Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 14 sie 2014, 19:01
Tak Ryfka to prawda, chciała się uwolnić :(

Spoczywaj w spokoju Scarlett..

Obrazek
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez hania33 14 sie 2014, 19:32
Scarlett spij spokojnie..


Obrazek
Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć bo nikt za mnie nie umrze.


Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10860
Dołączył(a)
14 sie 2013, 13:27

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Maggda92 14 sie 2014, 20:31
(...)
Scarlett
Obrazek
Maggda92
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Michaela 14 sie 2014, 21:17
.......Scarlett..................Na białej kar­tce papieru,
os­tatni list do...Bo­ga pisała.
Słowa rozpływały się od gorzkich łez,
tak smutna była to spowiedź.Nie miała zbyt wielu grzechów,
a jed­nak klęczała.
Nie musiała nikogo przepraszać,
ale o przebaczanie błagała.
Nic już...nie musiała.
jednak w tych ostatnich słowach, w pokorze przed Bogiem
dziękuję napisała.
Nadal przecież, tak bardzo,
całą sobą żyć...chciała!....... jednak wczoraj zmarła............
tę walkę przegrała.
Życie jest... nies­pra­wied­li­we !!!............ :( spoczywaj w pokoju... Niech Bóg otworzy Tobie bramy niebios .......... Amen.. Będziemy o Tobie pamiętać !!!!
liffe is beautiful, just need to know how to live
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 lip 2014, 09:49
Lokalizacja
Daleko w swiecie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 14 sie 2014, 21:25
Statystycznie, odkad tu jestem co roku umiera 1 osoba z forum. To juz 4-ty forumowicz.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Michaela 14 sie 2014, 21:26
ala1983 :(
liffe is beautiful, just need to know how to live
Avatar użytkownika
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
06 lip 2014, 09:49
Lokalizacja
Daleko w swiecie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 14 sie 2014, 22:17
Ryfka napisał(a):Przykro mi SCALETT! Tak bardzo chciałaś się uwolnić od tego świństwa,

Gdyby chciala to by się uwolniła...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez AddictGirl21 14 sie 2014, 22:18
Boże Najdroższy! Czemu akurat Ania? Moja Kochana Emocjonalna Siostrzyczka. Tuż przed śmiercią, dostałam od niej ostatniego sms'a. Siedzę i wkółko go czytam. Teraz to sms anioła. Jest mi bardzo ciężko. Ania jest w moim sercu tak bardzo głęboko. Pierwszy raz w życiu odeszła bliska mi osoba i pierwszy raz w życiu doświadczam straty człowieka. Aniu, tak nie powinno być! Tak bardzo Cię kocham moja Gwiazdko. To ja powinnam być pierwsza...
...and I will pay for my sanity...<Efevelon 75mg, Perazin 200mg>
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1354
Dołączył(a)
21 sty 2014, 23:24
Lokalizacja
Nibylandia

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 14 sie 2014, 22:48
INTEL 1 napisał(a):
Ryfka napisał(a):Przykro mi SCALETT! Tak bardzo chciałaś się uwolnić od tego świństwa,

Gdyby chciala to by się uwolniła...


INTEL 1 teoretycznie niby tak.., ale w praktyce bywa,że czasem człowiek tak się zakręci w swoim życiu i kłopotach, że zabraknie mu siły, wiary, szczęścia :(, nie wiem czego jeszcze (?) że wydarza się właśnie taki dramat i tragedia jak dziś (wczoraj)..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Ryfka 14 sie 2014, 23:18
Przemek_44, tak się zastanawiam czy my najstarsi rangą w odstawianiu tu na tym forum mogli byśmy jej jakos pomóc? Ale chyba raczej nie. Szkoda dziewczyny.
Offline
Posty
287
Dołączył(a)
15 sty 2013, 17:40

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 15 sie 2014, 01:19
Ryfka napisał(a):Przemek_44, tak się zastanawiam czy my najstarsi rangą w odstawianiu tu na tym forum mogli byśmy jej jakos pomóc? Ale chyba raczej nie. Szkoda dziewczyny.


..pewnie,że szkoda, prawdę mówiąc mam ją dzisiaj "w głowie" przez całyczas i zdechły nastrój przez cały dzień:( ..
Nie wiem Ryfka, ale nie sądzę.., to tylko forum (bez urazy dla wszystkich tu piszących)..Oczywiście jestem zdania, że słowo (w tym pisane) może czasem być ostrzejsze od miecza i nawet zabić lub też uratować życie, dlatego trzeba uważać co się i komu pisze, zwłaszcza tutaj..

