Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Marek36 05 lis 2017, 10:41
Nie mogę już odytować, dlatego piszę następny post.
Koleżanka z pracy bierze odpowiednik Zomierenu - XANAX już 20 lat i ni cholery nie może się też od niego uwolnić, próbowała odstawiać, ale wówczas nie funkcjonowała i brała zwolnienie z pracy i ona nie była świadoma, że to jest uzależnienie, dopiero 5 lat temu ja jej to uświadomiłem, a lekarz ochoczo na NFZ jej przepisywał. Zrobiła mu awanturę i cóż z tego? I tak już się na dzień dzisiejszy pogodziła z faktem uzależnienia, bo jakie wyjście? Detoks - porażka, to dla tych co biorą 2-3 lata. Także zawdzięczamy to świadomym lekarzom. Farmacja kwitnie, ludzie psychicznie coraz słabsi i na tabletce się kończy. Nie powiem, że gdy pierwszy raz neurolog przepisał mi clony - po prostu uratował mi życie, a teraz przynajmniej łykam z pełną świadomością, nie zawracając sobie tym faktem głowy i powoli sam zmniejszam.
Owszem miałem 2 dni we wrześniu (a miałem b.stresujące te 2 dni), że 2 mg było za mało, ale nie chcąc zwiększać dawki sięgnąłem po hydroksyzynę 35mg, ale tu już zadziałała moja świadomość uzależnienia- nie podbijać dawki clona. Mogę to nazwać takim epizodem, ale pomogło. Także hydroksyzynę mam w swojej apteczce.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
24 sie 2017, 09:25

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Mieczyslaw 20 lis 2017, 09:18
Zmniejszanie dawki clona to jest NIC.Największe jaja zaczynaja sie jak odstawisz clona ,i jak clona nie bedzie juz we krwi ,wtedy dopiero poczujesz hardcore
Lamortygina+Tianeptyna (czasami rekreacyjnie baklofen + mirtazapina )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
02 wrz 2017, 15:44

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Tomek 68 21 lis 2017, 19:22
Kochani, brałem Afobam, a potem Xanax codziennie przez prawie 5 lat. Doszedłem do dawek 6 mg Xanaxu SR dziennie, czyli długo działającego. A zaczynałem od dawki 0,5 Afobamu...Mam nerwicę od czasu śmierci mamy. Przeszedłem dwa detoxy, pierwszy w Szopienicach, niestety miesiąc po detoxie powrót do leków, oczywiście do Xanaxu. W listopadzie 2016r sam zgłosiłem się do szpitala psychiatrycznego w Sosnowcu, na oddział zamknięty, na ponowny detox. Przeżyłem tam prawdziwe piekło, wiele razy chciałem sieępoddać, nie mogłem tego znieść...Coś strasznego...Ale dzięki mojej żonie i mojej wspaniałej pani psychiatrze, które bardzo mnie wspierały, wytrzymałem...Detox trwał 8 tygodni. Od tamtej pory już nie biorę benzo, chociaż wcześniej nawet sobie tego nie wyobrażałem. to już prawie rok...Ze szpitala wyszedłem chyba 20 stycznia 2017r. Do tej pory odczuwam skutki uboczne, zwłaszcza teraz na jesieni...Czasami jest ciężko, ale wiem, że nie ma powrotu do benzo...Za dużo przeszedłem i wycierpiałem, aby znowu do tego powracać....Ludzie, walczcie...To droga przez piekło, ale warto, aby nie spieprzyć sobie całego życia. Nigdy więcej!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 lis 2017, 18:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 21 lis 2017, 21:23
Tomek 68 napisał(a):Kochani, brałem Afobam, a potem Xanax codziennie przez prawie 5 lat. Doszedłem do dawek 6 mg Xanaxu SR dziennie, czyli długo działającego. A zaczynałem od dawki 0,5 Afobamu...Mam nerwicę od czasu śmierci mamy. Przeszedłem dwa detoxy, pierwszy w Szopienicach, niestety miesiąc po detoxie powrót do leków, oczywiście do Xanaxu. W listopadzie 2016r sam zgłosiłem się do szpitala psychiatrycznego w Sosnowcu, na oddział zamknięty, na ponowny detox. Przeżyłem tam prawdziwe piekło, wiele razy chciałem sieępoddać, nie mogłem tego znieść...Coś strasznego...Ale dzięki mojej żonie i mojej wspaniałej pani psychiatrze, które bardzo mnie wspierały, wytrzymałem...Detox trwał 8 tygodni. Od tamtej pory już nie biorę benzo, chociaż wcześniej nawet sobie tego nie wyobrażałem. to już prawie rok...Ze szpitala wyszedłem chyba 20 stycznia 2017r. Do tej pory odczuwam skutki uboczne, zwłaszcza teraz na jesieni...Czasami jest ciężko, ale wiem, że nie ma powrotu do benzo...Za dużo przeszedłem i wycierpiałem, aby znowu do tego powracać....Ludzie, walczcie...To droga przez piekło, ale warto, aby nie spieprzyć sobie całego życia. Nigdy więcej!


