Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

sadlife

Użytkownik
  • Zawartość

    3
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Hej Jestem po szkole zawodowej, z jedna kwalifikacja zawodowa bo druga oblalem. Tak wiec mam wyksztalcenie zawodowe. Niedawno moj najlepszy przyjaciel skonczyl studia i jest teraz inzynierem a mnie chce szlag trafic. Pochodze z rodziny alkoholika, mama jest tylko ta dobra , nigdy nie chcialem sie uczyc bo nie cierpialem. Byly caly czas klutnie i odechciewalo mi sie do tego smiechy w szkole ze mnie przez wiele lat. Chce zapisac sie do liceum zaocznego do ktorego chodzi sie tylko w weekendy, zeby miec wyksztalcenie srednie. Matury nie zdam bo jestem glabem w nauce, zawsze bylem przez to ze sie nie uczylem a ciezko bylo by wszystko przerobic. Nie chce pracować jako kasjer, magazyniarz, dostawca, call center, kelner, gastronomia, produkcja bo to praca nie dla mnie. Pracowalem na produkcji i nabawilem sie nerwicy lekowej i rozwalilem sobie zdrowie przez nocne zmiany. Mam 26 lat. W moim miescie jest glownie praca na produkcji, kfc, dostawca, call center, kasjer w sklepie typu biedronka czy zabka, gastronomia. A jak juz jest cos innego to wymagane doswiadczenie lub minimum doswiadczenie srednie. Nigdy nie mialem praktycznie hobby, raczej ich nie mam bo wygasły. Co zrobić ze swoim życiem? Jakieś porady? Nie chcę skończyć na najniższej krajowej. Chciałbym się rozwijać. Jestem załamany.
  2. Miał nie raz jakieś sądowne skierowania czy coś, tam przymusowe na leczenie i pisało nawet, że jak się nie zjawi to policja po niego przyjedzie. Ani razu nie była. On nigdy nie chciał się leczyć. Ale on z nami nie mieszka i mam go gdzieś razem z mamą. Wiem że się teraz taki model myślenia wpaja, ale nie każdy chce mieć takie życie. Nie każdy jest pasożytem. Nie każdy chce się wiązać. Ja jestem stabilny na jakieś 70%. Wiem że będą się wyszydzać i śmiać, ale chciałbym to przekazać w taki sposób żeby nie było to takie mocne. Powiem "mieszkam z mamą" to pewnie pomyślą że maminsynek, synek mamusi pod kloszem trzymany. Póki nie było pieniędzy na adwokata, a zawsze była bieda w domu bo zamiast pracować to chlał to nie załatwiła mu eksmisji bo sądy i inne insytucje się wypinały. Raz gdzieś jakieś papiery zgubili, tylko nie wiem o co chodziło, ale wiem że o niego. Moja niechęć do związania nie dotyczy tego o czym mówisz. Ja jak jeszcze mieszkałem w domu, mama pracowała i nie miała jeszcze emerytury to już dawno się zaczęło. Jak patrzę co wyprawiają dzisiaj kobiety to woła o pomstę do nieba. Zawsze mierzono mnie z wyglądu, wzrostu, czy mam jakiś pieniądz i czy tyłek będę pannie woził a sama od siebie nic nie da. A jak nie po jej myśli będzie to możesz się pakować bo znajdzie innego. Ja nie jestem odburzony z tych wszystkich moich nerwic i chorób fizycznych. Ja nadal jestem nadal "trochę" rozchwiany i w każdej chwili może być lepiej albo gorzej. Bardzo często chodzę do lekarza, bo monitorują mój stan zdrowia po dużej nadwadze bo schudłem ponad 30 kg. Nawet jakbym miał lepszą pracę i zarabiał więcej to mógłbym po pracy za każdym razem prosto przychodzić i opiekować się mamą. Gdybym miał kobietę, ale ja nawet o tym nie myślę - po prostu sam z siebie nie chce i z wydarzeń z przeszłości to będzie jeszcze gorzej. Będzie się dąsać że często jestem u mamy, że za mało czasu jej poświęcam. A gdyby mamie się mocno pogorszyło zdrowie? Może tak być. Jest po raku. Pod dach jej nie weźmie bo paniulka będzie się foszyć ale chociaż nie każda. Mną mama się opiekowała całe życie a teraz ja będę się opiekował nią. Gdyby nie ona to w wieku 13 lat byłbym w domu dziecka.
  3. Cześć. Mam 26 lat i mieszkam z mamą (Jestem płeć męska) i tak już zostanie do końca życia. Nie, ja nie jestem leniem, nie czekam aż mama wypierze mi ubrania, zrobi jedzenie, zrobi i przyniesie za mnie zakupy czy posprząta sama mieszkanie. Odkąd byłem mały, mój ojciec był alkoholikiem ale nie do takiego stopnia jak teraz. Mam dwie siostry, które mają swoje rodziny. Jedna jest ok. 30 a druga ma 36 lat. Mój ojciec całe życie psychicznie się nad nami wszystkimi psychicznie znęcał, cały czas pił, były codzienne wielu godzinne awantury. On potrafił nawet całą noc do siebie sam gadać i się awanturować, bo mama spała z nim w jednym pokoju ale na osobnych. Mama wersalka, ojciec rozkładana