Ale też uważam, że forum to takie miejsce, gdzie można “wirtualnie” spotkać się, wymienić się garścią często bardzo cennych informacji, czasem napisać sobie jakieś dobre słówko, wesprzeć się Nie twierdzę, że to forum jest takie zwykłe jak inne, że wpisujesz frazę “jaki odkurzacz kupić I wyskakuje dyskusja na temat odkurzaczy”, bo tak nie jest, to szczególne forum, gdzie spotyka się cierpienie ludzkie z innym cierpieniem, często też próbujemy się w ten sposób kontaktować, utrzymywać jakieś relacje, bo na ten czas nie umiemy inaczej, ale to nie jest taki realny kontakt, gdzie masz kogoś przed sobą, patrzysz mu w oczy, możesz z nim pogadać, widzisz jego mimkę, odzwierciedlenie faktycznych emocji, jesteś w stanie mu więcej przekazać, niż słowem pisanym (nie każdy jest wprawny I ma czas na pisanie na klawiaturze)..Nie jesteśmy rodziną, znajomymi, przyjaciółmi, którzy znają daną osobą długo, czy nawat sąsiadami, którzy mieli by szanse jakoś zareagować itd, nie wiemy też jak sytuacja wyglądała naprawdę

Jakiś czas temu próbowałem jej pisać w wątku,że może na tym detoksie i terapii odwykowej co była za szybko odstawili jej te prochy co brała - Clonazepam pisała,że brała przed detoksem i terapią nawet w dawkach 15 tabl x 2 mg/ dzień (tyle co ja łykałem), nawet na pewno za szybko jej je odstawili..Miała kiepskie samopoczucie, a po 3 miesiącach zaczęła znowu zażywać..Próbowałem jej powiedzieć,żeby się nie zrażała, że to za szybko..w dodatku z tego co pamiętam odstawiła sama z siebie za szybko leki osłonowe, być może to były antydepresanty..Jakiś czas temu namawiałem ją wprost, konkretnie na podjęcie psychoterapii (nie wiem,co jeszcze mógłbym zrobić (?)), bo odstawienie prochów, alko i terapia odwykowa często nie wystarcza, trzeba zająć się problemem pierwotnym..

Pisała, że ma bardzo trudną sytuację życiową, że mąż despota (no takiego słowa jeśli dobrze pamiętam użyła), chce zabrać jej dzieci, pozbawić sądowo praw rodzicielskich ze względu na jej sposób życia (uzależnienie)..nie pisała nic o tym, czy pije też alko, próbowałem jej wtedy perswadować,że zażywanie benzo w coraz większych dawkach nie pomoże jej odzyskać dzieci, a jeśli by wkroczyła powiedzmy jak to mówią alkoholicy na "drogę trzeźwienia" i rozpoczęła psychoterapię, zajęła się swoimi problemami wewnętrznymi (napewno jakieś miała oprócz tych życiowych) to miała by w przyszłości szanse zawalczyć o kontakt z dziećmi..Ale nie skomentowała tego co napisałem.. Nie wiem, może nie miała możliwości, kasy na dobrą psychoterapię, chęci, albo kompletnie straciła wiarę, albo wszystko po trochu..
Widziałem też,że zaczęła pisać w wątku o alkoholizmie, więc nie wiem,czy nie zaczęła dodatkowo popijać, “uzależnienie krzyżowe”,