Brawo Tomek ! :great: :uklon:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tahela 23 lis 2017, 00:30
Tomek 68, powtórze za Przemkiem brawo i gratulacje i tak trzymaj
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11132
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Tomek 68 23 lis 2017, 08:22
Owszem, od roku jestem czysty od benzo. Ale skutki czuję jeszcze dzisiaj, które nasiliły sie na jesieni...Są to drżenia, poty, bóle głowy, czasami senność, kłopoty z widzeniem, bóle nóg i mięśni...Tak że nie jest lekko. Pozytywem jest to, że już nie ląduje co tydzień na pogotowiu z zawałem, wylewem, udarem...A tak było, gdy brakowało benzo we krwi - zanim jeszcze brałem. Mam też depresję a wraz z nią nadciśnienie i cukrzycę. Ale muszę dać radę, odstawianie szpitalne to coś naprawdę okropnego - przynajmniej w moim wydaniu. Teraz muszę leczyć nerwicę - wylazła po odstawieniu Xanaxu. To dopiero pierwszy krok mojego leczenia. Nie da sie leczyć nerwicy benzo ani przy jego współudziale - ono tylko maskuje objawy. A trzeba brać coraz więcej - tolerancja. To droga donikąd. Mnie zajęło 5 lat, zanim to zrozumiałem
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 lis 2017, 18:56

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 23 lis 2017, 14:14
Tomek 68 napisał(a):Owszem, od roku jestem czysty od benzo. Ale skutki czuję jeszcze dzisiaj, które nasiliły sie na jesieni...Są to drżenia, poty, bóle głowy, czasami senność, kłopoty z widzeniem, bóle nóg i mięśni...Tak że nie jest lekko. Pozytywem jest to, że już nie ląduje co tydzień na pogotowiu z zawałem, wylewem, udarem...A tak było, gdy brakowało benzo we krwi - zanim jeszcze brałem. Mam też depresję a wraz z nią nadciśnienie i cukrzycę. Ale muszę dać radę, odstawianie szpitalne to coś naprawdę okropnego - przynajmniej w moim wydaniu. Teraz muszę leczyć nerwicę - wylazła po odstawieniu Xanaxu. To dopiero pierwszy krok mojego leczenia. Nie da sie leczyć nerwicy benzo ani przy jego współudziale - ono tylko maskuje objawy. A trzeba brać coraz więcej - tolerancja. To droga donikąd. Mnie zajęło 5 lat, zanim to zrozumiałem


