Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Homer Simpson

Użytkownik
  • Zawartość

    70
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Najlepsza metoda na wyleczenie sie z martwienia sie o swoje zdrowie jest testowanie tego jakie skutki ma to zachowanie ktorego sie boisz (np bieganie z wilgotna glowa po zimnie). Trzeba sie przeciwstawiac swoim lękom, bo czlowiek zawsze boi sie tego czego nie zna.
  2. Witam! Tak jak podalem w temacie: wychowalem sie wsrod kobiet, tj. mamy i dwoch siostr. Ojca w sumie mialem, z tym, ze tak mowiac kolokwialnie, psychol z niego byl. Nie mialem takze zadnego porzadnego modelu faceta w swoim zyciu (dziadkowie umarli jak bylem malutki, kontakt z dalsza rodzina bardzo ograniczony). Czesto miewam problemy z relacjami z innymi ludzmi, szczegolnie kobietami. Ogolnie cierpie na depresje i nerwice natrectw, spowodowane przez zepsute dziecinstwo przez ojca. Ma ktos podobne doswiadczenia? Ja ogolnie jakis aspoleczny troche jestem. Z jednej strony ciagnie mnie do ludzi, a z drugiej chcialbym byc w samotnosci. Dziewczyny nigdy nie mialem, a z jednej strony chcialbym miec, a z drugiej nie (bo bylaby dla mnie ciezarem psychicznym i nie chcialbym sie nia ciagle zajmowac).
  3. W moim wypadku, i wiem ze robie zle, chodzi o to ze za bardzo probuje swoje zycie wzorowac tak jak to jest na amerykanskich filmach.
  4. Pewnie stary, dobrze myslisz :) Ja obecnie studiuje fizyke zeby miec w przyszlosci duzo kasy. Moglbym pracowac np w CERNie, bo moj uniwerek ma bardzo silne z nim powiazania. A co do dziewczyn to od niedawna ucze sie kuchni kantonskiej gotujac razem z Chinczykami Jaka dziewczyna by sie oparla tekstowi "chodz do mnie, ugotuje Ci cos chinskiego"?
  5. Kurde, na serio ciezka sprawa stary. Wspolczuje i rozumiem. WIem, znakomita wiekszosc ludzi na swiecie to sa nieczuli ludzie ktorzy tylko robia wszystko dla zysku i maja innych w dupie. Ja mam nerwice lekowa, natrectw i ogolnie depresje. Wszystko sie przeplata. Studiuje w UK i jest mi ciezko bo ludzie tu sa jeszcze glupszy i nastawieni tylko na rozrywke. Od tego geja sie trzymaj z daleka i on od Ciebie tez. Jakis zboczeniec. Jak chcesz sie zapytac o jakas konkretna porade to pisz. Ja od razu proponuje psychologa. [Dodane po edycji:] Kurde, na serio ciezka sprawa stary. Nie mow ze jestes smieciem, bo to nieprawda. Wspolczuje i rozumiem. Wiem, znakomita wiekszosc ludzi na swiecie to sa nieczuli ludzie ktorzy tylko robia wszystko dla zysku i maja innych w dupie. Najgorsze jest gdy wlasna rodzina nie widzi problemu albo sie od niego odsuwa. Twoja mama powinna byla Cie zrozumiec a tylko sie wykazuje obojetnoscia i sztuczna bezradnoscia a ojciec nie mial prawa Cie wyzywac. Ja mam nerwice lekowa, natrectw i ogolnie depresje. Wszystko sie przeplata. Studiuje w UK i jest mi ciezko bo ludzie tu sa jeszcze glupszy i nastawieni tylko na rozrywke. Od tego geja sie trzymaj z daleka i on od Ciebie tez. Jakis zboczeniec. Jak chcesz sie zapytac o jakas konkretna porade to pisz. Ja od razu proponuje psychologa.
  6. To spoko, wyglada na to ze idziesz w dobrym kierunku. Mam nadzieje ze skonczysz dobre studia, potem bedziesz miec swietna prace. Zycze Ci tez zebys po kazdym skonczonym dniu mogl powiedziec ze zadna sekunda tego dnia nie byla zmarnowana.