tak,czy siak, szkoda dziewczyny, była głęboko uzależniona, po prostu chora..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 15 sie 2014, 02:20
Nie pisałemz nią nigdy nigdy ,ale najwyrazniej z tego co wyczytałem ,to niestety kobieta odstawiała na własną rękę,4 dzieci.. O kurde do tego problemy codzienne które sa olbrzymie w depresji.Ja mam tyle szcześcia i idę na odwyk ,w domu nie dałbym rady sam.Naprawdę to nie jest w tej chwili łatwe..
Czwórka dzieci kole w oczy i to mocno ,az sie prosi o pytanie czemu tyle ,ale nie interesuje mnie jej przypadek ,a ciekawe pytanie się nasuwa ;)Czemu ktoś dokłada sobie dzieci będąc w depresji mając problemy ? Tego nie rozumiem.Ja sobie nie wyobrażam w ogole ani jednego dziecka na chwile obecną
,ale gdybym się zdecydował to maksymalnie na jedno.Wiedząc,że kiedyś było się niestabilnym 6 sobie strzele! :great: ja bym się nie podjął z obawy przed skrzywdzeniem swoich wlasnych dzieci.Człowiek zdrowy musi mieć dużo siły ,cierpliwości,zeby opanować gromadke ,a co dopiero osoba w depresji uzalezniona ,hustawki nastroju ,amotywacja,furia.Wiem ,że zaraz się znajdzie 10 prawników ,ale pytam z ciekawości ,bo mnie wk.urwia taka nieodpowiedzialność.Nie bez powodu napisałem WKURWIA.Prosze nie pisac o SCARLET.Prawnicy nie potrzebni,a jak już to sam jej bronie i mówie:
Możliwe ,że blizniaki wyszły czy trojaczki,czworaczki wpadka też się zdarzy każdy jest człowiekiem.No chyba ,że tych wpadek więcej to je debilem.Nieważne...Ważne to co widze czasami i się zastanawiam.
Sasiadka jest w depresji i porywa się na planowane 5 ,a nawet jak nie planowane to jest głupia egoistką do tego bez mózgu !Bez blizniaków,trojaczków,czworaczków,wszystko osobno jedno po drugim. W moich oczach jest osobą nieodpowiedzialną produkującą kolejnych pacjentów do szpitala psychiatrycznego.Łatwiej jedno wychować nie ? Czemu egoistka ? Przykład na dole o sobie napisałem!
Szkoda kobiety.To mnie akurat ruszyło ,bo klony się do tego przyczyniły ,a ja w sumie ide na odwyk lada moment.Do tego kiedyś miałem głupie połączenia speedball ,alko itd.głupie totalnie czy to powtórze ? NIGDY nie mówi się NIGDY, szczegolnie ,że będąc po jednym odwyku...Łatwiej o to ,a dokładając duża ilość dzieci to kolejne procenty na możliwą tragedie .Możliwość większa ,że to zrobie mając 6 dzieci na wychowaniu, bo np. większe prawdopodobieństwo ,że któreś dziecko się może utopić , moja psychika która już wcześniej mi powiedziało hello TY to kozak nie jesteś ostrożnie jedno starczy. Szóstki trudniej się pilnuje nad wodą.Pomimo tego myśle tym co na dole zamiast mózgiem i 6 gotowa ,do tego wykrakałem dziecko się utopiło :why: ? załamałem się, nawrót depresji,juz wczesniej było ciężko bo to wyczyn tyle dzieci wychować,życie doje.bało jeszcze bardziej,powodując nawrót deprechy,alkohol,benzo zaczynam bić swoje dzieci i już mamy kilka skrzywionych psychik co da zarobić koncerną farmaceutycznym
Pytanie dla pań byłbym odpowiedzialny podejmując się 6 dzieci mając za sobą szpital,odwyk i rzeczy o których nie warto mówić?Mówimy tu o niskich standardach życia,bo w Polsce mało kogo stać na taką ilość dzieci żyjąc w dodatku JESZCZE na średnim standardzie,no porownywalne z cudem.Bogaci zresztą podejmują sie 2 i koniec.
A jeśli znajdzie się odważna na wychowanie tylu dzieci,to czekam niecierpliwie na zaspokojenie mojej ciekawości ;)I na coś więcej niż ,bo mam taki kaprys !


Mam nadziej ,że macie szacunek do tej kobiety i nie będzie za chwile burzy po tym poście.A ci co uważają ,że za ostro to prosze zignorować :great:

Chociaż jak tak pomyślą no to prosze ja Ciebie ,czytamy ze zrozumieniem.


Ryfka
No nie bardzo..
Co prawda nie odpisywałem na posty od Przemka ,wiecie jak to czasami z motywacja przy odstawianiu,przeczytałem dość sporo z tego tematu dużo się dowiedziałem od Ciebie i generalnie twoje posty podnoszą na duchu ;) Ktos tam napisał ,że fajnie benzo brać dokładnie no i poszło o coś grubszego nie pamiętam o co dokładnie ,ale fajnie mu odpisałeś o swojej rodzinie,taka normalność o której każdy na tym forum marzy :smile: wiesz podnosi na duchu taki tekst ,tobie się udało czemu nie mi ? Fajnie się Ciebie czyta ,blog też bdb.

Napisałem ,a pozniej przeczytałem odp.od Przemka u góry...

-- 15 sie 2014, 03:07 --

"Pisała, że ma bardzo trudną sytuację życiową, że mąż despota (no takiego słowa jeśli dobrze pamiętam użyła), chce zabrać jej dzieci, pozbawić sądowo praw rodzicielskich ze względu na jej sposób życia (uzależnienie)..nie pisała nic o tym, czy pije też alko, próbowałem jej wtedy perswadować,że zażywanie benzo w coraz większych dawkach nie pomoże jej odzyskać dzieci, a jeśli by wkroczyła powiedzmy jak to mówią alkoholicy na "drogę trzeźwienia" i rozpoczęła psychoterapię, zajęła się swoimi problemami wewnętrznymi (napewno jakieś miała oprócz tych życiowych) to miała by w przyszłości szanse zawalczyć o kontakt z dziećmi..Ale nie skomentowała tego co napisałem.. Nie wiem, może nie miała możliwości, kasy na dobrą psychoterapię, chęci, albo kompletnie straciła wiarę, albo wszystko po trochu..
Widziałem też,że zaczęła pisać w wątku o alkoholizmie, więc nie wiem,czy nie zaczęła dodatkowo popijać, “uzależnienie krzyżowe”,"

