Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 maja 2011, 00:06
Uzalezniony15 napisał(a):Aż trudno mi sobie wyobrazić ile innych rzeczy mógłbym zrobić, chociażby nauczyć się grać na harmonijce.

Czy granie na harmonijce sprawiłoby więcej przyjemności niż granie na komputerze?

Bardzo często człowiek gra na komputerze zamiast coś robić dlatego, że odnosi przy tym większą korzyść (przyjemność) niż robiąc coś innego.

Z drugiej strony są takie gry, które wciągają pomimo, że nie sprawiają przyjemności, co już się robi patologiczne, bo człowiek gra nie odnosząc korzyści.

Uzalezniony15 napisał(a):Ale granie sprawia mi jakąś chorobliwą przyjemność.

Czemu chorobliwą? Celem istnienia gier komputerowych *jest* sprawianie przyjemności.

Uzalezniony15 napisał(a):Kiedy siedzę przy komputerze od 6 godzin, cały zdrętwiały, krzyż łupie, oczy szczypią, w monitor aż patrzyć się nie mogę, ale gram.

Co 45 minut trzeba zrobić kilkanaście minut przerwy, to nie będziesz miał takich obiawów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez CichoCiemny 17 maja 2011, 02:20
Sorrow napisał(a):Z drugiej strony są takie gry, które wciągają pomimo, że nie sprawiają przyjemności, co już się robi patologiczne, bo człowiek gra nie odnosząc korzyści.


Zależy w co się gra. Wiele gier typu MMO czy FPS może przynosić korzyści materialne, niektórzy profesjonalni gracze zarabiają tym na życie. Dla niektórych to może się wydawać patologia, ale jak ktoś to lubi to nie widzę powodu do wyśmiewania się czy coś.
Kiedyś grałem w wiele gier MMORPG, grałem po kilkanaście godzin dziennie (czasy szkolne), po jakiś czasie oczywiście mi się znudziły, ale zacząłem sprzedawać wszystko na Allegro i dorobiłem się sporej sumki, jak na tamte czasy. A nawet gdybym nie zarobił to i tak nie uważałbym tego za "stracony" czas, bo to w końcu była przyjemność, alternatywa dla imprez, których nigdy nie lubiłem czy szwendania się po podwórku. Jednocześnie nauczyłem się angielskiego, dużo bardziej niż w szkole, no i poznałem bardzo ciekawych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dzisiaj.
Dlatego tak cenię wszelkie gry online i uważam, że mogą być bardzo pomocne w życiu, np. w EVE Online można się nauczyć ekonomii, bo system gospodarczy, tworzony przez samych graczy, jest na bardzo wysokim poziomie. Z resztą nie bez powodu gra w tą grę wielu ekonomistów "zawodowo".
Wiadomo, że nie warto przesadzać, ale to tak samo jak z pracoholizmem i wszystkim innym co można "przedawkowywać".
CichoCiemny
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 maja 2011, 07:00
KeFaS napisał(a):
Sorrow napisał(a):Z drugiej strony są takie gry, które wciągają pomimo, że nie sprawiają przyjemności, co już się robi patologiczne, bo człowiek gra nie odnosząc korzyści.


Zależy w co się gra. Wiele gier typu MMO czy FPS może przynosić korzyści materialne, niektórzy profesjonalni gracze zarabiają tym na życie. Dla niektórych to może się wydawać patologia, ale jak ktoś to lubi to nie widzę powodu do wyśmiewania się czy coś.

W takim wypadku to praca nie gra :P .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez CichoCiemny 17 maja 2011, 18:18
Sorrow napisał(a):
KeFaS napisał(a):
Sorrow napisał(a):Z drugiej strony są takie gry, które wciągają pomimo, że nie sprawiają przyjemności, co już się robi patologiczne, bo człowiek gra nie odnosząc korzyści.


Zależy w co się gra. Wiele gier typu MMO czy FPS może przynosić korzyści materialne, niektórzy profesjonalni gracze zarabiają tym na życie. Dla niektórych to może się wydawać patologia, ale jak ktoś to lubi to nie widzę powodu do wyśmiewania się czy coś.

W takim wypadku to praca nie gra :P .


