Nie mogę znaleźć chłopaka/dziewczyny

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 mar 2009, 05:58
laguna napisał(a):wy mezczyzni niestety myslicie ta mala główką :D:D:D

Mów za siebie. Mi się coś takiego nie zdarza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 18 mar 2009, 10:33
Ej laguna chyba nie ma szans myśleć tą właśnie główką - co najwyżej innymi tam częściami. Ale zarówno z jej jak i Twoich wypowiedzi wygląda, że Wy myślicie tą właściwą głową co jest u góry :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez laguna 18 mar 2009, 11:31
nie no ja mysle ta wlasciwa glowa hehe a oddaje sie pozadaniu i podnieceniu tylko przy moim mezczyznie :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 18 mar 2009, 12:07
Ojej... mażeniem chyba każdego mężczyzny by mieć taką kobietę jak Ty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 19 mar 2009, 00:39
A po co Ci "odrobina miłości"?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

przez chloe 19 mar 2009, 01:00
a przepraszam, bo mam takie nieśmiałe pytanie. nie śmiać się i nie linczować, nawet jeśli zabrzmi naiwnie. czy 7 lat różnicy w relacji 18 - 25 jest nie do przeskoczenia? bo obawiam się, że mimo genialnej nici porozumienia, i wcale nie niecnych planów wobec mojej osoby, ta liczba mnie przerasta.
(...) Jest ciemno
jest ciemno jak najciemniej
mnie nie ma
nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma (...)
Offline
Posty
217
Dołączył(a)
09 gru 2008, 18:19
Lokalizacja
Poznań

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 19 mar 2009, 01:02
Myślę, że 7 lat nie jest niczym nie do przeskoczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez samotna_zagubiona 19 mar 2009, 22:44
a ja juz sie poddaje...
prosze namiary na dobre biuro matrymonialne oraz o nazwe pozadnego trunku na zrelaksowanie bo mam juz za duzo problemow na glowie i zaraz wysiade z przepracowania :/ ...
"and I don't want the world to see me, coz' I don’t think that they’d Understand ... "

a thousand broken hearts carried by a thousand broken wings
Posty
119
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:06

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 19 mar 2009, 23:50
chloe, 7 lat to jest nic w porównaniu z innymi związkami gdzie rożnica jest o wiele wiele wieksza, np.12, 20 itd...
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez scrat 20 mar 2009, 08:52
chloe napisał(a):a przepraszam, bo mam takie nieśmiałe pytanie. nie śmiać się i nie linczować, nawet jeśli zabrzmi naiwnie. czy 7 lat różnicy w relacji 18 - 25 jest nie do przeskoczenia? bo obawiam się, że mimo genialnej nici porozumienia, i wcale nie niecnych planów wobec mojej osoby, ta liczba mnie przerasta.

To zależy tylko od was. U mnie jest podobna relacja (ja 24 ona 17) i jest dobrze, już rok to trwa i nie zapowiada się żeby coś miało być nie tak. Daj sobie szansę, tym bardziej że jak sama piszesz ta nić porozumienia jest. Jedyne co, to musicie nauczyć się ze sobą rozmawiać - przynajmniej u nas są pewne rzeczy, na które jednak trzeba zwracać uwagę (czasem po prostu zapominam że ona jednak jest trochę młodsza i potrzeba więcej cierpliwości, empatii, emocji, czułości niż w przypadku dziewczyny w moim wieku).