Myślę ,że w takich sytuacjach ona na niego Despota,on Alkoholiczka i komu wierzyć...
Dużo dawki brała ? Ja odziwo się dobrze czuje 3 dzień bez benzo ,ale szykuje się ,ze na deszcz :evil:
Wcześniej pisałeś o tej kumulacji ,efekt jojo itd.włąsnie było tak jak napisałeś mnie do PRZERAZILO .Ja nawet po tym jednym opakowaniu w dzien :hide: nie poczułem tego pluszowego uczucia co kiedyś na 1,5 mg ,a miałem przerwe bardzoooo długo nie pamiętam kiedy tyle wytrzymałem.Przed tą przerwą bardziej mnie klepało, 6 mg i było dobrze.9 dni przerwy 5 mg dupy nie urywa ,słabiutko 10mg dobrze,ale to już nie to co kiedyś.Luz i wyj.ebane,brak eufori.Mi się wydawało ,że ja normalnie się zachowuje.I porwałem się się na spotkanie rodzinne, jeziorko itd. było po mnie widać ,że na czyms jestem,co mi mama powiedzała...A ja się normalnie czułem.


Ja idę na Ochojec ,nie stać mnie na prywatny odwyk a wydzownilem duzo osrodkow i ceny się wachaja strasznie od 6-12 tys za 28 dni 12 tysiecy ?

-- 15 sie 2014, 03:20 --

Rabitt dzieki za info jaka kwota w tych gliwicach ? Nie chce być z ludzmi co gadają do ściany..
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Krzysiek85 16 sie 2014, 00:52
:(
Miesiąc temu mój kolega (32 lata) odpalił się z własnej broni w czasie kłutni ze swoją dziewczyną.Był ochroniarzem, sportowcem, miał plany na wakacje w sierpniu.Gdzieś do grecji.Kto by pomyślał, napił się i łyknął jakieś antydepresanty.Nie był alkoholikiem, ani lekomanem, nie chorował.Do teraz zastanawiam się dlaczego zdrowi ludzie nawet pod wpływem różnych środków rezygnują wiedząc, że życie jest jedno i nawet nie zaryzykują żyć dalej...chodźby dlatego by zjeść nawet w samotności kanapkę, popływać w morzu, być przez chwilę szczęśliwym.Może ten facet tu zupełnie nie pasuje, ale przypomniało mi się co powiedział https://www.youtube.com/watch?v=sV2G-W0QqpQ

Szkoda kobiety :( Można się tylko domyślać co przeżywała.Zabrać matce dzieci to już jest śmierć w pewnym sensie.Ale jednego jestem pewien, żadne lekarstwa nie pomagają jak nie ma się opieki, a tym bardziej alkohol.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
18 wrz 2012, 00:19
Lokalizacja
Gdynia

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 16 sie 2014, 02:43
JużTuByłem napisał(a): Myślę ,że w takich sytuacjach ona na niego Despota,on Alkoholiczka i komu wierzyć...
Dużo dawki brała ? Ja odziwo się dobrze czuje 3 dzień bez benzo ,ale szykuje się ,ze na deszcz :evil:
Wcześniej pisałeś o tej kumulacji ,efekt jojo itd.włąsnie było tak jak napisałeś mnie do PRZERAZILO .Ja nawet po tym jednym opakowaniu w dzien :hide: nie poczułem tego pluszowego uczucia co kiedyś na 1,5 mg ,a miałem przerwe bardzoooo długo nie pamiętam kiedy tyle wytrzymałem.Przed tą przerwą bardziej mnie klepało, 6 mg i było dobrze.9 dni przerwy 5 mg dupy nie urywa ,słabiutko 10mg dobrze,ale to już nie to co kiedyś.Luz i wyj.ebane,brak eufori.Mi się wydawało ,że ja normalnie się zachowuje.I porwałem się się na spotkanie rodzinne, jeziorko itd. było po mnie widać ,że na czyms jestem,co mi mama powiedzała...A ja się normalnie czułem.


Ja idę na Ochojec ,nie stać mnie na prywatny odwyk a wydzownilem duzo osrodkow i ceny się wachaja strasznie od 6-12 tys za 28 dni 12 tysiecy ?

-- 15 sie 2014, 03:20 --

Rabitt dzieki za info jaka kwota w tych gliwicach ? Nie chce być z ludzmi co gadają do ściany..



JużTuByłem dzięki za dobre słowo na temat bloga,miło mi..