Tomek 68, Tomek, lepiej późno niż wcale..Tak, musisz leczyć teraz nerwicę, pamiętając jednak, że uzależnienie czasem jeszcze sie odezwie i zatęsknisz, podejrzewam, że podobnie jak ja i wiele innych osób uzależnionych od benzodiazepein jesteś pacjentem tzw "podwójnej diagnozy" choroba pierwotna nerwica, choroba wtórna uzależnienie od BDZ.. a właściwie 3 diagnoz, no bo cukrzyca.. Pewnie nie pocieszy Cię fakt, że ja też ją mam (cukrzycę) ;) .. 4 x insulina dziennie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Kameleon 12 24 lis 2017, 01:08
Witam. Jestem nowy na tym forum więc proszę wybaczyć jeżeli piszę nie tu gdzie trzeba. Jestem alkoholikiem od ok 10 lat nie pije,detoks terapia na oddziale zamkniętym etc. Praca nad sobą, mittingi , grupy wsparcia ,psycholodzy.psychiatrzy to nie jest dla mnie obcy temat. Trzy lata temu wydarzenia z w życiu zarówno prywatnym jaki zawodowym spowodowały że zacząłem wycofywać się z życia. Praca dom,praca dom powszednim dzień świstaka,problemy ze snem koncentracja, ciągła obawa ,przekraczającą się się w leki,brak mocy, niechęć do otoczenia,pewnie przemęczenie psychicznie i trafiłem do psychiatry. Przez dwa i pół roku cisnąłem na prochach dioksepina do 100 mg dziennie, na stałe,oriven 150mg dziennie,epizodycznie chloroptotixen,estazolan,alprox,sertagen,xanaks . Wszystko oczywiście pod stałym nadzorem psychiatry i w dawkach przez niego zalecanych i przestrzeganych przeze mnie. Było raz lepiej raz gorzej. W lipcu z dnia na dzień odstawiłem leki. Nie było to pewnie mądre i nie wspomniałem też o tym lekarzowi. Po okresie odstawiennym przyszło w końcu ukojenie i radość że jestem czysty jak łza. Niestety demony wróciły,nie śpię ,nie jem ,nic mi się nie chce,problemy i problemiska się nawarstwiaja. Codzienne zajęcia ,praca to spore wyzwanie. Jestem obojętny,czuję się jak robot nie odczuwam radości,dodatnich i ujemnych emocji. Jedynie co pozostało to poczucie lęku,obawy ,strachu i nawet do końca nie potrafię powiedzieć przed czym. Znowu psychiatra ,szczera rozmowa, i kolejna recepta: dioksepina,oriven,atarax,lorafen. I dylemat żreć czy nie żreć. Świadomość z choroby alkoholowej mówi nie żryj dasz radę,psychiatra żryj będzie ci lżej. Ja sam wiem że po lekach było lżej ale kiedy przestałem lekko nie było chociaż w porównaniu z odstawieniem alkoholu poszło dużo sprawniej. Co o tym myślicie? Nie szukam akceptacji,nie oczekuje porady w stylu jedz lub nie. Liczę że ktoś podzieli się zemną swoim doświadczeniem. Dziękuję
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 lis 2017, 00:10

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tahela 24 lis 2017, 01:28
Tomek 68,
Dobrze ,ze odstawiłeś , dałeś radę.
Ja odjechałam kiedys na zolpidemie. Na szczescie w pore to wychwyciłam i odstawiłam jednym długim cieciem, ale było ciezko ,ale sie udało bo sie zaparłam.zdarzało sie kilka paczek dziennie nawet, w końcu stwierdziłam , ja przestałam zyc na tym gównie, moje zycie zaley od tego czegos, nigdy tak nie miałam z zadna substancja zeby ona mi zycie kontrolowała no i jednym postanowieniem odłozyłam to cos na bok, nawet ie wykupiłam dwóch ostatnich recept na zolpa. Po roku gdzies własnie zaczęło mnie kusic zeby sobie załatwic ,ale jednak nie, póxniej miałam jeszcze jeden taki moment ze moze bym wzieła ,ale tez jednak nie zrobiłam tego
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11132
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Tomek 68 24 lis 2017, 07:49
Przemku i Tahelo...Odstawiłem. Przez prawie rok czułem się w miarę dobrze. Ale teraz na jesieni nastąpił u mnie nawrót choroby. Mam nerwice z elementami psychosomatycznymi, czyli te dolegliwości, które hamowałem Xanaxem, coraz większymi ilościami. Afobam, Xanax były zbawieniem...Teraz, po powrocie choroby, czuję się źle...Lęki, słabość, senność, poty, drżenia, szczękościsk, chwiejny chód,brak apetytu, otępiałość...Masakra. Biorę Lafactin, Pregabalinę i Sympramol...Czasami Propreanolol na bicie serca. Oraz Imovane na spanie. Boję się każdego dnia...Każdy jest bardzo ciężki. Od czasu do czasu, za zgodą psychiatry, ratuje się Medazepamem. Wczoraj np. miałem atak paniki...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 lis 2017, 18:56

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez wers1398 24 lis 2017, 08:20
Od 3 miesięcy codziennie biorę różnego rodzaju benzodiazepiny, konkretne: estazolam, temazepam, clonazepam, lorazepam i czasem jeszcze zolpidem. Często je ze sobą mieszam, bez nich nie wyszła bym chyba do ludzi. Teraz potrafię zjeść 10 różnych tabletek dziennie i o dziwo myślę normalnie, nie mam większych kłopotów z pamięcią. Czy po takim czasie (chyba dość krótkim) mogę nagle zmniejszyć dawki np. do 5 tabletek dziennie? I czy możliwe jest, że już uzależniłam się fizycznie?
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lis 2017, 00:48
Lokalizacja
Siedlce/Lublin

