Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez justys 30 kwi 2007, 18:07
ashley ciesze sie ze jestes na dobrej drodze i podejmujesz dobre decyzje.Oby tak dalej ;)
Ewik zycze milego wyjazdu na pewno bedzie super :smile:
Darek mam nadzieje ze ci przejdzie niedlugo
ashley i Piotrek zycze milego czytania lektor hehe ;) ja sie jednak ciesze ze mam to juz za soba.
A mi dzisiaj dzien mija dosc ospale,ale to normalne bo w sobote bylam na weselu a w niedziele poprawiny i dzisiaj troche nieprzytomna chodze ;) Dowiedzialam sie tez ze do pracy ide w srode a nie w poniedzialek jak wczesniej myslalam ze bedzie.To moj pierwszy dzien wiec sie troche denerwuje,ale mam nadzieje ze wszystko pojdzie dobrze.
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
22 mar 2007, 15:57
Lokalizacja
czestochowa

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 kwi 2007, 18:11
Darek kiedy Cię wreszcie przestanie boleć? :/ może weź coś przeciwbólowego

Jeszcze boli....,nerki potrafią mnie boleć nawet kilka dni...biore przeciwbólowe ale nie pomagają,a do lekarza specjalisty ide dopiero 10,więc nawet jak mi przejdzie to potem będe sie denerwował od czego to boli...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez ashley 30 kwi 2007, 18:45
slitzikin napisał(a):Też się na tym zastanawiałem, bo czasem robię rzeczy, które nie dokońca wypływają z moich przemyśleń itd. Myślę, że jest tu duża rola podświadomości, która nam podpowiada różne rzeczy, a dopiero później jak się zastanawiamy nad czymś, to dochodzimy do wnisku: Zaraz, zaraz, co się dzieje? Czemu tu zrobiłem? Przecież powinienem zrobić tak, albo tak.

Może tak wlaśnie jest, że to jakieś podświadome sily nas do tego pchają, bo one inaczej odbierają wiele rzeczy. I uruchamiają jakieś mechaizmy obronne albo "musisz to zrobić bo..." I w miejscach tych trzech kropek stoi jakiś ważny powód. Troche to dziwne, bo podświadomość jest ponoć mądra a pcha nas nieświadomie do takich rzeczy czasem. Ale to może wynikać poprotu z tego, że byly w nas jakieś urazy albo źle się coś potoczylo i to zostalo w podświadomości.
justys napisał(a):To moj pierwszy dzien wiec sie troche denerwuje,ale mam nadzieje ze wszystko pojdzie dobrze.

Ja też myslę, że wszystko pójdzie dobrze ;)
maiev napisał(a):no to chyba ci zazdroszczę. Widzisz ja już tydzień nad czymś myślę i nie wiem czy ta decyzja będzie zła czy dobra. Boję się że moze byc jednak błędna. od tego myślenia to kompletnie "rozbita" jestem
Nie bój się, podejmiesz dobrą decyzję. Jak masz natlok myśli to postaraj się wylapywać te najważniejsze. A resztę trzeba czasem odrzucić bo robią mętlik w glowie. Ja się z kolei trochę boję, ile mi zajmie skończenie z tymi cechami o których pisalam wyżej. I jakie na mnie skutki pozostawily. Ale wierzę, że jak będę dążyla do tego, co jest dla mnie naprawdę ważne to z czasem znikną. (I oby bo nie znaszę tego cholerstwa!- no musialam to napisać ;) )
Odnośnie tej zagadki, której nie mogę rozszyfrować- nie mogę sobie odpowiedzieć jak moglam. Ale znam odpowiedź na pytanie o sens. Sensem jest to, że zobaczylam co jest dla mnie najważniejsze. I dla tych rzeczy mogę teraz poświęcić wszystko inne, to co sie liczylo kiedys, mimo ze bylo bez wartości. Teraz wiem, co dla mnie ważne i czego pragnę. To zadziwiające, ale wczesniej dążylam do zupelnie innych rzeczy! Więc to jest sens. Ale nie moglam od razu sobie tego uświadomić? Dobra za dużo piszę ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 30 kwi 2007, 21:57
ashley napisał(a):Jak masz natlok myśli to postaraj się wylapywać te najważniejsze. A resztę trzeba czasem odrzucić bo robią mętlik w glowie.