Tak, dokładnie; ona do niego despota, on do niej alkoholiczka..kto ma racje (?) sądzę, że oboje ..nigdy nie jest tak,że tylko uzależniony jest chory..Człowiek, który ma problem z uzależnieniem nie żyje przecież w próżni , najczęściej zaburzone są relacje w związkach, małżeństwach..

Zwykle jest tak,że już w rodzinie pochodzenia jest tak, że są zaburzone relacje męsko damskie i dziecko wyrasta już z piętnem..wzorcem nie prawidłowych przekonań, wyobrażeń, zachowań..Później przenosi je do swojego związku, mało tego, podświadomie poszukuje (nawet wbrew sobie) partnera / partnera, jakiego miała ojca (ona) matkę (on) lub ich totalne przeciwieństwo..Tylko,że jak mówią psychologowie, na odwrót to też tak samo :)

Rodzina pochodzenia to pewien "system" lub konstelacja, później ludzie wychodząc z takie systemu powielają wzorce i zakładają podsystemy, czasem jakiś chory model rodzinny jest nieświadomie przekazywany przez pokolenia, a ludziom się wydaje,że skoro tak mieli w domu "od urodzenia" to normalność :( nie znają innych możliwości..

Ktoś napisał, że Scarlett nie miała tak źle w dzieciństwie, bo nie było może bogato, ale też na pewno nie było biedy, ok..Tyle,że opierunek, pieniądze są wiadomomo ważne, ale nie są gwarantem szczęścia..

Ja akurat pochodzę z tzw "dobrego domu", rodzice bardzo wykształceni, prestiż, żadnego alkoholizmu, żadnego bicia, przemocy fizycznej, jeśli chodzi o przemoc psychiczną, to nie wiem.. stałe poniżanie przez matkę despotkę, ojca, mnie, braci, wszyscy mamy teraz /cenzura/..e poczucie wartości..Nieprawidłowy wzór mężczyzny- ojca, który był stale niepewny siebie, uległy, z niskim, zupełnie nieuzasadnionym poczuciem wartości..Kwalifikacja psychologa klinicznego, DDD, dorosłe dziecko rodziców dysfunkcyjnych, DDA, to jak pewnie wiesz, z kolei syndrom dorosłych dzieci alkoholików

Znalazłem sobie żonę, również krytyczną i dominującą (jak matka) - nieświadomie przyciągnęliśmy się do siebie - teraz oboje chodzimy od dłuższego czasu do psychologa, ja do swojego, ona do swojego..Oczywiście kocham zakochałem się w niej przed laty, kocham ją nadal, ale nasze małżeństwo z wielu przyczyn było zaburzone (relacje, role, moje nerwica, poczucie wadliwości, wycofanie) Mało tego, moja córka wylądowała również u psychiatry, bo zaczęła mieć stany lękowe i depresyjne, później przez rok uczęszczała na psychoterapię..

Na szczęście cała rodzina wychodzi POWOLI na prostą (bardzo powoli), choć bywa różnie, żona się bardzo zmieniła, ja też się zmieniłem, córka również, nie stało by się to jednak bez fachowej pomocy (psychoterapia)..

Moja matka wychowywała się praktycznie bez matki (zmarła na raka, gdy żona miała 4 latka), wychowywał ją surowy ojciec despota..Ja z kolei wychowywany byłem przez despotyczną matkę, bez ojca, który fizycznie niby był, ale tak naprawdę to osobowościowo nie istniał, nie miał własnych poglądów, dopasowywał się do matki we wszystkim..

Może Scarlett też nie miała prawidłowego wzoru kobiety w dzieciństwie (?) może czuła się nikim jako kobieta (?) może jej ojciec nie szanował, poniżał jej matkę (?) może tak, a może nie (nie wiem) Może nie miała warunków i skąd nauczyć się, jak być silną, zaradną kobietą, matką, mającą dobre mniemanie o sobie i wiarę w swoją sprawność (?) do tego 4 -rka dzieci, w tym jedno ponoć z autyzmem.. Jak można mierzyć się z problemami życia, jeśli nie ma się oparcia w sobie, jeśli czuje się pustkę w sobie, jeśli rodzice nas nigdy nie chwalili, nie okazywali dumy, tylko stale strofowali..albo nie pozwalali na samodecydowanie, wolność, własne myślenie, działanie..Wtedy w dorosłym życiu człowiek staje się przerażony, nagle pojawiają się lęki, do tego dochodzą być może jakieś traumy, więc żeby to ogarnąć jedni idą do lekarza i zaczynają łykać leki, inni piją, jeszcze innie to i to..