Ale jednak daje frajdę, więc jest to skuteczne połączenie przyjemnego z pożytecznym ;)
Można sobie tym dorabiać, a pracować zawodowo zupełnie gdzie indziej, a można nie zarabiać tylko fajnie spędzać czas. Możliwości jest wiele, kwestia tego jak je wykorzystamy.
CichoCiemny
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez kahir 17 maja 2011, 22:47
ja zarabiałem trochę na Diablo II :mrgreen: ale niewspółmiernie do spędzonego na graniu czasu. nie wiem na czym można teraz zarabiać, bo zatrzymałem się na WoWie i Lord of the rings online, ale to dobry biznes jeśli jest się wypasionym koleżką, który miażdży wszystkich i gra się odpowiednią ilość godzin dziennie :mrgreen:

diablo było chyba jednym z moich pierwszych nałogów.
świat jest pełen psychologów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
481
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 19:02

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez CichoCiemny 18 maja 2011, 01:15
Ja niedawno zacząłem właśnie w EVE Online grać, ale tam świat i system gospodarczy jest tak wielki, że początki są cholernie trudne (WoW to przy tym pikuś), a ja już nie mam tyle czasu na gry co kiedyś. Za to uczę się modelowania obiektów 3D i składania ich w animacje, a oprócz tego od czasu do czasu montaż video. Ale wracając do Eve - jak się załapie pewne kruczki i ma się głowę do biznesu to można zarabiać kupę kasy (tej wirtualnej jak i realnej) logując się do gry raz dziennie na parę minut, czy jeszcze rzadziej. A można też grać po 15 godzin dziennie, rozwalając wszystkich wokoło i kradnąc ich majątki, jak kto woli. To jest zdecydowanie najlepsza gra MMO jaka istnieje, w sensie możliwości i pola działania. Najlepsze, że tam są praktyczne wszystkie chwyty dozwolone, jak w życiu. No i nie ma jakiś głupich "privów" gdzie gra kilka osób na krzyż, tylko wszystko dzieje się w jednym wszechświecie na tym samym serwerze (na klastrach pewnie, ale chodzi o ten sam świat dla wszystkich graczy, bez podziału na różne serwery) Polecam, jak ktoś ma dużo czasu na naukę (wtedy od razu do korporacji Unseen i tam dobrzy ludzi przeszkolą, jak w wojsku).
Jak ktoś by chciał spróbować to mogę zaoferować darmowy trial na 21 dni (standardowo jest 14 dni), bo tam jest dodatkowo taki system zapraszania ludzi, a jak nowy gracz polubi Evkę i kupi pierwszy abonament to osoba zapraszająca otrzyma dodatkowo 30 dni gratis i wszyscy będą zadowoleni. ;)
CichoCiemny
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 maja 2011, 14:44
Słyszałem bardzo dobre rzeczy o EVE. Szczególnie o tym jak ktoś sobie budował bardzo długo superstatek a potem rozwaliła go chmara małych stateczków :lol: .
Brzmi hardkorowo :D .

Tak w zasadzie to czasy takiego długiego grania bezpowrotnie minęły jak uzyskałem dostęp do internetu. Zdecydowanie wolę fora i GG.
Teraz lubię grać krótko ale intensywnie. Lubię gry, które mają złożoną mechanikę/rozgrywkę.
Gry wojenne, symulacje, rogaliki, itp.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez CichoCiemny 19 maja 2011, 00:41
Dlatego to jest gra dla odpowiedzialnych ludzi, trzeba pomyśleć zanim się poleci samemu do "low-sec'u" (niski poziom bezpieczeństwa), z resztą na szkoleniach uczą, żeby nigdy tego nie robić samemu o ile nie ma się wcześniejszego dużego doświadczenia w walce PvP, a nawet jeżeli to nigdy nie wiadomo na kogo można trafić, dlatego tak ważna jest kooperacja i wcześniejsze znalezienie odpowiedniej korporacji (coś w rodzaju gildii, klanu).