  7. Eh, ciezka sprawa. Probowales psychologa? Szkoda ze rzuciles Szkocje, dobra edukacja i darmowa do tego. Zycze powodzenia w Polsce. Do UK nie chcialbys wrocic? O wiele lepsza szanse na prace bedzie miec pozniej i angielski doskonaly. Ja sam studiuje w Walii. Niestety mam nerwice i lęki i ciezko mi tu jest. Nie mam zbytnio przyjaciol. Ogolnie ludzie mnie lubia ale mam problemy z jednym Anglikiem. Ja zazwyczaj chce sie uczyc a on ciagle glosna muzyke puszcza. Wczoraj sie z nim tak poklocilem ze musialem wzywac pomoc z biura wioski studenckiej zeby z nim porozmawiali. W nocy typ mi zaczal sikac na okno i w ogole budzic stukajac w okno. Dzisiaj jako tako sie udalo zakonczyc ten problem ale czuje ze on jeszcze bedzie sie po cichu mscic. Jesli chodzi o gry to tak, one nie dadza Ci prawdziwego szczescia bo ten wirtualny swiat jest bardzo ograniczony w porownaniu do prawdziwego. W kazdym razie widac ze jestes czlowiekiem wrazliwym, mimo ze masz problemy. Moim zdaniem ten swiat potrzebuje takich ludzi jak Ty zeby wszystkich bylo lepiej. Jesli sie zbierzemy w sobie to potrafimy czynic cuda.
  8. Witam wszystkich, studiuje sobie w Wielkiej Brytanii no i cierpie na depresje/nerwice i do tego jestem bardzo wrazliwym czlowiekiem. Sprobuje opisac swoje problemy w punktach, bedzie czytelniej. 1. Mam problemy z zawiazywaniem znajomosci i utrzymywaniem ich. Juz nawet nie chodzi o to ze mieszkam za granica, bo dobrze mowie po angielsku, w Polsce tez tak mialem. Ludzie mi po prostu nie odpowiadaja. Wszyscy ktorych spotykam i poznaje w pewnym momencie przeszkadzaja mi w jakis sposob. W sumie bardzo duzo wymagam od ludzi. W liceum mi bardzo przeszkadzalo to ze ludzie byli niekolezenscy, tzn. nie jestes taki jak my wiec mamy cie w dupie, nie bedziemy dla ciebie mili, nie poczestujemy cie chipsami czy nie powiemy ci co sie wlasnie wydarzylo na przerwie. Natomiast z tymi ludzmi ktorzy mi odpowiadali calkiem calkiem nie potrafilem utrzymywac znajomosci, oni mnie lubili ale i tak wiecej czasu spedzali z debilami. Chcialbym znalezc przyjaciol ktorzy byliby ze mna na dobre i na zle, jakby ktorys zobaczyl ze jestem smutny to by sie spytal co mi jest, jakbym mial problemy to by mi pomogli. Chcialbym tez zeby mieli zachowanie zblizone do mojego, czyli np takie cechy jak uczciwosc (jestem cholernie uczciwy) czy zyczliwosc. Poza tym widze ze ludzie w ogole ambicji nie maja, wiekszosci sie uczyc nie chce, nie maja planu na przyszlosc. Narzekaja ze Polska biedna itd itp ale nic nie chca z tym zrobic. Tak ciezko znalezc takich ludzi. Ja studiuje fizyke bo chce kiedys zostac naukowcem i/albo biznesmenem, byc bogatym i tworzyc nowe miejsca pracy w Polsce. Chcialbym tez sie zaangazowac w polityke, zeby chociaz w malej czesci wypier***** zlodzieji i oszustow z sejmu i senatu. Studiuje tez fizyke bo wierze ze to wlasnie nauka pokaze nam jakie jest nasze miejsce w swiecie jako ludzi. Obecnie mieszkam z Brytyjczykami w akademiku i nie odpowiadaja mi oni w ogole. Gadaja np na korytarzu po 23, wlaczaja glosno muzyke, podpierdalaja jedzenie i sie nie potrafia przyznac, nie myja po sobie naczyn i w ogole zyja jak swinie. No i ambicji tez w ogole nie maja, mysla tylko o chodzeniu na imprezy, graniu w pokera czy gry komputerowe i ogladaniu tv. Glupi tez sa, niektorzy nie wiedza gdzie Hiszpania lezy, nie mowiac w ogole o Polsce. Nigdy w liceum nie bylem geniuszem, bylem srednim studentem, a tutaj jestem jednym z najlepszych na roku. 2. Bardzo mnie stresuja wszelkie klotnie i problemy. Jak sie pokloce z jakims Brytyjczykiem to strasznie to przezywam i obawiam sie ze jakis mi bedzie jakies chamstwa robic albo ze nagle wszyscy nie beda mnie lubic co jest malo prawdopodobne. Toleruja mnie