JużTuByłem co do ilości dzieci, to oczywiście zgodzę się z twoim stwierdzeniem, że trzeba podchodzić do tego z głową i w miarę możliwości planować, tylko, że to duży skrót..Jestem od dawna już za tzw świadomym rodzicielstwem..Tzn decyduję się na tyle dzieci ile uważam,że będę w stanie wychować, i to nie tylko mam na myśli,że będę w stanie zapewnić im utrzymanie, dobre szkoły, ale także swój czas, uwagę, będę obecny w ich życiu, będę w stanie pomagać rozwiązywać ich problemy, bo problemy będą mieć w każdym wieku..Nie rozwagą jest mieć poważne kłopoty zdrowotne. raka, stwardnienie rozsiane i płodzić kolejno dzieci, tyle,że człowiek uzależniony, być może jego partner, po prostu ludzie żyjący w określonym, często toksycznym, zaburzonym modelu mają również zaburzone myślenie, przekonania, często realizują ślepo ,nieświadomie jakiś program, wizje, którą wpoili im rodzice, często również z zaburzonym myśleniem, na zasadzie "chipa",dyskietki z programem komputerowym..

Albo wychowywali się w rodzinie, gdzie wypisz, wymaluj również była 4 - 8 dzieci i po mimo, że być może ojciec pił, bił , nie wiem co jeszcze (nie piszę o konkretnym przyp., tylko tak ogólnie) to później u nich jest naturalną rzeczą, że płodzą taką samą lub zbliżoną ilość dzieci, po prostu żyją, jak umieją, jak nauczyli, podpatrzyli w domu..no bo skąd mają wiedzieć, często pewne zasady, normy, sytem wartości, choć np toksyczny, zostały im wpojone w sposób tak kategoryczny, że wydaje im się tą najsłuszniejszą słusznością..Dlatego moim zdaniem dobra psychoterapia jest tak ważna, ponieważ pomaga "przestroić", przebudować pewne nieprawidłowe, chore "kierunki", w rodzinach, małżeństwach, które często przekazywane są przez pokolenia, bez szansy na zmianę..Doba terapia nie oznacza zaraz, ,że płatna..

Kiedy idziesz na ten detoks? jak szybko tam odstawiają, wiesz? a załatwiałeś sobie jakąś psychoterapię? to moim zdaniem jest sedno sukcesu..będziesz być może potrzebował porządnego wsparcia i być może przede wszystkim na tym powinieneś się skupić

No tak, rozwój tolerancji ..jeśli o mnie chodzi, to wróciła u mnie (tolerancja) dopiero minimum po 2 latach od odstawienia..nie to,żebym zażył, czy próbował , bo nie miałem benzo w ustach, ani nie przyjąłem w żadnej innej postaci od 6 lat

-- 16 sie 2014, 02:57 --

Krzysiek85 No tak, przykre..czasem ludzie (np twój kolega) robią różne głupstwa w silnym afekcie lub pod wpływem właśnie jakiegoś środka, lub mikstury, dlatego nie chciałem nigdy brać i nie brałem żadnych narkotyków, ani nawet trawki w obawie, żeby nie strzeliło mi coś do głowy głupiego, jak czasem ludzie opowiadają o różnych wizjach..benzodiazepiny to co innego, poszedłem do lekarza z napadami paniki i dostałem..

Chce Ci powiedzieć a pro po twojej matki i thioridazinum (nie wiem,czy dobrze napisałem), miałem już wcześniej Ci o tym wspomnieć, ale czasu zabrakło..To nie benzodiazepina, ani lek jakoś specjalnie kwalifikowany do grupy leków uzależniających, ale lek raczej z grupy neuroleptyków właśnie stosowany w chorobach psychicznych, psychozach, sam go brałem jakiś czas w małych dawkach na lęk, jednakże w większych dawkach rzeczywiście otumania, więc dobrze , że mama bierze go mniej, jeśli nie ma potrzeby..Oczywiście niektórzy ludzie uzależniają się psychicznie także od leków nieuzależniających..

-- 16 sie 2014, 02:58 --

Przemek_44 napisał(a):
JużTuByłem napisał(a): Myślę ,że w takich sytuacjach ona na niego Despota,on Alkoholiczka i komu wierzyć...
Dużo dawki brała ? Ja odziwo się dobrze czuje 3 dzień bez benzo ,ale szykuje się ,ze na deszcz :evil:
Wcześniej pisałeś o tej kumulacji ,efekt jojo itd.włąsnie było tak jak napisałeś mnie do PRZERAZILO .Ja nawet po tym jednym opakowaniu w dzien :hide: nie poczułem tego pluszowego uczucia co kiedyś na 1,5 mg ,a miałem przerwe bardzoooo długo nie pamiętam kiedy tyle wytrzymałem.Przed tą przerwą bardziej mnie klepało, 6 mg i było dobrze.9 dni przerwy 5 mg dupy nie urywa ,słabiutko 10mg dobrze,ale to już nie to co kiedyś.Luz i wyj.ebane,brak eufori.Mi się wydawało ,że ja normalnie się zachowuje.I porwałem się się na spotkanie rodzinne, jeziorko itd. było po mnie widać ,że na czyms jestem,co mi mama powiedzała...A ja się normalnie czułem.