Co do for dyskusyjnych to jestem od nich uzależniony bardziej niż od gier. :P (w gry w sumie bardzo mało już gram, w eve nawet nie latam na misje, tylko wejdę raz dziennie i ustawię nowe skille, bo tam jak się wylogujesz to skille się i tak uzupełniają i można sobie ustawić kolejkę na kilka dni) Udzielam się na kilkunastu forach, drugie tylko przeglądam, ale lubię to bardziej niż gadanie na GG, którego w sumie rzadko używam (wolę maila, albo IRC-a jeżeli już, do którego się przyzwyczaiłem jeszcze za czasów modemów 56k).
CichoCiemny
Offline

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Flawka 04 sie 2011, 11:14
Dzień Dobry
mam męża uzależnionego od gry sieciowej (grepolis? khanwars? nie jestem pewna). Wczoraj schowałam jego laptop jak go nie było. Po powrocie nie spytał gdzie laptop ale siedział z wściekłą miną. Chyba podczas tego siedzenia trochę sobie uświadomił, że jego odczucia związane z brakiem ukochanej zabawki są najlepszym dowodem na to, że za dużo grał. Co będzie dalej, nie wiem. Nie chciałam jakoś tak teraz odcinać go od gier, ale to ja teraz nie mogę spać po nocach. Im więcej wysiłku wkładam w opiekę nad naszymi dziećmi tym bardziej jestem wściekła, że on gra... Tak jak pisaliście, potrafi oderwać się od gry żeby spełnić jakieś życzenie. Ale ja nie chcę, żeby uczestniczenie w życiu rodziny polegało na odrywaniu go na chwilę od gierek.
Jeszcze jedno. Jedno z naszych dzieci, czteroletnie, też uzależniło się od gier sieciowych! wczoraj chciało wracać wcześniej z kąpieliska "bo za mało zabawek" a jadąc na 4 dni do babci pytało, czy tam będzie laptop.
Wiadomo, że mąż i jego dziecko dalej grać nie powinni. Tylko jakie zajęcie znaleźć mężowi, skoro on taki zmęczony po pracy?? :-(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 sie 2011, 11:04