sofa. Setki razy potrafił zostawić całkowicie otwarte drzwi do domu, wyjść z domu i wrócić za 2-3 godziny a potem wciskał kit że on stał pod klatką. Bywało tak, że tak robił a odpalił garnek np. z zupą który grzał się pod nadzoru aż 3 godziny. Bóg tak chciał, że za każdym razem ktoś z rodziny wszedł do domu i ogarnął temat. Nie raz odkręcał gaz i myślał że coś grzeje, a nie grzał i nie raz chciał zaczadzić. Teraz tak nie robi z tym zaczadzeniem. Wyzywał, gnębił nas całe życie. Miał setki niebieskich kart, policja, sądy, mopsy i kuratorzy za przeproszeniem zbijali bąki, nie chcieli go eksmitować bo mieszkanie komunalne było na niego - ale nie płacił za nic, za rachunki - nic, zero. Żyliśmy z mamy renty, była po raku złośliwym, na szczęście 19 lat nie ma nawrotu więc można uznać że jest wyleczony. On potrafił kraść mamie pieniądze żeby mieć na alkohol. Mama mu kiedyś dała pieniądze aby kupił leki dla siostry to wział, niby poszedł do apteki a pieniądze przechlał a była dość chora (Parę lat temu). Gdy mama była w szpitalu i miała raka, to nawet zastawił obrączki ślubne w lombardzie, bo nie miał za co pić. Nie płacił rachunków, jak mama wróciła ze szpitala - zaczęła wszystko spłacać. Miała bardzo silną nerwicę lękową z odrealnieniem ale się z nią uporała. Moja mama ma głodową emeryturę, a woda, gaz i prąd coraz częściej drożeje. W ciągu tym poł roku chyba dwa razy za wodę podwyżali. Same mieszkanie to jakieś 700 zł chyba, jakieś 250 to gaz, woda, prąd. Czyli 950. A gdzie tv, internet? Nawet jakby nie brała internetu, to jak ma wyżyć mając 1200 zł emerytury? Na jedzenie 200 zł miesięcznie? Ja sam wcześniej mieszkałem, dopóki nie załatwiłą mu eksmisji (Zrobił to adwokat po wielu latach, bo sądy olewały temat) Ja sam od ponad 4 lat mam bardzo silną nerwicę lękową, depresję, derealizację i depersonalizację i też muszę płacić za swoje wizyty u lekarzy, leki. Do tego mam insulinooporność, stłuszczoną wątrobę i refluks - byłem bardzo gruby od leków. Musiałem robić nadgodziny, aby na wszystko mi starczyło. A pozwolić sobie skakać po różnych pracach, i nie wiadomo czy się sprawdzę to jest problem. Jeden miesiąc brak wypłaty, brak pieniędzy na leki, opłaty, jedzenie dla siebie, a gdzie jedzenie dla mamy? A gdzie siostry? Powiem po krótce. Jednej siostry cała moja rodzina ta i dalsza się wyrzekła, zrobiła coś niewybaczalnego. Nie pytajcie co nawet. Nigdy nie będziemy miec z nią kontaktu - to nie możliwe. Druga siostra jest taka, nie raz już to pokazała. Że własną mamę by za pieniądze sprzedała. Ma pełno długów i narobiła by długów mamie, jeszcze by ją uśmierciła by zagarnąć mieszkanie. A długów by nie spłacała bo ma pełno komorników na głowie. Potrafiła 100 zł oddawać około 2 lata i nie przychodziła, nie dzwoniła, a jak my dzwoniliśmy to nigdy nie miała czasu, przechodziła koło okna i nie weszła do nas. Moja mama teraz będzie miała 61 lat, widzę, że już ma co raz mniej sił. Chociaż nie ma "jeszcze" zepsutego zdrowia. Pomyślałem długi czas, jeśli gdybym miał bardzo dobrą pracę to mógłbym opłacać mamę i mieszkać gdzie indziej. Ale to tak nie idzie. Nikt mojej mamy na starość nie weźmie, nikt się nie zaopiekuje. Do domu starców mojej mamy bym nigdy nie oddał, bo bardzo ją kocham. Ludziom za opiekę też bym nie płacił, bo ludzie mają różne rzeczy w głowie. Chociaż nie każdy jest taki. Nikt w pracy jeszcze o tym nie wie, wiem że mieszkanie z mamą to wstyd w tym wieku. Mama kiedyś będzie potrzebowała całodobowej opieki, a gdybym miał kobietę to nie pozwoliłaby aby mama zamieszkała z nami aby się nią opiekować. Ja nawet nie chcę mieć nikogo, za życia byłem bardzo mocno poraniony i dostało mi się mocno. W szkole również byłem gnębiony. Nie czuję nawet takiej potrzeby, aby kogoś szukać. Więc tego bym nie pogodził. Dlatego tak zadecydowałem i nigdy tego nie zmienię. Moja mama zawsze się mną opiekowała jak było mi źle, dawała mi na leki, zawsze wspierała w najgorszych chwilach. Mama ma złote serce. Jeden powie, że dobrze robi. Drugi powie że jestem pe*ałem bo nie szukam kobiety, kolejny powie że maminsynek a kolejny nic nie powie tylko oleje temat. Co mam powiedzieć w pracy ludziom, jak ktoś mnie zapyta lub na ulicy? Nie chcę się tak bezpośrednio przyznawać bo będą się śmiać i dręczyć do końca życia tym śmiechem. To moja krótka historia ale wydarzeń było dużo więcej.
×