Zupełnie osobna sprawa to to na czym taka relacja się opiera. Czasem mam wrażenie że gdyby nie zaburzenia (moje i jej) to ani ona nie interesowałaby się dużo starszym kolesiem (który po części zastępuje jej ojca) ani ja młodszą dziewczyną (przy której czuję się ważny). I trochę boję się co będzie jak ona dorośnie, różnica wieku zostanie, ale różnica w dojrzałości się zmieni. Ale nie ma co wyprzedzać faktów, dopóki jesteśmy/jesteście szczęśliwi to nie ma w tym nic złego.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

przez jasio25 20 mar 2009, 13:55
Cześć, pierwszy raz mam przyjemność wypowiedzenia się na tym forum :)
Kiedyś tu trafiłem szukając wypowiedzi osób z podobnymi problemami jak ja, szczególnie jeśli chodzi o związki, a raczej ich brak. Z tym, że ja zawaliłem cale swoje życie.
Szczerze chciałbym wam podziękować, bo dzięki waszym wypowiedzią, naprawdę dużo sobie uświadomiłem i wreszcie moje życie wskoczyło na dobry tor (przynajmniej tak mi się wydaje:) ). Moja sytuacja z tego co zauważyłem po przebrnięciu przez 1/3 postów z tego wątku, jest podobna do Czlowieka Nerwicy.
Od 8 klasy podstawówki borykam się z trądzikiem. Nigdy nie byłem za specjalnie wyględny, a trądzik to był juz cios w plecy. Na początku się tym nie przejmowałem zbytnio. Zwykła rzecz - dorastanie. Pierwsze nieprzyjemności zaczęły się w liceum, nawet ze strony nauczycieli. Reagowałem na to agresywnie, wiec ludzie raczej śmiali się ze mnie za moimi plecami, bo bali się powiedzieć mi to wprost. Jednak w pewnym momencie juz po prostu nie miałem na to siły i zacząłem się coraz bardziej od wszystkich oddalać. Uciekać w bezpieczna samotność. Stały kontakt utrzymywałem tylko ze znajomymi z osiedli, których znalem od szkraba, bo czułem się miedzy nimi w miarę bezpiecznie. Wiedziałem, ze mimo jakiś konfliktów które zawsze się zdarzają w grupie nikt nie wypomni mojego wygładu. Po skończeniu liceum część poszła na studia, cześć do pracy. Wszyscy zaczęli układać swoje życie i powoli kontakty malały, albo się urywały całkowicie. Ja zamykałem się coraz bardziej w sobie. Poszedłem na studia, ale zawsze trzymałem się na uboczu. Moja twarz to była jedna wielka krosta. Kilku letnie leczenie rozwaliło mi tylko żołądek nie przynosząc najmniejszego efektu. Jednak leczyłem się dalej, bo miałem nadzieje, że jak się wyleczę to moje życie zmieni się na lepsze. Równolegle ze studiami poszedłem do pracy, która wymusiła na mnie duży kontakt z innymi pracownikami, szczególnie z kobietami. Wszystkie kontakty były na stopie służbowej i taki układ zaczął mi pasować. Z jednej strony dużo spotykałem się z ludźmi, a z drugiej nie bałem się, że spotkają mnie jakieś nieprzyjemności związane z wyglądem. Poświęciłem się tak mocno pracy, że zawaliłem studia i zostałem skreślony.
Mając 24 lata udało mi się w końcu wyleczyć trądzik, ale nie przyniosło to ukojenia. Zostały jeszcze mocne blizny na całej twarzy, które może licząc od dzisiaj za rok dopiero będę mógł zacząć usuwać. Praktycznie zero jakichkolwiek doświadczeń z kobietami. Kontakty utrzymuje właściwie tylko z dwóma kolegami i przyjaciółką, którzy nie zdają sobie sprawy co przeżywam i z tego co słyszałem od przyjaciółki to zawsze mnie miała za bardzo silnego. Najgorsze były właśnie czasy po skończeniu liceum. Często w domu zachowywałem się agresywnie, ciągle byłem niewyspany, nie miałem siły na nic. Aż któregoś dnia coś we mnie pękło i rozłożyłem się całkowicie. Z łóżka wstawałem tylko, żeby pójść do pracy, w której i tak nic już nie robiłem poza siedzeniem przy biurku i patrzeniem się bezmyślnie w wybrany punkt.
Po jakimś miesiącu zaczął mnie strasznie wkurwiać mój stan i zacząłem szukać przyczyn.