Ja idę na Ochojec ,nie stać mnie na prywatny odwyk a wydzownilem duzo osrodkow i ceny się wachaja strasznie od 6-12 tys za 28 dni 12 tysiecy ?

-- 15 sie 2014, 03:20 --

Rabitt dzieki za info jaka kwota w tych gliwicach ? Nie chce być z ludzmi co gadają do ściany..



JużTuByłem dzięki za dobre słowo na temat bloga,miło mi..

Tak, dokładnie; ona do niego despota, on do niej alkoholiczka..kto ma racje (?) sądzę, że oboje ..nigdy nie jest tak,że tylko uzależniony jest chory..Człowiek, który ma problem z uzależnieniem nie żyje przecież w próżni , najczęściej zaburzone są relacje w związkach, małżeństwach..

Zwykle jest tak,że już w rodzinie pochodzenia jest tak, że są zaburzone relacje męsko damskie i dziecko wyrasta już z piętnem..wzorcem nie prawidłowych przekonań, wyobrażeń, zachowań..Później przenosi je do swojego związku, mało tego, podświadomie poszukuje (nawet wbrew sobie) partnera / partnera, jakiego miała ojca (ona) matkę (on) lub ich totalne przeciwieństwo..Tylko,że jak mówią psychologowie, na odwrót to też tak samo :)

Rodzina pochodzenia to pewien "system" lub konstelacja, później ludzie wychodząc z takie systemu powielają wzorce i zakładają podsystemy, czasem jakiś chory model rodzinny jest nieświadomie przekazywany przez pokolenia, a ludziom się wydaje,że skoro tak mieli w domu "od urodzenia" to normalność :( nie znają innych możliwości..

Ktoś napisał, że Scarlett nie miała tak źle w dzieciństwie, bo nie było może bogato, ale też na pewno nie było biedy, ok..Tyle,że opierunek, pieniądze są wiadomomo ważne, ale nie są gwarantem szczęścia..

Ja akurat pochodzę z tzw "dobrego domu", rodzice bardzo wykształceni, prestiż, żadnego alkoholizmu, żadnego bicia, przemocy fizycznej, jeśli chodzi o przemoc psychiczną, to nie wiem.. stałe poniżanie przez matkę despotkę, ojca, mnie, braci, wszyscy mamy teraz /cenzura/..e poczucie wartości..Nieprawidłowy wzór mężczyzny- ojca, który był stale niepewny siebie, uległy, z niskim, zupełnie nieuzasadnionym poczuciem wartości..Kwalifikacja psychologa klinicznego, DDD, dorosłe dziecko rodziców dysfunkcyjnych, DDA, to jak pewnie wiesz, z kolei syndrom dorosłych dzieci alkoholików

Znalazłem sobie żonę, również krytyczną i dominującą (jak matka) - nieświadomie przyciągnęliśmy się do siebie - teraz oboje chodzimy od dłuższego czasu do psychologa, ja do swojego, ona do swojego..Oczywiście kocham zakochałem się w niej przed laty, kocham ją nadal, ale nasze małżeństwo z wielu przyczyn było zaburzone (relacje, role, moje nerwica, poczucie wadliwości, wycofanie) Mało tego, moja córka wylądowała również u psychiatry, bo zaczęła mieć stany lękowe i depresyjne, później przez rok uczęszczała na psychoterapię..

Na szczęście cała rodzina wychodzi POWOLI na prostą (bardzo powoli), choć bywa różnie, żona się bardzo zmieniła, ja też się zmieniłem, córka również, nie stało by się to jednak bez fachowej pomocy (psychoterapia)..

Moja matka wychowywała się praktycznie bez matki (zmarła na raka, gdy żona miała 4 latka), wychowywał ją surowy ojciec despota..Ja z kolei wychowywany byłem przez despotyczną matkę, bez ojca, który fizycznie niby był, ale tak naprawdę to osobowościowo nie istniał, nie miał własnych poglądów, dopasowywał się do matki we wszystkim..