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Damian86 21 sie 2011, 12:07
Witam,
Chciałbym się przedstawić i pozdrowić wszystkim co pisali w tym wątku. Nazywam się Damian, mam teraz 25 lat. Pracuję, ukończyłem studia, mieszkam w Olsztynie. Dziękuję wszystkim za wpisy, niektóre bardzo osobiste. Wszystkim życzę dużo wytrwałości w walce z nałogiem.
Narodziła się we mnie chęć napisania Wam, jak to ze mną jest. Wiem, że ktoś może czytać ten wątek i przeczyta to co napisałem.
Grami interesowałem się jako mały chłopak, już w wieku 4 lat rodzice kupili Commodore 64. Jak tylko wracałem z przedszkola lub szkoły pytałem tatę/mamę czy dziś zagramy. Z tego co pamiętam to pytałem codziennie i to parę razy dziennie w drodze powrotnej z przedszkola (może z 1,5 km). W dzisiejszych czasach rodzice by może zauważyli, że dziecko jest czymś owładnięte ale 20 lat temu ludzie mieli inne problemy. Kiedy już sam nauczyłem się obsługiwać Commodore, to potrafiłem spędzać cały czas na graniu. Miałem specjalny joystick z licznikiem czasu. Rodzice nastawiali mi np. godzinę i coś tam robili. Po godzinie uruchamiał się alarm :) Ale szybko nauczyłem się jak zastopować ów timer i grałem ile dusza zapragnęła a rodzice i tak byli zajęci swoimi sprawami. Z tego co pamiętam, to gry działały na mnie jako na młodego chłopa bardzo niedobrze. W czasie gry wydawałem różne dźwięki, byłem cały rozgrzany i spocony, miałem szybkie tętno. Bardzo się angażowałem. Gierki mi się nudziły ale na kasetach miałem ich z 500 więc wgrywałem jedną za drugą.
Wówczas nie miałem obowiązków więc nie miałem poczucia marnowania czasu. W dorosłym życiu kiedyś spytałem się mamy, dlaczego pozwalała mi grać to odpowiedziała, że tak jej było łatwiej, bo jej nie zawracałem gitary i sam się sobą zająłem i wiedziała, że nic mi się nie stanie, nie zrobię sobie jakiejś krzywdy fizycznie itd. Miała trochę racji ale dziś sam uważam, że dziecku trzeba zapewnić dużo więcej ze strony rodzica.
Później przyszedł czas na gry planszowe. Zawsze je lubiłem, szczególnie finansowe oraz miałem taką "Magiczny Miecz". Bardzo je lubiłem i lubię nadal, jakbym miał z kim pograć to bym pograł dla przyjemności bycia z drugą osobą a nie z grą. To chyba największa różnica między planszówkami a grami komputerowymi. Chociaż muszę przyznać, że miałem okres, że czasem grałem sam ze sobą :) Nie wiem czy z nudów czy z innych powodów. Także grania w gry planszowe nie uważam za niepożyteczne i na pewno są 99% mniej uzależniające od komputerowych.
Kiedyś koledzy starali się zainteresować mnie grami typu RPG ale takimi kartkowymi. Nie przypadło mi to do gustu, szczególnie, że bardzo głupie i męczące wydawało mi się odgrywanie swoją osobą jakiś niestworzonych historii i postaci. Miałem już PC, więc granie w jakiś inne elektroniczne gry było bardziej wygodne.
No właśnie, teraz przyszedł moment na PC. Odkąd pamiętam, dużo grałem. Miałem okresy, że w wolnym czasie grałem nawet po 10h dziennie. Nie musiałem się myć, jeść itd. Mimo tego, że grałem nałogowo, czułem wyrzuty sumienia z tego powodu, że tracę czas. Czasem odkładałem obowiązki na dalszy plan (a byłem/jestem bardzo obowiązkowy) i dosłownie cierpiałem, gdy grałem na komputerze - wyrzuty sumienia. Nigdy jakoś nie potrafiłem tego na spokojnie przemyśleć, jednak podświadomie czułem, że coś jest nie tak. Może widok młodszego brata, który też cały czas grał tak na mnie podziałał. Czułem wręcz odrazę, jak go widziałem w piżamie, grającego. Ale ja robiłem tak samo! Dodatkowo w klasie i szkole miałem kolegów, z którymi można było porozmawiać o grach, więc uważałem, że jest to normalne. W czasie studiów poznałem kolegę, z którym mieszkałem jakiś czas na stancji. Nic nie robił, tylko grał w owe MMORPG. Rozmawiałem z nim, że to bez sensu itd, chociaż sam grałem w inne rzeczy :) Ale tłumaczyłem mu, że te gry nie mają końca, że kiedyś i tak będzie musiał przestać itd. W odróżnieniu od single-player, gry nie można było ukończyć. Właśnie, ja zawsze wolałem single-player. Można było pograć, uczestniczyć w pewnej historii - tak samo jak czytając książkę lub oglądając film - gra miała początek i koniec (mimo to na single-player mogłem grać po 10h dziennie jak miałem wolny czas). Później zauważyłem, że gry niekoniecznie są jak film lub książka. Zrobiła się moda na nieliniową fabułę w grach. Działało to tak na mnie, że grę mogłem przechodzić po kilka razy, różnymi sposobami, postaciami itd. Coś mi zaczęło śmierdzieć...
