"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez czterysciany 20 cze 2015, 18:28
Nie mam siły trwać dalej w takim życiu bez sensu. Cztery ściany, praca - dom - praca - dom... ilekroć staram się coś zmienić, zawsze ląduję w tym samym miejscu, samotny w moim pokoju... od wielu lat codziennie, gdy kładę się do łóżka wyobrażam sobie, że przytula się do mnie zakochana we mnie kobieta i od wielu lat jest tak samo - zasypiam sam... czasami płaczę wieczorami, po cichu, aby nikt nie widział. Ostatnia deska ratunku to siłownia, ręce mam jak patyki, może w tym wina? Może dlatego żadna mnie nie chcę? Zabiłbym się najchętniej, ale bliski mi członek rodziny zrobić to samo i wiem, jak ciężkie piętno to odbija - nie mógłbym zrobić tego samego mojej pozostałej bliskiej rodzinie. Więc żyję, nie - przeciągam swoja bezsensowną egzystencję... mam pracę, która nie sprawia mi satysfakcji, próbowałem ją zmienić, ale wszystkie rozmowy kończą się tym samym kłamstwem "zadzwonimy do pana"... radziłem się, bo może coś źle robię, ale nie... myślałem, żeby wbić się w ciężarówkę. Szybko i bezboleśnie. Wziąłem kredyt bez ubezpieczenia, żeby tego nie zrobić. Żadne z moich marzeń się nie spełnia - tylko te, które mogę sobie sam kupić. Wydałem 2000 zł na telefon, żeby poprawić sobie nastrój, starczyło na półtora roku. Nie wiem, po co się staram, mam dość ale nic nie mogę zrobić, czuję się jak zamknięty w klatce... czerpię przyjemności z małych rzeczy, ale to jest tak na prawdę tylko oszukiwanie samego siebie. Do tego zapadłem na chorobę, której nie da się wyleczyć, więc do końca życia będę brał leki i zamiast "kaloryfera", mam "bojler" na brzuchu... Mam paru przyjaciół i bliską mi siostrę, ale oni mają swoje życia, nie widzę sensu zamęczania ich moimi problemami... wśród nich, jak i w pracy nie czuję tego zbyt często, ale tam jestem skupiony na pracy, czy po prostu cieszę się chwilą, więc łatwo jest oderwać myśli od pustej egzystencji. Łatwo jest się śmiać. Łatwo jest samego siebie oszukiwać. Przestałem się golić - oficjalnie chciałem zapuścić brodę. Prawda jest taka, że przestało mi zależeć. Moje trzy poprzednie związki nie miały racji bytu - nimfomanka, kobieta pracująca, która wolała się skupić na pracy i trzecia, która wprost kazała mi wybierać pomiędzy wszystkimi moimi przyjaciółkami i koleżankami a nią jedną.

Sobota i niedziela to dni wolne. Dni, które spędzam najczęściej przed komputerem, albo przed książką. Niedziela, to jeszcze rower, lubię jeździć na rowerze.

To wszystko na nic, od wielu lat sam siebie oszukuję, że będzie lepiej. Zaraz stuknie mi 30, a moje perspektywy na przyszłość to cztery ściany. Bądź jedna. Chciałbym podróżować, wyrwać się z tego czworokąta, ale nie mam z kim... wszyscy chcą chodzić po pubach i innych takich, albo "zobaczymy", albo wprost "nie bo coś".

Dziś znów będę płakał. Lepiej teraz, gdy nikt nie widzi.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 cze 2015, 18:01

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Milita 21 cze 2015, 12:22
Dobra, i ja się muszę wygadać bo chyba oszaleję!
Miałam świetną pracę, która dawała perspektywy super zarobków, miałam super figurę, bawiłam się, miałam przyjaciół, a teraz jestem w takim gównie, że nie wiem co mam zrobić. Depresja zrobiła ze mnie zapuszczone, bezużyteczne "coś". Tonę w długach, przytyłam 20kg, straciłam pracę, a najgorsze jest to, że dalej nie umiem się zmusić do czegokolwiek. Leżę i liczę rysy na suficie, a każdy wysiłek, nawet najmniejszy - pozmywanie naczyń, zrobienie prania, odkurzanie - wymaga tyle wysiłku co wejście na K2. Nie wiem co mnie trzyma, co mnie męczy i czemu nie mogę się zmusić do najprostszych czynności. Najgorsze jest to, że znajomi, przyjaciele i rodzina uważają, że moja depresja to fanaberia, przykrywka lenistwa. Faktycznie, przecudownie żyć w chlewie, być spasiona i nie mieć siły się ruszyć na krok!! Takiego życia właśnie chciałam!! :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
15 paź 2014, 20:08