Może Scarlett też nie miała prawidłowego wzoru kobiety w dzieciństwie (?) może czuła się nikim jako kobieta (?) może jej ojciec nie szanował, poniżał jej matkę (?) może tak, a może nie (nie wiem) Może nie miała warunków i skąd nauczyć się, jak być silną, zaradną kobietą, matką, mającą dobre mniemanie o sobie i wiarę w swoją sprawność (?) do tego 4 -rka dzieci, w tym jedno ponoć z autyzmem.. Jak można mierzyć się z problemami życia, jeśli nie ma się oparcia w sobie, jeśli czuje się pustkę w sobie, jeśli rodzice nas nigdy nie chwalili, nie okazywali dumy, tylko stale strofowali..albo nie pozwalali na samodecydowanie, wolność, własne myślenie, działanie..Wtedy w dorosłym życiu człowiek staje się przerażony, nagle pojawiają się lęki, do tego dochodzą być może jakieś traumy, więc żeby to ogarnąć jedni idą do lekarza i zaczynają łykać leki, inni piją, jeszcze innie to i to..

JużTuByłem co do ilości dzieci, to oczywiście zgodzę się z twoim stwierdzeniem, że trzeba podchodzić do tego z głową i w miarę możliwości planować, tylko, że to duży skrót..Jestem od dawna już za tzw świadomym rodzicielstwem..Tzn decyduję się na tyle dzieci ile uważam,że będę w stanie wychować, i to nie tylko mam na myśli,że będę w stanie zapewnić im utrzymanie, dobre szkoły, ale także swój czas, uwagę, będę obecny w ich życiu, będę w stanie pomagać rozwiązywać ich problemy, bo problemy będą mieć w każdym wieku..Nie rozwagą jest mieć poważne kłopoty zdrowotne. raka, stwardnienie rozsiane i płodzić kolejno dzieci, tyle,że człowiek uzależniony, być może jego partner, po prostu ludzie żyjący w określonym, często toksycznym, zaburzonym modelu mają również zaburzone myślenie, przekonania, często realizują ślepo ,nieświadomie jakiś program, wizje, którą wpoili im rodzice, często również z zaburzonym myśleniem, na zasadzie "chipa",dyskietki z programem komputerowym..

Albo wychowywali się w rodzinie, gdzie wypisz, wymaluj również była 4 - 8 dzieci i po mimo, że być może ojciec pił, bił , nie wiem co jeszcze (nie piszę o konkretnym przyp., tylko tak ogólnie) to później u nich jest naturalną rzeczą, że płodzą taką samą lub zbliżoną ilość dzieci, po prostu żyją, jak umieją, jak nauczyli, podpatrzyli w domu..no bo skąd mają wiedzieć, często pewne zasady, normy, sytem wartości, choć np toksyczny, zostały im wpojone w sposób tak kategoryczny, że wydaje im się tą najsłuszniejszą słusznością..Dlatego moim zdaniem dobra psychoterapia jest tak ważna, ponieważ pomaga "przestroić", przebudować pewne nieprawidłowe, chore "kierunki", w rodzinach, małżeństwach, które często przekazywane są przez pokolenia, bez szansy na zmianę..Doba terapia nie oznacza zaraz, ,że płatna..

Kiedy idziesz na ten detoks? jak szybko tam odstawiają, wiesz? a załatwiałeś sobie jakąś psychoterapię? to moim zdaniem jest sedno sukcesu..będziesz być może potrzebował porządnego wsparcia i być może przede wszystkim na tym powinieneś się skupić

No tak, rozwój tolerancji ..jeśli o mnie chodzi, to wróciła u mnie (tolerancja) dopiero minimum po 2 latach od odstawienia..nie to,żebym zażył, czy próbował , bo nie miałem benzo w ustach, ani nie przyjąłem w żadnej innej postaci od 6 lat

-- 16 sie 2014, 02:57 --

Krzysiek85 No tak, przykre..czasem ludzie (być może twój kolega) robią różne głupstwa w silnym afekcie lub pod wpływem właśnie jakiegoś środka, lub mikstury, dlatego nie chciałem nigdy brać i nie brałem żadnych narkotyków, ani nawet trawki w obawie, żeby nie strzeliło mi coś do głowy głupiego, jak czasem ludzie opowiadają o różnych wizjach..benzodiazepiny to co innego, poszedłem do lekarza z napadami paniki i dostałem..

Chce Ci powiedzieć a pro po twojej matki i thioridazinum (nie wiem,czy dobrze napisałem), miałem już wcześniej Ci o tym wspomnieć, ale czasu zabrakło..To nie benzodiazepina, ani lek jakoś specjalnie kwalifikowany do grupy leków uzależniających, ale lek raczej z grupy neuroleptyków właśnie stosowany w chorobach psychicznych, psychozach, sam go brałem jakiś czas w małych dawkach na lęk, jednakże w większych dawkach rzeczywiście otumania, więc dobrze , że mama bierze go mniej, jeśli nie ma potrzeby..Oczywiście niektórzy ludzie uzależniają się psychicznie także od leków nieuzależniających..
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do