Widząc, jak gry wpływają na brata i kolegę, zacząłem się tym tematem interesować głębiej. Szukałem artykułów i filmików na youtube na temat uzależnień. To co zobaczyłem, było oszałamiające! Tamci ludzie byli jeszcze bardziej pokręceni niż ktokolwiek, kogo znałem. Pomyślałem sobie, że można jeszcze z lecieć niżej a może i niżej i niżej i niżej... Degeneracja nie ma końca. Możecie myśleć, że jesteście w beznadziejnej sytuacji ale powiem Wam jedno: jesteście w lepszej, niż moglibyście być za rok, dwa itd. Wracając do tematu, zacząłem inaczej patrzeć na gry - widziałem, że są one konstruowane w ten sposób, by wciągać graczy na długie godziny. W gry z Commodore można było pograć i wyłączyć. Po czasie człowiek z nich po prostu wyrastał. Natomiast teraz pojawiają się gry, z których się nie wyrasta - uzależniają. Kiedy jeszcze biznes gier komputerowych raczkował, nikt się nie interesował robieniem fortuny na grach i tworzeniem superprodukcji. Teraz jest to profesjonalny biznes - psychologowie, socjologowie, managerzy itd. Jak mamy się przed tym obronić?
Zacząłem zauważać, że grając w gry, daję się robić w balona i jestem strasznym dupkiem. Gry powoli przestały mnie interesować. Nadal grałem w tamte, które grałem kiedyś ale już nowe gry mnie nie interesują (jakoś od roku 2008). Przez jakieś dwa miesiące miałem taki okres walki z samym sobą - instalowałem grę, pograłem parę godzin, robiło mi się niedobrze i ją wywalałem. Na następny dzień myśli typu "może bym pograł" i to samo - instalacje, granie, kac, usuwanie. Później udało mi się jakoś z tego wybrnąć.
Nie uwolniłem się od gier do końca - nadal gram ale w gry tupu "flash", czyli takie mini-gierki przez stronkę. Ale na pewno nie takie typu online jak travian czy ogame, które narzucają na mnie obowiązek grania. Już nie instaluję żadnego badziewia na moim komputerze, bo najnowsze hity są robione po to, by uzależniać albo przynajmniej wciągnąć na długie godziny. W gierki typu flash też można się wciągnąć. Dlatego mam zasady: gram max 2h dziennie (to i tak dużo) i jak wyłączę grę (nawet przed czasem), to już nie włączam do następnego dnia. I jeszcze jedna zasada: max 1 gierka dziennie. Jak uda mi się to opanować do końca, zaostrzę sobie zasady.
Chciałbym napisać, że moja sytuacja była o wiele gorsza niż Wasza, z jednego powodu. Byłem/jestem jeszcze uzależniony od porno i masturbacji. I wiecie co? Mechanizm gier i porno jest dokładnie taki sam! Pokazać coś atrakcyjnego, wciągnąć na długie godziny i nie pozwolić się oderwać! Często z jednego uzależnienia uciekałem w drugie. Po prostu może jestem podatny na uzależniania? Na szczęście jakoś sobie radzę z jednym i z drugim. Wiem, że jestem na dobrej drodze i kiedyś powiem sobie, że jestem wolnym człowiekiem.
Mam takie okresy, że jak nie ulżę swoim uzależnieniom, to nie jestem w stanie nic innego zrobić. A mam sporo zainteresowań. Mimo wszystko staram się do tego nie wracać i nawet jak nie jestem nic innego w stanie zrobić, to po prostu staram się uspokoić, usiąść przed tv, obejrzeć 15 min byle czego na siłę, przejść się itd. I tak tracę czas i tak ale za to uciekam od nałogów.
Już naprawdę kończę:) Chciałbym napisać jeszcze, że sens straciły dla mnie filmy i książki (piszę o tych fabularnych). Przecież to są też wymyślone historyjki przez kogoś i nie mogą się równać normalnemu życiu. Kiedyś byłem fanem science-fiction, fantasy itd. ale teraz już nie. Oczywiście może filmy i książki aż tak nie uzależniają ale ja jestem chyba przewrażliwiony na punkcie tracenia czasu na wymyślone rzeczy. Tolkien? Ludlum? Stephen King? Bajkopisarze! Ba! Mickiewicz? Sienkiewicz? Prus? Jakoś mi nie pomogli w życiu...
Bardzo przyjemnie się czytało to forum i mam nadzieję, że wątek będzie kontynuowany, natomiast nie podoba mi się końcówka tego wątku. Ktoś tam broni gier, że nie są złe, ktoś inny pisze, że Eve to fajna gra! Ludzie, tu piszą osoby z problemami i na pewno nie chcą czytać takich bzdur! Jak jesteście uzależnieni to walczcie z tym i nie wciągajcie z powrotem innych, by poprawić sobie samopoczucie i poczuć przyzwolenia do grania! Tylko naprawdę wolny człowiek może sobie pozwolić na wszystko i gdybym ja był wolnym człowiekiem, to nigdy w życiu bym na grę nie poświęcił więcej niż pół godziny dziennie.