Tak m.in. trafiłem tutaj na forum. Uświadomiliście mi, że takie narcystyczne podejście to jest błędne koło. Nawet niektórymi postami, które wprost atakowały w sposób niezbyt miły Człowieka Nerwice. Bo mówienie, tak jak właśnie Człowiek Nerwica (wcześniej myślałem tak samo), że jak znajdzie kogoś kto go pokocha i zaakceptuje to jego życie się zmieni, że przyczyna depresji i fobii odejdzie. Jest to bzdura. Jeśli nie zmienimy swojego podejścia, to nawet jak znajdziemy tą jedną jedyną, to powstanie jakiś inny problem, który nas zablokuje. Wiem to z własnego doświadczenia. Kiedyś poznałem naprawdę śliczną dziewczynę, która niewiadomo dlaczego zainteresowała się właśnie mną mimo, że na brak powodzenia na pewno nie narzekała. Zdawała sobie sprawę, że czuje się przy niej niepewnie. Często mi to podkreślała, że wybrała właśnie mnie i nikogo innego. Jednak ja cały czas zastanawiałem się dlaczego akurat ja, że to przecież nie możliwe, żebym komukolwiek się tak po prostu spodobał. W końcu nasza znajomość nie potrwała długo i skończyła się zanim w ogóle do czegoś doszło i tylko z mojej winy.

Podsumowując, musimy najpierw się wziąć za zmienianie siebie. Teraz mam 25 lat i dopiero zaczynam żyć. Poszedłem do psychiatry. Zapisałem się ponownie na studia, gdzie z poświęceniem staram się zdobywać jak najlepsze oceny. Chodzę na siłownie, po której nie tylko sylwetka się poprawia, ale też samopoczucie i w pewnym sensie uspokaja szalejące hormony, bo w końcu jestem zdrowym i młodym facetem, który jakieś tam potrzeby ma.
Zaczynam skakać na spadochronie, uczę się gry na gitarze, staram się po prostu cieszyć życiem.
Pozostaje jeszcze sfera uczuć. Jej tak łatwo nie da się zaspokoić, ale może kiedyś…
W każdym razie będę nadal próbować szukać tej jednej, jedynej, coraz bardziej otwierać się na ludzi, bo nie tylko trzeba znaleźć siłę, żeby nawiązać przyjaźnie, ale także, żeby tym złym osobą się umieć przeciwstawić (w inny sposób niż agresja, chociaż ta też czasem pomaga).
Prędzej, czy później pewnie znowu mnie dopadnie dół, ale czym dłużej będę się swoim złym myślą przeciwstawiał to tym łatwiej będzie z nimi walczyć.
A jeśli nie znajdę nikogo, kto by mnie pokochał i zostanę choćby 80 letnim prawiczkiem, to przynajmniej będę miał świadomość, że zrobiłem wiele innych rzeczy które przeciętny człowiek nie był w stanie i z których mogę być dumny.
Nie użalajmy się nad sobą tylko starajmy się żyć, a nie przeżyć. Zmieniajmy ile się da, żebyśmy byli szczęśliwi. Wyglądu nie da się zmienić, dlatego staram się w ogóle o tym nie myśleć. Szczególnie kieruje to do Człowieka Nerwica.

Przepraszam za ten chaos w tekście ale za dużo myśli, a za mało czasu i umiejętności ich przekazania :) No i w pewnym sensie chciałem się troche wygadać :)
I dzięki wszystkim, którzy pisali w tym temacie, trafne czy mniej trafne uwagi, bo pozwoliły na wyciągnięcie własnych wniosków.

pozdrawiam
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
18 mar 2009, 14:43

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

przez Autodestrukcja 20 mar 2009, 22:33
O i to jest genialne podejście !
i powodzenia :D
Autodestrukcja
Offline

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 20 mar 2009, 23:51
Mądre słowa :smile: .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Nie moge znaleźć chłopaka/dziewczyny Dlaczego?

przez evelina 20 mar 2009, 23:58
czytalam z zapartym tchem rewelacja! jestem z ciebie dumna!
evelina
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 7 gości

Przeskocz do