i lubia, no moze oprocz jednego ktoremu chetnie bym recznie pokazal co mnie w nim denerwuje. Nie zrobie tego jednak bo wiem ze przemoc nie rozwiazuje niczego. Macie jakies pomysly jak nie przejmowac sie sprzeczkami i klotniami oraz chamstwem ze strony innych? Chodzi np o klotnie o brudna kuchnie czy o trzaskanie drzwiami. Za kazdym razem jak ktos trzaska drzwiami to czuje jakbym oberwal czyms po glowie. PS. Jestem ateista wiec prosze niech nikt mi nie probuje polecac Boga. EDIT: Psycholog odpada bo nie da sie w brytyjskim systemie opieki zdrowotnej ustalic godziny spotkania z nim. Sami przysylaja list z godzinami ktore pokrywaja mi sie z zajeciami. Nie mam zamiaru ich opuszczac bo wtedy sie stresuje ze nie mam notatek i w ogole fizyka to ciezki przedmiot
  9. Ja jestem w 3ciej klasie LO, jednego z najlepszych w swoim miescie. Niestety nauka mi nie idzie, przez nerwice natrectw i depresje. Ciagle czuje sie spiacy i nie moge sie skupic. Najchetniej bym spal caly dzien. Jak jestem nieprzygotowany to po prostu mowie nauczycielowi ze nie mam sily, ze nie rozumiem i ze nie moglem zrobic i ze w ogole nie moge sie skupic. On zawsze gada cos w stylu: "a co na maturze tez bedziesz tak miec?", a ja mu na to "do tego czasu jakos to rozwiaze"
  10. Pogodzilem sie z nia w sumie, ale to chyba tylko dlatego ze gadala z moja przez telefon i ona ja troche rozweselila. Eh, przeraza mnie moj charakter i osobowosc. Mam to w duzej czesci po ojcu, ktory zawsze byl znerwicowany i troche chory psychicznie. Jego zawsze denerwowal smiech, szczegolnie smiech kogos z rodziny. Mnie zdenerwowalo natomiast to, ze moja mama zaczela tanczyc. Analizujac przyczyne zdenerwowania, stwierdzilem, ze czuje sie bezbronny jak okazuje uczucia lub ktos z mojej rodziny to robi. I chyba dlatego sie wkurzylem. Ciagle czuje sie zagrozony.
  11. Jak ja sie jej spytam czy ona kocha mnie, to mi odpowie ze ja ją ranie i ze takiego kogos nie mozna kochac. Mam depresje i nerwice natrectw, nie czuje absolutnie zadnego szczescia w zyciu i czesto sie z nia kloce. Dzisiaj np. pokazywalem jej film instruktazowy do salsy i jej mowie o tej salsie i pokazuje palcem na ekran i tlumacze. A ona w tym momencie zaczyna probowac tanczyc cokolwiek w rytmie muzyki tej salsy. I sie wkurzylem, powiedzialem jej zeby przestala. Nagromadzilo sie efektow z roznych klotni i stalo sie.
  12. Ona nie chce rozmawiac, pol dnia probuje z nia porozmawiac. Mowi mi ze mam sie wyprowadzic i tyle.. mowi ze skoro mam 18 lat to sobie dam rade. Dodaje zebym wystapil o alimenty i sobie z nich zyl.
  13. j.w. Mi dzisiaj mama powiedziala ze ja ją nienawidzę i nie kocham. Sam nie wiem co o tym myslec... moze ma racje a ja tylko sie oszukuje ze ją kocham? EDIT: Dodam, ze chodzi mi o milosc w stosunku do swojej rodziny.
  14. Homer Simpson

    Fobia społeczna!

    Bylem na obozie od wtorku do dzisiaj. Zrezygnowalem z siedzenia tam do niedzieli. Oprocz tego, ze nie bylo nikogo w moim wieku (mam 18 lat) i sie nudizilem, to mialem duzo lęków. Jako, ze oboz byl taneczny i uczylismy sie roznych tancow, to mialem takie uczucia: 1. zle tancze, innym idzie o wiele lepiej, oni to widza, nie mowia mi o tym, ale wiedza i ja wiem, ze tancze gorzej i sie wolniej ucze 2. ludzie nie mowia mi wszystkiego, nie mowia mi tego co o mnie mysla i jak ja cos powiem, to jest to odbierane negatywnie, ale bez ich komentarza 3. mowie niezrozumiale, zbyt ogolnikowo i w zwiazku z tym jak w punkcie 2 Takze ogolnie czulem sie tam jak blad w matriksie... jak wystajaca nitka na koszulce... Mialem wrazenie, ze moja obecnosc i moje dzialania zaklocaja pewien porzadek i tworza chaos. Chodzi o taki chaos niedoslowny, sam nie wiem jak to okreslic. Co o tym myslicie?
×