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali i z całego serca życzę sukcesu!

PS. Wszystkim walczącym dedykuję piękną piosenkę LeAnn Rimes "Life Goes On"
http://www.youtube.com/watch?v=kmVbEDLGIr8
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 sie 2011, 11:21

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez Mortimer 24 sie 2011, 21:23
Witam
Jestem uzależniony od komputera. Moje uzależnienie polega na tym, że nie akceptuję realnego świata i uciekam w świat przedstawiony w grach komputerowych. Komputer mam odkąd pamiętam od początku psuł mi życie, w szkole podstawowej nie nauczyłem się ortografii i przez moje uzależnienie nie dostałem się do dobrego gimnazjum. Kidy przestaje grać w gry czuję, że nie ma m po co żyć.Oczekuję porad co robić.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 sie 2011, 21:05

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

Avatar użytkownika
przez NOfear 25 sie 2011, 09:38
ja tam lubię czasem zgrać, w świetny sposób zapominam o całej rzeczywistości i skupiam się na grze. Uważam, że lepiej jest być uzależnionym od gier niż od leków, alkoholu, narkotyków itp.
I nie przesadzajmy, że jak ktoś lubi grać to od razu trzeba iść sie leczyć :lol: Życie to nie tylko łażenie do pracy i rozmowa z żoną, trzeba mieć też swoją odskocznię.
Życie bez lęków byłoby piękne
Avatar użytkownika
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
09 lis 2010, 01:13
Lokalizacja
małopolska

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez NotStrongEnough 27 sie 2011, 13:53
Witam,
Zarejestrowałem się na forum po przeczytaniu tego tematu. Chciałbym gorąco podziękować wszystkim, którzy się w nim wypowiadali.
Dało mi to dużo do myślenia... Wasze historie dodały mi sił do walki ze swoim uzależnieniem.
Pozdrawiam i powodzenia wszystkim życzę!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 sie 2011, 13:49

Objaw: uzależnienie od gier komputerowych

przez pww 03 paź 2011, 17:42
dlaczego rodzice nie rozpoznaja uzaleznienia, albo jak rozpoznaja to malo co robia?: smieszne kary na kompa pod kluczem- h&^%$e rozwiazanie

wtf, 3,5h dziennie to nic, ale dobrze ze chlopak uzalezniony15 cos tam juz mysli o sobie. Ja powiem tylko cos, przed czym chce ustrzec rodziców. Jestem uzalezniony od gier/seriali juz wiele lat. teraz mam 21, a uzaleznilem sie przed pierwsza komunia,a dobilo mnie otrzymanie w podarku komputera do pokoju, co bylo bardzo modne w tamtych czasach. Bardzo szybko wykształcily sie we mnie genialne maechanizmy zwodnicze i klamstwa ktore rodzice i bliscy kupowali z latwoscia. ojciec robil kariere, matka to samo, wracali wieczorem. uwazali ze wszystko jest ok. ale nie bylo. wystarczylo zeby rodzice sie rozeznali w moim problemie. ale ja mialem swoje sukcesy, i to ich zadowalalo. dodam tlyko ze rodzice mieli swoje problemy, alkohol, matka wyjechala do niemiec, ukradkiem zostawiajac list. sporo teraxz rozmawiamy i generalnie jest ok, choc tak naprawde nigdy nic nie wiadomo.

bylem cholernie inteligętny mialem niesamowite sukcesy w sporcie, czytalem ludzi, . szkola podstawowa, gimnazjum, liceum, udalo mi sie zdac mature, nawet 3 przedmioty rozszerzone z wynikime 80%+, w wszystko przy spedzaniu 8h+ dziennie przy komputerze liczylem jak pojebany-ta umiejetnosc szybko zanikla, nie zdalem rozszerzonej matematyki, choc sie nie dziwie bo nie poznalem praktycznie wogole schematow matruralnych. w pewnum momencie w gimnazjum bylem bliski osiagniecia rekordu 100h tygodniowo w grze na profilu xfire, realnych godzin, nie udawanych. nie pytajcie jak to zrobilem. obecnie zawalilem studia prawnicze na uj, choc bylem cholernie blisko zdania . bez nauki, poza paroma godzinami przed egzaminem. zamierzam wyjawic calkowita prawde ojcu, ktory juz co nieco wie o moim problemmie. zrobie to lada chwila. mam nadzieje ze mowa o synu marnotrawnym go przekona. mam jedno wspaniale wspomnienie. w szkozle podstawowoej przed uzaleznieniem sie, bylem zafascynowany nauka i chcialem sie uczyc bez przerwy, poznac granice swojego umyslu. dzisiaj nie moge sie skupic na dluzej niz 1h bo wracaja mysli o grze. siegnalem dna i chce sie z tego wyrwac
pww
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
03 paź 2011, 17:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do