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez tahela 25 lis 2017, 21:21
wers1398, W ulotce pisze wyraźnie,ze mozna brac dzień po dniu przez dwa tygodnie a później trzeba odstawic bo mozna sie uzaleznic, jezeli ludzie biora po kilka miesiecy czy lat to kurna kazdy ryzykuje sam za siebie, bo nie uwierze ,ze nikt ulotki ie czytał. A tolerka niestety rosnie w tych gównach najpierw ci wystarcza pól tabsa , później cały a później coraz wiecej potrzebujesz, na pewno przez 3 miechy mogłas sie uzaleznic, jak mocno to cecha indywidualna , niektórzy słabiej sie uzalezniaja, niektórzy mocniej, spróbuj odstawic jak złapia sie leki mocne i bedziesz sie okropnie czuła to wcale nie musi byc nerwica tylko juz uzaleznienie.
To sa niestety bardzo zdradliwe leki bo czujesz sie lepiej, hasasz sobie i nagle odkrywasz ,ze masz problem, trzeba sie obserwowac i nie pozwolic na za duzo czyli nie brac dzień po dniu długo bo to lek doraźny a nie stały.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11132
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez wers1398 25 lis 2017, 23:06
Ja nawet nie zaczęłam brać benzodiazepin na lęk, na początku na sen i chyba mi się za bardzo spodobało. Chyba spróbuję odstawiać powoli np. 2 tabletki na tydzień.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lis 2017, 00:48
Lokalizacja
Siedlce/Lublin

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 26 lis 2017, 17:07
wers1398 napisał(a):Od 3 miesięcy codziennie biorę różnego rodzaju benzodiazepiny, konkretne: estazolam, temazepam, clonazepam, lorazepam i czasem jeszcze zolpidem. Często je ze sobą mieszam, bez nich nie wyszła bym chyba do ludzi. Teraz potrafię zjeść 10 różnych tabletek dziennie i o dziwo myślę normalnie, nie mam większych kłopotów z pamięcią. Czy po takim czasie (chyba dość krótkim) mogę nagle zmniejszyć dawki np. do 5 tabletek dziennie? I czy możliwe jest, że już uzależniłam się fizycznie?


wers1398, Tak jak powiedziała tahela, trudno powiedzieć, kto, po jakim czasie się uzależni i czy w ogóle, bo to jest trochę jak z alkoholem, jedni mają predyspozycje do uzależnień inni nie.. Nie mniej jednak ja uważam, że ludzie z nerwicami, fobiami, depresjami z lękiem, bezsennością są ludźmi predysponowanymi..

Bywa też tak, że i prawidłowo ukształtowani osobowościowo ludzie uzależniają się po jakiejś traumie życiowej, po prostu przestrajają swoje naturalne mechanizmy obronne, na mechanizm nałogowego regulowania uczuć..

Tak jak napisałała tahela, leki te można brać ok 2-3 tygodnie regularnie (tak ustalili brytyjscy uczeni już 30 lat temu i tak chyba przyjęła Organizacja Zdrowia WHO), nie mniej jednak należy pamiętać, że nawet po tym okresie leki te należy odstawiać stopniowo, bo może jeszcze psychiaka sie nie uzależniła, ale organizm mógł sie już trochę zaadaptować..Tym bardziej po 3 miesiącach, choć to ani dlugo, ani krótko, ludzie biorą latami.. Skoro jednak robisz już takie "mix-y", to ja bym na twoim miejscu wolniej odstawiał, bo mogła CI się już szybko rozwinąć tolerancja.. Dodam, że wszelkie "eksperymenty", mieszanie substancjji, podbijanie działania alkoholem, to bardzo typowe zachowania dla nałogowców.. Twoje mieszanki są niepokojące, wszak większości ludzi wystarcza sam Clonazepam do uzależnienia, albo Zolpidem, a Ty to mieszasz jak jakieś cukierki.."czym chata bogata".. Być moze warto by się zastanowić nad jakimś dobrym specjalistą zarówno od bezsenności, jak i uzależnięń
Avatar użytkownika
Offline
Posty
546
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do