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez katia010 21 cze 2015, 12:48
Nie ma co liczyć na zrozumienie innych. W mojej rodzinie spotyka się to wręcz z zarzutem egoizmu - co mam innych zamartwiać swoimi problemami, skoro mają już własne.
Teraz staram się w ogóle do nich nie odzywać. Lepiej tu się wyjęczeć anonimowo, przynajmniej nikt tu nie poczuje się pokrzywdzony, co najwyżej wszyscy cie zignorują.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
03 paź 2014, 23:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Milita 21 cze 2015, 13:45
Ignorancja jest znacznie lepsza od ciągłego "weź się w garść", "ogarnij się", "zacznij coś robić bo nie mogę Ci pomagać", "to nie depresja. Jesteś zwykłym leniem! Weź się w końcu za robotę!", itd. itp. Właśnie przez takie teksty też praktycznie nie rozmawiam z bliskimi. Ile można słuchać jak beznadziejnym ciężarem dla każdego jestem. Jedyną osobą, która pyta jak się czuje jest mój psychiatra, któremu płacę. Heh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
15 paź 2014, 20:08

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez min3maks20 21 cze 2015, 14:23
Muszę wreszcie zacząć coś robić, tylko ku*wa co...
Nie potrafię się za nic zabrać.
min3maks20
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 21 cze 2015, 19:34
czuję, że niczego nie ogarniam
boję się iść jutro do pracy...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 21 cze 2015, 20:03
chodza za mna
chodze boso po ulicy


Ketrel 600mg
Solian 800mg
Haloperidol 8mg
Deprexolet 30mg
Tisercin 25mg
Afobam 0,5mg doraźnie

opium

riflessione.blog.pl
Posty
7666
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez mrrafal 21 cze 2015, 20:07
W niedzielę, po 2 dniach wolnego lęk przed pracą jest największy.

A może by tak 7 dni/tydzień pracować? :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
25 lis 2012, 15:08
Lokalizacja
Gdynia

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez android 21 cze 2015, 20:19
Wracam jutro do pracy po prawie trzech tygodniach zwolnienia i nie wiem czy sobie poradzę :< Obawiam się, ze znowu pójdę na zwolnienie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
20 sie 2014, 23:24
Lokalizacja
Trójmiasto

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 21 cze 2015, 21:56
mrrafal napisał(a):W niedzielę, po 2 dniach wolnego lęk przed pracą jest największy.

A może by tak 7 dni/tydzień pracować? :D


Weź tak nie pisz bo jeszcze ktoś usłyszy :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1742
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez tristezza 22 cze 2015, 00:01
Zdalam sobie sprawe, ze jestem zupelnie sama ze swoimi problemami. Szkoda, ze nie mam odwagi, by sobie odebrac zycie.
tristezza
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez natrętek 22 cze 2015, 00:04
casablanca, nie jesteś sama w tym położeniu, bo u mnie jest podobnie. Na bliskich rzadko można liczyć, bo nie rozumieją co się z nami dzieje. Też nie mam odwagi by zrobić ten ostateczny krok.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
746
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez tristezza 22 cze 2015, 00:15
natrętek, to na co/na kogo mam liczyc?
tristezza
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez natrętek 22 cze 2015, 00:27
Właśnie powinno się na najbliższych, a jeśli nie można na nich liczyć, to jest ciężko. Przerabiałem temat zarówno z rodzicami jak i partnerką, niestety nie miałem tyle szczęścia, by ktoś chciał o mnie zawalczyć. Teraz jestem sam i najczęściej liczę tylko na siebie.
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
746
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Yahoo [Bot] i 14 gości

Przeskocz do