właśnie usiłuję przestać myśleć tak w ogóle- tzn. na jakiś czas. ;) To co dziś mam w głowie to jakaś sieczka, więc najlepiej by było się wyłączyć. No cóż. Jutro będzie lepiej. :smile:
ashley napisał(a):Ale wierzę, że jak będę dążyla do tego, co jest dla mnie naprawdę ważne to z czasem znikną.

też tak myślę. Ale czas pokaże! Powodzenia! Pochwal się jak się uda. :smile:

Chciałabym się umieć cieszyć z małych rzeczy, drobnych sukcesów - jak kiedyś. Ehh a nie wiecznie doszukiwać się jakiegoś "ale". :roll:

Darek - jak tam zdrówko? lepiej już mam nadzieję. :roll:
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 kwi 2007, 22:05
Darek - jak tam zdrówko? lepiej już mam nadzieję.

Boli....ale przynajmniej jestem w stanie siedzieć ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez ashley 30 kwi 2007, 22:51
Darek to dobrze, że czujesz się lepiej. ciesze sie bardzo:)
Moja wlasna glupota mnie boli :lol: :/ Ktoś też tak ma? czy jestem sama? Do jutra skarby
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez faiter 30 kwi 2007, 23:14
Witajcie,

Kurcze, nie wiem co się ze mną dzieje... Chyba przestaje być SOBĄ....
Czuję, że gdzieś ucieka, gdzieś znika - (kiedyś) mój wielki atut - WRAŻLIWOŚĆ.
Dziś w pracy dostałem lekcję pokory (albo tak miało być w zamierzeniu); dowiedziałem się o sobie, że nie umiem pracować w grupie, że nic mnie nie obchodzi, że każde upomnienie traktuje jak atak na mnie, że traktuję z "góry" niektórych współpracowników...
Najgorsze jest to, że te słowa nie zrobiły na mnie większego wrażenia!
Najpierw "zaciekle" broniłem się twierdząc, że przecież nic takiego nie robię (rzeczywiście nie zauważyłem niczego niewłaściwego w moim zachowaniu) a potem powiedziałem: ok. postaram się więcej tak się nie zachowywać.
Tyle, że zrobiłem to mechanicznie, bez większej skruchy i poczucia winy.
Jezu, jak ja jestem "zablokowany"... Ostatnio nie docierają do mnie żadne pozytywne emocje; jestem jak maszyna: bez refleksji, marzeń, tęsknot.
Ciekawe jest, że tłumiąc emocje, tłumię przy okazji moje lęki (ale jaką płacę za to cenę).
Czasami zastanawiam się, czy to może podświadomość chroni w ten sposób moje "zdrowie psychiczne" przed wpływem świata zewnętrznego.
Boję się okazywać pozytywne uczucia wobec innych, aby nie zostać uznanym za mięczaka, boję się, że ktoś wykorzysta moją otwartość aby mi zaszkodzić, boję się manipulacji, boję się utraty szacunku - a tak naprawdę to chyba boję się być SOBĄ...
Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że TAKIE życie to nie ŻYCIE. Po prostu nic nie przynosi mi radości, nawet przez chwilę nie czuję się szczęśliwy, nawet przez chwilę nie czuję się KOCHANY. Swoją "postawą" wzmagam tylko agresję otoczenia (powtórka z "historii").
Coraz częściej myślę o przeprowadzce, chyba w ten sposób chcę uciec od mojej przeszłości, może w ten sposób chcę uciec od moich leków, ludzi no i pewnie od samego siebie...
Wiem, że się nad sobą użalam, wiem, że szukam na tym forum zrozumienia i akceptacji. Może oczekuję też "rozgrzeszenia" ?
Najważniejsze jednak, że ktoś może mnie tu "wysłuchać", że mogę tutaj wszystko z siebie wyrzucić.
Kiedyś myślałem, że zmagam się z całym światem; teraz już WIEM, że zmagam się przede wszystkim z samym SOBĄ...

Dzięki za "wysłuchanie".

Dobranoc.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
22 mar 2007, 00:32
Lokalizacja
Pomorze

Avatar użytkownika
przez Zorki 30 kwi 2007, 23:36
Cholera, faiter, witaj w klubie :/

Mi pomaga uświadomienie sobie, że nie wszystko, co odbieram jako atak w rzeczywistości jest atakiem. Racjonalnie, to większość ataków jest moim urojeniem.

Też mam coś takiego, że aby się bronić blokuję wszystkie uczucia. Że tak powiem: albo działam w trybie bojowym, albo w trybie androida.

