sortowni śmieci gdzie wymagane byłoby doświadczenie. Żaden pracowdawca nie wie takich rzeczy gdzie Ty wcześniej pracowałaś i ile czasu dopóki sama mu o tym nie powiesz, nie pokażesz świadectwa pracy. Dla mnie większym zmartwieniem byłoby za co mam teraz żyć i muszę szukać następnej pracy.
  15. Co do Twoich leków poszukaj porządnych grubych rękawiczek może na allegro lub w sklepach internetowych. Praca. Jak stracisz ubezpieczenie zdrowotne to możesz mieć problem i żyć za coś trzeba. Podejdź do kierownika powiedz, że masz chora matkę, ojca, rzucił Cię chłopak, maksymalnie nerwica. Przepros i powiedz, że się to więcej nie powtórzy. Nie jest tak źle. Kierownik tez człowiek.
×