Pomaga mi teraz terapeuta, który kompletnie nie reaguje na moje zaczepki i sam nie wykonuje żadnych "ataków" (tzn. niczego, co ja uznałbym za atak). W ten sposób pokazuje mi, że mogę wchodzić w kontakt z innym człowiekiem nie oparty na rywalizacji.

Przeprowadzenie się nic nie zmieni, bo to tylko ucieczka. A ucieczka też jest elementem walki.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez pfompfel 01 maja 2007, 00:04
Zorki - a ja mam czasem wrażenie, że takie "zachowanie" to dar :(( Ja czasem tak jak wy, odbieram wszystko co przekazują mi ludzie jako atak, nie przejmuje się ich uczuciami, tym co myślą, jestem bezlitosna, mieszam z błotem nie zważajac na okropne słowa jakimi się posługuję (wyrachowane wręcz) ... ale czasami totalnie nie wierze w swoje siły, czuje się maleńka, uśmiecham się do ludzi licząc na "docenienie", szukajac akceptacji & ucieczki...

Jednak nigdy nie uwazałam tego za przejaw choroby na tle ... psychicznym... Myslałam, że to kwestia osobowości, może zaistniałych przeżyć, zwykła blokada...
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez Zorki 01 maja 2007, 00:13
pfompfel napisał(a):Zorki - a ja mam czasem wrażenie, że takie "zachowanie" to dar :((

Tak, w poprzedniej pracy chwalono mój stoicki spokój :/

pfompfel napisał(a):Jednak nigdy nie uwazałam tego za przejaw choroby na tle ... psychicznym... Myslałam, że to kwestia osobowości, może zaistniałych przeżyć, zwykła blokada...

Bo to nie jest choroba psychiczna! To jest zaburzenie osobowości i zwykła blokada :D Do tego zdejmowalna, jeśli tego chcesz.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez pfompfel 01 maja 2007, 00:18
uwarzasz że zaburzenia osobowości to coś zwykłego?? To moge Ci podesłac mojego 24-letniego bracisza z zaburzeniami......... :-( Lekarz stwierdził, że trzeba ten czas jakoś "przeżyć" i że to z czasem powinno minąc... bo "elektryczna" kuracja skutku moze nie dawać a jest droga...

Troche inaczej to postrzegam odkąd wiem, że osoba niby bliska, "choruje"... - bo zdrowy to on nie jest :/
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez Zorki 01 maja 2007, 00:29
pfompfel napisał(a):uwarzasz że zaburzenia osobowości to coś zwykłego??

Twierdzę, że zaburzenia osobowości to nie choroba psychiczna.
pfompfel napisał(a):To moge Ci podesłac mojego 24-letniego bracisza

Dziękuję, postoję.
pfompfel napisał(a):że trzeba ten czas jakoś "przeżyć" i że to z czasem powinno minąc...

Zaburzeń się nie "przeżywa", tylko leczy. Pracą i wysiłkiem.
pfompfel napisał(a):Troche inaczej to postrzegam odkąd wiem, że osoba niby bliska, "choruje"... - bo zdrowy to on nie jest :/

Jest mi przykro, ponieważ zdaję sobie sprawę, jakie to ciężkie dla bliskich.
Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się bać, jest sam strach. (Franklin Delano Roosevelt)
Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, by mnie uczono. (Winston Churchill)

Zmieniłem się. Wyzdrowiałem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
387
Dołączył(a)
27 gru 2006, 03:10

Avatar użytkownika
przez pfompfel 01 maja 2007, 00:36
Leczy się - ale wlasnie ten wysiłek jest potrzeby od strony TEGO który ma takowe zaburzenia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Avatar użytkownika
przez Tygryska 01 maja 2007, 10:45
Witam przy śniadanku :D
Niestety nadal moje paranoje i szczękościski utrudniają mi jedzenie :( jakoś idzie, ale męczy mnie to i trochę martwi.

Co do zaburzeń osobowosci to jeszcze wszytsko zależy o jakich dokładnie zaburzeniach mówimy bo moga byc różnego rodzaju i nie można ich wrzucać do jednego worka.

Ja muszę się nauczyć z kolei właśnie tego jak się bronić, jak krytykować, wyrażać negatywne emocje (oczywiście w odpowiedni sposób) zamiast gnieść je w sobie.Ciężka praca nad sobą :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do